Jesteśmy z Wami i na pewno pomożemy!
Wersja do druku
Jesteśmy z Wami i na pewno pomożemy!
Kilka informacji o zdarzeniu:
W akcji uczestniczyło 5 jednostek straży: PSP Sanok, OSP Komańcza, OSP Rzepedź, OSP Tarnawa Górna, OSP Zagórz.
Przebieg akcji był następujący (w skrócie):
Aby dojść do schroniska straż musiała się przedzierać przez śnieg po kolana pieszo ok. 30-45 minut, wszystkie samochody został na dole, część przed drogą dojazdową(zasypaną śniegiem) a cześć ciężkich samochodów przed mostem o ograniczonym tonażu. OSP Komańcza próbowała dojechać dookoła do miejsca zdarzenia ale tez bez rezultatu. Przy pogorzelisko pracowało ok. 20-30 strażaków.
Moją informacje zakończę własnymi przemyśleniami:
„Proszę wszystkie osoby które stawiają tak piękne obiekty w Bieszczadach o większe zadbanie o bezpieczeństwo ppoż, bo wiele pracy kosztuje właściciela postawienie takiego obiektu, a ogień bardzo szybko jest w stanie strawić taki obiekt (jak pokazuje powyższy przykład) i naprawdę przykro jest patrzeć co pozostaje po takim obiekcie”:cry:
...pewnie niewielu wie że od Mikowa jest łagodniejszy podjazd, i bez problemu terenówką na łańcuchu w zimie się wjedzie..(jeśli śnieg nie jest wyższy niż sam pojazd) niestety właśiciciel łąki po niżej się obraził i w środek drogi wbił słupek... (do obejścia)... Dom wyposażony był w kilka potężnych gaśnic oraz niezbędny sprzęt,pech i szczęście zarazem że nie było ludzi w obiekcie.. Na letnie warunki, niedaleko wybudowany był nawet basen przecwipożarowy..myślę że utrudniony dojazd był plusem tego miejsca...(sic!) a samo schronisko przygotowane na wypadek pożaru.. samo się jednak nie potrafiło ugasić... może nowe będzie sprytniejsze... :)
Zgadzam się z Tobą w 100%!
Prosze nie brać moich słów jako wymądrzanie i kontra bez podstaw... ot moje spostrzeżenia
Od zawsze już tak było, że obiekty drewniane były bardziej narażone na działanie płomieni.
A mnie na wspomnienia wzięło , gdy jesienią przyzbowałem na ławeczce przed chatą (fot) w towarzystwie Kiczerka (fot)
patrząc jak słońce kładzie się na Jasieniową (fot
To takie chwile, dla których warto żyć.
To właśnie klimaty tej chaty.
...Kriczer to w ogóle NIepies... ma zdolność nagłej teleportacji, wychodzi na próg żeby pooglądać zachód słońca, obserwuje spacerujące po niebie chmury i skaczące iskry w kominku... I jak tu nie wierzyć w reinkarnację...
eh...
Chata nad Smolnikiem, to nie było tyle schronisko co prawdziwy dom: stary, ciepły i pachnący drewnem, taki o którym każdy z nas marzy. Chaty już nie ma ale jest klimat, Królowa z Kriczerkiem, widok z Magurycznego, ludzie którzy tu zachodzą i niezastąpiona Brzózka. Dlatego byłoby super gdyby chata została odbudowana w czym z wielką chęcią dopomożemy.
Kasiu, dobrze że Tobie i Kriczerkowi nic się nie stało.
Ściskamy Beatka i Tomek
Witajcie ponownie,
Trzeci dzień za nami, czas już kończyć stypę.
Rozpisałem się dziś trochę na www.smolnik.info.pl, oficjalnie też otworzyłem konto ODBUDOWA. Oto otwieramy listę życzeń gratów, których zawsze brakowało w Schronisku. Niekoniecznie w związku z kontem. (Stachu, szepnij słowo a zdejmę wzmiankę o Tobie ze strony :).
I z ostatniej chwili:
- Szymon - dzięki za Twoje pomysły i czas poświęcony mi dziś. Ciąg dalszy mam nadzieję nastąpi niedługo .
- Drzwi i okna zakolejkowane u stolarza na lato. Jeśli nic się nie zmieni, będą takie jak te z kominkowego...
- Kto wie cokolwiek o wsiowych meblach, które gdzieś marnieją lub tylko szukają nowego starego domu, proszę o kontakt ze mną 502 202 033 lub na schronisko@smolnik.info.pl lub radek_s@smolnik.info.pl. Mogą być do renowacji.
Dziękujemy Wam z Kasią i Asią za każdego posta, którego tu przeczytaliśmy.
Również onixowi84-strażakowi, za mądre słowa.
W odpowiedzi i uzupełnieniu odpowiedzi trzechkropek: mój wybór pomiędzy "blisko" czy "daleko" od drogi przejezdnej zimą wytknęła mi też sędziwa Pani Ślazykowa spacerując kiedyś latem po łące niedaleko miejsca, gdzie teraz są zgliszcza, a wtedy chata właśnie stawała. Powiedziała wtedy "Latem bajka ...". Zanim stanęło Schronisko, zdeptałem wiele górskich szlaków, pamiętam zapach większości polskich schronisk górskich i ... nie pamiętam tych, do których dałoby się dojechać zimą, nawet lżejszą od tej jaką mamy teraz. Może dlatego, że tych położonych w dolinach właśnie się nie pamięta.
Za to jedną ze zmian, jaką wprowadzimy stawiając nowy budynek w tym miejscu będzie to, że zimą nie będzie konieczności palenia w piecu, gdy nie jest to potrzebne, bo nikogo nie ma. Pomyślimy też o zdolności do samougaszania się :).
Radek
Z namaszczenia Królowej,
PS. Wojtek, urzekło mnie kilka zdjęć z http://www.wojtekp.home.pl/public_ht...galeria53.html, nigdy ich wcześniej nie widziałem, są naprawdę wyjątkowe. Chciałbym móc je udostępnić na naszej stronie, kiedy będziemy ją uaktualniać. Odezwiesz się w tej sprawie ?
"wierzę w Was" i wiem że poradzicie Sobie z Odbudowaniem schroniska, z mojej strony życzę wam wszystkiego co najlepsze i wiary w życie bo jak to mówi bliska mi osoba "Gdy Bóg zamyka drzwi, zawsze otwiera okno"
Piękne słowa,
... nigdy do dziś nie słyszane, czy może kiedyś usłyszane a dziś dopiero przedarły się przez zaspy.
Dziękuję.
Tak piękne, Radku to ten wiersz dla Ciebie wyszperany:
Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij ze jesteś gdy mówisz że kochasz
Ks. Jan Twardowski
Super. Dobrze, że jest konto, bo konto to szansa dla mnie, że znów będę mógł wyczyścić kozę. A być może, jeśli finanse pozwolą, zagwarantować sobie wyłączność na tę usługę...
Pozdrawiam serdecznie
http://moveon.cal.pl/zew/smolnik_koza.jpg
http://fotoo.pl/zdjecia/files/2010-02/9e0f9754.jpg
Odbudujem. Nie takie rzeczy my ze szwagrem...
..Jest dobrze.. idziemy do przodu... parę mebelków już jest (być może i pralka z lodówką) ... i nawet z transportem ze Strzelec Opolskich..Podziękowania dla Ł....
Tymczasem wspomniał coś Radek o piecu chlebowym... Genialny pomysł... można by zrobić coś takiego : http://small-scale.net/yearofmud/200...ead-and-pizza/ koszt minimalny a frajda wielka.. no i pizza jak smakuje...mmmmm...
Witajcie,
Gliny na górze i szkła na pogorzelisku jest po dostatkiem, będzie z czego taki chlebowy piec pobudować. A może i troszkę zapachu chleba brakowało w samym domu, bo i nie było pieca chlebowego, tylko półkolista wnęka w jego miejscu. Zawsze można upiec chleb w piekarniku, ale to może nie to samo ?
Myślimy i o tym planując nowy piec, no i jakie ma być to serce domu, żeby dawało i ciepło, i chleb ... i spokojny sen. Marszczymy sobie czoła. Kto chce dołączyć, zapraszam :).
Pozdrowienia,
PS. Dziękujemy za pierwsze wpłaty:) !
I jeszcze jedna fotka do użytku publicznego
Smutek i nostalgia; siostra zareagowała długim: NIEEEEEEEE.
Wiadomości są smutne, a zarazem bardzo pozytywnie nastrajające - duch i magia smolnika nie umiera, więc i Królestwo z Królową powróci. Załączam widoczek, zdjęcie zrobione dokładnie rok przed spaleniem. 07.02.2009
p.s. uzbieram i wpłaty też dokonam, np. na górną część futryny do kuchni ,w którą miałem okazje nieźle przydzwonić parę razy. Albo na płyty żelazne na piec, żeby móc placki ziemniaczane smażyć przez kilka godzin;)
pozdrawiam i wierzę,
bartek
Nie czekając na sugestie i wpłaty, odpowiednio niskie nadproża są już zaprojektowane, dalej z jodłowego drzewna, więc będą miękuchne w bezpośrednim kontakcie. Myślę, że jak Bartek dotrzesz to będziesz zadowolony jak dawniej.
A zdjęcie to 7 luty ? He, nie chciało tak być w tym roku; strażacy mieliby na miejscu sprzęt, więcej pracy, no i to co strażak czuje jak uda mu się zatrzymać taki dom przed wyjściem...
Jutro narada z samą Królową, w drodze podobno już sporo pomysłów jak choć troszkę skorzystać z tego, że domu chwilowo nie ma, żeby się pozbyć kilku niedoróbek. A prawie nauczyliśmy się z nimi żyć. Może uda się też nieco podkręcić górne łazienki, tak żeby prysznic się dało przyjąć przy pełnym wyproście (Bartek napisz jeśli to zły pomysł, zawsze jedną możemy zostawić po staremu :)
PS. Pod numerami 502 202 033 i 509 463 990 zakręceni telefoniści ze Smolnika czekają na wszelkie sygnały o obserwacjach wioskowych mebelków szukających domu. Piszcie i dzwońcie, polecimy po nie na sygnale.
Trzymam kciuki za odbudowę! Chata Socjologa też bez żadnej kasy na początku powstała z popiołów w 1,5 roku, także CHCIEĆ TO MÓC!!! I na pewno się uda! ;-))))
Czasu teraz u mnie mało, ale gdyby potrzebne były jakiekolwiek informacje, czy w przyszłości pospolite ruszenie rąk do pracy to słowo wystarczy i bedziem kombinować ;-))) Kasa na początek to najważniejsze i najprostrze, ale kasa to nie wszystko ;-)))))
Pozdrawiam serdecznie - Igor
cudnie, poezja, atmosfera, schronisko, chyża, drewno, a jakieś najzwyklejsze ubezpieczenie było? :>
...oo.. czekałem i czekałem aż się do czegoś doczepisz... brakowało mi ... już trochę minęło a tu nic... i nagle pach.... ;pCytat:
cudnie, poezja, atmosfera, schronisko, chyża, drewno, a jakieś najzwyklejsze ubezpieczenie było? :>
Było!
Było? Ubezpieczenie na wypadek pożaru? OK, no problem, jak mawiają dziś Czukcze. To po kiego ściepa???? Czepianie się? To są ponoć > bieszczady.info. Zamiast rolować jakieś rankingi popularności, cutoffności schronisk, jakie żarcie, jaka poezja, może choć od strony bezpieczeństwa by porozmawiać..... ja wiem, bardzo to może zaważyć na losie co poniektórych.
Do czasu, aż się ktoś sfajczy, ktosia pal sześć, ale dzidzie ktosia np. Do tego czasu jest okejaśnie, prawdaż? :mrgreen:
..azaliż prawdaż... drewno ma to do siebie że się lubi palić... a czasem nie ma komu gasić bo jak na złość stoi to to drewno puste (bywa tak że w domach nikto eta) i nie ma wmontowanej remizy, mimo tego że na miejscu jest basen przciwpożarowy i odpowiednie środki gaśńicze i przyrządy ku temu.. Urok taki że z dala od ludzi.. co zrobić... Ubezpieczenie ze względu na swoją wartość nie pokryje w całości kosztów odbudowy schroniska stąd ściepa. Po za tym, ubezpieczenie nie obejmuje zbieranych latami eksponatów i klimatu w chacie, natomiast ściepa i pomoc ludzi którzy pomagają i wnoszą tam kawałek siebie - owszem... Człek tak skonstruowany natomiast, że uczy się na błędach i co nie zabije to wzmacnia, jeśli potrafi wyciągnąć jakieś wnioski... i konstruktywnie podejść do tego od nowa... Mam pewność że nowe będzie jeszcze lepsze i przygotowane na pożar i inne możliwe wypadki najmocniej jak się tylko da, odnośnie warunków TAM panujących. Jest okejaśnie, prawdaż? Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć... Wydaje mi się że schronisko to miejsce gdzie człowiek ma się czuć bezpiecznie, po zejściu ze szlaku... i takie mam nadzieję będzie nowe! Jeśli są jakieś pomysły czy sensowne podpowiedzi w tej podstawowej i ważnej kwestii, to nic nie stoi na przeszkodzie żeby o tym powiedzieć, uczymy się cały czas.. wszak to bieszczady.info! (Smolnik też jest info.pl :)
skoro tak - prawdaż. Nawiasem, z ubezpieczyciela da się wyjąć więcej nawet, aniżeli "pretium affectionis", i to niekoniecznie idąc po najtańszej stawce. Ale spoko :)
Świetnie.. jak coś wiesz na ten temat to czy mógłbyś skontaktować się z Radkiem (namiar na stronie) proszę! Bo sama otoczka formalna wokół odzyskiwania należności, tzw. biurokracja, to koszmar w naszym wspaniałym i przyjaznym kraju ;D
PS. przepraszam jeśłi dotknęło Cię moje słowo doczepisz się, po prostu obserwując wypowiedzi ludzi, stałych bywalców tego forum, poznaje się ich nawyki, użyłem tego w żarcie, jesteś w moich oczach taką osobą, która z boku spokojnie przygląda się wszystkiemu i gdy już emocje ucichną zadajesz zazwyczaj (zaczepne ;p) pytanie.. co nie znaczy że Twojego zdania nie szanuję , czy też uważam je za niezasadne... wręcz przeciwnie... ot.. sposób wyrazu mam co niektórzy zwą kpiną bądź kpinką... :D zieloności
Wydaje mi się że tak. Biorąc sprawę przez pryzmat mojej wiedzy... opiekunowie chaty to ludzie z olejem w głowie. Było to lądowisko oprócz tego że drewniana chatka na łące, więc i inne zalecenia co do bezpieczeństwa były realizowane. np. basen przeciwpożarowy niedaleko, zestaw kilku sporych gaśnic na wypadek różnych źródeł ognia, sprzęt p.poż. Woda sprawdzona i kontrolowana. Wentylacja ok, jak i elektryka zabezpieczona. Środki łączności radiowej i telefonicznej na miejscu. Kuchenka gazowa sprawna i zadbana,Dojazd utrudniony, ale to akurat nie podlega głębszej dyskusji. Kominiarz odebrał, pojawiły się problemy z piecem i kominem, miał być wyremontowany i uszczelniony przy lepszej pogodzie, nie zdążono... czy zbagatelizowano? Nie wiem.. myślę że niewiele schronisk górskich było tak dobrze przygotowane... to jest moje zdanie, tym bardziej że często gdy Gospodyni wyjeżdżała , chata była oddawana w ręce ludzi z wykształceniem medycznym, czego można by chcieć więcej... może żeby inne schroniska dzięki takim sytuacjom wyciągały wnioski i działały w tym kierunku ;-) ..tyle ode mnie.. nie czuję się w 100% jako strona , ale coś tam wiem... Pozdrawiam bywalców...
PS. Nie chcę wychwalać... i pieścić.. bo przecież finał był taki że się spaliło...ale starałem się patrzeć na to co bym zmienił.. i chyba tylko przyspieszył ten remont pieca...i wyciął otwory na głowę we framugach dla wysokich...;p
Jest, jest, jest.
Uzyskałem wstępną zgodę na przyjęcie i zagospodarowanie w odbudowywanej chacie starego grata (fot)
Jest to oryginalny warsztat stolarski pochodzący z Łemkowszczyzny. Cieszę się że znajdzie lepsze miejsce niż teraz.
piękna rzecz !! ...obrażliwe nazywanie TEGO GRATEM !!! :roll:
Na początek nisko się kłaniam od siebie i Kasi - za ciepłe słowa, otuchę i bardzo konkretną pomoc jaką otrzymujemy.
Warsztat z fotki to cacuszko! Samo zdjęcie leciutko mroczne, i już ono roztacza odpowiednią aurę. Dla mnie bomba, choć może Królowej mebelek nie bedzie sie widzieć tak bardzo jak mnie:P. Ale godne miejsce znajdziemy.
Żeby nie dać się zawstydzić, wyszukałem pod Krosnem dwumetrową starą wsiową ławę i stuletnią skrzynię, taką jak ta na której się siadywało vis a vis pieca. Szukamy dalej, choć więcej uwagi teraz będzie potrzeba nie na meble a na przykład na długą drogę dla ciężkich dostaw (sprawa delikatna, wymagająca sąsiedzkiej dyplomacji). No i to co czeka w planie dalej - od maja prace ziemne i fundamenty, ściany i dach w planie na czerwiec i lipiec. Piec, kominy i surowy zamknięty do końca lata. Zaraz potem kuchnia, łazienka i pierwsze mieszkalne pokoje. Tak mówi plan, bo i tak wszyscy chcemy.
Sprawa bezpieczeństwa i ubezpieczenia - wiosną 2009 próbowaliśmy podnieść wartość budynku Schroniska ponad to co wynikało ze standardowej wyceny budynków w ramach naszego rolniczego OC. Niestety rzeczoznawca ds. wycen wówczas jakoś długo nie mógł do Smolnika dotrzeć i nasz wniosek właśnie czekał do kolejnej wiosny... Ze Schroniskiem nie było tak źle, powiem tylko, że nasz ponad stuletni dom na dole w Smolniku wg norm wyceny OC jest już ... zużyty w 98%, a więc wart tyle co np. pięcioletnia stodoła z pustaków...
Z drugiej strony myśl o zabezpieczeniu przed ogniem była wiele razy zaspokajana konkretnymi działaniami (zbiornikiem ppoż, gaśnicami, przebudową kominów w 2004 etc.), więc zagrożenie wydawało się nikłe, prawie niewarte nękania ubezpieczycieli... I tak zostało po staremu.
Teraz czekamy na to na co możemy liczyć po latach składek na OC. Dobre i to, w przybliżeniu na ściany i dach pod gontem starczy. A kto sam budował, wie, że stan surowy stawia się takim kosztem, jak kupuje skarbonkę...
Tak czy owak, Schronisko stanie znów w tym miejscu i pewnie udałoby się i bez składek, pozostaje pytanie kiedy... Niestety będziemy odbudowywać i urządzać nie za własne a pożyczone, i gdzieś blisko będzie granica tego co warto zapłacić za wcześniejszy pieniądz zamiast wydać na budowę.
Cegiełki z PLNów, a chętniej z rzeczy i pomysłów, takich jak ten stolarski mebelek - to sprawa właśnie wspólnej troski i zaangażowania, które zobowiązuje, ale i zwyczajnie dodaje przekonania, że trzeba, i że nie ma co czekać do za rok ...
cdn...
Czy ktoś ma jakieś wiadomości jak sytuacja się ma aktualnie? Może Radek dałby znać co najpilniejsze ? Może udałoby się pomóc nie tylko finansowo?
Pozdraviam
kb
Cisza... sza... Kasiek będzie niedługo na Podkarpaciu to wrzuci się więcej informacji. Póki co uzbierało się parę mebelków, ale to malutko.. zbieractwo trwa.. Niestety, prawdopodobnie nie uda się postawić chatki tak szybko jak było planowane, 2 lata to taki termin orientacyjny na razie...
Cisza cisza, a dziś jeszcze czuwanie – Wielki Piątek i drugi kwiecień już.
Ale u mnie tak się składa, że dziś właśnie chwila dłuższa przyszła na krótką opowieść o tym co na budowie dzieje się w równoczasie z ciszą. Na początek: moje alibi za okres od ostatniego postu dziś kończy trzy tygodnie i na imię ma Weronika. Życie jest piękne !
Nie zaglądałem dłużej, za to teraz więcej niż dwa słowa.
Nie chcę zapeszać, ale idzie dobrze. Prawdą jest, że urządzenie będzie trwać do przyszłego roku najmarniej, ale na razie nie zmieniamy rokowań na termin herbaty z widokiem. Nadal planujemy całą naprzód (a raczej w górę) na ten rok. Celujemy w stan surowy zamknięty na jesień, ale już z kuchnią, łazienką i jakimś spaniem, funkcjonującymi choćby prowizorycznie. A w szczególe:
- dom jest już „prawie” gotowy, nawet w kilku wersjach - przechadzamy się po nim klikając z zewnątrz i z wewnątrz, domierzamy czy wysokości nad schodami, światła i widoków do herbaty aby na pewno nie zabraknie. Dół bez zmian poza dodatkową łazienką, ale góra ma wielką szansę wyładnieć – chcemy dodać trochę więcej światła w poddaszu i więcej łazienek. Raczej zniknie balkon od stony drewutni, za to pojawi się balkon i może taras po przeciwnej stronie. Całość planujemy powiększyć o trzy metry w stronę drewutni, i to właśnie może kosztować miesiące dodatkowych formalności i może zrodzić jakieś zagrożenie dla terminu.
- po Wielkanocy ruszamy z uprzątnięciem pogorzeliska, wyprowadzeniem prądu z podziemia, i jak obeschną drogi, wywożeniem na miejsce piachu i innych materiałów, tak aby fundamenty mogły ruszyć w maju.
- są już u Kondzia pieniążki na 20 kubików zimowej jodły na więźbę dachową i drewno konstrukcyjne, którego mogłoby braknąć, kloce już leżą na składzie i czekają na przewiezienie do tartaku.
- zamówiliśmy i zapłaciliśmy już za połowę z 400 m2 najprawdziwszego łemkowskiego gontu spod samiuśkiej Krynicy
- dosycha drewno na drzwi i okna
- gromadzą się mebelki stu- i więcej- letnie – kupiliśmy już cztery szlabaniki, skrzynię posagową, stół, kredens - wszystko w odpowiednim klimacie i niezłym stanie, choć kilka z nich do wyratowania spod olejnej farby, niegdyś bardzo eleganckiej...
Podsumowując - wraz z drewnem które mamy, zamówiliśmy lub dokupiliśmy już prawie wszystko czego brakowało do surowego zamkniętego, i większość mebli, które planujemy na dole.
Układ zasilania odbudowy też chyba wygląda nieźle:
- na konto odbudowy wczoraj wpłynęły pieniążki z PZU, co do grosza na pełną sumę ubezpieczenia budynku, może dlatego, że kosztorys odbudowy wyszedł na sumę ośmiokrotnie wyższą... Ale mimo to znaczny pieniążek już na koncie więc chodzimy po pewniejszym gruncie i planujemy raźno.
- mamy spore szanse na unijne dofinansowanie urządzenia Schroniska. Otrzymujemy bardzo sympatyczne i życzliwe wektorowanie co do tego jak wypełnić dobrze wnioski, aby gdzieś za rok z każdej nowozakupionej rzeczy wrócił do nas co drugi wydany złoty. Wydawałoby się, że tych nówek będzie u nas niewiele, ale jak dobrze policzyć tylko elektrykę, hydraulikę, lodówkę, zamrażarkę, urządzenie piętra, w tym sypialni i łazienek, to okazuje się, że dwukrotnie wyczerpujemy limit.
- cały czas wpadają nam na konto dechy i cegły (jedna jest z dedykacją dla Królowej), kafle do pieca i inne zamarzone ale i całkiem realne formy wsparcia w projektowaniu domu. Dziękujemy za nie pięknie, a szczególnie za rodzinny pomysł pieca chlebowego dofinansowany z kieszonkowego Asi, Ewy i Moniki !
- co do pozostałych środków - przedeptaliśmy już potrzebne ścieżki, żeby nie stanąć z odbudową przez przyziemności takie jak finanse, ale i nie wydrenować złociszów na odsetki zamiast na budowę.
Czekamy na namioty i gości pierwszomajowych. W tym czasie nasz plan mówi, że na miejscu ma być prąd i woda, Królowa zapowiada się znów na górze, na razie prawdopodobnie urzędując z tymczasowej siedziby na kółkach (dajcie znak jeśli tylko ktoś wie o jakimś przyzwoitym drzymałowym mieszkanku na kilka miesięcy). I tego się trzymamy !
Pozdrawiam ciepło Wszystkich Niecierpliwych !
Wesołych Świąt!
Widziałem się z Kasią w ostatnią środę od czwartku miała zacząć pracę w Komańczy.Zapraszałem ją na forum może zaszczyci nas swoją obecnością.
Czołem druhny i druhowie !
Potwierdzamy - wg ostatnich ustaleń - Kasia w tym tygodniu rozpoczęła pracę w Komańczy. Zanim Schronisko wróci do użyteczności i pozwoli Kasi normalnie funkcjonować, minie kilka miesięcy, w których Kasia postanowiła stawić czoła samodzielnie naszym złotówkowym deficytom.
Poza tym plany są bez zmian, co więcej, szanse na jesienny termin herbaty z widokiem rosną, co również Królowa przyjęła z radością. Majówka w namiotach pod Schroniskiem w tym roku jednak raczej się nie odbędzie, chyba że Królowa postanowi inaczej, choć wątpię, w pierwszych dniach maja będzie mieć dużo pracy w Komańczy.
Jest jeszcze jeden powód, otóż mieliśmy włamanie do piwniczki, ocalałej po pożarze, w wyniku którego straciliśmy hydrofor, dodatkowo przy próbie wydobycia pompy z dolnej studni przez złodzieja została zniszczona kamienna obudowa dolnej studni. W porównaniu do wcześniejszych nieszczęść, finansowo straty niewielkie, za to wiara w smolnikowego człowieka mocno nam się porysowała. Ten kto to zrobił, ma już za sobą liczne sukcesy w godzeniu opinii smolniczan co do swojej natury połączonej z brakiem wyczucia kiedy kraść można a kiedy nie. Smolnik jest więc znów z nami, ale hydrofora nadal nie ma.
Złodziejski debiut na górze komplikuje nam trochę plany prac, a dokładnie wywożenie materiałów pod Schronisko, które jest zaplanowane na najbliższe tygodnie. Ze względu na nieobecność Kasi, potrzeba na miejscu pańskiego oka, sami robimy co się da, ale ... tu chętnie skorzystamy z pomocy każdego, kogo ciągnie pod Maguryczne i chciałby posiedzieć choć kilka dni, a najlepiej do jesieni :) w okolicy Schroniska, pod namiotem, w przyczepie lub w nim samym, jak tylko będzie to możliwe. Na razie do dyspozycji stawiamy prąd, wodę i cudownie ocalałą sławojkę z niezmienionym widokiem na Smolnik.
Pozdrawiamy od serca wszystkie życzliwe dusze i przechodzimy na nasłuch telefoniczno-mailowy na schronisko@smolnik.info.pl i 502 202 033.
Bodaj by mu te złodziejskie ręce owrzodziały i odpadły :evil:
I może jeszcze pół rodziny wymarło? Zastanów się co mówisz...
Pozdrawiam
kilka fot sprzed 2 tygodni:
wybaczcie mocno subiektywne spojrzenie :twisted:
http://pirates.interq.pl/rudak/Galeria/zdj/105.jpg
http://pirates.interq.pl/rudak/Galeria/zdj/104.jpg
http://pirates.interq.pl/rudak/Galeria/zdj/103.jpg
http://pirates.interq.pl/rudak/Galeria/zdj/102.jpg
Są już zremby...