Odkąd mieszkam w Toruniu, czynię to sporadycznie. W Bieszczadach zdarzało się nawet na nocne po-łowy wyruszać z namiotem. Nie lubię łowić na płynącej wodzie...Bieszczadzkie trofea bywały imponujące (zwłaszcza koleżankom) !
Wersja do druku
Odkąd mieszkam w Toruniu, czynię to sporadycznie. W Bieszczadach zdarzało się nawet na nocne po-łowy wyruszać z namiotem. Nie lubię łowić na płynącej wodzie...Bieszczadzkie trofea bywały imponujące (zwłaszcza koleżankom) !
Z tego co się oriętuję to dużo wędkarzy jest na Werlasie i Zawozie
i się czają na okazy ;)....
Już od małego zaczyna łowić :) I bardzo dobrze, może kiedyś złowi jakąś grubą rybę :)