bo toć obciachowa firma..a obciachem to, że czasem jesteśmy na nią skazani ...
Wersja do druku
bo toć obciachowa firma..a obciachem to, że czasem jesteśmy na nią skazani ...
chyba mnie zacznie ciekawic o czym ten film traktuje,ze juz ktorys raz przewija sie w tym watku..(obok soliny, siekierek na straganach i markowych butow, ktore jednak jakis zwiazek z bieszczadami maja) na googlach znalazlam jakies notki o filmie o tym tytule, ale ze to jakis film o gorach wysokich,lodowcach, himalaistach itp. czy to o ten chodzi?? czy on ma cos wspolnego z bieszczadami? bo serio chyba nigdy o nim nie slyszalam (nie wiem czy powinnam sie z tego powodu wstydzic czy raczej byc dumna- juz mi sie pomieszalo ;) )
Film nie ma nic wspólnego z Bieszczadami.Został nakręcony na podstawie powieści "Dotknięcie pustki",która jest podobno dużo lepsza.Góry,zima,wspinaczka,wypadek,walka o przetrwanie.Film jak film!Bez komentarza "każdy musi to zobaczyć"!
To film na podstawie książki Joe Simpsona - oglądałem to kilka lat temu, i nawet nie wiedziałem,że oglądam obciachowy film :D - tytułu książki już nie bardzo pamiętam - chyba to był "Dotknięcie Pustki".
więcej info: http://pl.wikipedia.org/wiki/Czekaj%C4%85c_na_Joe
Ten wątek chyba zrobił się obciachowy...
... czy aby tylko ten ... :lol: Poza wątkami jest cóś takowego, jak ... Bieszczady, one "se żyjom" swym żywotem, nic nie wiedząc o jakichś forumach, nickach ... tyle :wink:
No dobra jak wszyscy to wszyscy ;)
W tym roku na wakacjach pojechałam z własnej nieprzymuszonej woli do Polańczyka na Zjawę, mało tego, pożyczyłam rowerek i wypływałam się za wszystkie czasy.Na Zajęczej było tylko parę osób :-) Potem wracając do domu nabyłam obciachowe korale na tutejszym straganie. Nosze je do dziś 8-) Nie wiem jak to się stało, ale mimo przewalających się tłumów udało mi się odpocząć. Potem pojechałam na kilka dni na Pogórze Przemyskie...bo kocham to miejsce..sic!! :lol: Miałam również nieodpartą chęć po raz chyba tysięczny pojechać na Wetlińską..no ale czasu zabrakło. Acha ...oglądałam "Czekając na Joe" i chce pojechać do Nepalu i na Syberię.
Tomaszu K. vel poorbubo jedź i idź tam gdzie chcesz, bądź wolnym człowiekiem nie ograniczonym przez opinie fachowców z forum... sam stwierdzisz które miejsce jest dla Ciebie dobre. Howgh!
to ja chyba takich filmow nie lubie.. wszedzie bialo zimno i jeszcze ludzie ktorych cos zlego spotkalo.. malo optymistyczne..brrr.. gory tak, alpinizm zdecydowanie nie...
taaak na syberie zdecydowanie tak!!! i wszyscy prawie ktorych znam o tym wiedza ze tam chce jechac i nawet niektorzy mnie jeszcze lubia ;)
ja mam jeszcze obciachową mapę i kompas czasem biorę :D
a na Ukrainie obciach nieodłącznie związany jest ze spożywaniem samohonu :)
Trochę nie w temacie ale w sierpniu 2010r. planuje wyprawę 4X4 nad Bajkał i z powrotem. Tyle że trzeba mieć 2,5 mies wolnego i załatwione wizy pobytowe bo turystyczna do Rosji jest tylko na miesiąc czasu. Coś więcej w tym temacie i konkrety jesienią ;)
no wreszcie ten dziwny temat sie na cos przydal ;)
jakbys mogl to napisz cos wiecej na maila (biedronka.buba@gmail.com) albo na nasza klase...cos pw mi nie dziala.Wize kazdy ma sobie zalatwic sam czy robicie to jakos grupowo? Ba! jak taka pobytowa zalatwic..to jest problem :( zamierzasz wyruszyc w sierpniu? to 2.5 miesiaca to zajdzie na pazdziernik- nie bedzie tam juz za zimno? mam ciche plany miec w 2010 roku duuuzo wolnego :) a trzeba miec swoje auto 4*4?
No na e-maila wyśle już coś jak będą konkrety, co do auta to na razie są wolne miejscówki u mnie choć będę chciał aby co najmniej 2 samochody pojechały bo to odludzia prawie tak dzikie jak Bieszczady ;). Wizy raczej każdy sam sobie załatwia, są biura podróży, które świadczą takie usługi można sobie też wykombinować zaproszenie jak ma się jakiegoś znajomka pod Uralem. Byle by na trasie przejazdu bo przy takiej wizie trzeba się zameldować. Co do terminu to ja wcześniej niż koniec lipca nie mam wolnego :) Zimno? no o to chodzi ;) zawsze po powrocie moz:mrgreen:na dogrzać się w Egipcie
..czy tylko mi promocja Gminy Zagórz na przystankach wydaje się niesmaczna? Czy w ten sposób zachęci się turystów do odwiedzenia tego zakątka kraju? Czy też panuje taka znieczulica że nikt tego nie zauważa... (chodzi mi tylko o to jedno zdjęcie, gdzie jest martwy zwierz i krew na śniegu) pasuje i do działu obciach i hipokryzja...
Jaki tam jest podpis? Czy to sygnalizacja problemu ochrony, czy promocja turystyki "strzelbowej"?
... podpisów brak.. albo coś w stylu atrakcje miasta i gminy Zagórz... przystanki są obklejone zestaewm zdjeć.. gdzie centralny punkt zajmuje własnie to... ech... szkoda gadać
ale p........cie
Napisz co mądrego, poczytamy chętnie;)
a ja mówię: chodźta gdzie chceta, jedźta gdzie chceta, wyglądajta jak chceta. Niniejszym zamykam wątek obciachowy :-)
THE END.
:-)
Na onecie ukazała się lista najbardziej przereklamowanych miejsc w Polsce... Solina się tam znalazła: http://przewodnik.onet.pl/38,1660,15...7,artykul.html
opis też trochę naiwny... no ale to tylko onet.Cytat:
Solina
Być w Bieszczadach to być "na Solinie". Dumą PRL-owskich budowniczych jest osiemdziesięciometrowej wysokości budowla, a powstałe przez zagrodzenie Sanu jezioro o urozmaiconej linii brzegowej i kilku wyspach należy do najbardziej malowniczych zakątków Bieszczad. Nic dziwnego, że jest jedną z największych atrakcji regionu.
Jezioro Solińskie - spokojnie jest tu tylko na wodzie
fot. www.trybalski.com
W związku z tym w pogodne letnie dni zjeżdża się tu kilka tysięcy turystów, których głównym celem jest spacerowanie po koronie zapory i podziwianie okolicznych widoków. Spacer koroną zapory przypomina wtedy raczej marsz miejską ulicą, urozmaicony przez nadjeżdżające znienacka rowerowe ryksze, wożące tych, którym nie chce się spacerować.
Dokładając do tego jeszcze zatłoczenie parkingów i unoszący się w powietrzu przenikliwy zapach smażalni ryb i frytek, miejsce to nie wiele ma wspólnego z prawdziwymi Bieszczadami.
Zamiast jechać na zaporę, zdecydowanie lepiej odwiedzić którąś z położonych na brzegu jeziora miejscowości letniskowych– Polańczyk (tu i tak jest jeszcze stosunkowo dużo ludzi), Chrewt, czy zagubiony Werlas.
A ci, którzy chcą zobaczyć "prawdziwe" Bieszczady, powinni pojechać do Wetliny lub Ustrzyk Górnych, i wspiąć się na połoninę, by odetchnąć górskim powietrzem i poczuć prawdziwą wolność.
Mini Golf, pływające garbusy, animacje na bilbordzie, promocja Jezusa na środku zapory (można wygrać wycieczkę do ziemi świętej) i park jurajski pod zaporą. Jak się komuś to znudzi może zrobić zakupy w namiocie hous-a. Nowe karuzele w wesołym miasteczku z gwarancją trzeźwości u zapinającego pasy.
Kiedyś przeczytałam w necie ze całe Bieszczady są przereklamowane - to dla mnie najwieksza głupota jaką słyszałam.A co do Soliny - mnie się bardziej podoba jak jest mniej tłoczno .No i ceny wyższe niż gdzie indziej - w sumi Solina daje urozmaicenie w Bieszczadach - no bo to rzadkośc w górach uprawianie żeglarstwa
Największy (i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej) obciach "po bieszczadzku" to śmieciarstwo i zupełny brak kultury w tym właśnie kierunku.
Ja rozumiem kapelusze, wojskowe buty i kurtki al'a m65. Jednak nieść 14 butelek piwa tylko po to aby je wypić na Tarnicy i zostawić je na górze, ewentualnie wzdłuż szlaku to już jest OBCIACH przez wielkie "O".:evil:
Racja! Tyle, że to obciach nie tylko "po bieszczadzku", Pawelku. Niestety, ludziska zostawiają w górach... "góry" śmieci. Wrrrrrr!
Tragedia w tym temacie to się dzieje na Caryńskiej pod drzewem zaraz po wyjściu z lasu od strony Ustrzyk. Marki piwa - do wyboru, do koloru + papierki + wc :roll:
http://lh5.ggpht.com/_zZ0v1MGSO4E/Sp...0/P1120108.JPG
Mało widać, bo roślinność przysłaniała. Jak się chciało nieść te puszki PEŁNE to PUSTE chyba mniej ciążą :roll:
SB ma rację to jest k*****wo, nie tylko w Bieszczadach tak jest. W Karkonoszach w zeszłym roku było pełno porozrzucanych puszek i butelek od piwa, tuż przy śmietniku! U nas, w Toruniu, na zamku dybowskim - bardzo malownicze miejsce-ktoś robił ognisko. Pozostały po nim nie tylko puszki po piwie, ale też dwie flaszki po wódce, tłuste papiery po kiełbasie i plastikowe reklamówki, w których to wszystko zostało przyniesiene.Nie będę tego nazywał, bo nie znam takich słów.
Jak również wulgarne napisy, jak np. na tablicy na Otrycie przy zejściu ze stokówki na ścieżkę do Chaty Socjologa. W dodatku z błędami ortograficznymi.
Ostatnio modnymi stały się te kaszaniaste pseudo zakapiorskie kapelusze - ok...ale niech mi ktoś powie, po kiego grzyba niezbędnikiem staje się obecnie finka doczepiona do paska....czy jest to element niezbędny do poruszania się po ceprostradach? Czy osoba chodząca po tamie w Solinie, koniecznie musi posiadać wyżej wymienione przedmioty??
Zdarza mi się czasami zabrać ze sobą jedno piwo, zazwyczaj wypijam je na pierwszym postoju jako powernapój, ale niech mnie ręka boska broni, żebym miał butelkę czy puszkę wyrzucić. Żebym miał ją potem nieść nawet w zębach! Jak widzę puszki w krzakach, chusteczki, opakowania po chusteczkach, papierki po cukierkach itp. itd. etc., to aż mną trzęsie. Ostrzegam: jak kogoś zobaczę w trakcie tego przestępstwa - pogonię! Jakem konik!
Chociaż z drugiej strony, gdzie ja to mówię? Tu sami porządni, nie?;) To trochę tak jak z tym księdzem co na ambonie grzmi na pijaków, kiedy oni w tym czasie siedzą w knajpie:lol:
Może te osoby z tymi finkami przy paskach czują się bezpieczniejsze, myślą że jak tama na Solinie puści to z tych finek wyskoczą koła ratunkowe czy coś. Może jak teraz będę w górkach to się kogoś takiego zapytam!? Jak sie czegoś dowiem to dam znać :)
pozdrawiam Aga
Nie mialo to miejsca w Bieszczadach ale mysle, ze warte wspomnienia i prosze o uwagi.
Gorce 2007 albo 2008, szlak na Gorc od strony Szczawy. Ide pod gore i od samego poczatku zbieram smieci. Wkrotce brakuje mi miejsca a napotykam na cala gore butelek i puszek, tuz przy szlaku. Kilkaset metrow dalej napotykam grupe 12-14 przodownikow gorskich podazajacych akurat w przeciwnym kierunku. Beda przechodzic obok wiec informuje o tym co widzialem i pytam sie co moga w tej sprawie zrobic. Ku mojemu zaskoczeniu zamiast spodziewanej deklaracji, ze "wezniemy ile damy rade a potem poruszymy odpowiednie kregi", informuja mnie, ze to nie ich dzialka i mam zareportowac do dyrekcji PN. Czy to tez sie podciaga pod obciach, choc nie-bieszczadzki?
ja tak na pocieszenie trochę napiszę, że w nadmorskim pasie wydm są takie same smieci jak w górach ale jest jeszcze cos - sterty zuzytych pampersów. A wracając w Bieszczady to może coś takiego, mało mądrego....na zdjęciu nie widać, ale piwo było zza wchodniej granicy...
Oczywiście że posiadać je musi. Trzeba przecież udrapować się odpowiednio na znak, że było się w Bieszczadach; pojedzie taki na Solinę, sfotografuje się w kapeluszu i z odpowiednim ekwipunkiem, i już jest bieszczadnikiem całą gębą.
Ale co to komu przeszkadza? Niechaj sobie paradują w Solinie choćby z maczetami, a my przecież mamy swoje chaszczory, w które - dzięki Bogu - ludzie ci nie dotrą. Proponuję więc pozostawić ich na ceprostradach, jeśli taka forma wypoczynku ich cieszy. Każdy przecież ma prawo do swojego smakowania świata... A że w kapeluszu, ze scyzorykiem na Solinie?
Kwiecień 2008r. Dokładnie połowa kwietnia, jeszcze nie wiosna, a już nie zima,liczymy turystów na szlaku- z naszą trójką wyszło 8. Siedzę na przełęczy pod Tarnicą, zimno i wieje okrutnie, piję gorącą herbatę, nagle idzie 9 zapaleniec, ma w ręku coś a la kij, ubrany w koszulkę i kurtkę fruwajkę,spodnie dresowe - dla mnie to raczej wyglądało na piżamy, potyka się o własne nogi, więc "piżamy" brudne po pas. Pyta się mnie jak daleko na szczyt i prosi o łyk wody - cały jego ekwipunek to kij. Rozmawiam z nich chwilę,okazuje się że o 5 rano wsiadł w samochód, przyjechał z Chełma - pyta czy wiem gdzie to jest? - ma życiowe postanowienie i mówi - POWIEDZIAŁAM SOBIE ŻE JAK WEJDĘ NA TARNAWĘ TO MI SIĘ GO UDA ZREALIZOWAĆ. .
Po czym biegnie na TARNAWĘ, zalicza kolejny upadek, ale wchodzi.
Spotykamy go pod sklepem w Ustrzykach Górnych, wsiada do auta i mówi - UDA SIĘ BO WSZEDŁEM NA TĄ GÓRĘ - chyba już mu było glupio, bo nazwa Tarnica może mu się nie podobała?I jedzie do Chełma.
Więc powodzenia!
Kilka lat temu wchodzilem na Wetlińską końską drogą. W pewnym miejscu trafiło się kilka omszałych drzew. Siadłem, żeby sie zastanowić: jak im pstryknąć fotkę ?.
Po kilku minutach zauważyłem nadciągającą z dołu parę. Dziewczyna i chłopak. Z daleka było widać, że chłopak kroczy raczej niewyraźnie, ona musi go podtrzymywać. Mało brakowało poleciałby do tyłu. Wyglądało na to, że zasłabł. Podniosłem się, aby zapytać czy mogę jakoś pomóc.
A wtedy turysta wyciągnął z kieszeni kurtki rozpoczętą butelkę Bolsa, otarł szyjkę rękawem i usilnie prosił abym "se łyknął".
Był przekonany, że to ja zasłabłem ...
Odmówiłem, czym był bardzo zdziwiony i chyba urażony, bo przeciez "chciał dobrze".
Oczywiście poszli dalej. Później już na górze spał na ławce pod ścianą Chatki.
Ciekawe jak wygladało zejście ?