No właśnie co się musi stać:)
Chłopaki mieli nas zabrać po drodze... ale jakoś tak że się wcześniej ogarnęłyśmy postanawiamy dotrzeć do Łopienki we własnym zakresie... :)
Wcześniej dostaję smsa od Barnaby, z zapytaniem gdzie jesteśmy... odpowiadam że w Cisnej i że idziemy do Łopienki... ale pomyślałam że to przecież nie możliwe że w Poznaniu nie udaje nam się spotkać a w Bieszczadach mamy się widzieć?
wiedziałam że możliwe że Barnaba będzie też w Bieszczadach a i wiedziałam że Bertrand z żoną też jest...
rano padało trochę ale przecież z cukru nie jesteśmy...
Docieramy z Magdą na parking przed Łopienką i jakieś takie znajome twarze chociaż nigdy wcześniej się nie widzieliśmy... nie jestem do końca pewna.. konsultuje z Magdą i razem dochodzimy do wniosku, że to musi być ON :) Tata Barnaby! A i po chwili rozmowy okazuje się że szukać zasięgu poszła mama Barnaby... a po jeszcze dłuższej chwili że na miejsce dotrze za niedługo Barnaba, Piskal i Darek i Paweł... czyli takie małe spotkanie forumowe zupełnie przez przypadek:)
w międzyczasie dociera też Rafał i Mariusz z którymi umawiałyśmy się dnia poprzedniego, ale oni jeszcze chwile na parkingu buty zmieniają czy coś więc idziemy z ekipą forumową do cerkwi...
tak sobie siedzimy i gadamy i gadamy i siedzimy i co dalej?
Magda musi wejść do lipy:)
a później...
Sine Wiry? pada propozycja bo dnia jeszcze sporo przed nami... ale jest też opcja krzaki... po długich namysłach... kompromisach i takich tam innych idziemy na Sine Wiry...
żegnamy się z chłopakami i z forumowymi ludkami idziemy dalej...
po powrocie na parking wiemy już tym razem to już nasze ostanie spotkanie... dnia następnego Piskal wraca do domu a i my przenosimy się zbijać bąki do miejsca gdzie nic nie ma i nic się nie dzieje...
do Cisnej wracamy razem z Bertrandem i jego rodzinką... pojawia się jeszcze propozycja Barnaby na poniedziałek ale... znowu kompromisy i wyszło jak wyszło... czyli nie wyszło i o 14:23 wsiadamy w autobus na Koniec Świata...
nad Cisną jest piękna księżycowa noc... a piwo na świeżym powietrzu przed schroniskiem smakuje wyjątkowo dobrze...
KONIEC :)
A potem już tylko robiłyśmy nic Na Końcu Świata.
Dzięki Calanthe za opowieść i piękne zdjęcia :).
magda :)
Dzięki... ale jakie nic , jakie nic... a ApoKanipsa? To jeszcze nie koniec!
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)