No po prostu bierzesz duży plecak i ładujesz weń mały na wędrówki. Duży sobie zostaje w domu tam gdzie mieszkasz, a w mały tylko to co niezbędne na dany dzień.
Wersja do druku
No po prostu bierzesz duży plecak i ładujesz weń mały na wędrówki. Duży sobie zostaje w domu tam gdzie mieszkasz, a w mały tylko to co niezbędne na dany dzień.
A ja najbardziej w planach lubię właśnie to,że się zmieniają w trakcie wyprawy.
Owszem planuję dokładnie godzinę wyjazdu i powrotu.Odrobinę nawet zarys tego gdzie chce pójść.Ale najwięcej frajdy dają te chwile gdy się zbacza z zaplanowanej trasy,gdy się idzie gdzie się nie miało iść.
Mam dość zaplanowanego życia w tej mojej codzienności więc takie improwizacje w trakcie wędrówki dają najwięcej cudownych wrażeń.
Poza tym jak już powiedzieli poprzednicy nie da się wszystkiego zaplanować.
Rozumiem jednak ,że są ludzie którzy lubią działać (chodzić) wg. ściśle określonego planu.
Z drugiej strony zawsze podziwiałem kobiety i dziewczyny które chodzą same po górach ale nie wiem czy chciałbym aby kiedyś moja córka albo jakaś inna bliska mi kobieta "włóczyła" się po górach i lasach.
ale ja nie mam miejskiego czy szkolnego plecaka ... mój siostrzeniec ma do szkoły taki 20 litrowy plecak - one są inne od tego który ja posiadam - mój jest taki wyprawowy, trekkingowy ... czy turystyczny ... bo jeszcze takie okreslenia są nadawane tej grupie plecaków ... wrzuciłabym linka do tego modelu ale nie wiem czy jest to dozwolone tutaj ... a i pewnie doczekałabym się wielu komentarzy na temat tego, co noszę na plecach ... ale słowo harcerza: jeszcze tak wygodnego i pojemnego plecaczka nie miałam wczesniej ... z rewelacyjnym systemem nośnym, pasem piersiowym (pomimo iż jest niby taki mały) i biodrowym takim akuratnym ... choć nawet nie jest to plecak specjalnie dla kobiet przeznaczony ...
a odkąd pozbyłam się kurki z goretexem (nie sprawdziła sie ... była za ciężka i było mi w niej za gorąco) i kupiłam inną wiatroszczelną i wodoodporną, lżejszą i mniejszą, to i ją spokojnie udaje mi sie złożyc w kostke i wcisnąc do plecaka ...
mogę cię nauczyć ;) ... i to nie prawda, że jak kobieta, to zaraz musi mieć osobną torbę na kosmetyki i osobna na buty ...
juz ja bym ci wyrzuciła z tej kupki zbędnych klamotów które chcesz zabrać te, które na bank nie przydadzą się tobie ... i spokojnie spakowałbys sie w 22 litry ;)
nie na kilka, tylko na jeden dzień ... orisni mnie dobrze zrozumiała.
buba, taka wojskowa kostka (miałam taką, a jakże) jest bardzo mało pojemna, nadaje sie do biegania po lesie albo wzgórzach gdy zdobywa sie kolejne sprawności ;) ... i w niej nie daje sie upychac jak popadnie ... koncepcja składania i umieszczania w takiej kostce rzeczy wymaga przemyslenia ... jak na moje oko to ona ma nie wiecej niz 12 litrów ...
ostatnio pojawiły sie w sklepe takie plecaki na wzór kostek zrobione ... takie "cywilne" kostki ... ale one nie mają już tego uroku ....
to taki średni plecak chyba jest ... buba, nie wiem czy ja taki zapakowany plecak poniosłabym dłużej ... jestem straszną chudziną i zwyczajnie brak mi masy mięsniowej do dźwiganiaCytat:
Zamieszczone przez buba
...jeździłem z kostką na biwaki przez kilka lat, nieraz do 4-5 dni... da się spakować... cała drużyna dawała radę... oprócz żeńskiej części... (wniosek jakiś? Albo faceci to brudasy albo kobietki przesadzają z potrzebami... błagam, nie podejmujcie dyskusji - never ending story...)
Prawda to, że te dzisiejsze kostki to już nie kostki... no i może by i upchnął tam 12 butelek wina.. ale czy by wytrzymały szwy?
Kryzys ogólnoświatowy dotarł i do mnie... w tym sezonie dokonały żywotów: śpiwór, mały plecak, buty, czołówka..aż się boję pomyśleć co będzie dalej...
Taka tradycyjna wojskowa "kostka" ma pojemności ok 35 litrów
do tego jak bez szelek tylko na tych okropnych cieniutkich paseczkach.....
brrrrrrrr...
ojjj, nie wyobrazam sobie nosic kostki na cienkich szelkach!! jakis madry czlowiek wymyslil im te podpinane grube szelki :)
moja wytrzymala ponad 20 kg kamieni :) wprawdzie tylko przez godzine byla poddawana tej probie, ale szwy mialy sie ok. Przypuszczam ze dluzej by wytrzymaly niz ja ;)
Bubo "kostkę" i całe te szelki łącznie z pasem wymyślono już dawno dawno teeeeemu - dokładniej jakieś 100 lat temu w państwie niemieckim. A obecna (czy jeszcze jest używana- nie wiem) kostka jest niemal identyczna z ta z przed drugiej wojny światowej...
a wytrzymałość- swego czasu za te okropne cienkie paski powiesiłem plecak na trzepaku a ja sam założyłem ramiączka i tak się dłuższą chwile bujałem obawiając się bardziej o te "haczyki" niż szwy- nic nie puściło
...strasznie bolesne z tego co pamietam to było, ale ciekawośc zaspokoiłem
Chwastku - z tego wszystkiego to raczej wynika, że nie tak łatwo o dobranie sobie współtowarzysza do wyjazdu w góry. Mam nadzieję, że oprócz tego poklepywania Cię po plecach tutaj i namawiania do zaczepiania ludzi na szlaku ktoś zgłosił się po cichutku na PW i zrealizujesz jednak swoje plany bieszczadowe w miłym towarzystwie - szczerze życzę tego :-)
...no a jeśli nawet nie...to zawsze możesz się pobujać na trzepaku na szelkach swojego plecaczka...;)
:sad:
:cry: ... nie ...
tu gdzie mieszkam nie ma już trzepaków na podwórkach osiedlowych ale pamietam jak kiedys wywijało sie na nich wymyki i odmyki
i obawiam sie że te współczesne plecaki, co to maja mnóstwo sprzączek, użytecznych petelek, przegródek, kieszonek, komór, klap, osłon, dziurek na słomki do zmimnych napoi z dekielkiem ... i takie tam ... nie umywają się w swojej wytrzymałosci do wojskowych kostek ... nie odwazyłabym sie pobujać na ich szelkach ...
a co do zaczepianaia ludzi na szlaku to nadal jakos nie widzę siebie w roli zaczepiatorki ;) ... niesmiałosc jest nieuleczlna ... albo ten proces trwa baaaardzo dłuuuugo :lol:
Chwastek chętnie bym z Tobą powędrowała bo te moje samotne wędrówki to bardziej z przymusu niż wyboru-żebyś tylko chciała dźwigać trochę większy plecak;) i trochę rzucić się na żywioł.Pozdrawiam:lol:
Ja zapraszam Cię na te imprezy:
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?t=4976
Pozdrowienia
Basia
dziękuję wszystkim za podpowiedzi i za odpowiedzi :)
pozowlę sobie naskrobać wiecej juz bezposrednio na pm :)
poproszę moderatora o zamknięcie mojego wątku :)
Chwastek chciał zamknąć ten wątek,a ja dodam coś o planach.Po niespełna 40-tu latach w ubiegłym roku wraz z przyjaciółką [Pyrlandką] wybrałem się w Bieszczady.Planowanie trasy,noclegów,zwiedzania było fajne.Kiedy dotarliśmy na Roztocze,nocleg w Jodle w Zwierzyńcu i rano dalej w drogę.Od Krościenka zaczął padać deszcz,a mnie dopadło zapalenie stawów śródstopia.Noga spuchnięta i tylko w sandałach moglem kusztykać.Plany wzięły w łeb i tylko objazdówka.Chodzi o to,że planowanie jest fajne,ekscytujące, ale czasem plany zostają tylko planami. Życzę wszystkim realizacji swich planów. Mnie się nie udało.
udanej podróży
Witam, jako że pierwszy raz wybieram się w te/tamte strony, a pomysł by podążyć szlakiem czerwonym wydaje mi się interesujący, chciałam zapytać o to na ile dni jest to droga( biorąc pod uwagę tak zwane 'mniej więcej')? - przy założeniu, że chciałabym jednak spędzić większość czasu na szlaku, to raz. A dwa, gdzie planujecie nocować, jak to wygląda jeśli chodzi o odległości między schorniskami etc.? Będę wdzięczna za podzielenie się planami/ informacjami. Pozdrawiam