Odp: Klangor do księżyca!
Cytat:
Zamieszczone przez
długi
Dzień następny przyniesie niezawodnie mój ulubiony ciąg dalszy ;)
nie mogąc wyjść z zachwytu nad "ciągiem bieżącym" (wiatr, trawy, chmury, góry, słońce, wszystko piękne) też wypatruję już ciągu dalszego, chociaż zawsze na końcu czytania i oglądania żal mi, że to już koniec. Chociaż...skoro przy "księżycu żniwiarzy" takie piękne zbiory to mam nadzieję, że na kolejny księżyc - "księżyc myśliwych" - też szykuje się jakaś wyprawa :))
3 załącznik(ów)
Odp: Klangor do księżyca!
O poranku pojawił się niewielki deszczyk. Czyżby aura chciała nas zniechęcić do dalszej wędrówki, o nie! Szybkie śniadanko, składające się z mega jajecznicy i z wielkimi brzuszkami ruszamy. A skąd? Tu poproszę Bazyla o fotkę, bo był zachwycony pierwszym podejściem i drogą wiodącą nas.
Załącznik 38894mnie zainteresował taki oto obiekt
Wkraczamy w leśne zagajniki i co naszym oczom ukazuje się?
Załącznik 38895Załącznik 38896
Tak oto nasz szlak, niechybnie zaczyna zbaczać w leśny gąszcz, gdyż Bazyl rozochocony pierwszymi okazami grzybków, załącza szósty bieg i już szuramy....nie, nie po leśnej ściółce, tylko jak to na bazylowe chaszczowanie przystało, brniemy wśród jeżyn. Jeszcze rok temu ten znany forumowicz, znawcą grzybów nie był, zwłaszcza jak mnie uszczęśliwił naręczem "szatanów". Tym razem, przygotował się do zbierania leśnych okazów i przeczytał wątek "Grzyby" od deski do deski.
8 załącznik(ów)
Odp: Klangor do księżyca!
Cytat:
Zamieszczone przez
bieszczadzka kuna
O poranku pojawił się niewielki deszczyk. (...)
Zapowiadająca brak rozleglejszych widoków delikatna siąpawica pchnęła nas tą kameralną dróżką
Załącznik 38898
w objęcia lasu.
I co by tu w taki dzień nabroić? Mam! Najaramy się!
No i się zaczęło:
Jareczek:
Załącznik 38899
Jarek:
Załącznik 38900
Jarczydło:
Załącznik 38901
Najarawszy się do palpitacji serca i płuc wyplucia, w tri miga czyli za jakieś sześć godzin, wyskoczyliśmy na koniec pięknej doliny lub jak kto woli, na jej początek, co też do końca nie jest prawdą, gdyż właściwe jest to grzbiet oddzielający dwie doliny. Ledwie się rozsiedliśmy na obiad a tu Kuna zwietrzyła inne dzikie zwierzęta w pobliżu i podskakując w egzaltacji woła:
- Patrz! Dziki! Dziki! Ale ich dużo!
Cholera, trzeba wstać, a tak się już wygodnie umościłem na karimacie.
Dźwignąłem się i patrzę w zapodaną stronę. Faktycznie, z lasu wyskakuje zwierzak za zwierzakiem, ale tak całkiem nie po dziczemu, zanadto unosząc w podskokach tylną część ciała powyżej linii tułowia.
- Żubry.
- Za małe na żubry.
Po dokładniejszym przyjrzeniu im się przez układ kilkunastu soczewek w kilku grupach, zwany popularnie zoomem, okazało się, że są akuratne:
Załącznik 38902
Na deser, rylim dzikcem przez grzbiet, jeżynowe zasieki i leśne ostępy do potoku
Załącznik 38903
Rzeki
Załącznik 38904
i ruin młyna
Załącznik 38905
Stąd już tylko kilka kwadransów i zameldowaliśmy się na nocleg w Zatwardnicy :wink:
Odp: Klangor do księżyca!
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
Mam! Najaramy się!
Nie wiedziałem, że od tego jarania takie coś zielone na gębie się robi!
Odp: Klangor do księżyca!
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
Miejsce niczym z bajki. Wojtku, zielone z wtopienia się w tło
Odp: Klangor do księżyca!
Świetnie się czyta :) Uśmiałam się czytając o dzikach które okazały się żubrami. Biedna Kuneczka -ja w ten weekend tak z dystansu, z boku spojrzałam na pamiętne jary po których kiedyś wędrowałam z jegomościem i złapałam się za głowę wydając lament "o matko i córko!!". Plany moje na dalszą część dnia błyskawicznie zostały skrócone ;D
Odp: Klangor do księżyca!
Jimi, nie taka biedna, przeciwnie, to mój żywioł, sprowokowałam zejście w leśne bezdroża. To był najmniej męczący moje członki, odcinek trasy. Las, głębokie jary, liście pod stopami, olbrzymie paprocie, trzask łamanych gałązek pod butami, to moja natura. Zbyt szybko skończyło się chaszczowanie. Pociecha, widok słoneczka, które zachodząc prześlicznie oświetlila pasmo Otrytu, aż nie chciało się kończyć dnia. Zameldowaliśmy się na odpoczynek i później nie mogliśmy odmeldować bo gospodarze nie chętnie nas wypuszczali. Ciężko opuszczać "stare śmieci" ale czas gna nieubłaganie i tak zmierzamy ku Suchym Rzekom i kupiwszy bileciki na wejście do parku, gnamy w słoneczku ku Przełęczy Orłowicza.....
Odp: Klangor do księżyca!
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
ja w ten weekend tak z dystansu, z boku spojrzałam na pamiętne jary po których kiedyś wędrowałam z jegomościem
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
Najaramy się! (...) Najarawszy się do palpitacji serca i płuc wyplucia,
Cytat:
Zamieszczone przez
bieszczadzka kuna
to mój żywioł (...) olbrzymie paprocie (...) i tak zmierzamy ku Suchym Rzekom...
sir Bazyl powinien być pociągnięty do odpowiedzialności karnej za dilerkę! Jimi już na szczęście potrafi spojrzeć z dystansu na plucie płucami ale widać, że bieszczadzkiej kunie sir Bazyl takiego skręta z tych paproci ukręcił, że niezłe mieli wizje :mrgreen:
no to czekam na kolejną dawkę emocji :))
Odp: Klangor do księżyca!
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
bieszczadzkiej kunie sir Bazyl takiego skręta z tych paproci ukręcił, że niezłe mieli wizje :mrgreen:
I ponownie prawda wyszła na jaw, bo i Suche Rzeki pokonaliśmy najarani.....hm, w tempie przyspieszonym.
10 załącznik(ów)
Odp: Klangor do księżyca!
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
sir Bazyl powinien być pociągnięty do odpowiedzialności karnej za dilerkę! ....
Panie i Panowie przysięgli, ja naprawdę nie wiem jak to się stało, przeważnie ja tylko na własne potrzeby...to musiała być PROWOKACJA! ;)
Cytat:
Zamieszczone przez
bieszczadzka kuna
...czas gna nieubłaganie i tak zmierzamy ku Suchym Rzekom i kupiwszy bileciki na wejście do parku, gnamy w słoneczku ku Przełęczy Orłowicza.....
Zanim dotarliśmy do biletowej budki, przeskoczyliśmy przez potok Głęboki,
Załącznik 38970
teraz znacznie płytszy, niż w listopadzie 2013 roku,
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
gdy pokonywaliśmy go z bartolomeem podczas wędrówki „po lesie bez lupy”.
Wkrótce Głęboki zamienił się w Rzekę,
Załącznik 38971 Załącznik 38972 Załącznik 38973
która towarzyszyła nam przez kilka kilometrów.
Na Przełęcz Orłowicza od strony północnej szedłem ostatnio 14 lat temu, więc w pamięci zatarł mi się ślad tego szlaku i z ciekawością rozglądałem się po okolicy.
Na odpoczynek postanowiliśmy zatrzymać się w parkowej wiacie, znajdującej się według bieszczadzkiej kuny za każdym zakrętem czy kolejnym wypłaszczeniem, ale jak powszechnie wiadomo, u osób ujaranych, rzeczywistość i czasoprzestrzeń ulegają pewnym zniekształceniom więc wiata stała sobie dużo dalej. Z kolei ze mnie zaczął ulatywać duch poprzedniego wieczoru więc buchając parą jak titanic na całej naprzód, brnąłem całkiem nieadekwatnie do efektów wizualno-dźwiękowych mozolnie w górę, wyrywając kopytami piędź ziemi za piędzią.
W końcu jest! Zrzuciliśmy plecaki, rozsiedliśmy się na ławeczkach, zagryźliśmy po bajecznym, popiliśmy czym kto miał i ruszyliśmy dalej. Stąd już rzut beretem do przełęczy, więc w końcu wygramoliliśmy się na połoninę
Załącznik 38974
Na krzyżówce zakręciliśmy w prawo i podreptaliśmy w kierunku Smereka.
- Dzień dobry!
- Dzień dobry!
- Cześć!
- Cześć!
- Dzień dobry!
- Dzień dobry!
- Cześć!
- Cześć!
Dzień dobry...cześć...dzień dobry...bry...cześć...cześć...dzień...bry...c ześć....
Wymiana uprzejmości nie miała końca i po milionie dzieńdobrów i cześciów dotarliśmy prawie pod krzyż, zatrzymując się strategicznie kilkadziesiąt metrów przed, gdzie chwilkę odsapnęliśmy robiąc zdjęcia.
Załącznik 38975 Załącznik 38976
Ponieważ docelowym punktem był parking w Jaworzcu, na którym czekał na nas samochód, ruszyliśmy tą samą drogą w kierunku przełęczy i dopiero stąd szlakiem trawersującym wierzchołek
Załącznik 38977 Załącznik 38978
do lasu
Załącznik 38979
Po minięciu granicy parku na Hruniu, bocznym grzbietem i drogami zwózkowymi dotarliśmy wkrótce do celu.
Finito :)