-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Bison nam raczejnie chodzi o ścinki. Rozumiemy, że to jest gospodarka leśna. Z zieloną mafią:wink: można się dogadać. Wkurza mnie sposób pozyskiwania drewna. Jakość pracy niektórych ZUL czy jak tam nazywacie teraz drwali. W jednym dziale leśnym (warunki bardzo podobne) ścinka przeprowadzona jest porządnie, nie ma nawet dewastacji ściółki leśnej, a sąsiedni teren położony w obrębie innego leśnictwa wygląda tak jakby przez miesiąc szaleli tambezmózgowcy na swoich terenówkach.
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez lucyna
Odpowiedz mi proszę ile sztuk jelenia wybito w nadleśnictwach w ostatnich latach. Dlaczego występuje w Bieszczadach regres tego gatunku? Dlaczego sami leśnicy i myśliwi skarżą się, że doszło do takiej sytuacji, iż w czasie rykowiska byki -herlaki trzylatki prowadzą chmary liczące ponad dwadzieścia sztuk łań? Oczywiście nie mogą ich pokryć.
Oczywiście populacja lisa jest pod kontrolą> Lisy nie rozmnażąją się nadmiernie. Zajączki hasają po lasach i ich populacja ciągle wzrasta. Acha i moje dwa koty same się pożarły bez udziału lisów. Na Bernie górce pod którą stoi mój dom nadal żyją borsuki i jenot tylko przefarbowały się na rudo. Lisy nie atakują młodych sarenek. Tylko wydawło mi się, że pomagam potwornie zmęczonej sarniej mamie ratować jej maleństwo.
Oczywiście najłatwiej jest zrzucić winę na kogoś, niz samemu chwilkę pomysleć. Oczywiście pogłowie jelenia spada, ale to nie li tylko jest winą myśliwych. kłusownicy tez nie prożnują, a Ci akurat wybierają najpiękniejsze okazy, bez zwracania uwagi na stan pogłowia. tereny bytowania tez się zmniejszają - w Bieszczadach może nie w taki zastraszający sposób jak Beskidach, ale jednak.
Populacja lisa wzrasta, ponieważ zaczeto zrzucać szczepionki przeciw wściekliźnie, która cześciowo ograniczała ich liczebność, poza tym ingerencja człowieka w środowisko jest coraz większa, a lis potrafi się niexle przystosować, zresztą podobnie jak i misie w tatrach.
A argument z kotami, to już zupełna kompromitacja. Jak puszczasz koty samopas, to pretensje miej do siebie. To tak jak ja miałbym miec pretensje, że niedźwiedź zabił mi psa. Widocznie kiepsko się nimi opiekowałaś. Za zwierzę odpowiada człowiek i trudno miec pretensje do dzikiego zwierzecia, że wyeliminowało rywala. To się nazywa selekcja naturalna.
Czasem warto pomysleć - to nie boli - a nie zrzucać winę na kogoś.
Wybacz tak ostre słowa, ale krew mnie zalewa jak widzę przytaczane takie liche argumenty.
Ofc - mysliwi nie sa tez bez winy, ale zrzucanie wszystkiego na myśliwych, to przesada.
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Doczu a co ja mogę zrobić? Pisać, prosić o pomoc organizację ekologiczną, brutalnie powiedzieć właścielowi ośrodka, że jeżeli powstanie wyciąg w miejscu rezerwatu to zrobię wszystko aby i wyciągowi, i ośrodkowi zaszkodzić. To fakt, moim obowiązkiem jest dbanie o koty. Niestety, mieszkam ok.30 m od lasu i lisy wchodzą mi na podwórko. Nie upilnuję stada kotów. Nie mam też pretensji do lisów. Chodzą głodne, zżarły co było do zżarcia na Bernie teraz szukają pożywienia we wsi.
Znam przyczyny nadmiernego rozmnażania się lisów. Szczepionka. Kiedyś w gronie znajomych biologów, leśników i mysliwych rozmawialiśmy także o niepokojącym fakcie. Szczepionka działa jak środek zwiększający popęd. Dochodzi do dwóch miotów w roku. Sama widziałam mamę lisicę z szóstką dzieci. Znajomy leśnik widział z ósemką.
Zadaniem myśliwych jest redukcja populacji lisa. Podobnie bobra. Ciągle rozmawiamy z myśliwymi w czasie pracy z grupami. W sezonie codziennie widzę rozjechane lisy na drodze. Potem będąc z w muzeum łowiectwa poruszamy ten problem. Jesienią prowadziłam kilkanaście grup leśników i myśliwych. Ciągle to samo. Myśliwi nie chcą strzelać do lisów. Nie opłaca się. Jak nawiedzony ekolog pisze takie słowa to wierz mi ma powody. Widziałam taki drastyczny przypadek na drodze. Rozjechana lisica, a obok niej 4 młode liżące ją. Chciały aby wstała. Były zbyt młode aby przeżyć. Nie dały się złapać. Wolałabym aby je zabili myśliwi. Kolega odmówił. Tak i tak zdechną.
Kłusownictwo jest nagminne. Tu już wszyscy są bezsilni. Znajomy leśnik złapał kłusownika z łanią. Wraz z policją pojechał do jego domu. Całe zamrażarki dziczyzny. I jaki wyrok sądowy mała szkoldliwość czynu. Tu mogę przetaczać podobne historie. Nigdy, nie słyszałam aby kłusowali tego rodzaju kłusownicy i zabijali dorodne byki.
Następna rzecz. Sprawa kłusowników wśród myśliwych. Z jesieni znajomy myśliwy spoza Bieszczadów wściekły opowiedział mi taka historię. Poranek, łazi po lesie i widzi swojego kolegę strzelającego do dorodnego byka. Wie, żę ten nie ma pozwolenia. Męska rozmowa ,więcej nigdy tego nie zrobię itd. Nie zgłasza. Następne argumenty: zastrzelony orzeł bielik, liczne chronione ptaki drapieżne, kilkadziesiąt sztuk żubrów(to Ukraińcy), Biwiana krowa żubra polski kłusownik-myśliwy, wilki itd. itd
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez lucyna
Kłusownictwo jest nagminne. Tu już wszyscy są bezsilni. Znajomy leśnik złapał kłusownika z łanią. Wraz z policją pojechał do jego domu. Całe zamrażarki dziczyzny. I jaki wyrok sądowy mała szkoldliwość czynu. Tu mogę przetaczać podobne historie. Nigdy, nie słyszałam aby kłusowali tego rodzaju kłusownicy i zabijali dorodne byki.
No i właśnie tu czesciowo lezy problem. Kłusownicy zdają sobie doskonale sprawę że pozostają bezkarni.
A gdyby tak oszacować koszt wychodowania takiego egzemplarza, w dodatku oszacować jakie straty przynosi w ekosystemie brak takiej łani to koszty już nie byłyby tak małe i z pewnością doszłoby do skazania, lub choćby wyskoiej grzywny. Ale u nas w kraju są ważniejsze ustawy, jak mundurki w szkołach czy zakaz uzywania telefonów komórkowych w szkole.
Kolejna rzecz to kolesiostwo wśród myśliwych - niestety to kolejny problem dośc czesto spotykany. A gdyby tak - zero tolerancji ? Efekty byłyby od razu widoczne, ponieważ z 60 % myśliwych zostałoby wydalonych ze Związku.
No i sprawa najważniejsza - człowiek w lesie jest gościem, a nie panem na wlościach. To przez człowieka kurczą sie ekosystemy i zachwiana jest równowaga biologiczna. Niektórzy zdają się o tym zapominać :-(
Szkodliwy jest nie tylko ten z bronią na ramieniu, bo ten jest rozniez zazwyczaj świadomy tego co robi i celowości swego działania. bardziej szkodliwi są Ci, którzy wykupują sobie kawałki lasu i prowadzą tam własną "gospodarkę", budują domki, pensjonaty itp. Że nie wspomnę o tych którzy wywożą swoje śmieci do lasu. Przyroda to niestety, a może na szczeście system naczyń powiązanych i nie ma tylko jednego czynnika który jest winowajcą zachwiania równowagi.
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Pod tym to mogę się podpisać. Dodałabym tylko edukację. Wszystkich od małego przedszkolaczka po staruszkę. I wszystko wskazuje, że tak się w Bieszczadach stanie.:razz: Są przez Fundację Bieszczadzką przygotowane tego rodzaju projekty. Muszę przyznać zaimponowali mi. Nawet gdyby wsparcie uzyskali na połowę projeków to już moglib przeobrazić Bieszczady. Najważniejsze jednak to to, że zebrali wokół siebie potężne grono ludzi chcących coś zmienić.
Wiem jakim zagrożeniem jest turystyka. Udało mi się zainteresować właścicieli i menedżerów ośrodków szkoleniami organizowanymi przez Podkarpacką Agencję Przedsiębiorczości. Zainteresowanie wśród ludzi związanych z turystyką jest przeogromne. Będzie conajmniej kilka grup szkoleniowych. Po raz pierwszy spotkamy się na szeregu szkoleń dwudniowych i będziemy mieli okazję poznać się i przedyskutować szereg spraw. W tym przeanalizować zyski i strary związane z turystyką masową.
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
[quote=wojtek legionowo;37344]Z tego co wiem to jeszcze nie tak dawno,gdy nie był strażnikiem sam bywał w takich miejscach i chętnie z nich korzystał
masz rację, dokładnie tak było. dlatego z Harnasiem zastanawialiśmy się ostatnio, o co mu właściwie chodzi.
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
W związku z nadmiarem lisów zapytałem dziś pewnego myśliwego dlaczego niema odstrzałów. Szanowni Forumowicze przytoczę jego słowa " Po pierwsze lis nie jest żadnym trofeum, po drugie koszt amunicji jest zbyt wysoki w stosunku do kosztów skóry, po trzecie to żebym się ni wpieprzał w nie swoje sprawy". Jestem ciekaw opinii zwolenników "odstrzałów sanitarnych". A wilk to już jest trofeum, i wilcza skóra też pewnie kosztuje odpowiednio?
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Na liski są trutki. Niestety ale jakoś roznoszą wściekliznę. Pewnie biotop zbyt niepojemny. A czy wilk to trofeum? Chyba nie. Roku nie pamiętam, jednak były to lata 2000-tysięczne już. Wydano ministerialnie pozwolenie na odstrzał chyba 7 sztuk wilka. Po sezonie stwierdzono, że żadnego jakoś nie odnotowano w spisach trofeów.
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Jakoś pan myśliwy o trutkach nie wspomniał. A czy to aby humanitane/
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Trutki na liski to jakaś brednia,owszem zrzuca się szczepionki i stąd liski się namnażają bo ich właśnie wścieklizna(dawniej regulowała pogłowie) nie rusza.Co do opłacalności odstrzału pisane już było wcześniej,nabój kosztuje 7-8 zł,za skórę nic nie jest płacone a skórka wyprawki nie warta więc myśliwi to olewają.
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
Browar
Trutki na liski to jakaś brednia,owszem zrzuca się szczepionki i stąd liski się namnażają bo ich właśnie wścieklizna(dawniej regulowała pogłowie) nie rusza.Co do opłacalności odstrzału pisane już było wcześniej,nabój kosztuje 7-8 zł,za skórę nic nie jest płacone a skórka wyprawki nie warta więc myśliwi to olewają.
sorry Browar , masz rację , w ferworze pomyliłem się... szczepionki. :-( . Ale wściekliznę lisków i zakaz w związku z tym wstępu do lasu, spotkałem wielekroć. Nawet po miastach, są ostrzeżenia w gazetach, bo też się błąkają te liskiiii. A może się mylę? A skoro ta wścieklizna wśród nich panuje, to pewnie nie jest z nimi najgorzej, taki wniosek wysnuwam z lektury Twych zdań.8)
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Odpowiem obrazowo,dane tylko ilustracyjne,wymyślone.Przed podawaniem szczepionek populacja lisa na przykładowym terenie liczy sobie 30 szt na jednostkę terenu.Z tego 20% choruje na wściekliznę(6 szt).Po podaniu szczepionki liczebność wzrasta do 100 szt a zachorowalność spada do 5%(5 szt).
Efekt jest taki: wspaniały efekt statystyczny(zachorowalność maleje czterokrotnie),przekroczona pojemność środowiska(lis nie posiada naturalnego wroga oprócz wilka),wścieklizna ma się nieźle(chociaż faktycznie ograniczona) i na bonus zwiększenie zasięgu tasiemca bąblowca roznoszonego przez lisy z powodu zwiększonej komunikacji dawniej ograniczonych i izolowanych terytorialnie populacji lisa.Dane liczbowe z czapki ale taki jest mniej więcej obraz sytuacji.
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
wniosek taki, że trza do nich strzelać albo napuścić wilki :(
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
-> Chris
No ale widzisz,myśliwi mają to w dupie a wilki "trzeba" selekcjonować...
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
Browar
-> Chris
No ale widzisz,myśliwi mają to w dupie a wilki "trzeba" selekcjonować...
Bo jak sie ich nie wyselekcjonuje, to biada stadom i ubezpieczalniom 8)
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Nie wspomne o finansach kół łowieckich :)
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
-> Chris
Zapytaj może rolników, niekoniecznie w Bieszczadzie co jest bardziej upierdliwe:wilk co czasem wyjmie owcę czy psa, czy też lis co kasuje kurnik, kaczki ale za to notorycznie.
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Jasne że lisek, żadnej wątpliwości.:!:
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Że wam sie chce jeszcze ciągnąć ten temat...:|
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Już się nie chce, oki ;))
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Coś w "sportowym" temacie:
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...ZADY/271017318
Cytat:
Kłusownik zabił jelenia w Bieszczadzkim Parku Narodowym
Krzysztof Potaczała
Ktoś zastrzelił jelenia-byka w Bieszczadzkim Parku Narodowym. Policja szuka kłusownika.
Samce jeleni padają ofiarą kłusowników głównie z uwagi na cenne poroże.
Na zabite zwierzę natrafili strażnicy BdPN w okolicach nieistniejącej wioski Caryńskie. Zostało zastrzelone w niewielkiej odległości od miejsca znalezienia, a konkretnie ok. 100 metrów od drogi prowadzącej z Dwernika do koliby w Caryńskiem.
- Nie nosiło śladów patroszenia, jednak kłusownik odciął łeb byka z porożem – mówi st. asp. Krzysztof Sabat z ustrzyckiej policji.
Prowadzący sprawę próbują ustalić, z jakiej broni strzelano do jelenia. Nie będzie to łatwe, bo mimo penetracji tuszy zwierzęcia, nie znaleziono kuli. Łuskę najpewniej zabrał kłusownik. Nie był nowicjuszem w strzelaniu – trafił zwierzę prosto w serce.
Można przypuszczać, że dobrze znał teren. Obcy nie zapuszczałby się w tę okolicę, bo łatwo mógłby pobłądzić.
Przypadki nielegalnego pozyskiwania zwierząt w Bieszczadzkim Parku Narodowym zdarzają się rzadko, jednak wciąż są ludzie, którzy dla pozyskania cennego trofeum lub mięsa ryzykują konflikt z prawem.
Za kłusownictwo grozi nawet pięć lat pozbawienia wolności.
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
No i Bison mnie wyręczył:)
Dla tych, którym się nie podoba bajzel po pracach zrębowych mam jedną uwagę - każdy z nas gdzieś mieszka. Czy zastanawiał się taki ktoś, kto krytykuje leśników, że gdy powstawał jego domek, jego ukochane miasto itd, padł jakiś las, piękne łąki itd? Brzydota miejsc zwanych budowami jest nieskończenie gorsza niż kupy odpadów zrębowych i wądoły po LKT. te ślady znikną za rok-dwa. A betonowe miasta zostaną na długo. Zapełnione marudzącymi na leśników zjadaczami zwierząt, palącymi w kominkach bukami z gór, pędzącymi dzień w dzień autami po jakieś nieważne duperały w sklepach itd, itd. No niech ktoś to spróbuje zmienić...no proszę:)
Pozdrawiam Zakochanych w Zielonym Gąszczu,
Derty
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
Derty
No i Bison mnie wyręczył:)
Dla tych, którym się nie podoba bajzel po pracach zrębowych mam jedną uwagę - każdy z nas gdzieś mieszka. Czy zastanawiał się taki ktoś, kto krytykuje leśników, że gdy powstawał jego domek, jego ukochane miasto itd, padł jakiś las, piękne łąki itd? Brzydota miejsc zwanych budowami jest nieskończenie gorsza niż kupy odpadów zrębowych i wądoły po LKT. te ślady znikną za rok-dwa. A betonowe miasta zostaną na długo. Zapełnione marudzącymi na leśników zjadaczami zwierząt, palącymi w kominkach bukami z gór, pędzącymi dzień w dzień autami po jakieś nieważne duperały w sklepach itd, itd. No niech ktoś to spróbuje zmienić...no proszę:)
Pozdrawiam Zakochanych w Zielonym Gąszczu,
Derty
Dzięki Derty za głos rozsądku, bo jak się czyta wypociny niektórych osób, to włos się jeży na karku.
Tak a propos tematu, to zwierzęta zabijane przez myśliwych giną znacznie bardziej humanitarną śmiercią, niż np. te w rzeźniach (a wiem o czym piszę). Także osobom mięsożernym proponuję zastanowić się dwa razy, zanim coś napiszą (aby nie wyjść na hipokrytów).
Aby szanowni forumowi "ekolodzy" (eko - być może, ale logos - to już nie bardzo) mogli jeść chlebuś i ziemniaczki, to również trzeba było wytrzebić las, oraz zabić trochę zwierzyny...(aby nie konsumowała zasiewów).
Mam znajomego myśliwego - gdyby chociaż jeden z forumowiczów uratował tyle dzikich zwierzaków co On (bynajmniej nie łownych) na własny koszt, to nie miał bym żadnych zastrzeżeń co do komentarzy.
Są ludzie i ludziska - wśród myśliwych również.
To pisałem ja, Szczepcio Ł. - ptakolub, łazik leśno-górski nie mający nic wspólnego z myślistwem.
Pozdrawiam
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Poniekąd masz racje Szczepanie z tymi rzeźniami...tylko my mięsożerni nie jesteśmy w stanie sprawdzić w jakich warunkach ginie nasze mięsko, nie mamy nad tym kontroli...natomiast hobbyści-myśliwi sami decydują w jaki sposób spędzają czas.
Mogę zrozumieć odstrzał z powodów zdrowotnych, w jakichś sposób też musimy pewnie kontrolować liczebność gatunków...ale nijak przyjemności bym nie miał w zabiciu od tak dla sportu...
Pozdrawiam:)
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
Szczepan Ł.
niż np. te w rzeźniach (a wiem o czym piszę). Także osobom mięsożernym proponuję zastanowić się dwa razy, zanim coś napiszą (aby nie wyjść na hipokrytów).
taaaa jasne
zwłaszcza jak myśliwy spudłuje i zwierzątko kona w męczarniach gdzieś w krzakach, a rzeźnik nie spudłuje strzelając krowinie w głowę z radicala.
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
Krysia
taaaa jasne
zwłaszcza jak myśliwy spudłuje i zwierzątko kona w męczarniach gdzieś w krzakach, a rzeźnik nie spudłuje strzelając krowinie w głowę z radicala.
ło matko - a co za ustrojstwo ten cały radical. Brzmi niczym nazistowskie rozwiązanie ostateczne, albo co?
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
No takie ustrojstwo dobrze to nazwałeś, wygląda jak i się nazywa, ale przecież lubimy kotlecika na obiadek zjeść
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
Krysia
No takie ustrojstwo dobrze to nazwałeś, wygląda jak i się nazywa, ale przecież lubimy kotlecika na obiadek zjeść
lubimy, nie zaprzeczymy. :-P
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
Krysia
taaaa jasne
zwłaszcza jak myśliwy spudłuje i zwierzątko kona w męczarniach gdzieś w krzakach, a rzeźnik nie spudłuje strzelając krowinie w głowę z radicala.
Krysiu szanowna, odbywałem kiedyś praktyki w rzeźni (przy badaniu mięsa) - uwierz mi na słowo, że wyglądało to bardzo nieciekawie (z humanitarnego punktu widzenia)... -o higienie nie wspominając.
Nie dociekam co czuje postrzelony zwierzak, ale jest to znacznie mniejszy stres niż chociażby sam transport do rzeźni (jak ktoś widział np. konie przeznaczone na ubój - w transporcie, lub tuż przez "egzekucją", ten wie o czym piszę).
Jem mięsko, depczę ściółkę leśną, oraz zatruwam rzeki spuszczając wodę z pralki czy z kibelka, więc uważam, że nie mam moralnego prawa oceniać innych konsumentów mięsa (myśliwych), o ile nie łamią prawa.
Dziczyzna jest o wiele zdrowsza od kurczaka zaprawionego "ludwikiem" w supermarkecie - ich sprawa co jedzą i robią, byle nie łamali prawa (ale od tych spraw są inne organa).
No, to chyba tyle z mojej strony, bo temat mało przyjemny, a i niezbyt (dla mnie) ciekawy.
Pozdrawiam
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Kiedyś być może, teraz jak trafisz na taki nieciekawy zakład to dzwonisz, a najlepiej piszesz (tylko NIE anonim, bo takie kpa każe wyrzucać do kosza) skargę do Inspekcji Weterynaryjnej, która nadzoruje tzw. dobrostan w rzeźniach-hmm, trochę kpina bo jaki może mieć taki bydlak dobrostan czując wszechobecną śmierć, no ale tak się to nazywa. Ma być zabity humanitarnie, a każde niepotrzebne zadawanie bólu zwierzęciu i znęcanie się nad nim jest przestępstwem (szkoda tylko, że nikt jeszcze zań siedzieć nie poszedł).
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
''Artykuł'' pana Olszewskiego jest totalnie pozbawiony sensu. Mysli ze odkryl od lat skrywana tajemnica PZŁ, że do obniżenia populacji rysi przyczynili sie mysliwi? A jako dowod posluguje sie tym zdjeciem? Poprostru temu Panu sie musialo nudzic w deszczowe popoludnie i napisal takie marne wypociny. Oczywiste jest to, ze ryś zanim został objęty całkowitą ochroną w Polsce stanowił chyba najbardziej porządane trofeum wśród myśliwych - mało kto mógł sie pochwalić, że widział rysia, a co dopiero ustrzelił. Co do liczebności populacji - napewno myśliwi mieli duży wpływ na jej obniżenie ale przede wszystkim ryś potrzebuje spokoju, bytuje w miejscach najbardziej niedostępnych,a takich w Polsce już jak na lekarstwo. Kłusownicy też mają swój duży udział. W którymś z numerów ŁP (chyba z roku 2000) jest artukuł o białowieskich rysiach - wzbogacony o smutne zdjęca rysi zaplątanych we wnyki. Tak więc ''winy'' nie zrzucałbym tylko na myśliwych - ale coż, teraz taka moda, że co złe i najgorsze to związane z myśliwymi i ich działalnością.
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Ej...nie bierz tego tak dosłownie, nie chodzi tu o populację rysi wbrew pozorom, a raczej o stosunek myśliwych do swojego hmmm sportu/zajęcia czy jak to nazwać?i to jeszcze sami sobie taki artykuł upszczony fotkami napisali w swojej gazetce :razz:
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
Krysia
Ej...nie bierz tego tak dosłownie, nie chodzi tu o populację rysi wbrew pozorom, a raczej o stosunek myśliwych do swojego hmmm sportu/zajęcia czy jak to nazwać?i to jeszcze sami sobie taki artykuł upszczony fotkami napisali w swojej gazetce :razz:
Do swojej pasji Krysiu :). Po przeczytaniu artykułu pana Olszewskiego naprawde dochodze do wniosku ze ten czlowiek ma za duzo wolnego czasu. Probojac osmieszyc mysliwych ( jako ze sami sobie zaprzeczaja na roznych stronach ŁP ) osmiesza sam siebie. Bo jak podkresla, fundacja zalozona przez PZŁ nie odnosi sie do rysiów ( co to jest jezyczkiem uwagi ) a do zwierzyny drobnej. To tak jakby w dyskusji o piłce nożnej ktoś zaczął gadać o mistrzostwach świata w podwodne bierki. Jestem ciekaw co napisze ten człowiek jak w jego ręce wpadnie listopadowy nr ŁP ze zdjęciami upolowanych bażantów lub zajęcy.
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
No właśnie?upolowanych bażantów czy zajęcy...nie wiem jak bażanty, ale zające u nas to zwierz wielce deficytowy, bo przez szczepienia lisów,które spowodowały ich nadmiar są zjadane przez nie. Więc jakim dobrem wyższym się taki myśliwy kieruje strzelając do czegoś co jest żadkie?
O to tu chodzi w tym artykule,a nie o konretny przykład,że pan X zabił rysia tu i tu.
A bażanty mają tak liczną populację, że trzeba do nich strzelać?bo... bo zagrażają rozumiem komuś?rolnikom wyjadają zboża czy co?
Rozumiem strzelanie do ww lisów-jest ich za dużo, wcześniej natura sobie z tym radziła tłukąc je wścieklizną, a teraz nie. Równowaga została zachwiana i ok-to rozumiem, trzeba ich wybić.
Ale...czy to oznacza, że myśliwy może zabijać lisicę w ciąży?albo przynosi nam tzw. niedoliska, a więc szczeniaka, bo takie kwiatki nam potem przynoszą na monitoring.
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
Krysia
A bażanty mają tak liczną populację, że trzeba do nich strzelać?bo... bo zagrażają rozumiem komuś?rolnikom wyjadają zboża czy co?
Rozumiem strzelanie do ww lisów-jest ich za dużo, wcześniej natura sobie z tym radziła tłukąc je wścieklizną, a teraz nie.
Tak na dobrą sprawę, to Bażant łowny (a właściwie różne jego krzyżówki) jest w Polsce gatunkiem obcym (a więc konkurencyjnym dla rodzimych gatunków), więc w świetle obowiązujących przepisów powinien być całkowicie wytępiony...
Tutaj można sobie poczytać coś na ten temat:
http://www.old.kp.vel.pl/sprawy/ksrb_ost/index.htm
Inna sprawa, że to myśliwi z PZŁ introdukują, oraz sztucznie podtrzymują jego (tj. Bażanta łownego) wysoką liczebność w środowisku naturalnym - gdyby w tym kraju prawo było prawem, to powinni za to trafić do więzienia. A tak, mamy pieniążki, mamy wpływy - możemy wszystko.
Znamienne jest, że te koła PZŁ, które wpuszczają masowo bażanty, raczej nie interesują się stanem populacji rodzimej kuropatwy....
Co do odstrzału gatunków rzadkich, albo uznawanych za rzadkie, to jako miłośnik ptaków, muszę z ubolewaniem przyznać, że takiej redukcji wymagał by niestety Jastrząb gołębiarz - który w wielu rejonach doprowadził do zagłady populacje Jarząbka (Tetrastes Bonasia), czy też niegdyś bardzo liczne Kuropatwy...(nawet tam, gdzie myśliwi nie polują na nie od lat) - oczywiście to problem bardziej złożony, ale pewni "ekolodzy" nie chcą o nim słyszeć.
Jego liczebność, to obecnie ok. 4500-6000 par, tak więc jest nierzadko bardziej liczny, niż dzikie gatunki ptaków na które poluje...
Być może oberwie mi się od eko-oszołomów, ale taka jest prawda - nie można "na siłę" chronić jednych gatunków, kosztem innych...
Przepraszam, że się rozpisałem na temat ptaków, ale to takie skrzywienie hobbystyczne :grin:
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Problem regulacji populacji gatunków nadmiernie rozmnożonych istnieje. Ale: lisa myśliwi nie strzelają, bo mięso niejadalne a skóra mniej warta od naboju.
Myśliwy nie odróżnia jastrzębia od rybołowa. Prawo odstrzału jastrzębia skutkuje odstrzałem najrzadszych ptaków drapieżnych. Precedens był. Zastrzelono kilka bielików i orła przedniego, kanię rudą i rybołowa. To udokumentowane. Strach szacować szarą strefę.
Ornitolodzy notują okresowe wzrosty i zmiany areałów poszczególnych gatunków. Liczba bielików wzrasta, kormoranów też, a był czas, że oba te gatunki były rzadkie. Wyginął wróbel, pojawił się mazurek. Jest liczniejszy gołąb grzywacz, ginie puchacz. Przyczyny są różne, nie zawsze jasne. Był okres dużej liczebności łyski. Potem drastycznie jej liczebność spadła. Teraz zdaje się wzrastać.
Ale do rzeczy: myśliwi to wg mojej opinii ostatni ludzie do ochrony przyrody. Liczy się trofeum i mięsko. A ingerencja w liczebność populacji zwierząt? Może jest konieczna, ale nie myśliwi powinni o tym decydować i pełnić rolę selekcjonera. Znasz myśliwego, który rozpozna odróżni lecącego krogulca od jastrzębia lub pustułki? O myszołowach nie wspomnę. Dla nich to wszystko jastrząb.
Długi
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
długi
Problem regulacji populacji gatunków nadmiernie rozmnożonych istnieje. Ale: lisa myśliwi nie strzelają, bo mięso niejadalne a skóra mniej warta od naboju.
Nie sposób nie przyznać racji...
Cytat:
Zamieszczone przez
długi
Myśliwy nie odróżnia jastrzębia od rybołowa.
Powiem Ci, że z tym mają problem nie tylko myśliwi :wink:
Ale racja - skoro ktoś przyznaje komuś (tj. myśliwym) prawo do odstrzału redukcyjnego, to niech to będzie taka osoba (leśnik, myśliwy), która potrafi zidentyfikować "obiekt", do którego strzela.
Tymczasowo mamy jednak małą katastrofę ekologiczną, do której doprowadzili (niechcący) sami "ekolodzy" - można by o tym pisać długo, ale to nie forum ornitologiczne :wink:
Cytat:
Zamieszczone przez
długi
Ornitolodzy notują okresowe wzrosty i zmiany areałów poszczególnych gatunków. Liczba bielików wzrasta, kormoranów też, a był czas, że oba te gatunki były rzadkie. Wyginął wróbel, pojawił się mazurek. Jest liczniejszy gołąb grzywacz, ginie puchacz. Przyczyny są różne, nie zawsze jasne. Był okres dużej liczebności łyski. Potem drastycznie jej liczebność spadła. Teraz zdaje się wzrastać.
O liczebności gatunków, a szczególnie tych drapieżnych, decyduje min. ilość pokarmu na danym terenie - taki jastrząb może zeżreć wszystko co lata po polach i w lesie, a i tak przeżyje żywiąc się w zimie kurami i gołębiami domowymi - sam pewnie wiesz, że duże (nienaturalne) zagęszczenie "drapoli", znajduje się często w okolicach większych miast.
I tu pojawia się problem, co robić, aby np. jastrząb był syty i np. kuropatwa cała...:roll: (że o rzadszych gatunkach nie wspomnę).
Cytat:
Zamieszczone przez
długi
Ale do rzeczy: myśliwi to wg mojej opinii ostatni ludzie do ochrony przyrody.
Zależy jacy myśliwi, są również ekolodzy i "ekolodzy".
Szczerze mówiąc, to bezpieczniejsze jest przebywanie obok uzbrojonego myśliwego, niż obok uzbrojonego "ekologa" :lol: (pewnie znasz ekologiczne "środowisko", więc zapewne domyślasz się dlaczego).
Cytat:
Zamieszczone przez
długi
A ingerencja w liczebność populacji zwierząt? Może jest konieczna, ale nie myśliwi powinni o tym decydować i pełnić rolę selekcjonera.
Gdyby powierzyć tę rolę ludziom z "Greenpeace", to ja bałbym się wejść do lasu, z obawy zgładzenia mnie jako "gatunek niepożądany" :lol:
Cytat:
Zamieszczone przez
długi
Znasz myśliwego, który rozpozna odróżni lecącego krogulca od jastrzębia lub pustułki? O myszołowach nie wspomnę. Dla nich to wszystko jastrząb
Znam, ale tylko jednego (innych znam raczej tylko z "widzenia").
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
Ekolodzy, których znam to ludzie z UG, Katedra zoologi kręgowców (tak się chyba nazywa), nie znam tych z różnej maści "organizacji". Mam w rodzinie myśliwych, kilku znajomych. Kaczkę od kaczora odróżnią, bo to się strzela.
Reasumując, w zasadzie niemal we wszystkim się zgadzamy, kurna, czasem się zdarza:razz:
Pozdrawiam
Długi
-
Odp: Krwawy sport w Bieszczadach
polowanie... temat rzeka. Znam wiele opowiadań i relacji 'z pierwszej ręki' od ludzi, którzy na co dzień przebywają w terenie. Mam na myśli fotografów przyrody. Relacje z reguły nie są przychylne, ja się do nich dołączam.
W moich okolicach lisów po uszy, strzelają takie ilości, że muszą potem to zakopywać na polach, bo chętnych na kupno nie ma. Narzekają, że wszystkie zające wyjedzone przez 'rude szkodniki', a sam pamiętam jeszcze 2 lata temu powroty z polowań (mam w okolicy trochę łąk i pól), gdy jednego dnia zwozili po 8 strzelonych szaraków..
Długi - kaczkę od kaczora? W Polsce dozwolone jest polowanie na bodajże 3 gatunki kaczek - czernicę, głowienkę i krzyżówkę. W rzeczywistości wygląda to tak, że bladym świtem na polowaniu płoszy się z szuwarów wszystko co żyje i strzela do kaczko-podobnych kształtów. Z reguły ledwo widać sylwetkę, a nawet jeśli, to gwarantuję, że 90% myśliwych nie rozpoznaje gatunku, jaki właśnie leci, tylko strzela na oślep. Padają cyranki, cyraneczki, płaskonosy, różeńce i inne chronione gatunki.
Niestety zdarza się, że towarzystwo jest na polowaniu pod 'wpływem'. Nie chcę generalizować, ale mam wielu znajomych którzy byli 'pod ostrzałem'..
Kolejny temat rzeka, to niektóre osobniki - ciężko nazwać ich myśliwymi - którzy strzelają do ptaków drapieżnych, traktując je jako konkurencję, o tym też swego czasu było bardzo głośno. Długi - jastrząb jest pod ścisłą ochroną...
I ostatni przejaw miłości 'do przyrody'. Czytałem kilka dni temu relację wstrząśniętego fotografa, który wrócił z wizyty u rodziny, bagatela, myśliwych. W Polsce polowanie na cietrzewie i głuszce jest prawnie zabronione - są pod ścisłą ochroną. Każdy człowiek odrobinę 'ceniący' przyrodę wie, że gatunek ten przeżywa poważny regres, nie tylko w naszym kraju ale i w Europie. Nie zmienia to faktu, że niektóre kraje - a dokładniej Białoruś, wydają pozwolenia na polowanie na te właśnie gatunki. Wiadomo, że chodzi o kasę. Myśliwym, jako miłośnikom przyrody, którym leży na sercu dobro natury, nie powinno przyjść do głowy strzelanie do tych pięknych i zagrożonych ptaków. Jakie są realia? Chodzi o szpan, możliwość pokazania czegoś innego, rzadkiego, trofeum. Ww przywieźli zza granicy 6 cietrzewi i 2 głuszce... Niestety, nie są to odosobnione przypadki - wpiszcie w google "polowanie na cietrzewie Białoruś"..
Jest wśród tych ludzi garstka uczciwych osób, takich z powołania, niestety chyba coraz mniej.. Próbowałem jakoś zrozumieć to zjawisko, zaakceptować, ale jako miłośnik przyrody nie potrafię usprawiedliwić takiego postępowania. Spotykałem kilka razy w 'sprzyjających warunkach' myśliwych i zawsze pytałem - dlaczego? Odpowiedź bez zmian..
Myślę, że najbardziej obiektywnym, jak i rzetelnym głosem w tej sprawie może być sam myśliwy. Nie chcę robić tutaj żadnej reklamy księgarni czy wydawnictwa, ale polecam z całego serca książkę Zenona Kruczyńskiego - "Farba znaczy krew". Ukazuje ona to specyficzne środowisko nie z zewnątrz, ale od środka, obiektywnie, chłodnym okiem i bez większych sentymentów. Ostrzegam, że jest to wstrząsająca lektura, ale może niektórym rzuci nowe światło na tą całą sprawę.
Fragmenty:
http://ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki...94666&ks=91718
http://www.hc_punk.independent.pl/wi...0znaczy%20krew
pozdrawiam