Są i nowe kible i nowe natryski, kafelki duperelki, kraniki dywaniki, naprawdę... luksus, za jedyne jak dobrze pamiętam 13 złociszy od głowy .... :)
Wersja do druku
dobry wtręt nie jest zły... sztolnie odpadły dlatego że ... że odpadły, wiedziałem o nich, ale nie tym razem, nie chciało nam się ich szukać i penetrować, nie mieliśmy ochoty...
Załącznik 25495 ...tam gdzieś na pagórach górników... ;) nie?
dokładnie - jak szlak niebieski - na południe od St.Huty , na skraju wsi Potok Senderki . W pole wrzynają się ''języki'' lasu, takie kępy drzew. Jest sporo wyrażnych wyrobisk, dołów. Schodząc w nie, można się natknąć na małe dziury, niczym zwierzęce nory.Część /znaczna/ jest zasypana.Czasem trzeba odgarnąć liście, badyle.W owe dziury należy wpełzać / otyłym NIE POLECAM :-D !!!! / . Oczywiście - należy mieć latarkę ! W środku - jak pisałem, są komory, korytarze. W wielu miejscach stropy podparte kamiennymi podporami lub drewnianymi, mocno zbutwiałymi stemplami. Czasem iść trzeba na czworaka. Chłodno jest i wilgotno.
Dawniej wydobywano tu kamień na żarna itp. Okolica była chyba wybitnie '' górnicza''- wiele nazw wsi np. Górniki Stare , Górniki Nowe...Sporo też kamieniołomów w okolicy...fajna górka Piekiełko , z intrygującą skałką.
Jadąc do Zwierzyńca szosą z Guciowa przez Obrocz ścigaliśmy się cały czas z burzą, która wisiała nad nami, dojechawszy w centrum Zwierzyńca do pomnika świerszcza dopadł nas deszcz. Przeczekaliśmy go na owym pomniku
Załącznik 25500
Przestało posiąpywać i grzmieć to ruszyliśmy na kemping rozbić namiot, odpocząć po trudach podróży relaksując się między innymi złocistym
Załącznik 25504Załącznik 25502Załącznik 25503Załącznik 25501
...Dnia następnego pojechaliśmy do Górecka Kościelnego obejrzeć kapliczkę na rzece Szum i aleję pięknych, ale to pięknych, wielo-wiekowych dębów. Po drodzę z-oczy-liśmy jeszcze hodowlę konika polskiego w Floriance na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego.
Załącznik 25505Załącznik 25506Załącznik 25507Załącznik 25508Załącznik 25509
Do Florianki ze Zwierzyńca wiedzie szeroka bita szutrówka, jest to teren Narodowego Parku Roztocza, samochody mają tam zabroniony wjazd no chyba że strażników leśnych. Zwie ona się Gościńcem Florianieckim
Załącznik 25510Załącznik 25513Załącznik 25511Załącznik 25512
Po tym już Florianka, dalej Górecko Stare gdzie uraczyliśmy się lodami
Załącznik 25515Załącznik 25514
i przez rezerwat Szum
Załącznik 25516
kolo starej elektrowni wodnej na rzece Szum do Górecka Kościelnego podziwiać dęby
Załącznik 25517
podumać przy owej kapliczce na wodzie (akurat lalo:))
Załącznik 25518Załącznik 25519
zjedliśmy w pobliskiej `oberży` ;) i na powrót do Zwierzyńca tyle, że do Górecka Starego już szosą, chcieliśmy się dostać szybko na kemping , w planie było przebicie się przez Szczebrzeszyński Park Krajobrazowy tego dnia jeszcze, więc `zagęszczaliśmy ruchy` przez owy Florianiecki Gościniec ...
Po południu ruszyliśmy w dalszą drogę kierując się czerwonym szlakiem rowerowym przez sioła o nazwach Bagno, Turzyniec, Tpólcza na Kawęczynek gdzie znów nas dopadło chwilowe wyładowanie atmosferyczne ;D
Załącznik 25525Załącznik 25526Załącznik 25523Załącznik 25520Załącznik 25521
w Kawęczynku chwile przeczekaliśmy i ruszyliśmy na wierzchowinę Szczebrzeszyńskiego parku
Załącznik 25529Załącznik 25528Załącznik 25527
Na wierzchowinie zamarudziwszy chwilę
Załącznik 25535Załącznik 25533Załącznik 25532Załącznik 25531Załącznik 25534Załącznik 25530
puściliśmy się w dół odnalezionym wąwozem
Załącznik 25539Załącznik 25537Załącznik 25536Załącznik 25538
http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png
parę zaległych zdjęć z przeprawy przez Roztocze Szczebrzeszyńskie :) Wąwozów takich jak na zdjęciach jest tam wiele... polecam ich eksplorację, naprawdę warto, dziko, cudownie, tylko nie w porze deszczowej :D był przypadek w okolicy Batorza że człowiek w wąwozie utonął...
... Zjechaliśmy z wąwozu w chmurze ślepaków :D opuszczając Szczebrzeszyńskie Roztocze i wjeżdżając w Dolinę rzeki Gorajec, przecieliśmy szosę z Frampola na Szczebrzeszyn i przez trawiastą dolinę pojechaliśmy na druga jej stronę na Roztocze Gorajskie zwanym, burza przed nami, szarówka, noc nadciągała powoli, zastanawialiśmy się gdzie rozbić namiot i znaleźliśmy cudowne miejsce `na tarasie`, na jednym z pól, na jednym ze wzniesień pomiędzy Chłopkowem a Jędrzejówką :D z widokiem na sąsiednie widokiem na sąsiednie wzniesienie, było ognicho do późna w noc, pełnia księżyca i ciepło. Na ten `taras` poprowadził nas wąwóz, który miał tyle bocznych odnóg, że poczuliśmy się jak w krainie baśni... hmm, który wybrać?... i wybraliśmy ;)
Zdjęcia od momentu opuszczenia Szczebrzeszyńskiego do rozbicia się ` na tarasie`:D
Załącznik 25557Załącznik 25554Załącznik 25558Załącznik 25551Załącznik 25555Załącznik 25549Załącznik 25552http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png
Wieczór spędzony miło, tako i ranek... to pozostałe zdjęcia z rozbicia się na tym poletku:
Załącznik 25566Załącznik 25565Załącznik 25564Załącznik 25567
pierwsza fotka : widok na sąsiednie wzniesienie pod wieczór
dwie następne: w międzyczasie ;)
fot.4: ranek :)
Ruszyliśmy z naszego tarasu gdzie tak przyjemnie odpoczynek po trudach podróżowania dnia poprzedniego nam zleciał... :)... zjechaliśmy do drogi owym wąwozem którym na to poletko wjechaliśmy... droga polna w tej mini dolince :) zawiodła nas do Jędrzejówki, gdzie otwarty był sklepik... uraczyliśmy się lodami, zakupiliśmy co nieco i mineralnej trochę ;), bo parno było
i zapowiadał się upał a płyny trza uzupełniać :D... Jakiś mały chłopaszek stał na przystanku z plecakiem... zagadałem `co? jeszcze tydzień do szkoły i koniec roku?` a on `tak`... :)
Ruszyliśmy stąd szlakiem niebieskim rowerowym który nas pod górę wywiódł a po tym w malowniczą dolinkę w okolicy Majdanu Abramowskiego i dalej na Hosznię Abramowską...
Załącznik 25573Załącznik 25570Załącznik 25568Załącznik 25572Załącznik 25571Załącznik 25569
fotki fotki fotki
Załącznik 25582Załącznik 25575Załącznik 25579Załącznik 25578Załącznik 25574Załącznik 25576Załącznik 25577Załącznik 25580Załącznik 25583Załącznik 25581
To są okolice przepiękne naprawdę :)...
jechaliśmy tą doliną w pobliżu Hoszni Ordynackiej na szlak Jastrzębia-Zdebrz (to stronka tych miłośników http://www.roztoczezachodnie.pl/ ) i w stronę Gilowa...
Załącznik 25587Załącznik 25593Załącznik 25595Załącznik 25591Załącznik 25594Załącznik 25596Załącznik 25588Załącznik 25592Załącznik 25590Załącznik 25589http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png
Przed nami zbliżała się burza
Załącznik 25597(chmura jak kapelusz Gandalfa :D)
...przejechaliśmy przez Gilów i prosto na wieś Tokary... polami, polami... po drodze mijaliśmy ciekawe, stare kapliczki przydrożne...naprawiane już nie raz ;D... i wiatrak tyle że bez śmigła :)...
Załącznik 25603Załącznik 25599Załącznik 25601Załącznik 25605Załącznik 25598Załącznik 25606Załącznik 25600Załącznik 25604Załącznik 25602
...wyjechaliśmy od opłotków w Tokarach, od `najcieplejszej` strony sioła :D... kawałek przejechaliśmy i zaczęło grzmieć... schroniliśmy się w opuszczonej chacie...
http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png
jeszcze parę zdjęć do opisanego fragmentu podróży :)
Załącznik 25614Załącznik 25607Załącznik 25615Załącznik 25611Załącznik 25612Załącznik 25608Załącznik 25613Załącznik 25609Załącznik 25610
...w chatce posililiśmy się i przeczekaliśmy grzmoty... burza poszła sobie troszkę dalej.... a dalej to już były żabie skoki od burzy do burzy, od przystanku do przystanku. lecz to na wieczór dalsze opowiadanie ;D...
Taa... z tego miejsca to się dopiero burza nam rozwinęła - fragmentarycznie oczywiście ;)... Przerwy były wystarczające aby przejechać za każdym razem jakiś odcinek. Opuściliśmy chatkę i pomkneliśmy do miejscowości Otrocz... Wcześniej w Tokarach był moment żeby odbić w prawo w kierunku wąwozów poprzez, przez które tu w okolicy prowadzi szlak, lecz rozkojarzona ma uwaga zbliżającą się burzą skierowana była wtedy na poszukiwanie jakiegoś schronienia i minęlśmy ową szansę na skręt :)... w sumie dobrze wyszło, biorąc pod uwagę warunki w czasie ulewnego deszczu w wąwozie jakimkolwiek
na Roztoczu, mielibyśmy z pyszna :D, później zresztą mieliśmy tego namiastkę... pozostałem przy tym aby mknąć asfaltem... w Otroczy uchwyciliśmy przystanek pks, znów zaczęło grzmieć, taki przystanek daje schronienie chociaż przed deszczem :)... Jak przegrzmiało to znów ruszyliśmy dalej i jeszcze w Otroczy odbiliśmy na szlak w prawo gdzie za jakieś 200 metrów przy krzyżu w lewo co nas miało na Batorz wyprowadzić, ale nie wyprowadziło ;)... za siołem szlak zgubiliśmy, lecz jedziemy, co tam ;)... dobra droga, burza gdzieś z boku, gdzieś wyjedziemy, zwłaszcza że rozpoczęło się w dół :D, pole-las, las-pole... tak żeśmy pobłądzili, zorientowałem się gdzie jesteśmy, do Batorza jeszcze `kawałeczek`, choć powinniśmy już tam być ;)... Wyjechaliśmy za to na Biskupie... przecieliśmy rzekę Por, która daje tu początek Padołowi Zamojskiemu...
http://pl.wikipedia.org/wiki/Por_%28rzeka%29
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pad%C3%B3%C5%82_Zamojski
...nie mieliśmy najwyraźniejszej mapy i o dobrej skali :/ no cóż, troszkę się było w niej ciężko zorientować, jakaś `zakolorowa` (podarowałem ją właścicielowi ośrodka w Solcu Nad Wisłą , ktory pragnął się na Roztocze Zach. wybrać... była to jedyna mapa zachodniego roztocza jaką posiadałem, ale wtedy mieliśmy je już za sobą, dałem Mu ją w zamian za łyżkę do herbaty Gerlacha... ;) bo zbieram)...
Tak więc wyjechaliśmy na sioło Biskupie co się zowie i tu zaczęło się błyskać i walić, na szybko rozglądaliśmy się gdzie by tu się schronić, nie było żadnego przystanku, ale w gospodarstwie nieopodal zauważyliśmy kobietę, skierowaliśmy się tam i poprosiliśmy o schronienie, skierowala się z nami do stodoły...stanowila owa starsza wiekiem kobieta jakby ikonę dawnych czasów.... była bowiem na boso... burza i wicher wraz z opadem konkretnie nadawały razem, wyręczyłem kobietę w trzymaniu drzwi od stodoły w pewnym momencie, bo zaczęlo nimi konkretnie targać, po tym się uspokoilo... przyszedł jej syn
i wywiązała się dluższa rozmowa na tematy różne i naszej podróży... Pożegnaliśmy się wszyscy i my ruszyliśmy dalej szosą z której zjechaliśmy w kierunku Wólki Ponikiewskiej a następnie Ponikw... Parę razy zatrzymując się bo znow zaczynalo nadawać koncert niebiesiech, parę razy rymsło koło przystanku w którym się schroniliśmy, a takich zaliczyliśmy jeszcze po drodze ze trzy... Gdy znów za Ponikwami przecieliśmy rzeczkę Por, i dojechaliśmy do skrzyżowania na Wólkę Batorską w lewo a w prawo na Stawce było, stwierdziłem że pomyliliśmy drogi i wróciliśmy się do ostatniego przystanku przy moście nad Porem, po czym pojechaliśmy, wydawało mi się że dobrze, pod górę i że to droga na Batorz... Gdy już byliśmy u `szczytu` tj. na wierzchowinie rozwinęły się przed nami przeraźliwe chmury, jakby były tuż nad ziemią, elektryczność w mym wyobrażeniu była tuż, przestałem myśleć, byliśmy jak na dłoni niebiańskiego snajpera, grzmiało, błyskało, a chmura zdawała się paszczą lwa... dojechaliśmy do paru budynków jakiejś kolonii mijając wcześniej kobietę która szla z dzieckiem przez pole malin... wróciliśmy się kawałeczek i zajechaliśmy na podwórze pukając i prosząc o schronienie chociażby w szopie... kobieta zaprosiła nas do środka, naparzyła herbaty i wywiązała się bardzo sympatyczna rozmowa... ową kobietą była ta którą wcześniej z dala widzieliśmy na malinisku, powiedziała że to miejsce zazwyczaj burze omijają że pada w Batorzu a tu mało kiedy, ale dziś istne oberwanie, a ona poszła zobaczyć jak owe maliny zsiekł grad i co zostało... Gdy wydawało się że burza się skończyła kobieta wytłumaczyła nam jak dalej jechać... po pożegnaniu ruszyliśmy, ale przejechaliśmy tylko 300 może metrów... iły i lessy to istny klajster, mieliśmy `buły` tego na szczękach hamulcowych a miedzy oponami a błotnikami tyle że skutecznie zahamowało to dalszy obrót kół... wierzcie mi, tłusta tam ziemia jest... ciągnąc rowery z bagażem na powrót do innego domostwa tuz obok, bo okazało się że burza `nawraca ` i to nie zgorzej, a nawet lepiej jak poprzednio, poprośilliśmy o schronienie u ludzi tu mieszkających i znów herbata i poczęstunek i zdziwienie że taki szmat drogi i jeszcze taki szmat przed nami ;), starsza kobieta nam się wyżaliła na synową, poopowiadała swoje życie, wywiązała się nić sympatii z tej żałości nad dolą ... dobroduszni ludzie i szczerzy... teraz to już naprawdę wszędzie dookoła było mokro i takie błoto że zdecydowaliśmy się wrócić w dół droga którą tu dojechaliśmy... to była miejscowość/kolonia o nazwie Gwizdów :)... okazało się, że się nie pomyliłem poprzednim razem, a pomyliłem się z tym właśnie że myślałem, że się mylę ;)... dojechaliśmy przecinając w tym miejscu jeszcze raz na owym moście (trzeci raz) Por... skręciliśmy na Wólkę Batorską i prąc już przed siebie zasięgnąwszy języka w Wolce Batorskiej o jakiejś agroturystyce (bo byliśmy niemiłosiernie zmęczeni, a burza nie nastrajała nas na dzikie rozbijanie)... dojechaliśmy do Batorza gdzie nie pytając o cenę, a zważywszy po wejściu na pokoje że słono zapłacimy następnego dnia zdziwiony byłem że tak mało ;)... poprosiłem o wąż z wodą i obmyłem rowery z reszty lessów i iłów :)... Wcześniej jeszcze, w Gwizdowie odłubałem je z grubsza, bo nie dało się jechać w ogóle... tak to po męczącym dniu w ściganiu się z burzą czy tez burzami, dotarliśmy do granicy roztocza zachodniego, którą może Batorz wyznaczać i w sumie ponoć wyznacza ;)... zlegliśmy w sen...
parę zdjęć z tego odcinka podróży
Załącznik 25622Załącznik 25618Załącznik 25619Załącznik 25623Załącznik 25624Załącznik 25620Załącznik 25616Załącznik 25617Załącznik 25621
Następnego dnia dotarliśmy do Szastarki... tam kończy się lub zaczyna szlak roztoczański pieszy... pojechaliśmy dalej... ale na tym kończy się również relacja z wyprawy na Roztocze ;)
To jest jeszcze parę zdjęć do miejsca gdzie podróż następnego dnia skończyliśmy (ale nie podróż w ogóle... zajechaliśmy do samego domu, czyli do Zgierza, a stało się to w Boże Ciało :))...
w Solcu nad Wisłą
Załącznik 25632Załącznik 25627Załącznik 25629Załącznik 25633Załącznik 25625Załącznik 25634Załącznik 25630Załącznik 25626Załącznik 25628Załącznik 25631http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png
Pierwsze dwa zdjęcia: na dworcu w Szastarce, następne to pomnik w Kraśniku, pozostałe `po drodze`, przedostatnie przy Wiśle... ostatnie spod kościoła w Solcu Nad Wisłą
http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.pngdobrej nocy..idę spać... jutro czeka mnie wyjazd o 9 ;)
... Właściwie to dokończę tę relację, przecież była to wyprawa na Roztocze które przejechaliśmy lecz na nim się nie skończyło ;)... Dokończę więc i opowiem po krótcce :) dokumentując zdjęciami jak do jechaliśmy do samego centrum Lacholandu ... lecz na dniach, nie teraz ... ;)
...Uchwyciliśmy linię Wisły i do Solca Nad Wisłą przeprawiliśmy się promem na drugi brzeg, do wsi Kłudzie gdzie on cumuje... Od Batorza tego pamiętnego jeszcze dla mnie dnia;) (była druga sobota w drugiej dekadzie czerwca bieżącego roku) gnaliśmy, to trzeba napisać że gnaliśmy, były to dobre asfalty, ale nie główne, ruch na nich mały, nie wiem czy wymieniać (raczej nie trzeba) dokładnie sioła przez które przejeżdżaliśmy, napiszę że koło większego miasteczka, a był to Kraśnik, a wcześniej przez Szastarkę gdzie znajduje się dworzec kolejowy... Za Kraśnikiem musieliśmy asfalt opuścić:) Było to w miejscowości Dzierzkowice - Wola, skręciliśmy w pola, sady, lasy, bagna i łąki, przecieliśmy wiele rzeczek i przejechaliśmy wiele mostów;) uciekaliśmy przed burzą jedną, wyjechaliśmy w miejscowości Chruślina-Kolonia i przecieliśmy po tym na wskroś Wrzelowiecki Park Krajobrazowy jadąc kawałeczek piękną brukowaną drogą ;) ...aż staneliśmy naszymi stopami na piaszczystym brzegu Wisly... Zdjęcia które częściowo obrazują tę trasę są w 58 poście tej relacji...
W Solcu spaliśmy w dawnym kombinacie wypoczynkowym, którym zarządza przesympatyczny człowiek, który niejedno by chciał w życiu jeszcze zobaczyć i zrobić... Domki te na skarpie na skraju Solca, lecz nazwy ośrodka nie pomnę... Dnia następnego padał rano deszcz, była to niedziela, w centrum Solca są ruiny zamku, ładny kościółek, w ryneczku na rogu cukiernia i lodziarnia... Dokonawszy zaopatrzenia w produkty żywnościowe i wodę wróciłem po drugą mą lepszą połowę do ośrodka i pojechaliśmy przez wieś Kazimierówkę obfotografowując figurę Jana Nepomucena na rozstaju dróg... Miło wspominam te miejsca w okolicy Solca, miałem tu kiedyś praktyki terenowe... Celem naszym było dojechać do Szydłowca, wybrałem azymut który prowadził lokalnymi szosami, szutrówkami...w miarę w linii prostej. Mniej więcej w połowie drogi wjechaliśmy do Iłży...
jeszcze kilka fotek z odcinka trasy: Batorz - Solec Nad Wisłą
W dniu kiedy wyruszyliśmy z Solca...
Załącznik 26185Załącznik 26182Załącznik 26183Załącznik 26186Załącznik 26181Załącznik 26187Załącznik 26184
pierwsze jeszcze w Solcu
drugie: Jan Nepomuk na rogatkach Solca
pozostałe: w drodze... ;) ( na piątym małe ptaszki w rancie dachu przystanku, nie dały się sfotografować)
...Po ominięciu Iłży od jej północnej strony, nie wjeżdżając do jej centrum, udaliśmy się przez Starosiedlice (gdzie dokonaliśmy zaopatrzenia w sklepie, rozmawiając w przesympatycznej wymianie zdań z miejscowymi pod sklepem) i Pakosław w stronę wsi Osiny... Tu zalegliśmy na przystanku autobusowym przy skrzyżowaniu z trasą 744, przesiedzieliśmy burzę, która jak zawisła nad terenem tak ciężko jej było ruszyć dalej szanowną chmurną d..ę... Z mej niecierpliwości ubraliśmy pelerynki i ruszyliśmy dalej w grzmotach oddalającej się majestatycznie burzy. Już nie padało. pokazała się tęcza w promieniach słońca zbliżającego się do zachodu...Pięknie przyświecało... Na Szydłowiec! :D Dobrze się jedzie po mokrym asfalcie :)
Załącznik 26210Załącznik 26217Załącznik 26214Załącznik 26209Załącznik 26211Załącznik 26215Załącznik 26212Załącznik 26213Załącznik 26208Załącznik 26216
opis:
- pierwsze: na Przystanku w Osinach przy trasie nr 744
- w dalszej drodze przez Mirów Nowy (ósme: skrzyżowanie, a my na nim na lewo na Rogów...)
- ostatnie: `słońce na trasie` :) w Bieszkowie Dolnym... `prosta` na Szydłowiec, który już tuż tuż :)
http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.pnghttp://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png
Wieczorem uchwyciliśmy Szydłowiec chroniąc się w schronisku PTSM `Skałka`, pot. `na skałce` :)... Gorąco polecam jeżeli ktoś będzie w tych okolicach i głowę swą utulić by chciał do snu będąc zmęczo -ną/-ym podróżą ;)
http://zopla.pl/noclegi/Szyd%C5%82ow...ka-w-szydlowcu
Spędziliśmy tam dwa noclegi, cały następny dzień odpoczywając w okolicach Szydłowca i Chlewisk... Wjechaliśmy na Cymbrę, obejrzeliśmy kirkut w Szydłowcu oprowadzeni przez przesympatyczną Panią Sławkę, Muzeum Instrumentów Folklorystycznych na szydłowiecim zamku, ratusz szydłowiecki z restauracją w jego piwnicach gdzie podają przepyszny węgierski placek... Obok ratusza znajduje się piękny kościół... Polecam gorąco jeżeli by ktoś nawet tylko przejeżdżał samochodem tamtędy... Dziś Szydłowiec okrąża obwodnica, dawniej jeszcze wszystko zawijało naokoło ratusza poprzez centrum, mury kamieniczek pękały, ale dziś jest obwodnica z której łacno do Szydłowca zjechać można...
Załącznik 26227Załącznik 26226Załącznik 26228Załącznik 26224Załącznik 26225Załącznik 26223Załącznik 26218Załącznik 26221Załącznik 26219Załącznik 26220
pierwsze i drugie: reliktowa zabudowa - dawne detale architektoniczne tzw. `michałki` zadaszenie nad chodnikiem...
trzecie i szóste: szydłowiecki ratusz ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Ratusz_w_Szyd%C5%82owcu )
czwarte: kościół ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9...Szyd%C5%82owcu )
piąte: zamek w którym odbywają się `imprezy kulturalne` i znajduje się Muzeum Instrumentów Folklorystycznych, podobno jedyne muzeum instrumentów dawnych Polsce ( http://www.muzeuminstrumentow.pl/ )
siódme: szydłowiecki kirkut, którego parę zdjęć jeszcze zamieszczę... ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Cmentar...Szyd%C5%82owcu )
ósme: w drodze na Górę Cymbrę
dziewiąte i dziesiąte: jemy poziomki na Cymbrze :) ( http://www.turystykaziemiszydlowieck...ra-cymbra.html )
http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.pngtrochę historii Szydłowca:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Szyd%C5%82owiec
... W Szydłowcu mieliśmy na zamku jedno zdarzenie takie, pustułka z gniazda wyleciała na swój pierwszy lot, a że nie poszybowała za obręb zamku to ciężko jej było wydostać się do góry z dziedzińca wewnętrznego. Pojechałem na komendę straży miejskiej, żeby skontaktować się z jakąś lokalna leśniczówką w tej sprawie, lecz na komendzie nic mi nie poradzili, twierdząc że top młody ptak i da sobie radę, wróciłem, Lucyna została wcześniej przy pustułce, żeby nie wyszła (dreptała po całym dziedzińcu) na ulicę... Nie dotykaliśmy jej tylko zagradzaliśmy drogę, za zamkiem, zaraz praktycznie, jest ulica i mogła zadreptać pod samochód (takie były nasze przypuszczenia)... W tym czasie zrobiła się już noc, a ptak poderwał się na jeden z parapetów jednego z okien na parterze i zaczął chyba drzemać... Udaliśmy się na miejsce naszego obozowania tj. do schroniska, w między czasie zadzwoniliśmy jeszcze raz na komendę, lecz stwierdzili że się tym nie zajmują... Ciekawe, dała sobie pewnie radę...
Opuszczając Szydłowiec we wtorek przed Bożym Ciałem, pojechaliśmy czerwonym szlakiem tj. drogą którą ponoć major Hubal ze swymi żołnierzami przemierzał... Minęliśmy Koszorów, gdzie mały zalew jest i wjechaliśmy po niedługim czasie do Chlewisk. Jest tu Muzeum Huty Żelaza mieszczące się na terenie dawnej huty, która działała w Chlewiskach jeszcze po drugiej wojnie światowej. Znajdują się w niej resztki wspaniałych osiągnięć technologicznych hutnictwa na tamten czas... Polecam gorąco :D... Jest w Chlewiskach piękny dwór odnowiony na hotel, a także stary, ładny kościółek z piaskowca, na wzniesieniu, w centralnej części miejscowości.
Załącznik 26396Załącznik 26401Załącznik 26400Załącznik 26399Załącznik 26393Załącznik 26394Załącznik 26395Załącznik 26397Załącznik 26398Załącznik 26402
Pierwszych pięć zdjęć jest na terenie założenia parkowego wokół dworu w Chlewiskach, dwór jak i dawne stajnie pięknie porośnięte bluszczem... Zdjęcie szóste to widok ze wsi Hucisko pomiędzy Górą Cymbrą a Górą Altaną na Szydłowiec w dali (kiepskiej jakości zdjęcie)... Ostatnie cztery zdjęcia to jeszcze szydłowiecki kirkut...
http://forum.bieszczady.info.pl/images/misc/pencil.png
Jeszcze parę zdjęć z Szydłowca:
Załącznik 26403Załącznik 26408Załącznik 26405Załącznik 26409Załącznik 26412Załącznik 26406Załącznik 26411Załącznik 26410Załącznik 26404Załącznik 26407
opis:
- pierwszych siedem zdjęć jest z okolicy zamku i na dziedzińcu zamkowym w Szydłowcu
- ósme: ratusz
- dziewiąte: pręgierz pod ratuszem
- dziesiąte: dawna brama z dawnej zabudowy Szydłowca...
Załącznik 26421Załącznik 26425Załącznik 26423Załącznik 26426Załącznik 26424Załącznik 26420Załącznik 26427Załącznik 26422
opis:
- pierwsze cztery w okolicy murów szydłowieckiego kościoła
- piąte: ratusz i Kościuszko
- szóste: na rogu, przy jednym z wylotów ze starówki
- siódme: założenie parkowe w okolicy zamku
- ósme: w okolicy zamku, nad fosą :)
...na tych ostatnich zdjęciach szydłowieckich poprzestanę, trochę ich nawrzucałem...
... Po zamarudzeniu chwilke w okolicy kościoła w Chlewiskach...
Załącznik 26433Załącznik 26431Załącznik 26430
...i zwiedzeniu Muzeum Żelaza w dawnej hucie (brak zdjęć), pojechaliśmy do Rędocina zobaczyć u Rodziny Rokitów warsztat garncarski i garncarza przy pracy... :)
Po tym skierowaliśmy się przez Lasy Przysusko-Koneckie i ich moczary...
Załącznik 26434
... w kierunku Piekiełka tj. rezerwat skałek eolicznego pochodzenia (`wymiecionych` przez wiatr z gleby ;), a ja myślał, że wymytych... nieważne ;) ładnie tam), rezerwat dobry na kryjówkę, lecz nie podczas burzy, a właśnie grzmiało, lecz nam się nic pioronującego nie przytrafiło... Podobno Hubal się tamtędy `przemykał` ze swymi wojakami ;)...
Załącznik 26438Załącznik 26436Załącznik 26435Załącznik 26439Załącznik 26437
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rezerwa...iek%C5%82aniem
...Garncarz z Rędocina
Załącznik 26485...
...Mało już takich zostało na tym terenie (osobiście powiedział, że słyszał tylko o kilku z okolic Tomaszowa Mazowieckiego) w ten sposób wykonujących swe `skorupy`... :) ... Z rezerwatu skałkowego ruszyliśmy w kierunku Ruskiego Brodu, bitymi szutrówkami, raz zabłądziliśmy... W lesie trudno powiedzieć, która droga jest właściwa jak nie ma się dokładnej mapy... Szarpaliśmy się więc troszkę na odcinku pomiędzy Skłobami a Ruskim Brodem... Taka fajna jedna szutrówka nagle zaczęła się zwężać i powstała jako grobla, którą nagle `ścieło`... Po tym się zorientowałem gdzie jesteśmy :D odnalazłem ją na mapie, faktycznie tu się kończyła :)... Dalej to już same krzaki... Z tymi tobołami i pod wpływem zmęczenia nie chciało nam się przez ten teren targać, wróciliśmy kawałek i zaczęliśmy poszukiwania lepszej ścieżyny, co by nas z tego labiryntu wyprowadziła... Zostawiałem parę razy rower i szedłem zobaczyć jak dalej droga/ścieżka wygląda, żeby nie tracić sił na cofanie się i obieranie nowej marszruty z całym majdanem... Drogi/ścieżki kleiste/bagniste rozjechane raz, może dwa razy ciągnikiem, jedna podobna do drugiej, KURDE BELLE! ;) ...Schodziliśmy w dół zbocza, z mapy wynikało, że kierujemy się mniej więcej na Długą Brzezinę, pierwotnie mieliśmy wyjechać na Hucisko (tych Hucisk troszkę tu jest :D), w okolicy których major Hubal wczesną wiosną 1940 roku, oddziałowi niemieckiemu `dał prztyczka w nos`, po czym `się zawzięli` i rozgromili jego oddział i tak już ponoć szczupły...
Przekroczyliśmy jakąś małą rzeczkę, jak się później okazało była to Jabłonica i wyjechaliśmy tuż przy skrzyżowaniu w Długiej Brzezinie... Stwierdziłem, że mało czasu mamy na dojechanie do rodzinki we wsi Parczówek. Zaczęliśmy miarowo przyciskać, aż do Ruskiego Brodu jechaliśmy asfaltem... Dojechawszy do niego zaopatrzyliśmy się w niezbędne picie w miejscowym sklepiku, zagadałem z miejscowym stojącym pod nim, który o co mało nie zwichnął mi ręki, ponieważ się chciał siłować pod wpływem alkoholu... Opuściliśmy szybko to miejsce wjeżdżając na jakiś stary leśny dukt, po którym zostało tylko to, że kiedyś coś tędy na pewno jeździło, a las jeszcze go nie zagarnął... To był dukt na Kupimierz...
Załącznik 26489Załącznik 26490Załącznik 26486Załącznik 26487Załącznik 26488
:)...
... W lesie wysforowałem się naprzód. Droga już nie była tak poprzerastana trawą, odcinek zarośnięty został za nami. Pognałem. Połowica ma zamarudziła;), tak więc czekam. Minąłem wcześniej auto, stanąłem w pewnej odległości od niego... Z lasu wyszedł człowiek z wiadrem, wsiadł do auta, ruszył i zatrzymał się przy mnie i pyta: `skąd jedziemy...`a co my tak`... i `czy się tak nie boimy?`... Stwierdziłem że się boimy i wyszczerzyłem zęby w uśmiechu :D... `Szeroki Kark` pojechał sobie. Zaczekałem na Mą Lepszą Połówkę... Przejechaliśmy skraj lasu i minęliśmy wieżę p.poż., których troszkę po tych lasach jest. Po tym przez Kupimierz gdzie ładny dwór ktoś odnowił na hotel chyba... Przecieliśmy drogę z Drzewicy na Końskie nr 728 :) i pojechaliśmy przez pole na Bernów... Zmierzchało...
Załącznik 26524Załącznik 26526Załącznik 26525Załącznik 26523
...Zatrzymywaliśmy się podziwiając zachód słońca... Wyjechaliśmy na szosę w Bernowie, która zaraz za nim się skończyła...Znów w pole, opłotkami Giełzowa, na asfalt w stronę Kuraszkowa... Była już szarówka... Małe zakluczenie za stodołami, chciałem zrobić drogę skrótem, odcinkiem którego nie znalem, lecz się nie udało :D... Kawałek przez las i przecinając rzeczkę Drzewiczkę wjechaliśmy w centrum Parczówka... Cel na dzisiejszy dzień został osiągnięty, Ma Lepsza Połówka dała radę, biedaczka zmęczona była, jestem z niej dumny...:D
Teraz w prawo i za jakieś pareset metrów dom rodziny mej... Budzimy ciocie i wujka, już spali sobie... Szybkie rozbijanie namiotu na podwórku przy jakim takim świetle od tej szarówki :) Kawa, herbata, pogaduchy krótkie `co tam, jak tam` i po tym wszystkim spać...
...Następnego dnia pojeździliśmy w okolicy znanej mi z dzieciństwa;), nie zobaczyliśmy wszystkich zakamarków i zakątków, lecz dzień spędziliśmy na nieustannej prawie przejażdżce... Byliśmy w Opocznie jadąc tam asfaltem, troszkę tam odpoczeliśmy;)... Muzeum było zamknięte, szkoda, lecz zjedliśmy na starym rynku lody i gapiliśmy się dookoła... Ładny tu kościół jest. Po tym pojechaliśmy wzdłuż torów od leśniczówki za Opocznem jak się jedzie na wieś Sitowa...Przecieliśmy mostem kolejowym Drzewiczkę, lecz zanim ją opuściliśmy posiedzieliśmy trochę w słońcu nad wodą... Pojechaliśmy na Ostrów, tam jest cała zagroda kryta strzechą... Chyba dziadek jakiś wnukom swym przekazał tajemnice techniki `wykręcania` słomy i tego jak się ją wiąże do łat :)... Istny skansen, lecz mieszkają tu ludzie:) ... Po tym przez las i kopanki (wydobywają tu w okolicy piach na płytki...) w pola... Pojechaliśmy przez Parczów (miejscowość obok Parczówka) na Białaczów, gdzie jest parę perełek architektonicznych... Dwór (dziś dom starców), stara gorzelnia, mały zalew, rezerwat (las grądowy z udzialem lipy, jawora i buka), dawne domy rzemieślników, stary kościół, mały ratusik, który pełni dziś rolę biblioteki publicznej, piękna aleja starodrzewu het w pola prowadząca i dawny budynek karczemny, a dziś urząd gminy... Na krańcu miejscowości jest potężne wejście na cmentarz z piaskowca... Ładne to :)... Pojechaliśmy do Petrykóz zobaczyć tam kościół, resztki grodziska i nieczynną stację PKP, po czym udaliśmy na obiad do wujostwa i ciotostwa z powrotem ;)... Upalny dzień był, pięknie jest w czerwcu :D ...
na zdjęciu 3,5,7 i 8 Ostrów z opisaną pokrótce zagrodą...
na pierwszym zdjęciu, mur okalający dwór w Białaczowie, na jego terenie zaczyna się owy;) rezerwat grądowy...
na drugim zdjęciu, nad rzeczką Drzewiczką w słońcu odpoczynek...
na czwartym, kościół w Opocznie widziany z ryneczku...
na szóstym, `podbiałaczowskie` pola
dziewiąte, po drodze
dziesiąte, na starej alei co prowadzi z Białaczowa w łąki i pola :D...
...i jeszcze parę z tego dnia :D... następny dzień to był ostatni dzień tej wyprawy...
... To nie miał być ostatni dzień. W Boże Ciało jest względny spokój na drogach, tak więc wybraliśmy ż e to jest ten dzień, dzień ostatni... To, o co nam chodziło, pozostało za nami;)... Wyprawa dobiegała końca... Teren przez który mieliśmy jechać znalem... W centrum kraju mam `dość objechane` na południe od Łodzi. Poddałem koncepcję na powrót tego dnia właśnie. Byłem już zmęczony... Mieliśmy do przejechania ponad setkę jeszcze... Wybrałem w miarę ciekawą (chyba) z możliwych wersji dróg do przejechania podczas tego powrotu do domu...
Nie wiem czy jest sens wymieniania miejscowości, tyle że jechaliśmy przez pola, łąki, lasy, częściowo to był dobry asfalt żeby podróz przyspieszyć i o nocy nie zajechać... Tego dnia nic nie zatrzymywaliśmy dlużej gdzieś jak na odpoczynek bądź zaopatrzenie... Pojechaliśmy przez Sławno, tamę na Pilicy która tworzy zbiornik Sulejowski, dalej na Wolbórz, Będków, Borową, dalej w przez wzniesienia łódzkie na Zgierz... To był cel... ;) KONIEC ... Wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia ... Jednak, `ważne są dni których jeszcze nie znamy` i `te tylko chwile ważne;) dla których jeszcze się żyje`, tu i teraz ;)... Naprawdę, `warto żyć` :D