Odp: Zagadka taka sobie, bynajmniej nie bieszczadzka i nie primaaprilisowa
Cholera z tego co piszecie wynika, że jestem szczęśliwcem bo moje pociechy jedna skończyła a druga w tym roku kończy studia.
Odp: Zagadka taka sobie, bynajmniej nie bieszczadzka i nie primaaprilisowa
Cytat:
Zamieszczone przez
vm2301
Można rzucić też okiem na ten bardzo wymierny czynnik - wyniki egzaminów.
Egzaminy nie mówią wszystkiego. Moje liceum ma wyniki matury przeciętne (powyżej średniej wojewódzkiej). Nie można go porównywać z elitarnymi, wielkomiejskimi szkołami. Tylko, że do elitarnych szkół w dużych miastach dostaje się młodzież z wynikami od 170 punktów na 200 możliwych w rekrutacji. Do nas przychodzi młodzież z wynikiem od 70 pkt na rekrutacji, więc które liceum jest lepsze?
Odp: Zagadka taka sobie, bynajmniej nie bieszczadzka i nie primaaprilisowa
Co prawda ująłem sprawę upraszczając do bólu, to mimo wszystko moja wypowiedź brzmiała:
Cytat:
nie tylko opiniami zasłyszanymi, stanem inwentarza, czy kwalifikacjami personelu. Można rzucić też okiem na ten bardzo wymierny czynnik - wyniki egzaminów.
...wymierny, bo wyrażony liczbowo.
Była to jedynie odpowiedź na "wypominki egzaminowe" SB.
Rozumiem, co masz na myśli i w 100% sie zgadzam...na co dzień mam do czynienia z bardzo zróżnicowaną młodzieżą i nie raz większym sukcesem jest 60% na podstawie niźli 80 na rozszerzeniu;)
Pozdrawiam:)
Odp: Zagadka taka sobie, bynajmniej nie bieszczadzka i nie primaaprilisowa
Masz zupełną rację. Chciałem tylko zwrócić uwagę na częste nadmierne fetyszyzowanie wyników egzaminów.
Odp: Zagadka taka sobie, bynajmniej nie bieszczadzka i nie primaaprilisowa
Ja bym przyjął "współczynnik" absolwentów, którzy dostają się na wybrane przez siebie kierunki studiów jako ten, który może wiele powiedzieć o szkole średniej.
Jeśli z klasy 30 osobowej egzaminy na studia zdaje powiedzmy 12 osób z czego 1 dostaje się na wybrane przez siebie studia dzienne to niestety można domniemywać, iż takie liceum/technikum nie jest zbyt dobrym.
Odp: Zagadka taka sobie, bynajmniej nie bieszczadzka i nie primaaprilisowa
Pytanie jeszcze ile osób korzystało z prywatnego douczania!!
Mój syn też skończył ustrzycką szkołę średnią(bez wspomagania) i mimo przerażających wizji znajomych z dużych miast,dostał sie bez problemu na studia i bez najmniejszych trudnosci je ukończył.Nie przesądzałabym o powodzeniu tylko na podstawie ukończenia szkoły,która gdzieś "na krańcu świata"!
Odp: Zagadka taka sobie, bynajmniej nie bieszczadzka i nie primaaprilisowa
Większość raczej korzysta...
Odp: Zagadka taka sobie, bynajmniej nie bieszczadzka i nie primaaprilisowa
Niektórzy pewnie na wyrost i ze strachu....!
Odp: Zagadka taka sobie, bynajmniej nie bieszczadzka i nie primaaprilisowa
a ja chodzilam sobie do liceum o dosyc niskim poziomie (czego mialam swiadomosc i wybralam je celowo), przed egzaminami wstepnymi na studia pochodzilam sobie przez rok na dodatkowe kursy przygotowujace z dwoch przedmiotow ktore byly mi potrzebne i egzaminy na studia zdalam duzo lepiej niz moi rowiesnicy ktorych w ostatniej klasie dobrych szkol katowali rowniez intensywna nauka przedmiotow ktore na studia im potrzebne nie byly..
a zamiast cale 4 lata siedziec i zakuwac moglam sobie pobalowac, powedrowac i ogolnie cieszyc sie zyciem.. i na studia sie dostalam i skonczyc sie je tez udalo..
wedlug mnie nie ma co zadreczac dzieciakow najlepszymi szkolami... to jakis dziwny wymysl naszych czasow.. slyszalam nawet ze w niektorych miastach sa egzaminy do elitarnych przedszkoli... toz to jakas paranoja!!! zeby w wieku kilku lat startowac do wyscigu szczurow i myslec o robieniu kariery w przyszlosci..
Odp: Zagadka taka sobie, bynajmniej nie bieszczadzka i nie primaaprilisowa
Jest takie stare ludowe przysłowie:
"Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał".
Oczywiście wpadać w skrajność nie można. Nie samą nauką Jaś żyje.
Ale pilnować go trzeba. I stwarzać mu optymalne warunki do nauki.
A tak w ogóle, to edukacja w równej mierze polega na stwarzaniu dostępu do wiedzy, jak i na egzekwowaniu (sprawdzaniu) jej przyswojenia.
Co z tego, że np. prywatne liceum w dużym mieście zatrudni nauczyciela ze stopniem naukowym, autora podręczników, etc., a nawet także będącego dobrym wykładowcą, skoro z jego lekcji skorzysta tylko kilku prymusów - kujonów. Reszta - widząc, że ów pan psor (pani psorka) nie wymaga - i tak się będzie obijać, a wiedza spłynie po nich jak woda po kaczce.
PS
Buba dokonała swoistej selekcji "wiedzy do nabycia" już na etapie liceum. Nie wiem, czy słusznie. Przypominając sobie teraz kłopoty niektórych moich kolegów ze studiów, przypuszczam, że raczej nie.