-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Carrmelita
Dziękuję za zrozumienie ... oraz informacje. W wolnej chwili wpadam na te stron, ale muszę to robić bardziej gruntownie i nie "jak po ogień". Masz racje Lucyna, nie ma co kruszyć kopii. Wiedza Przewodnika to potęga !
P.S. Dziwne to jednak ... jedni przyjeżdżają w Bieszczady i to wszystko po nich spływa ... a inni - łapią haczyk. Tylko potem powinni sobie uświadomić, jaka to "przynęta", na którą się złapali :wink:
Wymienione przez Panią Lucynę strony są bardzo rzetelnymi źródłami informacji, do tego był dodał przewodnik wydawnictwa Rewasz i mapę autorstwa Dr. Krukara - tak na początek samego kształcenia teoretycznego;) ale co jest najważniejsze, to samo chodzenie po górach, tego nic nie zastąpi, najważniejsze są "doznania empiryczne".
PS. ja osobiście jakoś nie lubię nazwy Bieszczad - kojarzy mi się z nadużywaniem tego wyrazu przez tzw."zakapiorów", których ja akurat osobiście mało cenię
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
A mnie drażni określenie "Bieski",które są podobne do "Wrocek","Warszawka" itepe...
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Misieg
Wymienione przez Panią Lucynę strony są bardzo rzetelnymi źródłami informacji, do tego był dodał przewodnik wydawnictwa Rewasz i mapę autorstwa Dr. Krukara - tak na początek samego kształcenia teoretycznego;) ale co jest najważniejsze, to samo chodzenie po górach, tego nic nie zastąpi, najważniejsze są "doznania empiryczne".
PS. ja osobiście jakoś nie lubię nazwy Bieszczad - kojarzy mi się z nadużywaniem tego wyrazu przez tzw."zakapiorów", których ja akurat osobiście mało cenię
Czy myślisz o przewodniku Rewasz "Bieszczady - przewodnik dla prawdziwego turysty" ( chyba nie pomyliłam tytułu ? ) ? Dwie mapy Wojciecha Krukara z 2007 i 2008 ( z siatką GPS i historycznym nazewnictwem ) mam. Jedna na Bieszczady Wschodnie a druga na Bieszczady. Bardzo fajne mapy, kupione w Krośnie, bo w W-wie był z nimi problem. Co do przewodnika, to dysponuję: "Bieszczady" Wyd. BOSZ z 2007 P. Lubońskiego oraz "Na bieszczadzkiej Obwodnicy. Część 1. " A w kwestii praktyki, to już nie mogę się doczekać 27 września :grin: Zginę mieszczuchom z oczu ( a często i z zasięgu ) na całe dwa tygodnie :wink:
Pozdrawiam.
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Carrmelita
[FONT=Georgia](...)Bardzo fajne mapy, kupione w Krośnie, bo w W-wie był z nimi problem. (...)FONT]
Już któryś raz z rzędu warszawiacy narzekają na tym forum na niedostępność map Krukara w W-wie.
A ja cierpliwie po raz kolejny odpowiadam: to nieprawda. Wpadnijcie do sklepu "Podróżnika" na ul. Kaliskiej, tego z książkami i mapami.
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Bo się Warszawiakom już we łbach przewraca, myślą, że mają mieć wszystko w każdym supermarkecie na każdym rogu.
A tu czasem trza tyłek ruszyć i w kolejce postać...
P:wink:zdrawiam:mrgreen:
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
moje doswiadczenia z bieszczadami sa tylko z pisenek harcerskich .. cudne lata mlodzienze stad ta bardzo chce tam w koncu pojechac :)))
czytajac wasze relacje az mi gesia skorka przechodzi i juz chce tam byc, by moc przezyc to co wy ...
pozdrawiam serdecznie
nimka
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
:wink:
Cytat:
Zamieszczone przez
joorg
Wuka , ale Tobie to wolno , ale nie Browarowi i innym.:lol:
Nadużywanie tej formy zuboży "język poetów" , nie sądzisz??
ps. a tak na serio, jest to w języku potocznym przekręcanie nazwy własnej , to jest tak jak pisanie warszawka , wrocek itd.
A ja myślałem Janusz, że tę kwestię sobie wyjaśniliśmy. Wczoraj znowu wróciłem z Bieszczadu. Trzy tygodnie byłem w Bieszczadzie i jak znowu pojadę w Bieszczad to do Ciebie na browara wpadnę. :smile: Może z Browarem wpadniemy :wink:
Pozdrawiam
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Stały Bywalec
Już któryś raz z rzędu warszawiacy narzekają na tym forum na niedostępność map Krukara w W-wie.
A ja cierpliwie po raz kolejny odpowiadam: to nieprawda. Wpadnijcie do sklepu "Podróżnika" na ul. Kaliskiej, tego z książkami i mapami.
Kilka razy zagladałem tam, ale jej nie było. Nie miałem widocznie farta. Kupiłem wtedy taką zafoliowaną ExpresMap 1:65000.
vm2301..., już tak nie przesadzaj z tymi warszawiakami, jak trzeba to ruszają nawet do Lutowisk po mapę. ;)
Solą w oku ci warszawiacy czy co? To nie pierwszy raz tutaj na Forum pijecie do tej nacji regionalnej.
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Solą w oku? Absolutnie nie, ludzie wszędzie lubią narzekać;)
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
vm2301
Bo się Warszawiakom już we łbach przewraca, myślą, że mają mieć wszystko w każdym supermarkecie na każdym rogu.
A tu czasem trza tyłek ruszyć i w kolejce postać...
P:wink:zdrawiam:mrgreen:
W paru księgarniach i MPIKach jej nie było jeszcze w dniu przed wyjazdem. Akurat dostałam cynk od kumpeli z Łodzi, która przeszukała sieć i sprawdziła, gdzie mapa może być w rejonie Iwonicza Zdr. i okazało się, że jest w Krośnie. Mapa był jak "gorąca bułeczka" - dopiero co wydana w 2007r. Więc pognałam, "ruszyłam tyłek" i zwiedziłam przy okazji Krosno. W żadnej kolejce w Krośnie nie stałam ... Księgarz potwierdził, że w tym momencie w niewielu sklepach w Polsce ta mapa była :mrgreen: Jak widzisz, kolego, ważne jest nie tylko "zdarzenie", ale jego warunki brzegowe w czasie i przestrzeni :grin:
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
Kilka razy zagladałem tam, ale jej nie było. Nie miałem widocznie farta. Kupiłem wtedy taką zafoliowaną ExpresMap 1:65000.
vm2301..., już tak nie przesadzaj z tymi warszawiakami, jak trzeba to ruszają nawet do Lutowisk po mapę. ;)
Solą w oku ci warszawiacy czy co? To nie pierwszy raz tutaj na Forum pijecie do tej nacji regionalnej.
Jak ktoś jest napastliwy bez powodu to ... może znaczy, że zwyczajnie zazdrości Nam naszej pięknej Stolicy ?
"Wiadoma rzecz: Stolyca
i każde słowo zbędne,
i w ogóle, i w szczególe,
i pod każdym innym względem."
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Carrmelita
Jak ktoś jest napastliwy bez powodu to ... może znaczy, że zwyczajnie zazdrości Nam naszej pięknej Stolicy ?
"Wiadoma rzecz: Stolyca
i każde słowo zbędne,
i w ogóle, i w szczególe,
i pod każdym innym względem."
Pierwsze primo nie zazdrości, bo nie ma czego...a wręcz przeciwnie:twisted:
Po drugie primo napastliwy nie podpisuje się P:wink:zdrawiam:mrgreen:
Pozdrawiam:-)
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
vm2301
Pierwsze primo nie zazdrości, bo nie ma czego...a wręcz przeciwnie:twisted:
Po drugie primo napastliwy nie podpisuje się P:wink:zdrawiam:mrgreen:
Pozdrawiam:-)
A ja kocham Wszystkich :grin: nawet tych bezdomnych :lol:
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
celem lekkiego humoru moja ulubiona zwrotka z shanty pod tyt."Hej ha kolejkę nalej" "......jutro rano wypływamy,każdy w kącie sciska babę,smutny tylko jest warszawiak- on kocha Warszawę....."
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Piękna relacja, niepotrzebnie tylko zeszliście na poboczny temat. Czy to ważne kto gdzie mieszka? Jeden kocha Warszawę, drugi Kraków inny Poznań. Myślę, że jednak miłość do Bieszczad jest wspólna dla wszystkich na tym forum.
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Dzięki za wspaniałą relację w wyprawy ! Nieźle się napracowałeś :shock:. Wydrukowałam sobie kilka relacji ( komponuję właśnie własną wycieczkę na październik ), bo piszesz tak obrazowo, że trzeba to czytać w fotelu z herbatką i mapą przed oczami. Trzeba się tym delektować a nie sczytywać, garbiąc się przy monitorze. Zasiadam więc do lektury i przywołuję w pamięci obrazy z zeszłego roku ... Pozdrawiam, C
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
No i nadchodzi drugie "Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady" . Jak będzie zasięg to i na bieżąco ;)
Zamierzam: 10XI przyjazd do ORW Bystre, 11XI Jabłonki-Łopiennik-Dołżyca-Cisna, 12XI Zahoczewie-Żernica Wyżna-Bereźnica Wyżna-Baligród, 13XI Bystre-Żebrak-Mików-Smolnik 14XI wyjazd
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Niestety,miniemy się. Około 8.30 wychodzimy z Baligrodu niebieskim na Łopiennik, a schodzimy czarnym do Jabłonek.
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Witaj
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Niestety,miniemy się. Około 8.30 wychodzimy z Baligrodu niebieskim na Łopiennik, a schodzimy czarnym do Jabłonek.
Małe nfo - zachowujcie się dość mocno głośno od wysokoścki Bystrego. I patrzcie uważnie na ślady na szlaku i krzaczorach. W stronę Durnej i Łopiennika włoczy się zagubiona łajza.
To nie żart.
Pokłońcie się przy kapliczce.
P.s.
A górę Jabłońską to macie gdzieś? - po kiego grzyba schodzić szlakiem?
Pozdrówka
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
Michał
- po kiego grzyba schodzić szlakiem?
:shock:
Tyś to mój Ulubiony Pan Michał? Ee, nie to niemożliwe. Chyba, że mamuny Cię podmieniły.:-P
PS.
Idę ze znakarzami. Takie przejście kontrolne. Oprócz oznakowania Danka chce sprawdzić na Berdzie czy dokonano ponownego pochówku rozgrzebanych przez poszukiwaczy militariów szczątków ludzkich.
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Witaj
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
:shock:
Tyś to mój Ulubiony Pan Michał? Ee, nie to niemożliwe. Chyba, że mamuny Cię podmieniły.:-P
PS.
Idę ze znakarzami. Takie przejście kontrolne. Oprócz oznakowania Danka chce sprawdzić na Berdzie czy dokonano ponownego pochówku rozgrzebanych przez poszukiwaczy militariów szczątków ludzkich.
No to sobie darujcie - zostańcie w Baligrodzie u Mariusza. Zamówcie sobie obiadek, parę piwek lebo coś krzepniejszego.
Szlak został odmalowany, chociaż dla nuworyszy jest parę pułapek.
Pochówek?
Obśmiałem się jak norka. Jest na nowo zrobiony krzyż.
Może macie jakiś bardziej ciekawy motyw? Szanowna Pani WPP.
Pozdrawiam
i polecam duuużą czujność w tamtym rejonie
-
1 załącznik(ów)
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Moja Ty ulubiona
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
:shock:
Tyś to mój Ulubiony Pan Michał? Ee, nie to niemożliwe. Chyba, że mamuny Cię podmieniły
Nie mamuny babo, jeno przecudne bieszczadzkie księżniczki.
Zmieńcie kierunek - od Baligrodu trudno się pogubić (jak tam oczywiście wleziesz - od pomnika :-) ).
Zanotujcie punkty, w których się Ty Szanowna WPP zamotasz.
Załączam miejsce pochówku.
P.s.
Z tą czujnością naprawdę nie żartuję!!!
Jak zawsze pozdrawiam
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Widzisz te czarowne istoty, które odmalowały szlak to Danka i Magda. Idą nanieś korektę. Same stworzyły te pułapki w które to niby mamy wpaść.:)))
No, no dobrze jesteś poinformowany. Może jeszcze jedno pytanko. Gdzie znajduje się ten bunkier o którym pisze Potocki m.in w "Bieszczadach bez litości"?
PS
Dzięki za ostrzeżenie. Idziemy w pięcioro.
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Widzisz te czarowne istoty, które odmalowały szlak to Danka i Magda. Idą nanieś korektę. Same stworzyły te pułapki w które to niby mamy wpaść.:)))
Nie te przemiłe Panie jeno Ty WPP. A te pułapki zobaczysz od strony Jabłonek, a nie Baligrodu.
Pozdrowienia dla Pań malowanych, tfu - malujących, albo nie. Tych ciężko pracujących.
:-)
P.s.
Pan Potocki wypisuje różne dziwa. Ja nie zamierzam podawać żadnych namiarów. I bez tego jest tam pełno złomiarzy.
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
10 listopad 2008
A jednak dojechałem. Jestem w ORW Bystre od 17.30. Kuruję gardło krupnikiem i czekam na pierwszy dzień. Jutro tak jak zaplanowałem o 8.20 Veolią do Jabłonek a dalej już czarnym, z pułapkami ;) na Łopieninkę, Łopiennik, ślad po spalonym schronisku, Dołżycę i do Cisnej... do Forumowej knajpy by było zgodnie z zaleceniem SB. Ciekawe, czy już będzie tam rękodzieło WUKI? Na Łopienniku zatknę mini banderę Polski i wyryję (na kartce!) "Tu byłem w Święto Odzyskania Niepodległości AD 2008- Recon1". Atrybuty raczej ulotne ale duchowo zostaną w pamięci :)
-
3 załącznik(ów)
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
11 listopada 2008 - wtorek
Dziś piękna pogoda jak na tę porę roku... słońce bez żadnej chmurki, 8 stopni i słychać w górze wiatr, który na górze może nieźle wiać. Przezornie zabieram czapkę wełnianą i rękawiczki, które nie były i tak przydatne. Na przystanku spotykam kobietę która jak się okazuje idzie też zdobywać Łopiennik. Idziemy więc razem. O 8.20 Veolia podwozi nas do Jabłonek. W autobusie jedzie też jakaś ekipa łazików i nawet widać u jednego trochę odznak górskich. Okazuje się, że ich cała czwórka wysiada tam gdzie i ja. Czyżby inni też Święto Odrodzenia Polski chcieli uczcić w podobny sposób? W pewnym momencie widząc naszą opieszałość w starcie na szlak jedna niewiasta odwraca się i krzyczy... jak idziemy czarnym to dobrze idziemy, bo oni też idą tym szlakiem, ale później schodzą niebieskim bo malują znaki. Lucyna coś wspomniała, że mieli iść od strony Baligrodu, czyżby nastąpiła zmiana?
Początek to droga wzdłóż dawnego PGR-u, następnie nad strumieniem Żukra na odbiciu szlaku od drogi uroklliwe miejsce biwakowe. Robię tam kilka zdjęć. Ruszamy dalej, ja zajęty oglądaniem pomalowanych czubków młodych świerków i omotanych jakimś włosem... po jakie licho? czyżby przed ich konsumpcją przez zwierzęta?... zostaję wyrwany z rozmyślań okrzykiem "Jelenie!". Spojrzałem na wzgórze Szczobu i ujrzałem piękną parę zakochanych... jeleń z sarną, piękni byli, szkoda tylko, że tak szybko uciekła ta para.
Za Łopieninką zaczyna się mozolne podejście na Łopiennik. Las bukowy bez liści wygląda jak cmentarz drzewny, żadnycch zwierząt i tylko gdzieś mi mignął mały cały niebieski ptaszek (ornitolog ze mnie żadny), chcę go podejść, zrobić zdjęcie, ale ten gdzieś nisko lecąc nie pozwala tak za darmo się sfotografować. Lucyna wspomniała o pułapkach i jakoś ich nie widzę, no oprócz tej na samym początku - brak oznakowania szlaku czarnego. Pułapka jednak złapała mnie pod samym szczytem Łopiennika... idąc dość swobodnie szlakiem i ścieżką poszedłem za tą drugą, by po dłuższej chwili zorientować się, że coś czarnych pasków brakuje. Doszedłem więc na Łopiennik z 50 metrów dalej. By wykonać to co zamierzałem, musiałem się wrócić. Już punkcie oznakowania szczytu, obok tablicy, którą Forumowicze ponownie umocowali a Szarik, czy jak mu tam, odcisnął swoją łapę na cementowym wzmocnieniu wreszcie usiadłem na dłużej. Trawa zachęcała w walnięciu się w nią i wygrzewaniu w słońcu a szum wiatru w drzewach ładował spokój w zwoje mózgowe. Błogostan! Kilkadziesiąt minut poleżałem i w samo południe, już po posiłku zabrałem się za część oficjalną. Napisałem na kartce, że tak Recon1 uczcił Święto Odzyskania Niepodległości przez Polskę i docisnąłem małą flagą. Teraz można było wracać. Ciężko się schodziło bo na szlaku z Łopiennika zalegała gruba warstwa zeschłych liści kryjąc kamienie, zapadliny i błoto. To opóźniało zejście, ale czy warto się śpieszyć? Schodząc mijam mlode małżeństwo, które wchodzi na szczyt i ma zamiar tą samą drogą wracać. Mają nie ruszać mojej flagi ;) Na dole chwila zadumy na odrestaurowanym przez Dołżycan starym cerkwisku. Chwała im za to! Wreszcie droga asfaltowa i przystanek PKS. Jest godzina 13.30 a za 25 minut ma być autobus... i jest. Po godzinie jadę do Cisnej pojeść pstrąga w nowej knajpie. Po kilku dniach weeku ostatni ludzie zmykają do swoich miast pracować na chleb... ja zostaję. Jutro o 9.40 czy coś tak jadę do Zahoczewia, a dalej to Żernica Wyżna i Niżna, Bereźnica Wyżna, Baligród. Czy czasu starczy? Na wszelki wypadek muszę zabrać numer telefonu do przewoźnika w Górzance, wiózł mnie już w lipcu. Po nocy nie chcę chodzić, chociaż to emocjonujące, zwłaszcza jak się świecą oczy w świetle latarki ;)
-
2 załącznik(ów)
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
12 listopada 2008 – środa
O godzinie 9.40 z przystanku „Zelmer” ma odjechać Veolia do Sanoka. Przezornie przychodzę 7 minut wcześniej i dobrze bo właśnie o te 7 minut wcześniej przyjechał autobus. Dziś jadę do Zahoczewia, w autobusie jedzie sporo ludzi a w Baligrodzie brakuje nawet miejsc siedzących. No cóż, dziś normalny dzień pracy tylko ja się byczę. Zaplanowałem 6 godzinny spacer, z żelazną kontrolą by mnie noc nie zastała, która w listopadzie dosyć szybko zapada. Punktualnie o 10 ruszam z przystanku w Zahoczewiu, skręcam na most na Hoczewce, za którym droga się rozdwaja na Żerdenkę i Żernicę… ja idę na Żernicę. Pogoda dziś jeszcze ładniejsza niż wczoraj, jest cieplej, bo mniej wieje. Niesamowity listopad w tym roku. Idę cały czas ze słońcem na twarzy, przeziębiony, ale Bieszczady krzesają we mnie jakieś dodatkowe siły witalne. Czytając Forum coraz częściej mówi się o cerkwiach w Żernicy Niżnej i Wyżnej. Obie wywołują we mnie jakieś swoiste wspomnienia jak ta okolica wyglądała za czasów, kiedy tutaj jeszcze tętniło życie, nie było zdziczałych sadów, nikt nie myślał nawet o PGR-ach a w świątyniach odbywały się msze dla sporej gromady wiernych. Po jaką cholerę UON UPA tak nienawidził Lachów? W konsekwencji doprowadziło to do Akcji Wisła.
W Niżnej cerkiewka jest zamknięta, zaglądam więc przez okno i robię zdjęcie ołtarzowi przez szybę. Obok, tak trochę poniżej wzgórza opuszczony wypał. W Wyżnej obok rozkręcającego się gospodarstwa rolnego następna cerkiew, też murowana. Serce się kraje, że tak niszczeje. Patrzę na ściany z przeróżnymi podpisami „… tu byłem”. Niektóre są dosyć wysoko, czyli niektórym idiotom zachciało się nawet stosować swoistą ekwilibrystykę by wspiąć się na wyżyny idiotyzmu. Niech każdemu ręka uschnie za te bazgroły. Jestem konserwatystą w wielu sprawach i tutaj nie mam skrupułów w mych życzeniach.
Idąc dalej widzę czynny wypał gdzie kręci się sporo ludzi przy robocie. Sporo dymu. Wszędzie przed wjazdem w boczną drogę, w pole, przy czynnym i nieczynnym wypale świeże tabliczki „Teren prywatny. Wstęp wzbroniony!” Chyba dobry handlowiec tutaj miał niezłe żniwo? Po jakie licho na tym zadupiu takie ostrzeżenia. Pogibało tych ludzi, czy co? W pewnym momencie drogę przegradza szlaban zamknięty na kłódkę ze „stosownym” zapisem. I co, niby mam się wrócić do Zahoczewia. Takiego wała, omijam szlaban i na łące na wzgórzu, na prywatnym terenie siadam na popas. Jest godzina 12.30, łapię zasięg w Orange i zaczynają mnie dorywać klienci. Kiedy mówię gdzie jestem i że mam urlop spotyka się z całkowitym zrozumieniem. Bieszczady to nadal magia dla wielu i wielu nawet to słowo uspokaja. Wykorzystuję to zawsze ;)
Najedzony, napity, zetknięty z rzeczywistością multimedialną łamiącą bariery komunikacji postanawiam ruszyć na azymut do Bereźnicy Wyżnej. Nie trzymam się już drogi, której praktycznie już nie ma. Natykam się ambonę i wydeptaną lekko ścieżkę i trzymam się tego tropu. Dobrze robię, bo w pewnym momencie na straszliwie zachaszczonym [potoku jest kładka położona zapewnie przez myśliwych. Idę dalej tą nikłą ścieżką i docieram do wsi powyżej cerkwi i cmentarza. Obejrzałem je w lipcu, teraz mogę iść dalej. Już za wsią obelisk poświęcony Zygmuntowi Kaczkowskiemu… bez tablicy, ale z lampką a dalej znajoma tabliczka „Strefa nadgraniczna” a ciut za nią punkt widokowy z przepięknymi widokami. Robię kilka zdjęć i odbijam w strefę cienia, czyli w las. Od razu chłodniej, oszronione liście i na kałużach cienki lód. To gruntowy przymrozek, ale na wysokości dłoni i twarzy nie czuję, że aż tak chłodno.
Teraz mozolnie w górę, idę prawie po Szlaku Edukacji Leśnej. Docieram do punktu biwakowego na tym szlaku pod górą Markowską. Miejsce na ognisko zabezpieczone po harcersku, wiata gdzie można się schować przed wiatrem, deszczem lub śniegiem. Jest też mały „ołtarzyk myśliwski” z figurami jelenia i myśliwym na koniu To już trochę pachnie kiczem, ale to moje zdanie. To robota Nadleśnictwa Baligród i tu uwaga do tegoż Nadleśnictwa… edukacji leśnej przydałby się jeszcze śmietnik i jakiś wychodek, wtedy już byłoby bardziej edukacyjnie.
Tam drugi popas, a że jest 15.05 czas ostro ruszać by kończyć wędrówkę ze słońcem.
Po drodze mijam głaz poświęcony pamięci Huberta i Stanisława Matusików. Na moje oko to chyba leśnicy, bo napis „Te lasy były ich szkołą i życiem” tak sugeruje.
Jeszcze przed Baligrodem żegna mnie słońce zachodząc za pobliskie wzgórze. Do przystanku docieram o 16.05 i… zostaje tylko stop. Poczta Polska jako pierwszy machnięty samochód podwozi mnie pod mostek koło ORW Bystre. Dziś mam straszliwą ochotę na naleśniki… zamawiam barszczyk z uszkami i naleśniki. Pychota! Teraz mogę odpoczywać przed jutrzejszym dniem. Muszę zmienić koncepcję przejścia, bo chyba lepiej jak będę szedł ze Smolnika niż do. Latarkę muszę zabrać, bo nie wiem czy się nie przyda?
Tak, więc jutro Smolnik-Mików-Żebrak-ORW Bystre.
-
3 załącznik(ów)
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Jak zwykle "wędruje się" z Tobą wspaniale !!!!!
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Ołtarzyk i wiata oraz reszta, o której piszesz to dzieło koła łowieckiego z Leska.
-
2 załącznik(ów)
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
13 listopada 2008 – czwartek
Patrzę na termometr, na którym jest 4 stopnie, trochę chłodniej. Z ORW Bystre wychodzę o ósmej rano i po chwili łapię stopa do Cisnej, tam mam okazję wykorzystać na podwiezienie by jak najszybciej być w Mikowie. Wysiadam z PKS-u o 9.50. Samochodów jak na lekarstwo, za sklepem w Smolniku macham na jakiegoś merca. Po krótkiej komunikacji słownej jakieś małżeństwo w średnim wieku chce mnie podwieźć kawałek, ale w trakcie jazdy decydują się podjechać do Mikowa po… miód. Bardzo mili ludzie, też na krótkim wypadzie w Bieszczady. Przy wyjściu z samochodu nawet nie ma mowy o żadnej gratyfikacji. Pochodzą z Poznania i być może uratowali warszawiakowi powrót nocą do tymczasowego miejsca lokum. Porządni ludzie Ci Poznaniacy J
O 10.45 zaczynam iść drogą na Przełęcz Żebrak, wcześniej chcę odszukać cmentarz za Mikowem. Zanim go zacznę szukać odnajduję stare wały kolejowe z zarośniętymi podkładami, szyn już nie ma. Zachowały się przepusty nad strumieniami. Trochę dalej po lewej stronie tuż przy samej drodze ocembrowane źródełko. Cały czas rozglądam się gdzie może być ten cmentarz. Typuję miejsce za strumieniem takie trochę zachaszczone i lustruję lornetką, nic nie zwraca moją uwagę. Mijam i patrzę z innej perspektywy i zaczyna mnie intrygować jakaś folia czy coś podobnego na drzewie. Nie mogę tak sobie odpuścić i kombinuję jak tam przejść. Idę do przodu gdzie jest mały mostek dawnej kolejki i obok niego przez strumień przechodzę po kamieniach tak, że udaje mi się zbyt mocno nie zamoczyć butów. Teraz tylko kilka kroków i… bingo, leży kilka zmurszałych przewróconych nagrobków. Ktoś nawet zostawił tam czerwoną lampkę, zapewne w Święto Zmarłych. A folia? Folia to dwie foliowe koszulki biurowe osłaniające list do ludzi, którzy mają chęć pomóc w odbudowie tego cmentarza lub mają jakąś wiedzę o nim. Jeśli ktoś czytający moje wypociny chciałby się z tym kimś skontaktować to podaję do niego telefon kontaktowy 503559506. Mam nadzieję, że dobrze odczytałem ten numer, bo deszcz i słońce mocno pismo na liście zniszczyło. Mogłem tylko domyślać się, co było tam napisane, po strzępach zachowanych liter. Na cmentarzyku ktoś odwrócił przewrócony cokół nagrobny i można nawet odczytać cyrylicę, że został poświęcony Nikołajowi i Katarinie Czerwieniak.
Chwila zadumy, modlitwa za zmarłych i czas ruszać dalej.
Idąc dalej moją uwagę zwraca sterta brukwi, mniejsza już kupka dzikich jabłek i wyłożone kostki soli. Już w myślach chwaliłem leśników a to niby trzeba chwalić myśliwych, bo dosłownie kilka metrów dalej stoją 2 ambony. Z takiej odległości to każdy głupi trafi jak podejdzie zwierzę na wyłożone żarcie. Głupi albo jakiś debilny notabl nieobyty ze strzelbą, ale mający coś komuś załatwić. Jak tak ma wyglądać polowanie to, aby te strzelby wypalały w drugą stronę.
Idąc dalej na mapie widzę szałas… i jest, ale obok sporo pociętych drzew no i ludzi od drzewa. Przy następnej takiej ułożonej w kubiki stercie drewna robię pierwszy popas. Dalej zaczyna się mozolne podejście na Żebraka. Tuż przed jest rozwidlenie na Wolę Michową.
Kiedyś idąc przez Żebraka, a wiedziałem o walkach tam toczonych podczas pierwszej wojny, polatałem po okolicy i znalazłem 2 bagnety i chełm, ale wszystko w opłakanym stanie. Zostało to zakopane gdzieś tam i zapewne już się do reszty rozsypało. Jest godzina 13.30, za przełęczą na miejscu biwakowym drugi postój na małe co nieco. Obok wywrócony klopik… ciekawe czy sam się przewrócił czy z kimś w środku?
Dalej już tylko zejście. Po drodze zaliczam opuszczoną Bazę Rabe z wyeksponowaną „Błękitną Rapsodią” J
Mijam kilka czynnych i nieczynnych wypałów drewna. Z jednego na moje dzień dobry słyszę zaproszenie na kielicha… ha, za późno jest, zachodzi słońce. Chcę do mety dojść, gdy jeszcze widno, chociaż dla bezpieczeństwa latarka w plecaku jest ;)
Mijam też cmentarzyk w Rabe.
Przyśpieszam, ale zatrzymuję się na chwilkę przy Źródle Rabskim by posmakować jedynej w smaku i składnikach wodzie. Pompa czynna i już znam jej smak.
Jest dokładnie 16.05 gdy odbieram klucze w recepcji. Pogoda dziś była znowu wspaniała, chociaż trochę było chłodniej.
Odczuwam zmęczenie wysiłkiem i walką z przeziębieniem, które ciągnie mi się przez cały pobyt. Tym razem nic mi Bieszczady nie uszczknęły co zaplanowałem. Jutro powrót do domu.
-
1 załącznik(ów)
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
I zdjęcie z cmentarza z Mikowa.
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
14 listopad 2008 - piątek
Trzy dni z małymi kawałkami szybko przeleciały. Pogoda jak na listopad była nadzwyczajna. W górach pustki, ja i tak już chodzę po takich miejscach gdzie raczej ludzi nie widać. Co najwyżej są to pracownicy leśni. Cały tydzień też ORW Bystre, pomijając mój pokój, stał pusty. Szkoda, że dzień taki krótki do łażenia.
Dzisiaj o 11 wyjechałem... jadąc samochodem, autobusem (Neobus dziś dał 1,5 godzinne opóźnienie) i taksówką, to do domu w wawie dojechałem na godzinę 21. To równe 10 godzin, dużo... ale i tak mnie to nie zniechęca :)
Teraz zaczynam już myśleć o urlopie w lipcu i o ułożeniu dobrego planu. Jeśli coś krótkiego się nadaży to oczywiście skwapliwie wykorzystam, tak jak to teraz zrobiłem. Oby "słów kilka(dziesiąt)..." długo nie czekało ;)
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
...a miód już nie ten sam odkąd Kaimowy dziadek nieżyje... widziales tę nową ambonę zaraz przed żródełkiem po lewej?.. tam sie dopiero będą czaić tłuste ślepia...
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
a Kaimowy dziadek do tego miodu coś dodawał czy miał takie specjalne pszczoły? ;)... po drodze widziałem kilka ambon, ale tej o której mówisz jakoś nie umię uszeregować w myślach.
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
..ano gadajom mniejscowi że to pscoły take jakeś inne i ze dziadek ręke do Ula miał... albo Uli.... a ambona tuż za Mikowem po lewej jak idzies w stronę Żebraka... niech by ich korniki!
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
aaaaaa, jak tuż za Mikowem to widziałem :)
Nie znam się na gospodarce leśnej i myślistwo raczej kojarzy mi się z tropieniem, czajeniem, podchodzeniem i celnym okiem a nie z amboną tuż obok wyłożonego żarcia dla zwierząt i nabojem pełnym śrutu z rozrzutem na kilka metrów. W dodatku bez wstydu, bo tuż koło drogi. To niedługo dojdzie, że wykopią długi rów, zrobią nagonkę i będą strzelać do zapędzonych w dole zwierząt. Później tylko zdjęcia z trofeami, bigosik i coś do popicia. Tak się tylko zastanawiam dlaczego na to godzi się organ odpowiedzialny za gospodarkę leśną a może to tak ona wygląda?
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Jaki organ, jaka etyka? To są mięśniarze.
-
Odp: Słów kilka(dziesiąt) o niedawnym wypadzie w Bieszczady
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
To są mięśniarze.
Chyba miałaś na myśli "mięsiarzy"? :D Większość - ale etyczni też są, uwierz.