Najlepszą malinóweczkę piłam u Julka spod Dębu w Horodku.Poczęstował mnie z okazji urodzin(moich)
Generalnie nalewki najlepiej "prezentują się"w szkle,bo wtedy widać ich koloryt,jak szlachetnych kamieni.
Wersja do druku
Najlepszą malinóweczkę piłam u Julka spod Dębu w Horodku.Poczęstował mnie z okazji urodzin(moich)
Generalnie nalewki najlepiej "prezentują się"w szkle,bo wtedy widać ich koloryt,jak szlachetnych kamieni.
Jako niegardzący trunkami bieszczadołaz tudzierz bieszczadopij. Wiem jakich naczyń się używa do spożycia gorzałeczki, wina, oraz napoju chmielowego. To jestem zupełnym ignorantem z jakigo naczynia wychylić należy nalewkę. Dlatego zapytuję szanownych Nalewkoforumowiczów, jakiego szkła należy użyć aby nie skalać tego trunku?
Ja myślę, ze powinny być to małe kusztyczki z grubego szkła, coś na kształt literatek, ale bardziej zaoblone ;)) Pozdrawiam nalewkowiczów.
Aaa tam - gadacie.
Nalewki powinno się pić z ... nalewki :-)
Doczu ma rację! Ostatnio chodzi za mną chęć posiadania kulawki. Bajer przedmiot o wszechstronnym użyciu
Czy to kołpak ochronny od zapalnika granatu moździerzowego 120mm?:O Cudo o właściwej pojemności dla dorosłego mężczyzny, nieodstawialne, chyba że puste i ma śliczny, maskujący, bieszczadzko-zielony kolorek:D Na tle krzaków postronny obserwator nie widzi, jak bardzo cenna rzecz trafia do ust chaszczownika...
Cudowne określenie, podobnie jak sztamperlik:) Wg tradycji nalewki pijać się powinno z kielonów do nalewek i likierów. Najlepsze są wysokie a wąskie lekko stożkowate z kryształu rżniętego, aby światło migotało w trakcie spożycia. Pojemność od 25-30 ml do nawet 100 ml. Po 10 kolejkach oczywiście można już ochoczo przejść do musztardówek, słoików dżemowych, a nawet gwintu flaszy zgodnie z zasadą: gdzie dobre dzielą, tam wszystkie pojemności dozwolone.
Istnieje szkło, którę łączy w swych zaletach zarówno wspomnianą przez Barnabę kulawkę jak i tradycyjne, opisane przez Dertego szkło wysokie, a wąskie. Mam tu na myśli co prawda nie kryształowe szkło labolatoryjne w postaci próbówki, którą miałem juz kiedyś okazję użyć w postaci kielonka i to z niemałym sukcesem :)
Polecam
Trąci Panem Tadeuszem :) i przy okazji zastanawia mnie,czy jestes bardziej koneserem dobrego trunku (otraz formy jego podania i spożycia) czy też raczej koneserem pieknej polszczyzny :) Obie opcje zasługuja na pochwałę :)
A tak by the way:zaczęło się od przechowywania a skończyło na piciu.Uderz w stół.....:razz:
Hero-ja też doświadczyłam podpijania z fiolek i próbowek :-P
No tak, przy kusztyczkach, sztemperlikach należało by wspomnieć o podstawach, wręcz źródłach nalewek, bo jak zrobić nalewkę bez alembiku? A gdy juz gotowa, ustała, to potrzebny będzie kurbyszonek, by nie odbijać szyjki o kant stołu, bo się nie godzi tak postępować ze szlachetnym trunkiem.
Pozdrawiam miłośników trunków i polszczyzny
Długi
Przed kilkunastu laty pracując u landwirszaftmaistra w Diicyngen miałem okazję pić ichni sznaps z czegoś podobnego do próbówki. Ale toto miało średnicę około 1.5 cm i pojemność jakieś 25 ml. Po wychyleniu kilkunastu takich sznapsów, ból czaszkę rozsadzał. Do dzisiaj się zastanawiam czy od procentów czy też od wychyleń. A takie naczynie powodowało niezłe wychylenie głowy do tyłu, że gwiazdy na niebie można zobaczyć.
Mój serdeczny ,bieszczadzki kolega takie kielonki bez podstawki nazywa "lotniczymi".Nieźle się kojarzy,co?
Bam! Pierwsze naciągi z większości owoców zlane, cukry kończą ssać. 36 litrów - kolorowy zawrót głowy:D Przygotowania do Toastu Głównego w toku:)
Pozdrawiam Zabieszczadzonych
Derty
czy mam rozumiec ze w czwartek bedzie degustacja...?? ;-)
Nie, KaHA, nie będzie wódki. Będzie piwko:D Wychlalibyśmy zasoby na Toast Główny KIMB-u;> trza oszczędzać:P Mogę przynieść reklamówki 2 wyrobów. Są już zasłodzone i odstane odpowiednio długo:) Ale pić będziesz chyba w sieni, bo z knajpy inaczej nas wywalą;P Polecam na razie wiśnię i maliniak zeszłoroczny.
hyhy pochwaliłem się już Browarowi... może reszta też ma jakieś pomysły....
Zrobiłem sobie w Poznaniu, bieszczadzką mgłę. Czyli do 200 ml płynu 60% dodałem znaczną szczyptę świerkowych igiełek. Miał być aromat a jest mgła... :) I tak fajowo!!! Macie pomysł co by tam wsadzić żeby było ciekawie?
Pomysły typu "zapałka" juz znam
Wiesz Barnaba...bieszczadzka mgle moga pijac bezobjawowo tacy, ktorzy pija ja od dawna:P Poczatki sa trudne:P Za 5 lat jednak uznasz, ze 60% to soczek:P A na powaznie: zapach terepnow trudno przelamac - idz w kierunku rozcienczania czystym 60% ale ostroznie i gdy juz poczujesz, ze mozna, dolej soku grejpfrutowego:) Podobne experymenta prowadzilem kiedys z iglami kosodrzewiny...:P Koshmarny zajzajer.
:) kosodrzewina.....
a tak o grejpfrutach... na pewnym forum bliskim mym zainteresowaniom znalazłem dokument z działu "how to" traktujący o wysokoprocentowych produktach fermentacji cytrusów. Daje do myślenia, czyż nie?
Te 60%, ostatnio już 75 to lenistwo, wodę to mam w potoku, po co mam w plecaku nosić?
Bywalcy Krakowa zapewne już odkryli Probiernię w Galerii przy Dworcu Głównym?:D Stoją śliczzne pękate dymiony, z kraników ciecze płyn... ale to dolna półka nalewkowa - tylko 40%:( Niemniej zajrzeć warto, nawet gdy przejazdem się szlajamy po Kraku. Probierenka blisko peronów - wystarczy 20 minut na zapoznanie się z wyrobami. Ceny straszą, ale to przecie Galeria:D
Pozdrawiam,
Derty
PS: Pigwa w pełni aromatu:D
tia, i mój ulubiony wątek spadł niemal z drugiej strony.... ehhh
a post już minął! i co?
I ja już konczę robić mniód pitny. Tylko tak się zastanawiam, dlaczego on taki gazowany jest skoro fermentacja stanęła? Wiadomo że wydziela sie CO2, ale czy to możliwe aby ta nędzna kapka wody w rurce powodowała utrzymanie takiego (wielkiego) ciśnienia gazu w cieczy? A może czas najwyższy zlać do butelek?
I ja już konczę robić mniód pitny.
Witam .
Barnabo - mój już skończony (czwórniak litewski) . Znajomym i rodzinie tak smakuje , że musialem co nieco ukryc (wszak po kilku latach ma byc dopiero "wystaly") , niech poczeka . Znajomi z Bieszczad już go tez pili :), mowili że dobry (a może tylko tak mówili zeby ..... ) .
Pozdrawiam PF
ps. Gazuje ? ...... a moze cos przeoczone . A smak ? coś więcej podaj ..... :)
No właśnie fermentacja stoi, wyklarowało w miarę (jak na mniód) tyle że jak sie kosztuje to tak na języku bąbelki sie czuje. Dziś wszystko wymieszałem ładnie, osad opadł, ale nie klupiało jakoś potem. Może przelać .... wszak ostatecznie to i tak rozlane będzie.....
aaaaa nie wiem, czy to istotne..... czwórniak :)
a propos miodu.....
Jako biedny st(r)udent chętnie podejmę współpracę z pszczelarzem. W zamian za mniód oferuję pomysł na wykorzystanie go, przyprawy, szkło do przetwarzania, siłę roboczą w liczbie 2 rąk i szeregu kubków smakowych w roli testera :)
A co sądzicie o stanie dzikich jabłoni w Bieszczadach? Czy jabłka z nich będą nadawać się na cydr?
Jestem fanem napojów zbliżonych do alkoholowych i jeżeli mam się narąbać, to wystarczy cokolwiek. Ale jak podejmuję trud wykonania napitku samodzielnie, to musi być to coś ekstra, czego inni nie robią, coś wyjątkowego. Jeżeli z młodszym robimy piwo, to nie zwykłe jasne, ale przeniczne, białe lub ciemne, typu book, jest tego bez liku.
Nalewki takoż. I jak czytam, że robicie czwórniak, to mnie trochę skręca. Nie mówię żeby zaraz półtorak, ale dwójniaczek bernardyński... mniam.
Bertrand wie, że ja już dużo nie mogę, więc stąd moja uwaga, że lepiej mniej, zato ekstra.
Liczę, że następnym razem zmajstrujecie dwójniaczek.
Długi
:) Ba ale dwójniaczk wymaga dlugiego (Dlugi :smile: ) okresu leżakowania (od 3 do 5 lat) ....... Poczekasz tyle :wink: (jak znajdę okazję ....podeślę kapkę czwórnika....jako "fanowi")
Nie tylko miody . Jakoś tak się sklada ,że lubię robić wina , nalewki , likiry i wódki . Zawsze to jest czym poczęstować gości (potem "puchnąc" od ...... :wink: )
Barnabo czy w Twoim miodzie - dawaleś kwas cytrynowy . fosforan amonu . A matką drożdżowa jaką stosowaleś (dosyć ważne to jest) ?
:smile: Nie co rok mam na tyle miodu . Pomyślę nad tą propozycją (no może z innymi proporcjami :mód - woda ) .
Na KIMB ..... myślę nad sposobem podeslania (żeby maksymalnie ulatwić odbiór) . O sposobie odebrania powiadomię , ale na PW (jeśli mozna ).
Pozdrawiam PF
Dałem pożywkę, robiło dobrze, a teraz cisza.... chyba przed burzą!
Gratulacje dla Pastorowej nalewajki :)
Jak jesteśmy przy wiśniach to proponuję coś takiego
5 kg wiśni
1litr miodu
10dag suszonych śliwek
20 gożdzików
1 litr spirytusku
wiśnie umyć połowę wydrylować rzucić do gąsiorka dołożyć pokrojone śliwki i całą resztę miód zagrzać w garnku z wodą , zalać nim owoce , odstawić w ciepłe miejsce na 10 dni i codziennie zamieszać słojem. Po 10 dniach zalać wszysko spirytuskiem i czekać miesiąc następnie dolać 1 litr przegotowanej zimnej wody po 10 dniach zlej naleweczkę przefiltrój rozlej do butelek.
owoce przełuż do słoika i zanieś babci są pyszne do ciasta.
Pozdrawiam Tasiek:grin:
Pirszy post a jaki piękny! Witam
"Jak cię robak toczy, pijesz nalewkę wiśniową Dertego i jesteś kozaczek do końca roku".
Zobacz klip Nalewka wiśniowa Dertego na YouTube.
też chciałbym być taki kozaczek do końca roku. Derty! Gdzie Ty bywasz, możnaby .....
Witam gdybyś przez przypadek jechał w Biesy ,,na skróty" przez zamojszczyznę polecam odwiedziny w osadzie Guciów posiadają tam przepyszny destylat tarninowy wyśmienity do nalewek jak i do wypicia w naturalnej postaci
Mam pytanie do doświadczonych nalewkoholików: czy jak jest napisane w istrukcji wyrobu - dodać kilka ziaren kardamonu, to chodzi o te malutkie, czarne z osłonki, czy kilka takich całych z osłonkami? Stracham się coby nie przesadzić ale z drugiej strony chciałbym by miała właściwy aromat.
Ja w tamtym roku dawałem całe. Jednak myślę, że dodawanie takiej ilości jak w instrukcji to przesada. W tym roku dałem połowę zalecanej ilości.
Nie wiem,czy jestem doświadczonym nalewkoholikiem lecz spróbuję odpowiedzieć jak i co z tym kardamonem. Po pierwsze primo od pewnego zaprawionego w spożywaniu wędkarza dowiedziałem się, że kardamon doskonale maskuje alkohol w wydychanym powietrzu. Wędkarz polecał mi stosowanie tego ziela po półliterku, a tuż przed jazdą autem.Twierdził, że 1-2 całe torebki nasienne należy żuć i nie łykać, ani wypluwać:D Ponieważ nawet po swojej wiśniówce aż takim kozakiem nie jestem, nie wypróbowałem. Ale może jednak zostawić kardamon przynajmniej na czas, gdy odbywać się będzie kontrola wyziewów prowadzona przez żonkę:P A na poważnie: kiedyś mieszałem jakieś trunki z kardamonem i bardzo pasowało, gdy na pół litra dodałem 2 lub 3 całe torebki nasienne. To jednak był przedziwny wyrób, od którego aż(!!!) 4 osoby na 6 pijących dostało czkawki, a więc nie wiem, czy mogę reklamować kardamon:P Smakowo wypadło dobrze...
Pozdrawiam,
Derty
PS: zapomniałem dodać, że w kuchni używa się raczej samych nasion.