aleście tam pojechali na całego :)
Wersja do druku
Wystarczyło przeczytać Main Kampf opublikowane w 1925 i 1927.Cytat:
To bardzo infantylne uproszczenie.
Tak to by można ew.uznać, gdyby niemieccy wyborcy (w swojej masie) znali w 1933 r. zamierzenia Hitlera. Ale tego to nawet sam Hitler wówczas nie znał. Jak pisał zmarły niedawno prof. Paweł Wieczorkiewicz, historyczne wydarzenia zapoczątkowane 1.09.1939 r. mogłyby mieć zupełnie inny przebieg.
Autor owej niefortunnej wypowiedzi pomija też fakt, że przecież na NSDAP w ostatnich wolnych wyborach w Republice Weimarskiej oddało głos chyba tylko ok. 1/3 głosujących (czyli 2/3 głosujących bynajmniej nie chciało władzy Hitlera), a poza tym był też jakiś (pewnie całkiem spory) procent osób, które w ogóle nie wzięły udziału w wyborach.
hehehe no właśnie, po co wiec wybierać kogoś kto bełkocze?
Swoboda atakuje polskie media na Wołyniu
Ukraińscy nacjonaliści z przyznającej się do kultu SS partii "Swoboda" atakują wydawaną w Łucku na Ukrainie polsko-ukraińską gazetę "Monitor Wołyński". "Swoboda" twierdzi, że gazeta znieważa mieszkańców Wołynia, obarczając UPA odpowiedzialnością za ludobójstwo Polaków w czasie II wojny światowej.
W oświadczeniu zamieszczonym na swojej stronie nacjonaliści domagają się od redaktora naczelnego gazety Walentego Wakoluka oficjalnych przeprosin w związku z opublikowanym w gazecie tekstem "Nie o zemstę lecz o pamięć wołają ofiary". W tekście tym (zamieszczonym poniżej) Wakoluk przypomina wydarzenia z 11 lipca 1943 r. (tzw. "krwawa niedziela") - kulminacji wołyńskiego ludobójstwa, dokonanego przez UPA na polskiej ludności Wołynia.
Swoboda zarzuca autorowi artykułu, że napisał go pod dyktando z Polski. Świadczyć o tym ma użyta w artykule frazeologia, jak i fakt, że gazeta jest współfinansowana przez stronę polską. "Swoboda" uważa również, że artykuł jest kontynuacją anty-ukraińskiej kampanii, z jaką mamy do czynienia w Polsce od czasu przyjęcia przez Sejm Rzeczypospolitej uchwały "O tragicznym losie Polaków na Kresach Wschodnich" (15.07.09).
Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie, która współfinansuje gazetę odrzuca zarzuty nacjonalistów, nazywając je absurdalnymi. - Nasza organizacja wspomaga dziesiątki tytułów wydawanych przez mniejszość polską w krajach b. ZSSR - mówi wiceprezes Fundacji, Rafał Dzięciołowski. - Nigdy nie ingerujemy w treść artykułów. Dziwię się tym protestom, bo Walenty Wakoluk jest naprawdę wielkim przyjacielem Ukraińców, mimo iż mógłby mieć wszelkie powody do tego, by nie odczuwać do nich sympatii. Jego rodzina została wymordowana przez UPA w czasie II Wojny Światowej - przypomina Dzięciołowski.
A teraz wspominany tekst, przyznaje że czytałem wiele ale tak dobrze dobranych słów i mądrze wypowiedzianych argumentów nie widziałem.
Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary
"W interesie naszych narodów leży znormalizowanie naszych stosunków,
co wymaga powiedzenia sobie w oczy całej prawdy - ale tylko prawdy."
Jerzy Giedroyć.
Niestety, w nielicznych tylko mediach mówi się o tragedii wołyńskiej, istnieje wokół tego tematu jakaś dziwna zmowa milczenia. A przecież Polacy nie są nienawistni w stosunku do Ukrainy. Zrozumiałe jest polskie oczekiwanie, by wolna Ukraina dostrzegła i uszanowała nasze uczucia i racje w tej sprawie. Nie można budować przyjaźni z innym państwem przemilczając taką tragedię. Żaden cel, ani żadna wartość, nawet tak szczytna jak wolność i suwerenność narodu, nie może usprawiedliwiać ludobójstwa, rzezi cywilów, przemocy i gwałtów. Niezwykle głębokiej i złożonej sprawy prawdziwego, a nie fasadowego pojednania obu narodów nie da się zadekretować przez przywódców politycznych Polski i Ukrainy. Próby odgórnego przyspieszania tego procesu skazane są na protesty ze strony różnych odłamów ukraińskiego społeczeństwa, w odczuciu których - naciska się Ukraińców, by przeprosili Polaków.
Ale czas robi swoje i definicja ludobójstwa, po pewnym czasie, po zmianie generacji i odejściu już tak nielicznych świadkόw, może się przekształcić w łagodniejsza i ogólniejsza frazę - "nieporozumienie lokalne" Polakόw i Ukraińcόw. Metamorfozę tę uzasadnia się ogόlnym dobrem przyszłych pokoleń, ktόrym przyszło żyć i budować wspόlny "europejski dom". A tym - którzy jeszcze żyją lub chowają w sobie pamięć - robi się niezręcznie za swoją obecność na tej, politycznie poprawnej "uczcie życiowej". Zbrodnia niekarana rodzi następną. Zabija się pamięć o raz już zabitych, bezbronnych w swych , często jedynie symbolicznych grobach. Oni to właśnie przez nas żywych wołają o sprawiedliwość, czyniąc z nas - tak Polaków jak i Ukraińców - straż przednią pamięci Narodów.
11 lipca 1943 roku oddziały UPA z zawołaniem "śmierć Lachom" dokonały zorganizowanego ataku na polskie miejscowości Wołynia. Podjętą na zimno i ze zbrodniczym wyrachowaniem strategią dowództwa lokalnej UPA było "oczyszczenie zaplecza". Ludność polska potraktowana została jako "wróg wewnętrzny", którego z wojskowego punktu widzenia należy bezwzględnie zniszczyć.
Otaczano napadniętą wieś, aby uniemożliwić mieszkańcom ucieczkę, a dalej dochodziło do rzezi, w czasie której ludność polska ginęła w okrutny sposόb. Napadnięte wsie były palone w celu uniemożliwienia ponownego osiedlenia. Polacy, ktόrych wymordowano na Wołyniu, nie należeli do żadnej podziemnej zbrojnej formacji, nie byli żołnierzami AK, ani też przedwojennymi osadnikami wojskowymi, ktόrych represjonowano jeszcze za "pierwszych sowietόw". Eksterminowana była w większości bezbronna ludność chłopska - mieszkańcy wsi odległych od miast, którzy nie mogli liczyć na niczyją pomoc. Poza zasięgiem polskiej samoobrony bycie Polakiem na rozległych obszarach Wołynia - oznaczało automatyczny wyrok śmierci. Bandyci mordowali także Żydów, Czechów i Ukraińców nieprzychylnych UPA i pomagających Polakom. Dużo ofiar było także wśród osób z małżeństw mieszanych.
Zamordowanym należy się cześć i chrześcijańskie groby... i modlitwa...
Walenty Wakoluk
http://www.kresy.pl/wydarzenia?zobac...dia-na-wolyniu
Niestety,jak pokazała historia i II WŚ niemiecki czytelnik z tamtych czasów nie postrzegał MK podobnie do Ciebie,a wręcz przeciwnie,do końca wojny wierzył w te bzdury(a część Niemców wierzy do dzisiaj).
Ale wracając do tematu,bardzo dobrze,że rajdu nie wpuszczono do Polski,ale należelo powiadomić ich troszkę wcześniej,tak by mogli zmienic trasę do Monachium np.przez Słowację.
zaxid.netCytat:
Natomiast nie rozumie Lew Zacharczyszyn też działań polskiej strony: "Uczestnicy maratonu to dzieci, a nie politycy, nie ekstremiści".
... i tymi słowami potwierdza jaką obrzydliwą i zaplanowaną prowokacją był ów rajd.
Miałeś rację - 37% (230 mandatów) dla NSDAP to wynik wyborów z lipca 1932 r. W ostatnich wyborach przed mianowaniem kanclerzem Hitlera (tj. przed 30 I 1933), w listopadzie 1932 r., NSDAP otrzymała 33% głosów. Z tym że jeśli mówimy o rekordowym poparciu, to naziści mieli je właśnie podczas wyborów lipcowych. Stąd np. mnie na studiach na historii uczono, że przed przejęciem władzy przez Hitlera możemy mówić zgodnie z faktami jedynie o tym 37-procentowym popraciu głosujących.
Nie byłbym taki kategoryczny w wydawaniu osądów. Wiesz np. jaki odsetek Niemców przeczytał (a nie tylko posiadał) "Mein Kampf"? Ja nie znam takich danych. Po drugie - czy przeczytałaś "Mein Kampf", żeby się na ten temat wypowiadać? Ja nie znam całej treści osobiście, przeczytałem natomiast książkę Filozofia Hitlera w "Mein Kampf". Hitler np. oczywiście pisał w "MK" w wiadomym tonie o Żydach, ale antysemityzm był bardzo rozpowszechniony w dwudziestoleciu międzywojennym, nie tylko w Niemczech (zdziwiłbyś się, czytając numery "Rycerza Niepokalanej" sprzed wojny, redagowane przez obecnie uznanego przez Kościół za św. Maksymiliana Marię Kolbego).
Po trzecie - nie wszyscy Niemcy wierzyli w oficjalną propagandę (istniała przecież opozycja, nieliczna - fakt, ale była), a w miarę trwania wojny i tego jak im się bomby na głowę sypały, nawet najgorliwsi zaczynali wierzyć coraz mniej...
Przepraszam za rozwijanie tego zupełnie pobocznego wątku. Chętnych do dyskusji na ten i inne tematy zapraszam na fora
www.dws.org.pl
forum.historia.org.pl
Leuthen,wybacz ale nie chcę ciagnąć tego wątku tutaj,bo nie wiąze się bezpośrednio z tematem rajdu rowerowego,wspomne tylko,ze najwieksza opozycja podczas wojny w Niemczech Biala Roża liczyla kilka osób(chyba cztery),załóż nowy post o Niemcach to podyskutujemy.
Przykro mi, że wypowiadasz się na temat niemieckiej opozycji, choć prawie nic o niej nie wiesz. "Krąg z Krzyżowej", o którym najwyraźniej nie słyszałeś, liczył np. co najmniej 20 osób i wcale nie był największy.
Ponieważ nie będę pisał na ten temat na forum bieszczadzkim, zapraszam do dyskusji np. w wątku "Niemiecki ruch oporu oprócz Stauffenberga i Rote Kapelle" (http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?...21898#p1342606 ) albo "Biała Róża" (http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?...st=0&sk=t&sd=a )
Szkoda że temat UA-PL zamknięty bo być może wkrótce będzie o czym dyskutować.
Juszczenko być może szykuje się uznać Banderę za bohatera.
http://www.tvn24.pl/-1,1614018,0,1,k...wiadomosc.html
Komuniści i niebiescy ostrzegają
- Jeśli to rzeczywiście nastąpi, na Ukrainie wybuchną ostre protesty - ostrzegł Juszczenkę kolejny rozmówca gazety, przywódca krymskich komunistów Leonid Hracz.
Z kolei deputowana prorosyjskiej Partii Regionów Ukrainy Ołena Bondarenko ostrzegła na łamach "Kommiersanta", że "jeśli prezydent dopuści się kolejnej głupoty i podejmie taką decyzję, podział społeczeństwa na zwolenników i przeciwników Bandery tylko się zaostrzy".
Diaspora żąda Bandery
Drugim źródłem, na jakim opiera się "Kommiersant" są listy, które według dziennikarzy w ostatnich dniach napłynęły do kancelarii prezydenckiej w Kijowie. Przysyłają je organizacje ukraińskiej diaspory w Kanadzie.
Przedwojenni i powojenni emigranci uważają, iż uznanie Bandery za Bohatera Ukrainy stanie się ważnym krokiem na drodze "odnowienia sprawiedliwości historycznej" wobec członków ruchów, walczących o niepodległość państwa.
-------------
Widać bardzo wyraźnie kto stoi za nacjonalizmem na Ukrainie. Bandyci Galizien i UPA którzy uciekli na Zachód pod skrzydła CIA. Wychowali swoje dzieci ku chwale UPA i teraz nakręcają spiralę na Ukrainie, która nie ma za dużej ochoty banderyzm. Od paru lat ładują kasę w pomniki i propagandę to i efekty są. Kto sponsoruje Swobodę? Kto kupił eleganckie stroje z flagą UPA i rowerki młodzieży? Już wiadomo...
By nie być gołosłownym, że na Ukrainie nie wszędzie kochają UPA to podsumowując wątek o patronie tej zbrodniczej organizacji wklejam linki do ciekawych dyskusji:
http://www.anti-orange-ua.com.ru/for...4c50ef35a41f19
http://www.anti-orange-ua.com.ru/for...4c50ef35a41f19
Odemnie tyle w tym temacie, chyba że będą jakieś czkawki związane z nie wpuszczeniem "rajdu rowerowego" do Polski
Tak trochę na marginesie...
Wiecie gdzie znajduje się pierwszy i jedyny chyba jak dotąd pomnik ku czci ofiar UPA ?
W Symferopolu na Krymie.
Pewnie trudniej by go było postawić np we Lwowie, czy Sokalu
A może jakaś jego fotka?
http://upload.wikimedia.org/wikipedi...ine._2007..jpg
Pierwszy na Ukrainie pomnik ofiar OUN-UPA, autorstwa Eugeniusza Jabłońskiego, stanął w Symferopolu na Ukrainie 14 października 2007
http://pl.wikipedia.org/wiki/Symferopol
Witam
..... aleś Ty odkrywczy - a może po polsku Tobie potrzeba? Ukraina Wschodnia, a Zachodnia, to różne światy.
A kto tam dyskutuje? Takie same niedorajdy emocjonalno-medialne jak tu?
Czkawki to są - rajd rowerowy to rajd. Bzdury medialne powielasz. Tak samo jak temat tego wątku "Rajd Bandery" - to on jeszcze żyje?
Czy może biega o NASZE "utracone" ziemie?!
Kopnij się Gościu na ziemie "odzyskane". I porównaj. Logika to nie wyższa matematyka. Natomiast pokolenie internetu... to osobna bajka.
P.s.
Nie miałem obaw, że ostatecznie ten rajd w takiej formie nie dojedzie do Polski. I Ok.
Wy Szanowni forumowicze w tym temacie bijcie dalej pianę. W końcu macie na co tracić energię.
Pozdrawiam
Konkurencyjny "mini rajd" im. Bandery (albo raczej OUN-UPA) odbył się w...Krakowie 8 sierpnia 2009 r.
Zdięcie znajduje się na stronie: http://ruska46a.harazd.net/
a konkretnie tu:
http://ruska46a.harazd.net/foto/gale...2&gal=59&big=2
Ciekawi mnie tylko jedna rzecz - czy ta stronka, na której promuje się treści faszystowskie (symbolika OUN-UPA) finansowana jest z budżetu państwa... ?
Nie mam nic przeciwko fladze ukraińskiej, ale flaga OUN-UPA i to pod cerkwią, jakoś tak niesmacznie wygląda...
PS
Żubrze, nie daj się sprowokować Michałowi - przecież o to mu chodzi...
Taka jest właśnie różnica w postępowaniu władz polskich a ukraińskich.
W Polsce protesty przeciw upamiętnianiu morderców są traktowane jak naruszanie dobrych stosunków polsko-ukraińskich, prowokacje rosyjską, naruszanie praw Ukraińców do czczenia bohaterów.
Na Ukrainie postawienie krzyża niewinnym ofiarom mordów wiąże się z prześladowaniami, nagonką itp. I nikt na Ukrainie nie uważa tego za naruszanie dobrych stosunków z Polską, czy praw Polaków do czczenia swoich bliskich.
Jak dowiedział się portal Kresy.pl, w miejscowości Radruż (pow. lubaczowski, gmina Horyniec) od kilku dni trwa nękanie fundatorki pomnika ku czci ofiar OUN UPA.
Krzyż, który ufundowała pani Jadwiga Zaremba, został postawiony na przycerkiewnym cmentarzu w miejscu pochówku trzech z ponad dwudziestu mieszkańców Radruża, zamordowanych przez UPA. - Miejsca pochówku większości z nich są nieznane. Ci ludzie nie mają nawet krzyża, dlatego zdecydowałam, że cmentarz będzie najlepszym miejscem dla upamiętnienia wszystkich, którzy w Radrużu zginęli z rąk UPA - mówi portalowi Kresy.pl fundatorka, która postawienie krzyża finansowała z własnej nauczycielskiej emerytury.
Inicjatywa pani Jadwigi wywołała oburzenie lokalnych urzędników, którzy zakwalifikowali krzyż jako pomnik, a nie nagrobek. Stawiając nagrobek, nie potrzebowałaby niczyjej zgody.
Fundatorka została zasypana nakazami rozebrania obiektu. Wyjaśnienia musiała składać między innymi na policji i w prokuraturze. Przedstawiciele nadzoru budowlanego zarzucają Pani Jadwidze, że, stawiając krzyż na cmentarzu, naruszyła przepisy dotyczące stawiania pomników. Urzędnicy nie potrafili jednak podać różnicy między pomnikiem i nagrobkiem.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że w odległości 50 m od krzyża postawionego przez p. Jadwigę od kilku lat stoi postawiony nielegalnie pomnik ku czci "Bohaterów UPA". Na umieszczonej na nim tablicy jako członków UPA umieszczono nazwiska radruskich Ukraińców, którzy zostali zabici przez banderowców właśnie za odmowę udziału w rzeziach na Polakach.
- Kiedy przyszli do mnie urzędnicy z nadzoru budowlanego, zaczęli na mnie krzyczeć, że dopuszczam się samowoli budowlanej, że łamię przepisy. Wtedy zapytałam się, dlaczego nie wolno mi postawić krzyża ofiarom UPA, a nie mają zastrzeżeń do stojącego obok pomnika ich morderców - komentuje pani Jadwiga Zaremba. - Wówczas odpowiedzieli, że pomnik "bohaterów UPA" to nie pomnik, ale nagrobek, a na to nie potrzeba niczyjej zgody - opowiada.
http://www.kresy.pl/wydarzenia?zobac...a-do-rozbiorki
Nie wiem czy czytaliście, ale w Dzienniku był wywiad z Hrycakiem, Ukraincem przecież, a gośc inicjatywę Juszczenki powołania Bandery na świeckiego świętego podsumował tak, jak by to zrobił kazdy tutaj ( z wyjątkiem SB) ...
Mój szacunek do Hrycaka rośnie. Nie orientujecie się, czy Hrycak coś wydał po polsku?
pzdr!
Oto punkt widzenia Hrycaka:
http://lwow.blox.pl/2009/03/seminari...aw-Hrycak.html
Jest całkiem przyzwoity. Choć myli się w jednej rzeczy:
Jednak, czy istniał rozkaz UPA nakazujący "oczyszczenie" Wołynia z Polaków?
Nie ma na to dowodów, jednak Hrycak uważa, że taki rozkaz musiał paść, i że był ta iskrą.
Były przecież rozkazy Szuchewycza. Publikuje je Motyka.
Korzystałem juz z tego streszczenia wykładu, sensowne.
O ile kojarzę, to ten rozkaz jest późniejszy niż masakra na Wołyniu, wg mnie inicjatywa wyszla od Łebedzia, ówczesnego szefa OUN, ale wcześniej SB OUN. Ale jeśli się mylę, trzeba mnie poprawić
o Hrycaku: historyk ukraiński, profesor uniwersytetu im. Iwana Franki we Lwowie, dyrektor Instytutu Badań Historycznych, profesor wizytującym Instytutu Centralno-Wschodniego w Budapeszcie, kierownik Katedry Historii Ukrainy Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie.
i... "Historia Ukrainy 1772-1999" jego autorstwa była tłumaczona na polski!
Postawa Hrycaka mowi, że są także sensowni ludzie na Ukrainie Zachodniej. Zapewne jest ich więcej ale najgłośniejsi są jednak nacjonaliści.
W ostatnim nr. "Polityki" (15.08.2009 r.) jest dwustronicowy (str. 76, 77) wywiad z Jarosławem Hrycakiem - całość zatytułowana "Bandera wasz i nasz".
Artykuł jest niedostępny w wersji on line, chciałem go odnaleźć, aby wkleić tu link, niestety nie udało się. Jedynie w spisie treści tego nr. "Polityki" jest on wymieniony, lecz też bez możliwości wyświetlenia całości.
a na Wołyniu to był rozkaz niesławnej pamięci Klaczkowskiego, pierwszego głównego dowódcy UPA.Cytat:
O ile kojarzę, to ten rozkaz jest późniejszy niż masakra na Wołyniu, wg mnie inicjatywa wyszla od Łebedzia, ówczesnego szefa OUN, ale wcześniej SB OUN. Ale jeśli się mylę, trzeba mnie poprawić
powinniśmy przeprowadzić wielka akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat(...) Tej walki nie możemy przegrać, i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi.
http://pl.wikiquote.org/wiki/Rze%C5%...5%82y%C5%84ska
Dobry jest ten artykuł Hrycaka w Polityce. Potwierdza moje spostrzeżenia niestety w całej pełni, co z jednej strony jest dla mnie przedmiotem zadowolenia, jak i smutku. Zadowolenie - że wnioski wyciągnąłem poprawnie, smutek- wolałbym się mylić. Pokazuje dokładnie to co jest znane nielicznym, całkowite staranne wyczesanie przez komunistów historii Ukrainy, wskutek czego nacjonalizm ukrainski może się tam szerzyć w niewiedzy o masakrach. Także to, że europejskość Ukrainy jest mocno powierzchowna, a Ukraina niestety może istniec obok Europy jako skansen wartości. Inna plaszczyzna spostrzeżeń - Bandera ostro polaryzuje Ukrainę. Polecam. Hrycak to rzetelny warsztat zasługujący na szacunek.
Natomiast zupelnie mi nie odpowiada ton artykułów Newsweeka Polska z 16.08.98, nie ze względu na argumenty, ale co przemilcza, do czego się nie chce odnieść i staranną jednostronność tekstów - chodzi tu o Wilczaka przede wszystkim i Krajewskiego. Oczywiście Nalęcz ma coś ciekawego do powiedzenia, w kontekście polityki Piłsudskiego i jej efektów, Pawliw także, a jako Ukrainiec pisze rozumieniem "ukrainskim" co pozwala zajrzeć tam, ale już wywód Wilczaka jest poprowadzony fatalnie, jakby pod stanowisko GW. Z kolei artykuł Krajewskiego pod jedną tezę, wszystko było zle. Za mało o tym, że jednak jakiś rozwoj tej społeczności w II RP nastąpił. Jestem rozczarowany tym "szacownym" medium.
Reakcja ukraińska - radnego BJUT (od pięknej Julki)
http://zaxid.net/newspl/2009/8/19/163026/
Niby nie na temat (chociaż pośrednio go na pewno dotyczy).
Tak się zastanawiam nad tym europejskim "zaczadzeniem" narodowym, datującym się chyba dopiero od 2-giej połowy XIX w.
Wcześniej obowiązywała lojalność wobec wspólnoty terytorialnej (najczęściej), jaką stanowiło dane państwo, ew. poczucie więzi stanowej, społeczno - ekonomicznej. No i niekiedy wspólnoty religijnej.
Ale narodowej ?
Pojęcia "naród" w dzisiejszym znaczeniu tego słowa rzadko używano. Naród najczęściej utożsamiano z państwem, były to wręcz synonimy.
Przez długiel lata po Unii Lubelskiej w Rzeczypospolitej obowiązywały w kancelarii królewskiej 2 języki urzędowe:
1) łacina - dla Korony (Polski),
2) ruski - dla Litwy.
I pomysleć, że było to państwo polsko - litewskie !
:-D
A na zachodzie Europy w tym czasie Niemcy tłukli się między sobą. I to w sposób wyniszczający, wyludniający całe obszary (wojny religijne).
Kto wie, czy za prekursora nacjonalizmu nie powinniśmy uznać ... Napoleona. On to bowiem pierwszy odszedł od idei państwa jako wspólnoty terytorialnej, ogłaszając się Cesarzem Francuzów (a nie Francji).
Ale jeszcze w epoce napoleońskiej Polacy lali się pomiedzy sobą. W 1809 r. korpus austriacki, w którym ok. 1/4 żołnierzy stanowili Polacy, najechał Księstwo Warszawskie. I pod Raszynem nasi bili się ze sobą, raczej nie uważając tego za walkę bratobójczą (dezercje były wyjątkowe).
Może za jakieś 100 lat moda na "naród" znów przeminie ?
.
Akurat zawsze uważałem, że wieloetniczność jest dużo ciekawsza niż jednonarodowe, unitarne panstwo. Unia jest tworem arcyciekawym w tym przedmiocie jak dla mnie. Niestety w tej części Europy Rosjanie zastosowali remedium jakie uważali za stosowne - narodowe panstwo i mamy co mamy, czyli mamy jednonarodowe gospodarstwo, którego wcale nie chcieliśmy. Ale jak już mamy, to niestety ono może byc dalej chyba tylko jeszcze bardziej jednonarodowe. Moze wraz z liczbą lat spędzonych w Unii staniemy się bardziej wieloetniczni, ale to będzie wieloetniczność przepływowa, napływowa, odpływowa... Przypłyna, odpłyną... I kierunek - z zachodu, czyli odwrotnie. To co było najfajniejsze w I RP, do czego jeszcze dążono tworząc II RP to kilkuwiekowa wieloetnoczność zasiedziałych wspólnot. Piłsudski był patriotą wieloetnicznej I RP, a nie Polakiem. W końcu byl Litwinem z najstarszego na Litwie książęcego rodu. Mało kto chce o tym dziś pamiętać...
Ale przyszli Rosjanie, Niemcy, Ukraińcy i z wieloetniczności zostały strzępy. To jest niefajne. Dziś pogrobowcy OUN-UPA - likwidatorów wieloetniczności na życzenie Niemców - jeszcze to uważają za tytuł do chwały. W zasadzie wieloetniczność do pewnego stopnia zawsze była zwykłą częścią starych społeczeństw, widać to w Anglii, we Francji. To co teraz jest w środkowej Europie - naród zamknięty w klatce swoich granic, to w pełni nowożytna idea. I kto to wie jak długo jeszcze pożyje w Unii? Niemniej jednak po koszmarze II wojny św. Polacy przyjęli jednonarodowe państwo za swoje, 60 lat po wojnie mało kto zastanawia się, że Polska jednonarodowa istnieje tylko od 1947 roku...
http://www.kresy.pl/wydarzenia?zobac...s-isakowiczowi
Ukraińscy szowiniści grożą ks. Isakowiczowi
„Osika dla Judasza już wyrosła. I czeka” – pisze o ks. Tadeuszu Isakowiczu–Zaleskim portal internetowy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Banderowcy twierdzą też, że Ksiądz jest Żydem i agentem służb specjalnych.
Tekst autorstwa Serhija Rudenki pt. "W swoich antyukraińskich prowokacjach moskiewska Łubianka posługuje się polskimi debilami", opublikowany na portalu ukrnationalism.org.ua zakończono słowami: "Księdzu T. Isakowiczowi-Zaleskiemu bardzo podoba się, jak lizusi z bliskiego otoczenia nazywają go "polskim Savonarolą" (włoski kaznodzieja z XV w.). Oni naprawdę są trochę podobni, szczególnie garbatymi nosami. Do pełnego podobieństwa brakuje niedużo: Savonarolę powiesili, a Isakowicz póki co żyje. Jednak osika dla Judasza już wyrosła. I czeka". Główna teza artykułu głosi, że za ostatnimi akcjami protestacyjnymi środowisk kresowych przeciwko nadaniu tytułu doktora honoris causa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Wiktorowi Juszczence oraz rajdowi "Europejskimi śladami Stepana Bandery" stoją siły powiązane z Rosją.
Rudenko pisze: "Prawda, trzeźwo myślący polscy politycy rozumieją, że poddawać się antyukraińskim prowokacjom "isakowiczów" niebezpiecznie. W przypadku utraty przez Ukrainę niepodległości Polska znów znajdzie się między młotem i kowadłem - Rosją i Niemcami. Podobne sytuacje zdarzały się już w przeszłości i miały dla Polaków jak najgorsze skutki".
Dodaje jednak, że chodzi mu o "Polaków-patriotów", nie zaś o "obcą agenturę, w tym polskich obywateli "ormiańskiego" pochodzenia". Swoje zarzuty Rudenko precyzuje dalej, komentując, że fundacja prowadzona przez ks. Isakowicza-Zaleskiego to "świetna "przykrywka", dla otrzymywania środków od zagranicznych służb specjalnych".
W artykule opublikowanym na portalu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów szczegółowo omawia się także pochodzenia ks. Isakowicza-Zaleskiego, sugerując, że jest on Żydem. Rudenko pisze: "(…) Azerowie nazywają wielu Ormian "kaukaskimi Żydami", a historycy dowodzą żydowskiego pochodzenia znacznej części świeckiej i duchownej arystokracji ormiańskiej, w tym cesarskiej dynastii Bagratydów. Oczywiście nie na darmo Isakowicza-Zaleskiego zauważyli w Izraelu. Jak podaje żydowski portal www.isramir.com, Tadeusz Isakowicz-Zaleski lubi chwalić się, że, jak gdyby, jego dalekim (mitycznym?) pradziadkiem był Izaak Mikołaj Isakowicz - ostatni ormiańsko-katolicki arcybiskup Lwowa".
Autor odnosi się także do opublikowanego przez polską prasę listu Polaka ze Lwowa, który informował, że w czasie wizyty we Lwowie ministrów Grzegorza Schetyny, Radosława Sikorskiego i Mirosława Drzewieckiego zostali oni poinformowani o rajdzie "Europejskimi śladami Stepana Bandery". Według Rudenki, ów Polak ze Lwowa, to "łajdak, który żyje na ukraińskiej ziemi, je ukraiński chleb, ale, jak wściekły pies, kąsa ręce ukraińskiego gospodarza".
Portal ukrnationalism.org.ua jest redagowany pod szyldem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (banderowskiej), która od początku lat 90 XX wieku znów działa na Ukrainie. Partia nie została jednak tam oficjalnie zarejestrowana, a jej legalnym reprezentantem na Ukrainie jest Centrum Odrodzenia Narodowego im. Stepana Bandery, działające na podstawie ustawy "O dobroczynności i organizacjach dobroczynnych".
Portal OUN (b) często interesuje się wydarzeniami w Polsce. Kilka dni temu przetłumaczył i przedrukował tekst Jana Rokity "Dekret Schetyny i ukraińska pamięć", opublikowany 11 sierpnia br. w "Dzienniku".
p.s.
p. Rokita i p. Wujec powinni być z siebie dumni ...
To taki czarnosecinny, postsowiecki ze schematu myślowego, bełkot. Udowadniają, że zupełnie rozumieją procesow zachodzących w demokratycznym społeczenstwie, musi być inspiracja, agentura, spisek żydowski. Tego, że lider ma tyle racji ile mu da spoleczne poparcie nie wyłapują. Maksymalny stężenie nonsensów w milimetrze kwadratowym...
Rokita to karierę na Ukrainie zrobi tym swoim tekstem... :)
(cytat z tego artykułu) ".... Bandera jest i będzie ważnym punktem ukraińskiej pamięci i tego nie zmieni żaden dekret ministra Schetyny. Nie zmienią także tego ani nasze potępienia, ani nie wiadomo jakie objawy niechęci. Za chwilę prezydent Juszczenko ogłosi go pewnie bohaterem Ukrainy. Ale skrajnie propolska polityka Juszczenki przestała nas już ostatnio obchodzić. Przestało nas także obchodzić to, że u tysięcy (jeśli nie milionów) Ukraińców czczących Banderę tym drobnym incydentem na powrót obudziliśmy polski resentyment. I można by to wszystko lekceważyć, gdyby nie jedno tylko pytanie. Czy już nie uważamy, że propolska i wolna od wpływów Kremla Ukraina jest – obok integracji Europy – najważniejszym warunkiem polskiego bezpieczeństwa?"
I trudno się z tym nie zgodzić. Nie my będziemy Ukraińcom wybierać bohaterów narodowych (niestety ... jakby dodali niektórzy).
Ale, to co się dzieje na naszym terytorium to już wewnętrzna sprawa Polski. Uważam, że nie musimy w ciemno zgadzać się na prowokacyjny eksport nacjonalistycznej OUN-owskiej propagandy, bo obraża to uczucia zbyt wielu Polaków i wystawia na szwank dobrą wolę i przyjaźń okazaną Ukrainie od czasu tzw. pomarańczowej rewolucji.
Niewielką. Przeleci się liniami AeroSvit i ... może będzie po kłopocie :mrgreen:
Możemy wpływać na wybor bohaterów na Ukrainie, choć pośrednio.
1. Do tej pory neobanderowcy działali w pustce - bez oporu, bo opinia publiczna w Polsce i w krajach Unii nie była powiadomiona, że jest coś takiego jak recepcja skrajnego nacjonalizmu na Ukrainie. Przełom nastąpił za sprawą coraz ostrzejszych protestów środowisk kresowych i temat dotąd ukrywany, m.in. przez Gazetę Wyborczą wyszedl na światło dzienne i przeszedł do ogólnopolskich tabloidów. Oczywiście polska opinia publiczna jest zdecydowanie negatywna, wiadomo dlaczego - jest to kraj ofiar tej formacji.
2. jako jedno z panstw Unii mamy wręcz obowiązek wskazywania zagrożenia dla porządku unijnego, a kontynuatorzy doktryny OUN-UPA takim zagrożeniem są.
3. Podejmując temat w Polsce szeroko i publicznie, naświetlając jego aspekty na Ukrainie ograniczamy pole manewru nacjonalistom ukraińskim i stąd ich wściekłe enuncjacje. Przypuszczalnie, temat ten stal się za naszą polską sprawą tematem międzynarodowym. Teraz nacjonalistom zaczyna przyglądać się wielka rzesza ludzi, a to krępuje im ręce. Dokładnie o to samo chodzi w przypadku saksońskiej (?) NPD.
4. Dochodzi do tego akcja Miedwiediewa, czyli rozmowa z Merkel na temat odtwarzania się ukrainskiego faszyzmu i solidaryzujący się list Miedwiediewa do urzędu RP w sprawie niewpuszczenia w granice Polski rajdu Bandery. To juz są kontakty na najwyższym szczeblu międzynarodowym.
5. Czego ukrainscy nacjonaliści nie rozumieją, to tego, ze nie zyją w próżni, że propagowanie szowinizmu i pochwała masakr etnicznych jest skandalem w skali Europy. I że jest coś takiego jak miedzynarodowa opinia publiczna i jej ciężar może znacząco wpłynąć na stosunki wewnętrzne na Ukrainie.
No, chyba słońce rzuciło się na łysinę niedoszłemu "premierowi z Krakowa"...
A pamiętam jeszcze, jak w programie p.Tomasza Lisa pt. "Co z tą Polską" (czy jakoś podobnie) John Mary Devil stwierdził, że należy wyeliminować z życia publicznego narodowców, endeków i faszystów - widać zapomniał bidulek o swoich poglądach...
Kretyni z OUN zawsze wietrzą jakiś spisek - jak nie polscy "szowiniści", to KGB - a ostatnio "polski Savonarola" - zakamuflowany Żyd, który podaje się za polskiego Ormianina...:lol:
A stwierdzenie (o tym Polaku ze Lwowa):
"łajdak, który żyje na ukraińskiej ziemi, je ukraiński chleb, ale, jak wściekły pies, kąsa ręce ukraińskiego gospodarza" :lol:
A tak w temacie, to podobno neo-banderowski ZUwP "odciął" się od "rajdu Bandery" , ale zdięcie rowerzystów z flagą OUN-UPA zrobione 8 sierpnia 2009 r. w Krakowie na ul. Wiślnej, nadal "zdobi" stronę internetową wrocławskiego oddziału ZUwP:
http://www.harazd.net/index.php?glow...#tytul_imprezy
PS.
Proszę zwrócić uwagę na podpis pod zdięciem...
Łapi, może by tak "wysmarować" mały donosik do prokuratury ?
W pełni zgadzam się z tym, co JMR i Ty (w komentarzu) napisaliście.
:-D
Pozwolę sobie też podkreślić zdanie z ww. cytatu:
"(...) wolna od wpływów Kremla Ukraina jest – obok integracji Europy – najważniejszym warunkiem polskiego bezpieczeństwa".
Bo taka jest polska racja stanu. I na szczęście zdecydowana większość naszych polityków (zarówno z rządu, jak i z opozycji) ją rozumie.
:-D:-D:-D
Istnienie samodzielnej Ukrainy osłabia Rosję i pomaga Polsce, to logiczne, ale to daleki do realizacji postulat.
Nie zgadzam się, że Wolna Ukraina jest warunkiem naszej wolności, to relikt polityki Piłsudskiego, a mamy inny paneuropejski projekt. Wolna Ukraina jest tylko jedną z pozytywnych okoliczności i nie najważniejszą naszej wolności, czego dowodem jest, że od 1947 roku żyjemy istniejemy bez faktycznego związku z Ukrainą i jest nam z tym coraz lepiej. Projekt Unii Europejskiej wyeliminował naszą izolacje w Europie, nie jesteśmy już sami w opozycji do Rosji, cała Unia de facto jest w opozycji do Rosji. Nasze cisnienie idzie na zachód i tam nasza przyszłość. A jeśli mamy pomagac Ukrainie, konieczna jest wzajemność.
W tej chwili grac musimy z Unią, zgodnie z jej interesami. Ukraina jeśli do tego projektu dołączy będzie dobrze, ale Ukraina jest wciąż za słaba na wyrwanie się ze strefy wpływow Rosji, jest podzielona, biedna, zrusycyzowana. Te sprawy muszą sami pokonać, a póki tego nie pokonają, przedwczesne inicjatywy skonczą tam gdzie muszą - na śmietniku...
Można im pomóc ale kredytami MFW, wzamian za standaryzaję prawa i gospodarki, a pomoc Polski, to tylko pośredniczenie na salony Europy. Samej Ukrainy to nie zmieni. Ukraina musi sama się zmienić.
Jak na razie pomogliśmy ukrainskim faszystom znajdującym się w mniejszości zdobyć władzę na zachodniej Ukrainie, co całą Ukrainę od Europy oddala. Wystarczy tych błędów... Nie wtykajmy palców między drzwi, a jak musimy, to przynajmniej tylko tyle, żebyśmy w porę je wycofali... Więcej pragmatyzmu please...