Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
malinka74
wg mnie jest taki szczyt głupoty zwany czasowością .Ludzie chodzą na szlaki na czas - tzn nie liczą się widoki ,sciezki przyrodnicze
Sprawa jest bardziej skomplikowana - można chodzić szybko i wszystko widzieć, i można dreptać i co chwila przystawać, i nic nie widzieć. Jest jeszcze parę innych wariantów, ale nie o to tu chodzi, by je analizować.
Przechodząc do konkluzji - dajmy każdemu swobodę co do sposobu chodzenia po górach, tak jak jest mu najwygodniej, bez oceniania. Bo w tej ocenie zawiera się de facto stwierdzenie: mój sposób jest najlepszy, inne to szczyt głupoty. A z chodzeniem po górach jest tak, jak w ogóle w życiu: ty lubisz tak, ja lubię tak ;)
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Konik - miałam na myśli to co dokładnie napisałam - chodzenie aby zaliczyć - niewazne gdzie ale aby zaliczyć .Po prostu to mnie nie rajcuje bo co zostanie z tej wycieczki - pokonalem zegar Pttk-u wokół były jakieś góry ale jakie - no wysokie .
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
malinka74
Po prostu to mnie nie rajcuje
Ciebie nie rajcuje, mnie nie rajcuje, ale kogoś rajcuje. Może lubi się sprawdzać, może lubi się porządnie zmęczyć? To też ważne :grin:
Ps. A co powiesz na Bieg Rzeźnika, czyli bieszczady biegiem? Z tego punktu widzenia to dopiero powinien być szczyt głupoty ;)
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Coż za bardzo mnie Bieszczdy fascynują na tempo biegiem - a co do Biegu -hm chyba bym go traktowała jako sport ekstremalny czy obóz przetrwania niż pobyt turystyczny .Cos w stylu jaskini czy zdobycia Mnicha w Tatrach
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
Lithandra
Co to za bagnet? (z ciekawosci)
Ten bagnet może nawet jest nieco starszy. Znalazł go? Zdobył? A może odziedziczył ojciec mojego partnera. Historia niejasna.
Bagnet jest osadzony profesjonalnie w oprawce (zamykanej). Jest nieco pordzewiały - ma kilka czerwonych zacieków, co pobudza moją wyobraźnię...
Postaram się dowiedzieć nieco więcej o historii tego bagnetu.
Napiszę na pewno.
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
Marcin
Każdy ma prawo być głupi :razz:
Wiem, że trochę nie w temacie, ale napiszę. Bardzo lubię różne sentencje. Mam mały zbiorek.
Dopisuję do zbioru: "Każdy ma prawo być głupi"
Proste i Genialne:mrgreen:
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
malinka74
Po prostu to mnie nie rajcuje bo co zostanie z tej wycieczki - pokonalem zegar Pttk-u wokół były jakieś góry ale jakie - no wysokie
Rozumiem Malinko co miałaś na myśli - Bieszczady, i w ogóle góry, są za piękne, by po nich biegać. Nie powinniśmy ich połykać, powinniśmy się nimi delektować - łyk po łyku, kęs po kęsie... noga za nogą, roślinka za roślinką, widoczek za widoczkiem… Dlatego sens chodzenia po górach widzisz tylko wtedy, gdy jest czas na robienie mnóstwa zdjęć, obserwowanie przyrody, oznaczanie roślinek, podziwianie widoków, rozkoszowanie się każdą chwilą na szlaku.
Ale moim zdaniem dokonujesz tutaj dużego zawężenia sensu chodzenia, tak naprawdę Twoja definicja kwestionuje także np. chodzenie w mgle (nic nie widać więc po co), deszczu (podobnie, albo i jeszcze gorzej), w zimie (odpada oznaczanie roślin i praktycznie obserwowanie przyrody bo przykryta śniegiem, trudno się nawet zatrzymać bo zzzzzimmmmnooo! itd.), no i oczywiście odpada pokonywanie długich dystansów, bo szybko…
W Twoim rozumieniu góry winniśmy traktować wyłącznie jako miejsce, gdzie możemy doznawać estetycznych i poznawczych wzruszeń, ale już nie jako miejsce, gdzie także możemy się po prostu sprawdzić. Ale jeżeli nie tu, to gdzie? Właśnie w górach możemy wzmacniać siłę woli, walczyć ze zmęczeniem, zniechęceniem, wygodnictwem. Oczywiście, nikt nie mierzy nam czasu i na końcu nie dostaniemy medalu za dystans, ale też czasami potrzebujemy się po prostu solidnie zmęczyć. Dla zdrowia fizycznego i psychicznego! W górach człowiek się nie tylko sublimuje, ale i hartuje.
Ja chodzę po górach już trochę lat. Chodziłem różnie - noga za nogą, ucinając sobie po drodze drzemki (wiesz jak smakuje na połoninie?), ale i robiąc po 35 km dziennie. Od czasu do czasu wyznaczam sobie taką trasę, by... jak najwięcej zobaczyć. Tak tak, to nie jest sprzeczność.
Podsumowując: uważam, że szybkość chodzenia nie decyduje o wszystkim. Jeśli ktoś po prostu tego nie czuje, nic mu nie pomoże. To trochę tak jak z kimś, kto nie czuje sztuki - choćby stał przed obrazem i 5 godzin, nie będzie wiedział o co chodzi. Za to ktoś inny potrzebuje 15 sekund i jest pod wrażeniem.
Na koniec mała historyjka - wyszedłem kiedyś na długą trasę o 5 rano. Mgła była taka, że ledwo widziałem własne buty. Zimno, wiał silny wiatr, który przeganiał tą mgłę i niskie chmury w tę i wewtę. Dodatkowo 99% trasy wiodła lasem. Jako taka widoczność pojawiła się dopiero około południa, trwała z godzinę, po czym spadł ulewny deszcz. Szedłem w nim kilka kolejnych godzin. Według Twojego rozumienia popełniłem w tym dniu same szczyty głupoty: musiałem iść szybko, musiałem kontrolować czas, nic nie widziałem bo szedłem w mgle, potem deszczu. Prawie nie było jak się zatrzymać. Ale jak myślisz, czy ta wędrówka dostarczyła mi wrażeń? Dostarczyła, i to jeszcze jakich!
PS. Przepraszam za przydługi wpis, ale jest i dobra wiadomość – nie musi się tego czytać :razz:
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Ale czyta się z ogromną przyjemnością , bo Twój wywód jest jak najbardziej słuszny!Potwierdzają to moje doświadczenia!
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Koniku - długie trasy jak najbardziej - mój rekord 11 godzin na szlaku - dłużej nie mogłam bo dzień był już z tych krótszych .A co do chodzenia we mgle - to samo w sobie jest cudownym i niepotarzalnym przeżyciem - góry są dla mnie czymś cudownym wręcz świętym - stąd każda chwila na szlaku ma swój smak .No i klimat bycia bliżej nieba - mnie po prostu nastraja melancholijne ale nie smutno .Cóż są ludzie którym nie dajesie tego czuć .
Co do deszczu - hm to są góry i on sie zdarza ale to też dla mnie cudne gdy stuka o kaptur , kapie z buków czy świerków - no i ta wilgoć , mgly ,parujące lasy .
A co do zimy - przyroda w zimie nie znika - jakże ciekawe są tropy na sniegu ,czapy na świerkach ,szadz na wszystkim - przecież to piękne i też mnie zachwyca .
A co do sprawdzania - samo przejście jakiejś załozonej trasy jest już sprawdzeniem kondycji - ze dalismy radę , choć pod koniec bolą kolana :!:
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
No i góry pogodziły. Pax vobiscum. Przyjemne te Wasze dywagacje. Dziękuję za jesienne klimaty - niepowtarzalne, podobnie jak wszystkie inne :-).