Spokojnie Bertrandzie 8) Tych kobietek nie wolno popedzać... Jeszcze sie w sobie zamkną i wyjada gdzie badz.... :mrgreen:Cytat:
Zamieszczone przez bertrand236
Wersja do druku
Spokojnie Bertrandzie 8) Tych kobietek nie wolno popedzać... Jeszcze sie w sobie zamkną i wyjada gdzie badz.... :mrgreen:Cytat:
Zamieszczone przez bertrand236
Cytat:
Zamieszczone przez Anyczka20
:lol: Proszę :o :roll: :lol: Żeby nie było, że się wstydam swoich maźnych kresek :P :oops: :D :oCytat:
Zamieszczone przez Anyczka20
Tak... To już wiemy, ze ALi się nudziło , stąd też zdjęcia zeszytu od pierwszej linijki :) Pstrykała i pstrykała... :lol: :o :lol:
Noc minęła spokojnie... (Ala chrapała z pewnością, choć tej nocy odpłynęłam w Krainę Snu niemal Wiecznego :lol: :D Tak twardego... :oops: :D ... Musiała, zdaje się, półchrapkiem chrapać i nie zdołała mnie obudzić :D
Rankiem, jak zwykle, wszystko stokrotnie się w czasie wydłużało... Wstać wstałyśmy, bo słoneczko w noski łaskotać poczęło zaczepnie... (wiwat szpary drzewne, leśne i słoneczne! :)) Ale potem... hmmm... Śniadanko leniwe acz smaczne, herbatka w "hektolitrowych" kubkach sączona zbyt długo, wesołość prześwitnych promieni na trawie... Zadziwieniom końca nie było... Czas zmieścił się w Czasie to i żal odchodzić, żegnac się, za siebie oglądać... Ciężka sprawa...
Wyjęłam flecik i pofleciłam łamaną irlandczyzną (potok się nie zakasłał, nie wstrzymał plusków... Ala też dzielna była i wytrzymała :lol: :lol: )...
No to co... Zbieramy się... Rzut kontrolnie okiem na chatkę, czy wszystko gra... I w drogę... Do bruków... :(
Aż tu nagle... (CDN...)
Te dźwięki bardzo szybko dotarły do Poznania :!: :!: Dzwięki i świadomość skąd one się wydobywają ukoiły moje serce tego dnia. :D O kurcze! Niech nikt się nie waży szukać jakiś podtekstów.... :lol: :lol: :lol:Cytat:
Zamieszczone przez Astra:)
Pozdrawiam
Te akty w zeszycie, wolanie Iras. Co wam po glowie chodzilo to tylko moge sie domyslec :lol: zaluje ze siedzialem wtedy pod Rawkami :lol: :lol: :lol:Cytat:
Zamieszczone przez Astra:)
Iraaaaas! Żałuj! Oj, żałuj chłopie! :D :lol: :DCytat:
Zamieszczone przez irek
Następnym razem prosze bez zabłądzeń, Psze Pana! :lol: :lol:
Pozdrowionka!
Rozmarzyły się dziewczyny o Irasie i im się wątek urwał :lol: :lol: :lol: Przywołuję Panie do pisania.....
pozdrawiam
No ba! :)Cytat:
Zamieszczone przez bertrand236
"brum bruuuuum...."- warkotnęło coś silnikiem spalinowym...Cytat:
Zamieszczone przez Astra:)
"Ki diabeł"... Chwilka zastanowienia, kto ma białego malucha i.... Żubr! :) "Czeeeeść Żubr! Znowu Ty!? :D" Znowu :) Ale nie sam, z koleżanką :D (zamężna była :))
No to jeszcze pogaduchy z Żubrem, jeszcze sprzątanko (wzięlam za miotłę :)) I koniec końców Żubr pojechal z koleżanką a nam się zaczeło już późnawo robić... Idziemy!..
Poszłyśmy....
I szłyśmy...
Aż doszłyśmy do Baligrodu na autobusik, który wg obliczeń Ali miał być o czasie, w którym to jednak Czasie go nie było... :shock: :o :shock: :lol: No cóż... Sklepik, ciacho... i łapiemy stopik :lol:
My sobie nie poradzimy? :roll: :lol: :D :D :D
Złapałyśmy superowy Stopik: duży wygodny, (miły pan :), chętny do rozmowy) i najważniejsze, że zawiózł do Zagórza :lol: :D gdzie przesiadłyśmy się w MPK do Anyczkogrodu (czyt. SANOK) :D
Pamiętam, że Ala w tym Anyczkogrodzie przez cmentarz prowadzila, potem blokowisko i po klatce schodowej kazala się wspinać... Ale potem, w nagrode za te "męki", poczęstowala pysznym rosołkiem :)
Mniamik :) taki dobry!
U Ali Czas płynie niezauważalnie... Zgadalyśmy się, zasiedzialyśmy się... Aż wkońcu mówię "Alu, zmykam, bo spóźnię się na autobus do Rzeszowa".
Niechętnie mnie wypuściła, ale nie miala innego wyjścia :D Na dodatek, żeby mało było tego, że garba dźwigam.... Wcisnęla mi gitarę! :lol: "Zwariowala! ja grać nie umiem! Naprawdę nie umiem!"...
"Bierz Astra! Będziesz sie uczyć!"
Cóż....
Gitara jest u mnie do dnia dzisiejszego... I gram :D :o :D Paznokci nie mam, ale gram :oops: No uczę się. Ala mi kazała! :D :lol: :D
Ala się zawzięła i nie chce skończyć historii :( Ala!? Do raportu! :D
Jest lutowe, leniwe południe…za oknem zadymka śnieżna...przed chwilką znów posłuchałam Asteriksowych flecików i jakoś tak cieplej na sercu na samo wspomnienie tych jesiennych dni….no i te powiedzmy irlandzkie dźwięki :wink: …. Postanowiłam, że czas już dojrzały by z tym skonczyć.
Nie chce się powtarzać…pouzupełniam co nieco Astre. Nocka minęła spokojnie.. zasypiając postanowiłyśmy wstać bardzo wcześnie, bo że niby Astra ma w planie być o 15 w Rzeszowie…hehe…ciekawe dlaczego nie potraktowałam tego serio. :lol: Rano pamiętam tylko że jak otworzyłam oczy to słonko było już wysoko….baaardzo wysoko :wink: „Ups…eee tam…” powiedziała Astra…i nie spiesząc się nigdzie zabrałyśmy się za „poranny obchód chatki”. Tam zawsze czas płynie wolniej, dużo wolniej i o wiele przyjemniej. Na poranną kawę załapał się jeszcze Żubr…zresztą w pogoni za żubrem. :D I tak sobie upływały kolejne godzinki...ostatnie godzinki naszej wędrówki. Świadomość tego nie należała do najprzyjemniejszych rzeczy. :cry: Na koniec Astra wyciągnęła swój magiczny flecik.. i popłynęły na całą dolinkę cudne dźwięki….melancholia w parze z radosnymi, skaczącymi nutkami…no cudo… Jak sobie tego dzisiaj słucham to aż człowiekowi lżej na duszy. :mrgreen: 8) Niestety nie da się filmików umieścić na forum ( a szkoda, bo była by niezła gratka) .. wiec poniżej kilka fotek.
Zebrało nam się i w końcu poszłyśmy… I to nie tak, że Anyczka złe obliczenia wykonała…bo autobus był prawdopodobnie o czasie…tyle tylko że z innego przystanku sobie pojechał….dziad jeden.. :evil: :wink: Astra swoim urokiem w mig zatrzymała samochodziki i dotarłyśmy do Sanoka… na rosołek maminy. No i to by było na tyle…. Uff… :shock: :oops: 8) :twisted: :lol:
Teraz tak sobie myślę, że ja Ci Astruś drabinę powinnam przystawić do okna, a nie po siakiś schodach Cię ciągać. Dodam jeszcze, że jedyne co wyniosłyśmy z tej wycieczki…hmm.. yyyy… no Astra na pewno wyniosła mi gitarę z domu… :wink: hehehe ..niech się uczy dziewucha ..będzie przygrywać na raz następny. A tak serio to chciałam jej bardzo podziękować za to, że była i jest fajnym towarzyszem wędrówki. Za ciszę, za humor, za cierpliwość…dobra tyle ..bo w piórka obrośnie. Eej Rzeszowianka to kiedy zabierasz manatki i robimy deja vu?
Przepraszam za wszystko…co złego to nie ja :oops:
:)
yhym....a zdjęcie samo się zrobiło :roll: :wink:
Pozdrawiam serdecznie
No nieee... Jasne, że nie... Ty powinnaś pójść na jakie studia dziennikarske czy coś :)