Zapowiadająca brak rozleglejszych widoków delikatna siąpawica pchnęła nas tą kameralną dróżką
09_30.jpg
w objęcia lasu.
I co by tu w taki dzień nabroić? Mam! Najaramy się!
No i się zaczęło:
Jareczek:
09_31.jpg
Jarek:
09_32.jpg
Jarczydło:
09_33.jpg
Najarawszy się do palpitacji serca i płuc wyplucia, w tri miga czyli za jakieś sześć godzin, wyskoczyliśmy na koniec pięknej doliny lub jak kto woli, na jej początek, co też do końca nie jest prawdą, gdyż właściwe jest to grzbiet oddzielający dwie doliny. Ledwie się rozsiedliśmy na obiad a tu Kuna zwietrzyła inne dzikie zwierzęta w pobliżu i podskakując w egzaltacji woła:
- Patrz! Dziki! Dziki! Ale ich dużo!
Cholera, trzeba wstać, a tak się już wygodnie umościłem na karimacie.
Dźwignąłem się i patrzę w zapodaną stronę. Faktycznie, z lasu wyskakuje zwierzak za zwierzakiem, ale tak całkiem nie po dziczemu, zanadto unosząc w podskokach tylną część ciała powyżej linii tułowia.
- Żubry.
- Za małe na żubry.
Po dokładniejszym przyjrzeniu im się przez układ kilkunastu soczewek w kilku grupach, zwany popularnie zoomem, okazało się, że są akuratne:
09_34.jpg
Na deser, rylim dzikcem przez grzbiet, jeżynowe zasieki i leśne ostępy do potoku
09_35.jpg
Rzeki
09_36.jpg
i ruin młyna
09_37.jpg
Stąd już tylko kilka kwadransów i zameldowaliśmy się na nocleg w Zatwardnicy![]()



Odpowiedz z cytatem