PS - żeby nie było - nie jestem, za obowiązkowym ubezpieczenie, a za dobrowolnym. I za płaceniem za głupotę :)
Opcja druga - kary za akcje prowadzone przez głupotę turystów (pewnie dobre 80-90%...)- ocena czy głupota czy nie przez Ratowników.
Wersja do druku
PS - żeby nie było - nie jestem, za obowiązkowym ubezpieczenie, a za dobrowolnym. I za płaceniem za głupotę :)
Opcja druga - kary za akcje prowadzone przez głupotę turystów (pewnie dobre 80-90%...)- ocena czy głupota czy nie przez Ratowników.
A co wg Ciebie dużo?Jak lekarze na przykład?;-)
Mnie to akurat nie przeszkadza, zaskoczona byłam ile i za co mają, po prostu.
I jeszcze za to co kochają.
O ile w TOPRze ryzykują cały czas życie, to sorki, ale w takich Bieszczadach chyba nie tak często prawda?
Tak czy siak finansowanie służb górskich jest ustalone w nowiutkiej ustawie i bardzo dobrze.
A jak ktoś chce mimo wszystko podniesienia jakichkolwiek podatków, ukrytych w tym czy w tamtym, nazwanych jakkolwiek, to sorki, ale... i tu ACTA wycięło resztę;-))))))
No wybacz, ale dwutygodniowy dyżur zawodowego to więcej nić standardowy etat po 40h tygodniowo. Bo to że dyżur ma ileś godzin na dobę to każdy się domyśla, że to bajka - faktycznie jest na 24h/dobę. Fakt - może przez 2 tyg siedzieć i raz mieć akcję - ale cały czas musi być w pogotowiu i za to mu też płacą, nie tylko za szukanie i ratowanie.
Dobrze, że kochają to co robią - przynajmniej robią to z sercem, a nie z uwagi na stan konta. Nie tylko ratownicy kochają swoją pracę...
A lekarzy pracujących na więcej niż jednym etacie się boję - bo stanowią zagrożenie nie dla siebie ale dla mnie czy dla Ciebie.
Aha, zwolennicy ubezpieczeń nie zapominajcie, że standardowe ubezpieczenie obejmuje tylko SZLAKI;-)
Marne szanse, że na szlaku potrzebna będzie pomoc (poza Tatrami).
Raczej już jak się zgubicie itd.
I wtedy już niestety, ale ubezpieczenie nie obejmuje tego;-)
No chyba, że się weźmie dużo droższą wersję sportów ekstremalnych.
marmota-m mój mąż jest ratownikiem i pracował (bo juz teraz nie ze względu na zmianę miejsca zamieszkania) jako wolontariusz za symboliczne dziękuje i wcale nie wygladało to tak złe-potrzebował coś do ubrania więc mu dali mino ze pracował np 8 godz w miesiącu. Wiec już nie przesadzajmy z tym ubezpieczeniem ze ono coś zmieni. Większość ludzi płaci składkę co miesiąc żeby móc skorzystać z wizyty u lekarza, ale co drugi chodzi prywatnie, bo np.można by było się wykończyć z bólu
Dlatego podoba mi się to co napisałaś - o karach. Bo mnie nie chodzi o to czy ratownicy mają dobrze, czy źle. Chodzi o to, że za nasze pieniądze ratuje się idiotów. I to jest chore. I powinno być jakoś uregulowane, żeby ludzie nauczyli się rozwagi. Śpi jednostka na Babiej, na Tarnicy - w jakimkolwiek PNie - mogą przywalić jej karę (jeśli złapią) za nielegalne biwakowanie w PNie. Jedzie kierowca za szybko - kara. Jedzie pijany - kara. Przechodzi jednostka na czerwonym - kara. Idzie jednostka w góry zima w trampkach, odmrażasz sobie paluszki, wzywa GOPR - i nie ma żadnych konsekwencji głupiego zachowania. Głupie bo naraża swoje zdrowie, głupie bo naraża cudze zdrowie - bo Ratownikowi coś się może stać na akcji, bo zima schodzą lawiny, bo może sobie kostkę skręcić. Głupotę należy karać i tępić. W rozsądny sposób. I kara finansowa - byle nie jakieś marne 200zł była by sensownym rozwiązaniem. Żeby głupia jednostka zapamiętała i albo pójdzie po rozum do głowy albo więcej w góry nie polezie.
Tak -ratownik nie ma tak źle:-)ubranie dostanie,jeść mu dadzą,robi to co lubi itp,itd.Zbieranie zwłok to też jak rozumiem przyjemność,obsługa imprez dla sponsorów tak samo.Spanie w schronisku przez dwa tygodnie pod telefonem to pewnie frajda.Ci ludzie robią to co kochają,a ja i moi znajomi uważamy że należy im się dostęp do najnowocześniejszego szkolenia,sprzętu i całej reszty.Wiadomo że państwo im tego nie zapewni,ubezpieczenia też nie.Ale zmiana przepisów i ubezpieczenia gwarantują że ci Ratownicy w razie potrzeby jak na Babiej nie będą harować po 48 h na dobę tylko będą zmienieni na ludzi wypoczętych-takich którzy są w stanie zapewnić pomoc w każdych warunkach nie powodując jednocześnie zagrożenia dla siebie.Dalej będę propagował ideę ubezpieczeń z tego powodu.A jeśli ktoś ma wątpliwości czy lepsze są rozwiązania typu( państwo zapewnia więc mogę czy prywatne ubezpieczenia)niech spojrzy na jakość usług świadczonych przez firmy prywatne i porówna to z jakością usług firm państwowych,
A-standartowe ubezpieczenia obejmuje nie tylko szlaki a wszelkie akcje górskie niekomercyjne(tzn nie przez biuro,szkołę itp) do wysokości 6000 tyś.m. npm.Przepisy czytać należy ze zrozumieniem
Jeść mu nie dają - sam se robi ;)
Nikt takowych ubezpieczeń we Francji(wiem bo byłem) nie sprawdza.Wchodzisz tam gdzie chcesz i jeśli nie zachowujesz się totalnie antyludzko to i robisz co chcesz.Cytat:
Diable - to nie jest takie proste. Jeżeli ubezpieczenia mają być obowiązkowe to kto będzie sprawdzał, czy zostały wykupione? Bo jeżeli będzie to kontrolowane wyłącznie po akcji ratunkowej to te ubezpieczenia będą de facto dobrowolne a pomoc GOPRu czy TOPRu będzie najnormalniej w świecie płatna. Znajdą się więc nieszczęśnicy, którzy pojadą w góry bez wykupionych ubezpieczeń - w przypadku nawet poważnego zagrożenia będą kalkulować, że nie warto wzywać pomocy bo opłaty, kary, mandaty i zaryzykują. Części się uda wyratować a części niestety nie. I to jest właśnie to niebezpieczeństwo, że obowiązkowe ubezpieczenia mogą się paradoksalnie przyczynić do wzrostu liczby osób poszkodowanych. To oczywiście tylko jedna strona medalu, jak zwykle jest i druga ale to zostawię Tobie do opisania :wink:
Ja tylko sygnalizuję, że mam wątpliwości. Czy ktoś się orientuje jak takie obowiązkowe ubezpieczenia wyglądają w praktyce w innych krajach? Czy dowody ubezpieczeń są sprawdzane, czy nie pojawiły się przypadkiem sytuacje, które opisałem powyżej?
Ubezpieczenie jest sprawdzane dopiero po przeprowadzeniu akcji ratunkowej.Wtedy już jest jasne-masz ubezpieczenie(właściwe) akcja gratis-nie masz płacisz.Najlepszym przykładem niech będzie nasz rodak który jadąc na narty wykupił ubezpieczenie w biurze podróży,złamał nogę na stoku.Przyleciał po niego śmigłowiec,został ewakuowany do szpitala gdzie został zaopatrzony na drogę do kraju.Po powrocie zdziwił sie bardzo dostawszy rachunek na kwotę 10 000 Euro.Okazało się że ubezpieczenie które wykupił pokrywało wszystko za wyjątkiem akcji śmigła.
Jeszcze jedna różnica.Alpejscy ratownicy nie wychodzą na pomoc w warunkach ekstremalnych-w przeciwieństwie do naszych,którzy często podejmują każde ryzyko byle komuś pomóc
No właśnie zrób to!
My w Norwegii się śmialiśmy z Renaty, właśnie po przeczytaniu jej umowy ubezpieczenia;-)bo w sumie, przez tydzień, to może ze 2h byliśmy na szlaku i od razu było: to Rene, dawaj, teraz niech ci się coś stanie, bo potem już nie może.
Ja się ubezpieczyłam na Ukrainę w lecie i miałam tak samo, tylko szlaki;-)ale mi bardziej chodziło o lekarza w razie czego, więc nie wykupywałam wersji extreme na poza szlaki.
Napisane przez jednego z tych "idiotów"
http://naszepagory.pl/index.php?opti...ecki&Itemid=14
edit:
To mi w sumie przypomniało, żeby kupić GPSa. W takiej sytuacji odpalasz i jak po sznurku w bezpieczne miejsce. Własnie w Norwegii gieps mi uratował może nie życie, bo nie było zagrożenia na tamta chwilę, ale jednak nagle nie było nic widać, a zejście ze szczytu były tylko jedno.
Ale żyjemy też w XXI wieku - wykupienie ubezpieczenia za parę złotych zajmuje przez internet parę minut! W ten sposób uniezależniasz się od państwa, które nie radzi sobie praktycznie z niczym.Cytat:
Zamieszczone przez tomas pablo
Państwo nie ma konkurencji, a ubezpieczyciele - owszem, więc wystarczy dokładnie przeczytać ogólne warunki ubezpieczenia i wiadomo, kiedy można liczyć na pomoc czy odszkodowanie. W przypadku państwa - nie masz żadnego OWU i nie masz pojęcia, kiedy możesz na nie liczyć. Jeśli ktoś ci pomoże, to ludzie, a nie instytucje.
Ubezpieczenie górskie nie powinno być "ubezpieczeniem od głupoty", bo przed głupotą nie można się zabezpieczyć. Każdemu, nawet najbardziej doświadczonemu i najlepiej wyekwipowanemu łazikowi może przydarzyć się złamanie nogi i co wtedy? Też powiecie, że głupi był, bo w góry polazł? Jeśli na szlaku jest niebezpiecznie, to go trzeba po prostu zamknąć. Chcesz wejść? Wchodź, ale na własne ryzyko. Jak ci się coś stanie, GOPR wystawi rachunek i nie licz na żadną polisę. Bo ja - jako podatnik czy klient tego samego ubezpieczyciela - nie zamierzam finansować twojej zachcianki czy stylu życia. Tak by było chyba sprawiedliwie.
Marcowy no może dla Ciebie to jest parę złotych...
Dla mnie nie.
No właśnie dziś rano czytałam tą uroczą relację - mam o nich zdanie jakie miałam - o 16 na Główniaku - no wybacz, ale myślący człowiek już by nie szedł do góry, zwłaszcza przy pogarszających się warunkach.... Gdzieś tam w tekście jest napisane coś o garminie i ustalaniu pozycji... Wiedząc jaki jest czas, mając gps czy inny lokalizator i pchać się w górę - no i jak to nie nazwać idiotyzmem? To pakowanie się w kłopoty na własne życzenie. I powinny być konsekwencje finansowe takich zachowań.
Alpenverein jest tylko na szlakach?? Na 100% nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że jednak nie.
Krysia - jeśli stać Cię na wyjazdy w góry - dojazd, noclegi, żarełko, wstępy do parku - to koszt ubezpieczenia jest przy tym naprawdę niewielki. A obejmuje nie tylko koszt akcji ale też odszkodowanie.
No właśnie wstęp do parku!
Bardzo chętnie podpiszę każdą petycję o jego zniesienie!!!
Nie umiałam tego fenomenu wytłumaczyć znajomemu Czechowi...
Szli na zachód słońca, a napisał, że pogoda się zmieniła nagle.
Tam zawsze wieje.
Łe tam - nie zawsze wieje. Zmienia się pogoda - wracasz - Babia nie ucieknie. Nie raz zdarzyło mi się w górach nie dojść tam gdzie chciałam, bo pogoda się skiepściła tak, że lepiej było nie iść.
Wstępy do Parku - administracja parkowa się musi utrzymać z czegoś, szlaki muszą być z czegoś utrzymywane, wiaty itp - nie - nie z podatków, za to mają płacić ludzie, którzy z tego korzystają, a nie z podatków - jak wszystko będzie z podatków to będziemy płacić dwa razy wyższą stawkę podatku pit....
Jesteśmy fenomenem, że płacimy za wstępy do parków i jesteśmy fenomenem, że nie płacimy za akcje ratunkowe - się wyrównuje.
No wyrównuje i dlatego nie chcecie zniesienia opłat za wstęp do parku, ale w nagrodę jeszcze dodatkowe opłaty wprowadzić.
Powtarzam: ludzie obudźcie się!!!
Ale nie może być tak, że fikcyjnie jest wszystko za darmo - służba zdrowia za darmo, ponoć; szkolnictwo za darmo, też ponoć. Powinno się płacić za akcje, bo GOPR / TOPR przecież ponosi koszty (np. paliwo), już nawet nie wspominając o ich pracy (wysiłku). Ale masz wybór, albo decydujesz że po akcji sama bulisz, albo wykupujesz ubezpieczenie. Analogia jak z AC samochodu, nie jest obowiązkowe, więc rozwalasz brykę, bulisz kilkanaście tysiączków, masz AC, płaci firma. A nie rozwalisz bryki, to Twoja strata w postaci składki :-)
Alpenverein obowiązuje wszędzie(ubezpieczenie zawarte dięki temu klubowi). Ubezpieczyciele sprzedający nw tylko na szlaki to jakieś oszołomy,a osoby wykupujące takowe ubezpieczenia nie lubią czytać,lub nie chcą czytać.Podpisują w ciemno a to już nie moja sprawa.Ubezpieczenie górskie musi z założenia działać wszędzie z prostego powodu-Turysta w złych warunkach schodzi ze szlaku,gubi się i po kilku godzinach dzwoni po pomoc.To co ma zapłacić-śmieszne.Teraz kwestia kosztów.W góry wyjeżdżam średnio 6-8 razy w roku.Koszt takich wyjazdów-wyliczenie jednorazowego pobytu długi weekend-przejazd T/P 150-200 pln,kwatera 20-35 pln doba=40-70 pln za pobyt,posiłki w mojej ulubionej knajpie 25 za obiad 2 daniowy=75 pln,śniadania-jakieś szybkie bo w góry iść trzeba więc około 15 pln=30-60 pln za śniadania.Czyli łączny koszt wynosi 400-500 pln za cały wyjazd. teraz przy założeniu że jadę 7 razy w roku to koszt takich wyjazdów =2800-3000pln ubezpieczenie więc całoroczne to od 10 do 15% kosztów naszych wyjazdów.Rocznie na wyjazdy w góry wydaję sporo więcej więc wniosek jest prosty-koszty są śmieszne,a przy wprowadzeniu ubezpieczeń kilkudniowycz,tygodniowych,lub miesięcznych jeszcze bardziej spadną,a wzrośnie nasze bezpieczeństwo.Decyzję czy podpisać petycję czy nie zostawiam Wam wszystkim.
Amen
Proponuję wysłać dodatkowe petycje o:
- obowiązkowe ubezpieczenie grubasów - od zawałów,
- obowiązkowe ubezpieczenie rowerzystów - od kraks rowerowych,
...itd itd
No jak się stołujesz w knajpie a sypiasz po kwaterach to ja się nie dziwię.
Ja, jeśli jadę dla siebie to śpię pod namiotem i jem to co sobie ugotuję.
W takiej sytuacji za wyjazd płacę tylko tyle co za przejazd, bo jedzenie i tak muszę jeść, nawet nie jadąc w góry.
I w tym momencie wspomniane przez Ciebie 3 stówki to dla mnie jest na przykład tydzień w Norwegii (są tanie loty jak ktoś nie zauważył). O bliższych destynacjach nawet nie wspominam;-)
Więc to co dla Ciebie jest niczym, dla kogoś innego już i owszem.
A ja nie mam na utrzymaniu dzieci!wtedy to już zupełnie te 300zł ma inną wartość.
Zimą śpisz w schronisku, więc płacisz, dojazd też kosztuje i to wcale nie mało - więc wyjazd wychodzi jak nie za 500zł to za 150. Polacy mają dziwną mentalność - NAM SIĘ NALEŻY. A gucio się należy - to co robimy dla własnej przyjemności, mamy robić z własnych funduszy. Nie mamy państwa opiekuńczego - które nad każdym obywatelem się pochyli, pogłaska po główce i powie ależ Jasiu nie płać składki na NFZ wyleczymy Cię, nie płać ubezpieczenia domu - jak się spali damy Ci na nowy. To nie tak działa. Chcesz coś mieć to płać. Ubezpieczenie górskie - nawet jakby było - nie będzie obowiązkowe. Chce się Jaś ubezpieczyć, się ubezpieczy, nie chce - w razie akcji zapłaci za nią. Ktoś jest pewien siebie w górach niech nie płaci jadąc w góry gdzie ratownictwo jest płatne. Nie chodzi o obowiązek ubezpieczenia - chodzi o to że powinna być odpłatność za akcje. Bo jak na razie za akcje kupy baranów płacę ja, płacisz Ty i inni z forum na ten przykład - a pytanie ilu z nas potrzebowało pomocy GOPR, i ile tej pomocy wynikało z naszego braku wyobraźni i z nieodpowiedzialności.
Dziwną przypadłość to masz Ty, Diabeł i inni, bo NIE WIDZICIE ile już płacicie danin!
No naprawdę, nawet jak będzie 98% VAT to chyba dla Was będzie to ok, bo tak trzeba.
Smutne.
To nie jest danina - to jest dbanie o własną za przeproszeniem d..ę. Nie musisz łazić po górach - nikt Ci nie każe. Wolna wola - człowiek ma ponosić konsekwencje swoich czynów. A ja nie mam ochoty płacić z podatków które mogą iść na nie wiem naprawę chodnika za akcje nieodpowiedzialnych ludzi. A jak chcesz mieć wszystko za darmo - i ratownictwo i wstępy do parków to będziesz miała ten wyższy VAT. Płaćmy za swoje fanaberie a nie wymagajmy od państwa, żeby pokrywało koszty naszych zachcianek. To właśnie chodzi żeby ten VAT nie rósł. Za zbyt wiele płaci Państwo i powinno być to ograniczane. To może nie płaćmy ubezpieczeń samochodowych - niech płaci państwo. Nie płaćmy na NFZ - niech płaci państwo. Może ratować w górach - może płacić za inne rzeczy. I stąd się biorą podatki - chcemy za darmo...
No ratownictwo za darmo to też bardzo ciekawy pomysł - w krajach np alpejskich niespotykany.
Z prywatną służbę zdrowia też płaci się.
Wiem ile płacę na np NFZ i wiem ile mimo to wydaję na prywatne wizyty lekarskie i badania. Dlatego wolę żeby kasa poszła na coś sensownego. Wiem ile płacę podatków i wiem że idzie to na funkcjonowanie państwa. GOPR nie jest potrzebny wszystkim, tylko części społeczeństwa i ta część powinna płacić za niego.
PS z darmową służbą zdrowia to była duża ironia
No właśnie nie wiesz i to widać jak na dłoni;-)))
Bo NFZ to też to wspomniane przez Ciebie państwo;-))
Gdyby to nie było tak smutne, płakałabym ze śmiechu, ale ponieważ wiem, że nie jesteś wyjątkiem, a większością, do śmiechu mi nie jest.
A czy ja napisałam że nfz to nie państwo? To armia urzędników państwowych których utrzymujemy. Część idzie na nich część na służbę zdrowia. Nie jestem ograniczona, zeby tego nie rozumieć. Ale GOPR to nie państwo. Podlegają MSWiA. Kasa idzie z budżetu. Ale nie mają ogólnopolskiej działalności, nie są dla wszystkich. Są dla części społeczeństwa. Więc wyjaśnij mi czemu całe społeczeństwo ma na nich łożyć? Powinni to robić Ci którym są potrzebni - czyli my włóczący się po górach. Poza tym GOPR poza zwykłymi akcjami w górach obstawia na ten przykład drogę krzyżową na Tarnicę - wg Ciebie nie powinien płacić za obstawianie organizator? Bo wg mnie powinien. To tylko jedne przykład który wpadł mi do głowy.
Jak to ktoś kiedyś powiedział: łańcuchowy pies nigdy nie zrozumie wolnego wilka.
Ja o niebie Ty o chlebie.
Całe szczęście akurat w tym wypadku jest ustawa i chłodzi ona tego typu zapędy. A przynajmniej jakby ktoś umiał czytać ze zrozumieniem jak Diabeł, to by o tym wiedział;-)
Miłego weekendu!
Ja piszę o braniu odpowiedzialności za swoje czyny Ty o daninach. Ty nie przekonasz mnie, ja Ciebie...
No właśnie niestety jesteś w większości. Ja jeszcze się łudzę, że ten naród się obudzi i przejrzy na oczy.
Jak przestanę w to wierzyć-wyjadę od razu.
Nie rozumiem - wszystko za darmo? A skąd na to kasa?
Właśnie do Ciebie - bo nie rozumiem odpowiedzialności zbiorowej za decyzje jednostki - za jakie grzechy?
Nie tylko tego nie rozumiesz i nie zrozumiesz.
Miłego weekendu!
Wyjaśnij
Po co?
Ale nie jestem anarchistą jak coś;-)))))to odnośnie tego, że wszystko miałby być za darmo niby, nie wiem skąd to wzięłaś, ale tym tylko utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że nie ma sensu Ci czegokolwiek tłumaczyć. Nie zrozumiesz.
No nie rozumiem o co chodzi i chciała bym się dowiedzieć. A pisanie że nie zrozumiem jest ubliżające ;)
"98% VAT, kiedy naród się obudzi, biec jak lemingi..." Krysia, może powinnaś zmienić inspiracje? Albo przynajmniej przestać powtarzać te określenia-wytrychy, co je polityką czuć na kilometr? :P