Dziękuję za wykład. Bardzo pouczający i wiele wnoszący w naszą dyskusję.
Wersja do druku
Dziękuję za wykład. Bardzo pouczający i wiele wnoszący w naszą dyskusję.
pyton, pozdrawiam i dzięki za wykładzikkkk :!:
Pyton, wielkie dzięki, napisane z jajem , po prostu sam mniód i esencja tematu.
Pytonie!
Przeczytałem wczoraj i tak mnie zamurowało, że nie wiedziałem co napisać. Nadal jestem pod wrażeniem. Dzięki za ten tekst i za ten drugi też.
Pozdrawiam
Całkowicie podzielam zdanie poprzedników - arcyinteresujący wykład, za co Pytonowi dzięki!
Pozdrówka - Bazyl
Jest wielu ludzi którzy mogą promować Bieszczady np O. Łotoczko, Z.Kaszuba
a tak na marginesie łatwo jest mówic o komercji jeżeli przyjeżdża sie w Bieszczady jedynie na kilka lub kilkanaście dni.
Nie rozumiem.
to sympatyczny temat choc ten "idol" to niewlasciwe okreslenie.pasuje raczej to zgielkliwej cywilizacji a nie do bieszczadu.
kiedys,a bylo to w zeszlym stuleciu ,bladym switem spotkalem na przystanku pks niejakiego janusza zubowa.dalem sie zaprosic na winko i pogadalismy sobie o powaznych sprawach jak sztuka czy istnienie cywilizacji ziemskich i pozaziemskich.pozniej odwiedzilem janusza w szczerbanowce-spartanskie tam byly warunki nie ma co...
zubow mial to charakterystyczna dla wielu bieszczadnikow ceche,niezwykla erudycja,inteligencja i wrazliwosc oraz zaawansowane zmeczenie materialu..ze tak powiem.niewielu jest absolwentow wyzszych uczelni(w polsce)ktorzy mieszkaja w czyms na ksztalt stajenki.
dzis troche zaluje,ze nie nagralem niektorych wypowiedzi wspominanego dzentelmena...
swego czasu bywalem na nieistniejacym wanka-dziale,mowa o schronisku.tam poznalem jozka polanskiego.wpadal przy okazji poszukiwan koni,ktore ciagle gdzies mu sie rozbiegaly po calych bieszczadach i jozek krazyl po gorach odwiedzajac tego i owego.ktoregos dnia zobaczylem go idacego przez smolnik..nago.innym razem tanczyl na stole z butelka gorzalki w rece,a bylo to w slynnym lokalu na rozdrozu w dwerniku.ktos odpalil nagle pile i podpilowal stol,jozek polecial na leb.
kilka lat temu poszedlem odwiedzic jozkowa samotnie pod otrytem.zastalem otwarte drzwi,wybite szyby,na podlodze poniewieraly sie pocztowki od dziewczat z calej polski..podobno ten dom splonal.
w domu marka i oli w kalnicy poznalem pana Nadopte.spokojne,lagodne spojrzenie oczu w kolorze nieba..
zadnego zakapiorstwa,skromnosc.
Zakapiorstwo w bieszczadzie zrodziło sie dawno temu, do dziś przetrwali nieliczni, nie nazywajmy więc tego tandetą bo nie powstało ono z powódek biznesowych, tandetne mogą wydawać sie zjazdy zakapiorów i robienie na tym biznesu ale też nie do końca...tandetne moga sie wydawać rzeźby Radosa, Bogusia itp...ale są one bieszczadzkie, tutejsze, ja właśnie takie kocham. Niech więc jakiś koleś zza biurka i swojego laptopa nie ocenia tego jako tandety, bo nie wiem czy starczyło by mu samozaparcia jakim wykazał się np wspomniany tu Julek.
Bieszczady to nie tylko połoniny i urokliwe miejsca...to trochę wiecej. Nie można jeździć tutaj lubiąc np tylko łyse połoninki, innych rzeczy nie trawiąc, bo to żadne zamiłowanie do tego regionu, trzeba go polubić w całości...
PS. to nie ja wybieram się tutaj na wydmy ale Ty masz dużo blizej
ROCK ON BITCH !!! :D
Wiesz każdy może miec swoje zdanie jak również swoich bieszczadzkich idoli Tobie podobają się chyba mity bo tak naprawdę nie sądze byś tych ludzi znał osobiście ,a zakapiorzy to jest wymysł chyba nie muszę tłumaczyć,kogo,przecież opisująć te zmyślone farmazony przez pewnego faceta,który pcha się na piedestał znawcy Bieszczad ,atak naprawdę pisze bzdury czyniąc krzywdę Bieszczadom fałszujac historię.Tak dziwnie sie składa że bywając w Bieszczadzie często miałem okazję wychylić nie jedną flaszkę czy to z Jędrkiem czy Władkiem i wieloma innymi tak zwanymi zakapiorami.A czy Bieszczady to połoniny zależy dla kogo dla mnie to sa również Bieszczady chociaż preferuję miejsca dość odległe od tzw cywilizacji,a biurko to mam od poniedziałku do piatku póżniej dwa dni w Bieszczadach tych moich Bieszczadach np.dolina Sanu Stebnik okollice Chryszczatej,A nie jakieś złazy komercyjne by promować jakieś bajki ,które ktoś płodzi dla kasy
Panowie tak się składa że też kilku z tych zakapiorów poznałem. Co prawda ja nie mam takiego doświadczenia z Biesczadami jak niektorzy z Was. Bo ja w Bieszczadach bywam raz, góra dwa razy w roku (niestety, brak czasu) i to dopiero od 10 lat. Ale tych ludzi z poplątanym życiorysem bardzo lubię. A co do słowa Zakapior, to jedni go lubią a inni niecierpią.
Sprawa nie jest prosta,chociazby dlatego,że p A.P.nazywa Zakapiorami osoby z trudna przeszłoscią ale jednak,którzy zrobili coś dobrego dla Bieszczadów i tworzyli i tworzą ich historię.Najgorsze jest to,ze za Zakapiora uwaza sie co drugi pijak mieszkajacy w Bieszczadach(bo taka jest teraz moda),który czesto zamiast korzysci przynosi wstyd temu regionowi.A p A.P.rzeczywiscie sprawia wrazenie stapajacego ponad ziemią szczególnie gdy opowiada,ze to ON wymyslił te Madonny i Dusiołki bieszczadzkie.A na pytanie czy trzeba bylo to wszystko wymyslac,czy Bojkowie lub Zydzi mieszkajacy tutaj nie mieli nic do zaoferowania?Odpowiedzi brak!
Panowie,każdy może mieć swoje zdanie i swój sposób na spędzanie wolnego czasu.Jeśli dla kogoś ważną pamiątką z gór ( może akurat innych ) będzie zdjęcie z misiem na Gubałówce,to jego broszka.
Co do tendencji do nadmiernych emocji , zgadzam się w pełni. Szkoda zdrowia. Ale też uważam , że jeśli sie opowiada bajki, to nie powinno się wmawiac nikomu iż to prawda historyczna. A tak z niektórymi "bieszczadzkimi" imprezami bywa. Oczywiście tych co autentycznie "studiują" Bieszczady , nie zwiedzie. Ale trzeba przyznać iż trochę sie "robi wodę z mózgu" tym okazjonalnym "bywcom" bieszczadzkim.
No niezupełnie; bądźmy sprawiedliwi:
"Podkarpackie judaica", "Bieszczadzkie losy. Bojkowie i Żydzi" etc.
- to całkiem wartościowe dowody, że AP docenia i popularyzuje
także autentyczne, wiekowe dziedzictwo kulturowe Bieszczadów i okolic
(podobnie jak i - w osobnej kategorii - np. 'Niżej połonin').
Natomiast generalnie Jego twórczość w masie (na ile powierzchownie poznałem)
- jakby symbolizowana przez te tzw. 'legendy i opowieści' -
to IMVVHO zbieranina/mieszanina historii/prawdy i fikcji/ględzenia.
Siakiś taki modernistyczny indyferentyzm z zasmażką, oliwką i parasolką,
czadem, dusiołkiem i aniołkami, marketingiem i piercingiem
- przykry w sumie nieco.
Serdeczności,
Kuba
Ale właśnie zakapiorstwo i dusiolizm to tego 'trocha więcej' ino marny fragmencik.
Przy tym jakoś IMHO (i - jak widzę - nie tylko) ostatnio nadreprezentowany,
a w szczególności przykrywający cieniutką, bo ino parudekadową, cuchnąca wódą ceratką
skarbiec wielu wieków i wielu wątków okołobieszczadzkiej historii i kultury.
Co przeszkadza.
Serdeczności,
Kuba
no dobra, jaki jest taki jest. Ale tak z innej strony na to patrzeć "król włóczęgów"..... mm no to gdzie ten cały król się włóczył? hmm. Niech sobie będzie "misterem pustelników" albo co, ale czym sobie zasłużył na miano włóczęgi? Jak tylko pamiętam, zawsze sobie siedział nad zalewem....
Witajcie
Dla mnie osobiscie Julek jest wielka postacia na ktorej nalezy sie wzorowac i nasladowac we wszystkim co czyni, albowim on Jest zrodlem wszelakiej wiedzy o wloczegostwie i pustelnictwie ,rolnictwie oraz lesnictwie agroturystyce oraz nade wszyskim zrownowazonym podejsciu do zycia zachowujacy buddyjska zasade ing iang. NIemymi swiadkami czynow Janka pozostana na zawsze owieczk kotre tak ukochali oraz Dab pod ktorym spoczywa jak upal doskwieral. Skladam wniosek by Jnakowi spad Deba postawic spizowy pomik w Sanoku oraz miniaturke umiescic na zaporze w Solinie w koncu wielkim wloczega BYL. Apeluje by forumowicze poprali moj wniosek i zostala stowrzona specjalna komisja ktora napisze ofjcialny wniosek do wladz miasta Sanoka oraz wyloni delegacje ktora ja zaniesie. Zaden forumowicz ktoremu zalezy na bieszcadach nie moze pozostac obojetniu tu trzeba zadbac o pamiec Wielkiego Polaka.
Popieram Twój wniosek w "całej rozciągłości" z tym że, komisja musi być koniecznie śledcza.
Trzeba wyśledzić i dać zdecydowany odpór wszystkim przeciwnikom i wrogim elementom tej niewątpliwie słusznej sprawy, jaką jest budowa pomnika.
Na chwałę zakapiorstwu i chwałę tych, co żerują na nich.;)
->klopsik
Ok,tylko dlaczego ten pomnik w Sanoku??
no właśnie dlaczego w Sanoku?
Chętnie pomnik ten widziałbym na molu w Sopocie,z tej prostej przyczyny,że tam nie jeżdżę i przypadkiem nie wpadłbym na niego.
Hej:)
Wreszcie koronacja włóczęgi pierwszorzędnego. Jakkolwiek to dziwnie brzmi to jednak dla grupy ludzi żyjącej z mitu zakapiorskiego wydarzenie znaczące. Proponowałbym pozostawić tych ludzi w świętym spokoju. Oni próbują jakoś żyć w tych diabelskich górach. Jeśli mają do sprzedania mit, to niech go sprzedają. Kto nie chce, niech nie kupuje:)
Co do pomnika dla króla włóczęgów. Wolałbym obijać się o taki pomnik niźli o pomniki komunistycznego terroru rozsiane po całych Bieszczadach. Niech lepiej 'zarosną' Bieszczady statuami Julków spod Dębu, Zubowów, Radosów i Jędrków Połonin. Umieszczeni w micie czy nie, oni tam żyli, nadawali jakiś koloryt tym górom, męczyli się z ciężkim losem. Więc może to wcale nie jest warte wykpiwania, a właśnie upamiętnienia?
Pozdrawiam,
Derty
Kiedy rozum śpi budzą się demony. Na pewne schorzenia nie ma lekarstwa.
P.s.
Skoro tak chętnie wyrywasz się w inną część gór (jak piszesz w innym poście - na temat przejścia granicznego) - to zapewne zakładasz klapy na oczy. Tam zapewne nie ma nic takiego - co?
Dpbrego samopoczucia
Zgadzam się z Dertym / jak zwykle / i na tym zakończyłbym ten wątek.
Tu już niczego nowego sie nie napisze i nie odkryje. Temat ten był już poruszany kilkakrotnie na forum.
pozdrawiam
hmm... tajemnicą poliszynela jest że Wojtek Belon zszedł z tego świata bo mu pewne narządy wysiadły... Aleja zasłużonych z numerami w Siekierazadzie mówi sama za siebie... nikt nie ukrywa jak zginął Połonina... Kiedy jedzie się w Bieszczady w stronę Komańczy nie sposób się nie zatrzymać w Kulasznym pod cerkwią i odwiedzić jego grób i oczywiście zostawić jaką butelkę...
Jak to jest że oficjalnie nie dba się o najbardziej dochodowy produkt turystyczny Bieszczadów. Nie przeznacza się jakieś kwoty na potrzeby tzw. Bieszczadzkich Zakapiorów...? Nie uruchamia się funduszy strukturalnych z UE na ten cel…? Dlaczego tantiemy z pewnej książki nie zostały przeznaczone dla głównych jej bohaterów...? potrzeby są różne od konsumpcyjnych po organizacje grup wsparcia…, aby aleja zasłużonych w siekierze się nie poszerzała. (ironia jest gorzkim narzędziem, ale chyba jedynym możliwym)
Straszny paradoks rządzi tym wszystkim… są ludzie którzy chcą pogadać sobie z lokalnymi „twardymi ludźmi” (mogą być z brodami), postawić im piwo i chcą poczuć tą integracje z elementem lokalnym (jako trofeum przywiezione z podróży) i są tubylcy, których bardzo to cieszy… prawda jest taka że tubylcy zawsze wiec mają okazje sobie wypić, natomiast turyści podczas wyjazdu w Bieszczady (lub inny turystyczny region) robią to okazjonalnie… Kto ma większe szanse stać się alkoholikiem…?
A teraz teoria antyewolucji… przetrwają najsilniejsi...
Kto ma najlepszą nawijkę i kto ma najlepszą kondycje ma wokół siebie największe audytorium… kto ma największą publikę najszybciej „schodzi” z tego świata… Turystów obchodzi to o tyle o ile kiedyś będą mogli powiedzieć: „piłem z tym góralem”… czy takie dowartościowanie nie jest hipokryzją…? Turysto dołożyłeś kolejny schodek w dół dla osoby z którą się napiłeś!!! Czy łechce to twoją marną dumę?
To nie jest produkt turystyczny to nałóg z którym się walczy a nie promuje!!! Oglądał ktoś „telewizję objazdową” z Baligrodu w tym roku…? Jeśli tak to chyba nie muszę nic tłumaczyć…
Może chodzi tu o to co Dostojewski nazywał „słowiańską duszą”, może chodzi tu o jakąś „fantazje ułańską”, lub też o to „że rybka lubi pływać” itp., Dramat alkoholizmu staje się dramatem kiedy dotyczy nas osobiście… Każdy z nas ma z pewnością wokół siebie konkretny przykład problemu alkoholizmu i podchodzi do niego krytycznie. Jednak w momencie kiedy przyjeżdża się w Bieszczady ten krytycyzm u turystów całkowicie zanika… Wydaje się że problem alkoholizmu w Bieszczadach nie istnieje (takie usprawiedliwianie siebie). A alkoholizm tubylców nie jest alkoholizmem tylko takim „wesołym życiem”…
Szczebrzeszyn ma swojego chrząszcza, Sanok ma swojego dzielnego Wojaka... Bieszczady mają już swojego Połoninę... Moda na pomniki inne niż dotychczas trwa... Jednak w ramach hasła promującego pewien festiwal "Bieszczady na bani" należałoby zrobić pomnik poświęcony "bani” i jej ofiarą. Może lepiej byłoby w ramach promocji turystyki niezrownoważonej postawić pomnik Turystycznego Kaca…?
Dzięki Marcin. Wyręczyłes mnie w pisaniu. Myślimy tak samo...
Jak to dlaczego w Sanoku , przeciez to jest centrum bieszczad tam sie krecu cale zycie kulturalne regionu :-)
hih, ale jaja! Julek pewnie nawet nie spodziewa się jaki zamęt wprowadził swoją koronacją.
Poza Potockim nie widziałem żadnej lity zakapiorów. Nie miałem okazji spotkać zbyt wielu... tym bardziej że są raczej w recesji, na wymarciu. No tak czy owak, należałoby się zastanowić co było pierwsze ich alkoholizm, zakapiorność, czy turyści? Czy zna ktoś takich "zakapiorów", którzy zaczęli pić w czasie wielkiego "bum turystycznego" ostatnich lat? Moim zdaniem większość piła dużo wcześniej, a jedno piwko od turysty co jakiś czas niewiele wnosi w te całą sprawę. Wiem że są tacy co potrafią odmówić, i są tacy co sami aż sie podmawiają. Natomiast co do tego mają turyści? To że postawią piwo? Oby i wam drodzy forumowicze nikt nie odmówił! Wszystko jest dla ludzi, byle w rozsądnych ilościach. Tak uważam!
A pomniki powinny być stawiane! I to już za życia! Co by ludzi raziło żeby gdzieś w górach stanął pomnik jakiegoś "tubylca"? Czy to ważne czyj i dlaczego? Zawsze mogłoby to być okazją do odnowienia ścieżek, szlaków, wytyczenia nowej drogi. Myślę że nikt by tu na tym nie stracił.
BTW był ktoś na tej "nowej" ścieżce dydaktycznej, która ma swój początek przy czerwonoustym w Jabłonkach?
Witaj Szanowny Derty
W zasadzie sam sprowadziłeś swoje słowa „do parteru”. Nawet nie chciało Ci się zastanowić dlaczego tak odpowiadam. Wyręczę więc Ciebie:
Większej bzdury nie da się nagryzmolić - wskaż mi gdzie w Bieszczadach jest taki choćby jeden pomnik. Co by chociaż się o niego obić jak będę tam jesienią (jak nadal nie kumasz, to zapuść w googlach hasło „pomnik terroru komunistycznego”)
Cały czas zarastają na lokalnych cmentarzach – sądzę, że post Marcina jak najbardziej to wyjaśnia.
Gówno prawda
Sam się świetnie wpisujesz w tą mitologizację Bieszczadów. Jak się kiedyś spotkamy, chętnie Ci przy piwku opowiem jacy to oni wspaniali i zakapiorscy – no nic tylko podbój dzikiego wschodu na wzór hamerycki. Szkoda tylko qr.., że za indiańców nie robili Tatarzy.
Jak zwykle pozostawiam Tobie prawo do riposty, ale z mojej strony to koniec w tym wątku.
Pozdrawiam serdecznie
fiu fiu :) gdzieś to czytałem.... czy mi się tylko tak wydaje :) ? hihi
Ad1. Hm...to wszak sprawa odbioru np 'pomnika' na skwerku w Baligrodzie, cudownego pomnika w Jabłonkach, pomnika w Cisnej. Trochę może przesadziłem z tym terrorem, bo raczej miałem na myśli jeszcze i inne 'pomniki': gospodarstwa w Tarnawie, Wołosatym, zdemolowane i wyludnione wsie od 84-ki na płd., zgładzoną kulturę kilku narodów. W dwóch słowach tego rzeczywiście się nie da powiedzieć...
Ad 2 i 3. Zgadzam się z Marcinem w niemal 100%. To byli/są po prostu ludzie uzależnienie od alkoholu. Lecz oni nie zaczęli chlać z powodu turystów i opowiadania bajek przy kielichu na okrągło. Znaleźli się tam z powodu tych samych sił, które uruchomiły Akcję Wisła, które rozjątrzały konflikt polsko-ukraiński, za których sprawą budowano PGRry cudaki, trzymano za ryj całe społeczeństwo itd. Zakapiorzy wg mnie to faceci, którzy uciekli lub zostali wyrzuceni za nawias 'normalnego' życia gdzieś tam poza górami. Wpadli jak śliwka w kompot. Nie mam zamiaru wypisywać tu na ich temat apoteozujących peanów lecz po prostu stwierdziłem, że z dwojga złego, wolę by stawiano im pomniki, a nie sprawcom/wykonawcom/rządcom syfu, w którym utonął na 50 lat cały kraj.
W stosowaniu uogólnień zawsze jest ryzyko przekłamania jakiejś części rzeczywistości lecz to nie powód, aby kogoś, komu się to 'udało', obrzucać epitetami. To jest sprowadzanie poziomu dyskusji poniżej poziomu mojej wypowiedzi, jaki by on nie był.
Ad3. Passus końcowy zaciekawił mnie:) Piwko i opowieści. Sam nie interesowałem się 'martyrologią' zakapiorską zbyt wiele, a dobrych wspomnień chętnie słucham...
Pozdrawiam,
Derty
Żeby odświeżyć i zaproponować porządek /po co dwa watki na prawie ten sam temat?/;
http://www.twojebieszczady.pl/aktualnosci/zlaz3.php
Pozdrawiam
Mój powyższy post powinien być umieszczony w " Czy "zakapior" Bieszczadzki to idol?"... Nie mam nic do Julka, czy innych wymienionych ludzi... Chciałem tylko zwrócić uwagę na to że mit wielu dzisiejszych idoli bieszczadzkich zbudowany jest na alkoholu... Ludzie ci są niekiedy bardzo wartościowymi postaciami jednak często to alkoholicy tacy jakich możemy spotkać nie tylko w Bieszczadach... Nie przekreślam tu nikogo, każdego może to spotkać, jednak należy zastanowić się nad tym, czy swoim zachowaniem (wypicie wina z zakapiorem) nie robicie krecią robotę dla poradni problemów alkoholowych w Cisnej... W Bieszczadach mieszkają też trzeźwi ludzie, dla których jest to problem.
Pomniki kogokolwiek czy to będzie Mickiewicz, pies Łajka, czy Walter mało mnie interesują... Jeśli ktoś chce stawiać, niech stawia. Na pomniki w chwili obecnej nie ma żadnego embarga (wyjątkiem są pomniki poświęcone totalitaryzmom). Smutny jest dla mnie jedynie ten mechanizm przyswojony przez turystyczną popkulturę bieszczadzką... Derty i Barnaba, to że tubylcy zaczęli pić wcześniej niż pojawili się tu turyści, wcale nie usprawiedliwia turystów i tego schematu ("piłem z wielkim człowiekiem") z powodów takich o jakich pisałem wcześniej... No i jakie to alternatywne...! Taka turystyka jest lepsza niż sterylne hotele i zunitaryzowana obsługa... w Bieszczadach można dotknąć "prawdziwego życia"...
Trochę dystansu...
Dla nie widzących programu "telewizja objazdowa", powiem tylko tyle że bardzo przypomina dokument pt."Arizona", z tym że jest bardziej dramatyczny moim zdaniem. Robienie Zakapiorlandu jest w chwili obecnej czynnością nieuniknioną... bardzo ciekawe jest takie życie prowincji dowodzi tego zainteresowanie jakim cieszy się "Ranczo"... a jeśli piszą książki i robią pomniki... świadczy to tylko o wzmożonym popycie na ten produkt.
Ależ ja nikogo nie usprawiedliwiam:D W ogóle już w bliźniaczym do tego wątku wyraźnie i ostro określiłem swoje stanowisko w sprawie kultu zakapiora. I nie zmieniłem tego. W zasadzie w ogóle niefortunnie się odezwałem, bo powinienem zacytować to, co napisałem już kiedyś i koniec na tym. Jednak przyszło mi na myśl i to, że jeśli ktoś chce wystawić statuę np Julkowi spod Dębu, to jest to być może w równym stopniu działanie komercyjne jaki i może podyktowane jakimiś emocjami. Nikomu nie odmawiam prawa do wspominania dobrych chwil z 'zakapiorami' i do upamiętniania tychże za pomocą pomników.
A że zestawiłem sprawę ze śladami komunizmu? Trudno - na moje nieszczęście pozostaną w Bieszczadach i gdzie indziej. I drażni mnie to o wiele bardziej niż koronowanie włóczęgów. Zgadzam się, że dla ogółu dyskusji o zakapiorach nie miał ten wtręt znaczenia.
Pozdrawiam,
Derty
Dziwnym "syfem" musialby być kraj,ktory w l945 ledwie ocałał z pożogi i zaglady biologicznego bytu. Przed wojną,wg roczników statystycznych,Polska miała 34 mln ludosci,w tym wiele wrogich mniejszosci. Wojna zabrala nam 6 mln ludnosci,a po oderwaniu zach. Ukrainy,cześci Bialorusi i Litwy (5.5 mln ludności),zostało nas ok. 23 mln. W roku l989 bylo nas już 38 mln zdrowych obywateli mających pracę,dobre rolnictwo,przemysł,dach nad głową,oświatę i bezplatną sł€żbę zdrowia,a kulturę postawiono na wysokim poziomie. Do dzisiaj rozkradany jest majatek wypracowany przez ten "syf" czyli PRL. A niepismienne przed wojną miliony uzyskały dostęp do wiedzy. O Akcji "Wisła" nawet nie warto podejmowac dyskusji. To była konieczność wobec ukraińskich planów wolnościowych i planów zaboru czesci polskiego terytorium. I nie ma mowy o żadnych czystkach etnicznych,taka gadanina to woda na młyn tryzubowcow,co to wolali "rezat lachiw". Rano taki wychodził z plugiem,a nocą strzelal lub palił czerwonego kura. Ale jedna z wiekszych bzdur,to ta,że PRL jakoby rozpijala biedaków,ktorzy musieli uchodzić w Bieszczady. To chyba wymyślił IPN. Pije się z rożnych powodow.Jedni,bo lubią,inni bo nie udało im się zycie,jeszcze inni,bo samoptność nier jest dostępna dla wszystkich,a w Bieszczadach było samotnie. Jedni wytrzymywali,inni nie. Szło się tam szukać romantyki,dzikich pól czy dzikiego zachodu,a była ciężka robota i samotność.Wielu nie wytrzymalo.Piło i pije. Czyż trzeba ich wytykac palcami? gardzić? A pomniki zostawic w spokoju,bo może stać się tak,że zaczną powstawać tryzubowe!
I nie znam ani jednego pomnika komunistycznego t e r r o r u,ani w Bieszczadach,ani w ogóle w kraju. Po co cytowac idiotów i pseudohistoryków z IPN?