Odp: O tym, jak to plany są po to by je zmieniać ;)
Dziś już wiemy że dużo po górach nie pochodzimy... bardzo leniwy poranek... ok 14 chcemy wystartować na Połoninę Wetlińską czarnym szlakiem, tam załapać się na zachód słońca a rano wcześnie wstać na wschód :)
Oczywiście nie udaje nam się tak wcześnie wyjść... a później małe problemy ze złapaniem stopa... łapiemy się na resztki zachodzącego słońca... po drodze spotykamy mojego znajomego ze studiów który mówi że mamy nie iść na górę bo tam strasznie wieje!! oczywiście robimy swoje i idziemy dalej :)
http://img850.imageshack.us/img850/793/70560550.jpg
jak docieramy do chatki jest już szaro...
http://img507.imageshack.us/img507/3853/64663326.jpg
znajomy mijany po drodze miał rację... wieje strasznie, a na dodatek jakaś blacha na dachu się poluzowała.. zapowiada się ciekawa noc:)
w blasku księżyca wypijamy wino... i grzecznie idziemy do środka...
http://img843.imageshack.us/img843/5816/68102841.jpg
na nocleg przyszło też 3 chłopaków pierwszy raz w Bieszczadach, idąc od Jaworca misiek przeciął im drogę... bardzo szybko uciekali podobno :)
zajmujemy miejsca na górze, ja blisko okna co by podnieść tylko głowę i widzieć rano czy wstawać czy nie wstawać bo chmury i wschodu nie widać... wieje trochę od okna ale da się wytrzymać... gorzej z tą blachą która trzaskała całą noc w równym rytmie :)
zobaczymy co przyniesie jutro...
Odp: O tym, jak to plany są po to by je zmieniać ;)
A jak się obudziłam... i spojrzałam przez okno :) to zrobiłam zdjęcie telefonem i poszłam spać dalej :)
http://img534.imageshack.us/img534/8787/18369618.jpg
ale to też miało swój urok :)
Odp: O tym, jak to plany są po to by je zmieniać ;)
Nie pozostało nic, jak przewrócić się na drugi bok i pospać jeszcze trochę z nadzieją na słońce... za oknem i tak mglisto i deszczowo, blacha naprawiona więc snu nic nie zakłócało a w planie zejście na spokojnie przez połoninę do Wetliny więc nie ma co się spieszyć :)
W pokoju też wszyscy śpią to co będę się wyrywać ;)
Po jakimś czasie obudziło mnie jakieś takie jaśniejsze światło zza okna... i... i mgły opadły i nieśmiało zaczęło wychodzić słońce zza chmur! :) niewiele myśląc wstałam założyłam jakąś kurtkę wzięłam aparat i wyszłam na zewnątrz:)
http://img4.imageshack.us/img4/6156/95284722.jpg
kilka osób kręciło się już przed chatką, niektórzy weszli rano niektórzy z noclegu... weszłam na grań i tak fajnie chmury oddzielały niebo od reszty...
http://img72.imageshack.us/img72/7259/58900613.jpg
widziałam kiedyś na zdjęciach ale nie wierzyłam że z Bieszczad widać Tatry... wiedziałam że uwierzę jak zobaczę... zagadałam jakieś dwie dziewczyny, czy mi się wydaje czy tam widać Tatry... a one że tak, że nawet pan z GOPR u mówił że widać Tatry...
cieszyłam się jak dziecko :) bo moje takie małe Bieszczadzkie marzenie się spełniło...
http://img9.imageshack.us/img9/5760/24737150.jpg
po chwili z chatki wyszły Magda z Monią... już wiedziały że widać Tatry bo od pana z GOPRu a ja byłam z siebie dumna że sama je zauważyłam :D
jak emocje tatrzańskie opadły zjadłyśmy jakieś śniadanie i ruszyłyśmy dalej w drogę... w ogóle się nie spiesząc i podziwiając widoki...
http://img20.imageshack.us/img20/1578/53827069.jpg
tak bardzo różniące się kolorem nieba...
http://img12.imageshack.us/img12/337/93845670.jpg
http://img526.imageshack.us/img526/6483/69546343.jpg
To był nasz ostatni dzień z Bieszczadami Wysokimi... po południu przeniosłyśmy się do Cisnej skąd Monika łatwiej mogła wydostać się do Olsztyna... niestety to był jej ostatni dzień wędrówki z nami...
Magda i ja miałyśmy jeszcze drugi tydzień :)
Odp: O tym, jak to plany są po to by je zmieniać ;)
Wita nas mglisty poranek... odprowadzamy Monię na przystanek, wsadzamy do busika a same ruszamy łapać stopa w kierunku na Smerek.
http://img401.imageshack.us/img401/4116/27148577.jpg
Jasło ma dla mnie jakąś taką magię inną niż pozostałe szczyty... a tego dnia ma dla mnie jeszcze większe znaczenie wczłapanie się tam niż zwykle...
Na stopa zabiera nas miły Pan który jest w okolicy w delegacji a że dawno nie był w Bieszczadach postanawia trochę połazić, przed sklepem w Smereku wyciągam mapę bo ma kilka wątpliwości więc pomagamy i z uśmiechem udajemy się każdy w swoją stronę. My na Jasło, miły Pan na Połoninę Wetlińską.
http://img507.imageshack.us/img507/16/41145414.jpg
po drodze wchodzimy na cmentarz i spokojnym krokiem idziemy pod górę, słychać w krzakach jakiś hałas... chwila zwątpienia ale dochodzimy do wniosku że to na pewno nie miś tylko co najwyżej jelenie :)
pierwszy dłuższy odpoczynek robimy sobie na pierwszym otwartym szczycie i tam też dosiadają się do nas Mariusz i Rafał, którzy potowarzyszą nam już do samego zejścia w Cisnej. A plecak Mariusza to studnia bez dna orzeszków laskowych od teściowej :)
http://img217.imageshack.us/img217/8149/28970305.jpg
http://img546.imageshack.us/img546/7683/11886000.jpg
http://img805.imageshack.us/img805/3250/81349359.jpg
kolejny dłuższy piknik robimy na Jaśle
http://img23.imageshack.us/img23/5476/11040454.jpg
każdy robi to co lubi...
troszkę pada deszcz, widać wielką chmurę którą na szczęście towarzyszący nam wiatr rozwiewa więc dalej możemy czerpać energię z całokształtu bycia tam...
na szczycie spędzamy dobrą godzinę a niestety wszystko co dobre szybko się kończy...
http://img21.imageshack.us/img21/3120/39922622.jpg
podobno latanie w takich warunkach to prawie jak samobójstwo... towarzyszący nam Mariusz kiedyś się w to bawił i mówił że podziwia chłopaków bo przy takim wietrze nikt normalny nie lata... a było ich tam chyba z 5 sztuk takich...
piknik robimy jeszcze na Małym Jaśle, tam siedzimy tak długo jak nam zbliżający się zmrok pozwoli, tak żeby do Cisnej jeszcze dojść za jasnego...
Na Jasło udaje mi się też wnieść najbardziej dziwną rzecz jaką miałam okazję nosić po górach... zupełnie przez przypadek "wyniosłam" z autka miłego pana który nas zabrał na stopa... a właściwie to nie ja tylko mój plecak do którego się wieszak przyczepił... ale przecież nie wyrzucę:) przywiozłam do domu i wisi w szafie :)
http://img849.imageshack.us/img849/9470/28782953.jpg
Z chłopakami umawiamy się na niedzielę... bo podobnie jak my chcą iść do Łopienki...
Odp: O tym, jak to plany są po to by je zmieniać ;)
Należy też wspomnieć o Winie Bieszczady, które nigdzie tak mi nie smakowało jak na Fereczatej :).
Odp: O tym, jak to plany są po to by je zmieniać ;)
Cytat:
Zamieszczone przez
calanthe
Z chłopakami umawiamy się na niedzielę... bo podobnie jak my chcą iść do Łopienki...
Cholera. A my na niedzielę umówiliśmy się z Bertrandami na Tworylne. Czy się jeszcze spotkamy? I co się musi stać, żebyśmy się spotkali:roll:
Odp: O tym, jak to plany są po to by je zmieniać ;)
Cytat:
Zamieszczone przez
Piskal
Cholera. A my na niedzielę umówiliśmy się z Bertrandami na Tworylne. Czy się jeszcze spotkamy? I co się musi stać, żebyśmy się spotkali:roll:
No właśnie co się musi stać:)
Chłopaki mieli nas zabrać po drodze... ale jakoś tak że się wcześniej ogarnęłyśmy postanawiamy dotrzeć do Łopienki we własnym zakresie... :)
Wcześniej dostaję smsa od Barnaby, z zapytaniem gdzie jesteśmy... odpowiadam że w Cisnej i że idziemy do Łopienki... ale pomyślałam że to przecież nie możliwe że w Poznaniu nie udaje nam się spotkać a w Bieszczadach mamy się widzieć?
wiedziałam że możliwe że Barnaba będzie też w Bieszczadach a i wiedziałam że Bertrand z żoną też jest...
rano padało trochę ale przecież z cukru nie jesteśmy...
Docieramy z Magdą na parking przed Łopienką i jakieś takie znajome twarze chociaż nigdy wcześniej się nie widzieliśmy... nie jestem do końca pewna.. konsultuje z Magdą i razem dochodzimy do wniosku, że to musi być ON :) Tata Barnaby! A i po chwili rozmowy okazuje się że szukać zasięgu poszła mama Barnaby... a po jeszcze dłuższej chwili że na miejsce dotrze za niedługo Barnaba, Piskal i Darek i Paweł... czyli takie małe spotkanie forumowe zupełnie przez przypadek:)
w międzyczasie dociera też Rafał i Mariusz z którymi umawiałyśmy się dnia poprzedniego, ale oni jeszcze chwile na parkingu buty zmieniają czy coś więc idziemy z ekipą forumową do cerkwi...
http://img29.imageshack.us/img29/7075/25709576.jpg
http://img651.imageshack.us/img651/8155/94202021.jpg
tak sobie siedzimy i gadamy i gadamy i siedzimy i co dalej?
Magda musi wejść do lipy:)
http://img515.imageshack.us/img515/4923/36753040.jpg
a później...
Sine Wiry? pada propozycja bo dnia jeszcze sporo przed nami... ale jest też opcja krzaki... po długich namysłach... kompromisach i takich tam innych idziemy na Sine Wiry...
żegnamy się z chłopakami i z forumowymi ludkami idziemy dalej...
http://img24.imageshack.us/img24/6544/90414698.jpg
http://img854.imageshack.us/img854/6298/51668076.jpg
po powrocie na parking wiemy już tym razem to już nasze ostanie spotkanie... dnia następnego Piskal wraca do domu a i my przenosimy się zbijać bąki do miejsca gdzie nic nie ma i nic się nie dzieje...
do Cisnej wracamy razem z Bertrandem i jego rodzinką... pojawia się jeszcze propozycja Barnaby na poniedziałek ale... znowu kompromisy i wyszło jak wyszło... czyli nie wyszło i o 14:23 wsiadamy w autobus na Koniec Świata...
http://img716.imageshack.us/img716/2070/45543506.jpg
nad Cisną jest piękna księżycowa noc... a piwo na świeżym powietrzu przed schroniskiem smakuje wyjątkowo dobrze...
KONIEC :)
Odp: O tym, jak to plany są po to by je zmieniać ;)
A potem już tylko robiłyśmy nic Na Końcu Świata.
Dzięki Calanthe za opowieść i piękne zdjęcia :).
Odp: O tym, jak to plany są po to by je zmieniać ;)
Dzięki... ale jakie nic , jakie nic... a ApoKanipsa? To jeszcze nie koniec!
Odp: O tym, jak to plany są po to by je zmieniać ;)
Cytat:
Zamieszczone przez
bieszczadzka_tęsknota
A potem już tylko robiłyśmy nic Na Końcu Świata.
Kto robił nic ten robił:P
Trzykropku... chyba ApoKaniopsaplipsa ;) ale tam było fajnie....
Odp: O tym, jak to plany są po to by je zmieniać ;)
Zapomniałam...
cała galeria zdjęć z wyprawy jest o tutaj:
https://picasaweb.google.com/1090657...obaczZobaczTam