-
1 załącznik(ów)
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Kolejny Kongres IMB zakończył się.
Kulminacyjnym punktem ostatniego dnia kongresu były wybory Miss Mokrego Podkoszulka.
Jury długo przygotowywało się do obrad ...
Załącznik 28494
a następnie przystąpiło do działania.
Niestety w ostatniej chwili Betrand wycofał z konkursu Renatkę i udał się w nieznanym kierunku.
Długa prosta prowadziła do finału gdzie znalazły się dwie dziewczyny : Natalka i Kasia.
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
No i kolejny raz wiadomości o zgonie KIMB-u okazały się mocno przesadzone :) Wielkie dzięki za wspólne pogaduchy, wędrówki i zabawę. Szczególne podziękowania dla sponsorów i dobrych ludzi, którzy przyłożyli rękę czy inną kończynę do spraw Powsimordowych. Super impreza, super miejsce, super ludzie... Tylko tyle i aż tyle :P
Dla porządku poinformuję, że zebrane od Was "dychacze" osiągnęły łączną kwotę 250 zł, którą komisyjnie z Hero przekazaliśmy gospodyni ku jej zadowoleniu.
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Siedzę sobie niedaleko pomnika niejakiej Lilli W. Mam taką swoją ławkę na plantach pod dębem, na rogu Basztowej. Po ekranie łażą mrówki, czasami spadnie z drzewa jakiś pająk, pod nogami zasuwają gołębie i wiatr przesuwa obsypujące się szypułki. Słychać sunące co pół minuty tramwaje, auta, kroki ludzi i ptaki. To nie to samo, co jeszcze wczoraj rano u Mavo na zielonym tarasie, nie to samo, co na cmentarzu w Dźwiniaczu. Zaciągam jeszcze górami, spodnie moro we wzorki upaćkane błotem z Łupkowa, a kaszkiet zalatuje wędzonką, dwie noce przy ogniu pod wiatą w Tarnawie. Wsuwam truskawki z Kleparza, „krajowe”, 8, 50 za kg, pakowane w papierową torbę. Na kolanach laptok z naklejką „Magurycza” Pod pachą torebka, ta sama, co się schowała za kanapą u Krysi w Szwejkowie i kazała nam zawracać. Dzięki czemu na stoisku z serami w Górnej Wetlince udało się zrobić drogowy korek, i w ciągu 5 minut z szumu kół na asfalcie zrobiło się miłe spotkanie. Zespół bojowy „Duszatyn” skubał sery „krowcze”** , ruchoma ambona Wielebnego ze Świstakiem i Trzykropnością, oraz Ojciec Dyktator, Bohater od aparatu na pilota i Piskalęta w całej swej niespodziewaności aktem mentalnej i fizycznej teleportacji zaistnieli w jednym miejscu na raz! Dziwy. Mało brakło a pojawiłby się zaraz kociołek z Tarniówką ucinającą nogi, całe szczęście wszyscy się równie nagle ro-zjechali. I znów było słychać szum kół, przerywany wzdychaniem, tym co się działo z naszymi oczami. Błękit i jaskrawo bukowa zieleń. Połoninność pod-kopulasta, targała nasze skacowane bańki. Jeszcze dzień wcześniej upici miastem, hałasem i spalinami. Dzisiaj już tylko oparami owej Tarniówki i widokami. Dzień pierwszy kimbocyklu, naszej połowie wszechświata upłynął, w zasadzie mógłbym skończyć na tym „upłynął”, ale dodam jeszcze, że w najmilszych mi okolicznościach przyrody. Po ciemności już zajechalim do rezydencji bogatego w paliwa kupalne Szwejka, gdzie to rządzi taka jedna Krystyna, nie wiadomo czy to od Kriszny z niebieskim licem czy łupania w Krzyżu, ale Osobowość równie bogata. Los chciał tam umieścić, jak w separatce dwie ekipy, naszą i Browarną sztuk trzy. Zapakowani w kaftany ochronne, tkane śmiechem i nalewką Wielebnego podsycaliśmy ogień w kominku, a co niektórzy nawet w kominie fajki, co to pomaga nabrać jasności umysłu i wszechrzecz upraszcza. Jabol pisał kiedyś o miejscu, w którym, „nie będzie spało”, rzekomo jest to klątwa nakładana odgórnie i bez udziału naszej świadomości, jako że i tej za wiele nie miałem po kilku godzinach tego podsycania, wstałem i wyszedłem, zabierając pod drodze Andrieja z Dziurdziowa, i obudziłem się na Końcu Świata. Nie wiem za czyją sprawą ów klekot zdarzeń i cudowne przeniesienie, czy to żaru w kominie, czy klątwy Jabolowej. Nie ważne, bo co tam może być ważniejsze, gdy masz między uszami crex crex na pełny regulator i mgły w okupowanej przez wierzby w dolinie. Ważne, że się jest! Po wciągnięciu poczęstunku od Gospodarza - sałatki ze słonecznikiem i chleba na zakwasie z czarnuszką upieczonego w chatce, czas było wracać w okolice stacji. Co też uczynim łagodnie płynąc po kałużach przez wieś-nie-wieś. Ekipa zastana na drodze przy opuszczonej stacji kolejowej wracała właśnie ze zdobywania tunelu pod przełęczą, gdyby nie noc obfita, mieli by zwykły spacer, a tak trafiła się nader ciężka ekspedycja. Czas na odparowanie upłynął pod znakiem jadalnych roślin i opowieści o zamkniętych i niezbadanych tunelach w Wieliczce. Z których mam nadzieję zobaczę zdjęcia kiedyś, bo tylko apetyt ruszyli niepotrzebnie i się we łbie koleboce myśl o wycieczce w sól piekielną.
Mobilna ambona ruszyła w kierunku Smoluchowa, a ta z Beczkowozu* planowała wbić się z warzeniem do Dydiowej na niebieskoptaszenie. Jako że słabo u mnie z rozdwojeniem ciała, wylądowałem w tej pierwszej, która pałaszuje zacne pierogi z kapustą w Zagrodzie, nawiedza gang rzeźbiarzy, hinduską hodowlę koni i rusza na przełęcz pod Caryńską by niejakiego Świastaka odstawić na okres godowy. Jak wiemy nie dotarła na KIMB (Samiczka Świastaka), przedłużanie ginących gatunków jest priorytetem, i nader niemoralne było by namawianie na rezygnację z planów, tak przy okazji zajęta też była akcją poszukiwawczą z jakimś ratownikiem, a czego Oni tam szukali, kto się pogubił, to już nie do mnie. Wielebny pobłogosławił. Dodam jedynie, że ów degustacja serów krowczych ze spotkaniem szalenie miłych nam Drużyn Marcowego i Długiego, była pomiędzy poszukiwaniem zaginionej torebki w Łupkowie a błogosławieństwem Pastora, spirytus sanctus homoaviator amen.
Noc druga, zwana dalej wigilią kimbu właściwego to na moje oko przutulactwa, śmiechy, chichy, i wspominki z ludziem nie widzianym od dawna, co i ducha do góry dźwiga i żołądek obniża. Zwyczajowo, na skutek tkliwych wydarzeń nastąpiły problemy z grawitacją, u co wrażliwszych na przyciąganie, półbełkot na trudne sprawy, i na lekkie – zwiewny słowotok zwany też gędźbami. Gitary brak, jednak pojawiły się głośniczki do telefonu zasilane bateryjkami i telefon Piskala z całą salwą szant do śpiewania. Zestaw ów przez Wielebnego ochrzczony został „kieszonkowy Manio”. Ale czemu tylko szanty? Na uwagę zasługuje również jeden pilot odrzutowca, który w późnych godzinach wieczornych widziany był na ławeczce po północnej stronie wiaty, jak uprawia dziwne rytuały. Sięgając po piwo obrócił je, i to, trzymane w lewej ręce do góry nogami lało się z cichym bulgotaniem na nogi, gdy w tym samym momencie prawą ręką usiłował wykonywać kilkukrotnie gest otwierania puszki, jeno mu się palec wskazujący nijak na dnie nie mógł o zawleczkę zahaczyć. Był też duch z gór, zaklął się na nie, pod namiotem niedaleko wiaty. Pierwszy siedział przy ogniu susząc buty i jedząc późne śniadanie, i ostatni od ognia odchodził, Nibyktoś, dopóki po solidnej dawce wspomagaczy konwersacji i wyludnieniu wiaty nie przyznał się do nicka, aktywnego przed kilku laty. Noc lekka, delikatna i ciepła, w estetyce z lat siedemdziesiątych, czule muskającej spojrzenie kiczowatymi już drewnianymi kasetonami i wnętrzem jak z filmu o prezesie klubu sportowego „Tęcza”.
Poranek lekki, ciepły, delikatny…, bo się człowiek wyspał i nie ruszał wora z pryczy do dziewiątej. Lekki jak zdziwienie Bazyla, który pojawił się na dziedzińcu rezydencji z plecakiem i komunikując ulotność ostatniej godziny spędzonej tu samotnie, udał się niby na torfowiska, Kto go potem widział? To chyba tylko rysie i jelenie, bo na drewnianych pomostach go nie było, jak już w sile dnia z Wielebnym się tam pojawiliśmy, lecąc z głowami w chmurach a nogami dudniąc o deski nad borowiskami. Zahaczylim też o Fedkowskie, gdzie to stacjonuje ostatni w okolicy wozak konny, z przyjaciółmi Końmi i inniejszymi Ludziami. Pan Ozimierz tylko palił, i przytakiwał, czasem opowiadał jak to było dawniej, albo, że gdzie mu będzie lepiej jak tu, albo, że „roboty ni mo”. Inny moczył nogi w wiadrach do pojenia koni, kolejny chwalił się jak to go drapnął Niedźwiedź pod Sokolikami, pokazując blizny na kolanie
- trzydzieści lat w Bieszczadach jestem, trzydzieści lat pije.
Niestety po strzale z „Pastorówki” kolegę zmiotło… i już nic nie mówił. Zawinęliśmy się, więc by pospijać nieco Samostijnej oczami z horyzontu i błogo sławić ten dzień słoneczny.
Trąciłem jakiś obiad, i polajzłem niby niechcący, miałem tylko nad rzeczkę hop, tralala, a tu hyc na ramię chochlik i jął mi szeptać: - jeszcze kawałek, jeszcze kilka metrów, o tam za górkę, o tu do następnej kapliczki, o tam za kilka betonowych płyt, cmok, tirli tirli…
Tak o to kucam pod spalonym dębem na cmentarzu w Dźwiniaczu i nucę Hospody Pomyluj…
Sam jak palec…
Zbliżając się do hoteliku w Tarnawie zaczęło grzmieć… te kilka uderzeń piorunów pełznące z nad Beniowej mogło znaczyć tylko jedno. Zaczęło się… I rzeczywiście, przy parkingu banda Forumowiczów, co rusz to śmiechem wybucha, i nie wiem czy to ta burza jeszcze tak dudni po lesie czy już My. Chwilę zajęło tylko by pod wiatą Wiara się zebrała przy ogniu. Część oficjalna, powsimordzenie, za które Dziękuję, i nie wiedzieć, czemu mi tę grafomanię tak szczodrze doceniając. A potem to już losowania, fanty, śmiech …i się burza rozeszła. Rozmowy o wszystkim i o niczym, deszcz to chyba tylko taki jak z pastorowego kropidła. Manio wielkoformatowy z gitarą, Ludź na Ludziu, masaże, tańce, chórki, kabaret, dobre duchy, hulanki, swawola…
A kto bogatemu zabroni?!
*Beczkowóz- ekipa , to tak bo ilekroć się spotkamy to jest beka! Bekowóz kojarzy się z bekaniem, stąd właśnie Beczkowóz (i z beką i z Browarem)
**krowcze - no bo jak nazwać ser owczy kiedy jest robiony na krowim mleku?
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
A mnie nurtuje i nurtuje: kto zeżarł pierogi?
Wieczorem na gali pojawiło się spore pudło, jak po telewizorze kineskopowym, zawierające ponoć gar pierogami wypełniony. I przez chwilkę był on prawie mój! Ponieważ Wojtek nie mógł osobiście odebrać tej nagrody, don Enrico zapytał mnie, czy mogę się nią zaopiekować? Ja udając obojętność odpowiedziałem: czemu nie! I w tym momencie, cholera, za głośno przełknąłem ślinę! Enrico przewiercił mnie wzrokiem, nastroszył wąsa, położył łapę na pudle i zaśpiewał kawałek Martyny Jakubowicz: „plany rzecz ulotna, marzenia łatwo się psują” - zapomnij! Łatwo powiedzieć...
Wszystkim Współuczestnikom spotkania serdeczne dzięki za Wspaniałe Towarzystwo!
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
kto zeżarł pierogi?
"(...) Dochodzi jedenasta - rzekł Puchatek wesoło. - Akurat nadszedł czas na małe Conieco"
https://lh4.googleusercontent.com/-p...0/DSC05022.JPG
Było pysznie! Dziękuję wszystkim za wieczorne
Cytat:
Ludź na Ludziu, masaże, tańce, chórki, kabaret, dobre duchy, hulanki, swawola…
,
Piskalom i Wojtowi za bagno zwyczajne i tropienie żubrów, Klubowi Rzeszowskiemu za atrakcje dedykowane ("no co ty, nie idź na Bukowe, chodź z nami, tam będą cmentarze").
Cudownie było spędzić z Wami czas :)
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez
Mamcia DwaChmiele
"(...) Dochodzi jedenasta - rzekł Puchatek wesoło. - Akurat nadszedł czas na małe Conieco"
pierwej wareniki po szczerbińsku, teraz 'to wczesne śniadanie'. czy aby nie jesteśmy nazbyt okrutni wobec Wielkiego Nieobecnego? ;oDDD
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
A mnie nurtuje i nurtuje: kto zeżarł pierogi?
Jedno jest pewne - same się nie zjadły :twisted:
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez
mavo
...W trakcie obrad wypaliłem kilka.Jakież było moje zdziwienie a nastepnie rozpacz gdy w niedzile rano po zrobieniu kawy chciałem rozpocząć dzień Paczka była PUSTA...
Bez bicia przyznaję się do trzech sztuk.Ale też przypomnę Ci że ta paczka została wypatrzona przez czujne oczy i opróżniona błyskiem,omawialiśmy jej pustość podczas imprezy dwukrotnie :twisted:
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
W zasadzie Trzykropek omówił w jak zwykle niedostępnym dla mnie stylu całkiem udany wyjazd i równie udaną imprezę.Plan oficjalny był zredukowany do rozsądnych rozmiarów (za co Marcowemu chwała),Towarzystwo wyborne,pogoda znakomita (mały incydent tylko podkreślił jej jakość),przyroda za...,hmmm,tego, elegancka ;) Współkimbowiczom wielkie dzięki za udany wieczór.
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Pewnie i nie warto tego dalej roztrząsać,ale jak by nie liczyc brakuje mi dalej 9 papierosow.
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Podczas gdy innym znikało to u mnie przybyło
.... 7 pustych butelek po winie
i nie wiem doprawdy jak to się stało , bo nie przypominam sobie bliskich kontaktów z tym płynem Bachusa.
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez
trzykropkiinicwiecej
jaskrawo bukowa zieleń.
tego widoku zazdroszczę najbardziej :)
(oczywiście oprócz samego KIMBowania;))
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Noo, no, nie rozpędzajcie się tak w tych pochwałach. Jakoś nikt nie wspomina tego czego nie było............
Nie było zasięgu, Matragony, Krysi, Hotelu Górskiego, WPP (dwojga imion) LBP und zu weiter.............
Ale klimat k...... był taki i ludzie tacy że za wszystko starczyło. Dziękuje wszystkim za wszystko, pozdrawiam! + Pastor ręką własną
PS Szanowny Mavo! Wspomniałeś że jedna z dwóch nawiedzających Cię w niedzielny poranek osób, przyznała się do wypalenia jednego..... Żeby sobie poprawić reputację, wyjaśniam że to nie ja.............. się przyznałem, nawet nie dlatego że nie wypaliłem, tylko dlatego że ja się nigdy do niczego nie przyznaje!
Szan. Jasiu! Nie rób już więcej afery, albowiem napisał apostoł Paweł w Liście do Koryntian ".....ciało Wasze niechaj będzie jak Świątynia........". A widziałeś Ty Mavo świątynie z której by się tak dymiło jak z Twojej z przeproszeniem gęby??? + P....
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Też partycypowałem w zaginionych pierogach w ilości dwóch sztuk, były bardzo smakowicie przypalone. Trochę się dziwię, że przetrwały aż do niedzielnego poranka, ale jednocześnie się cieszę, że się załapałem na tzw. krzywy ryj :D
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
było wspaniale i niczego nie brakowało -świetni ludzie, bieszczady, pogoda (deszczyk też był uroczy), niebo pełne gwiazd, szum rzeki i szum ogniska, miłe chwile, śpiewy (tu pozdrawiam Julie Piskalową:)), wędrówki na Dydjową i Dźwiniacz z chwilami zapomnienia a później Kermasz Łemkowski. pół godziny snu wystarczyło by w tą noc bawić się do końca -i miło że przybyła eskorta by wyrwać mnie z moich motylków... :) czego się nie robi dla Bieszczadów, kocham je jak jasna cholera:) pozdrawiam wszystkich gorąco i dzięki. pozdrawiam też tajemniczego sąsiada z namiotu obok :}}} do zobaczenia następnym razem, mam nadzieję że nie w Ustrzykach, no chyba że chcemy dołączyć do typowej stonki turystycznej.
no ale kto bogatemu zabroni? :))))
Miejscowy, ballada o św Mikołaju to najpiękniejsza piosenka o Bieszczadach:) więc nie mogło jej nie być. szkoda że nie doczekałam się pewnej piosenki ale powiedziano mi że zagrano ją gdy byłam w motylkach, więc pewnie słuchałam jej w innym wymiarze:)
a teraz do roboty
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez Browar
Plan oficjalny był zredukowany do rozsądnych rozmiarów
Doszło do mnie, że jakoś umknął nam nawet żelazny dotychczas punkt KIMB-u, czyli autoprezentacja uczestników. Ale jak tak patrzę na zbiorczą fotkę, to stwierdzam z satysfakcją, że wszystkich zdjętych jestem w stanie zidentyfikować, także nowych KIMB-owiczów, a nawet
Cytat:
Zamieszczone przez jimi_
tajemniczego sąsiada z namiotu obok
więc może to jest słuszna droga :grin:
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez
Marcowy
Doszło do mnie, że jakoś umknął nam nawet żelazny dotychczas punkt KIMB-u, czyli autoprezentacja uczestników..............
...............................może to jest słuszna droga :grin:
Tego punktu obrad naprawde mi brakowało. Koniecznie chciałem się dowiedzieć jaka jest etymologia jednego z nicków, mianowicie: "MamciaDwaChmiele". Z racji wieku i wyglądu bardziej by mi pasowało "CórciaDCH". Niestety,zapytać nie pozwoliła mi wrodzona nieśmiałość i skromność!
Bunkrów też nie było.... ale i tak było zajebiście!!! + P....
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez
Pastor
Koniecznie chciałem się dowiedzieć jaka jest etymologia jednego z nicków, mianowicie: "MamciaDwaChmiele"
Nie byłeś Pastorze jedynym, którego to nurtowało ;)
Ot i cała geneza znajduje się tutaj:
http://forum.bieszczady.info.pl/show...l=1#post128083
Dodam tylko, że autorem nicka jest Miejscowy.
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez
Pastor
Tego punktu obrad naprawde mi brakowało. Koniecznie chciałem się dowiedzieć jaka jest etymologia jednego z nicków, mianowicie: "MamciaDwaChmiele". Z racji wieku i wyglądu bardziej by mi pasowało "CórciaDCH". Niestety,zapytać nie pozwoliła mi wrodzona nieśmiałość i skromność!
(...).
Nie wiem jaka jest etymologia, ale coś mi się kojarzy z zimowych wojaży, że gdy wszyscy przemarznięci wędrowcy zamawiali grzańca, to ona zamawiała dwa.
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez
Marcowy
Doszło do mnie, że jakoś umknął nam nawet żelazny dotychczas punkt KIMB-u, czyli autoprezentacja uczestników. Ale jak tak patrzę na zbiorczą fotkę, to stwierdzam z satysfakcją, że wszystkich zdjętych jestem w stanie zidentyfikować, także nowych KIMB-owiczów, a nawet
więc może to jest słuszna droga :grin:
W sumie : SAMI SWOI
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Podczas gdy innym znikało to u mnie przybyło
.... 7 pustych butelek po winie
i nie wiem doprawdy jak to się stało , bo nie przypominam sobie bliskich kontaktów z tym płynem Bachusa.
Ach to chyba moje okładki z wigilijnych bajek :-P
Wielkie dzięki za wspaniałe KIMBowe chwile.
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Wrócili my.
Nie będziemy oryginalni i też przyłączamy się do ogólnych, tradycyjnych, międzyludzkich, wzajemnych, spontanicznych, serdecznych podziękowań. Miło było zobaczyć stare poczciwe ryjki, i poznać kilka ryjków nowych.
Marcowy, Mamciu, Hero, 3Kropku, Pastorze, (a także pozostali ze zdjęcia)- szczególne podziękowania.
Pewnie później cóś jeszcze dopiszę.
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Rozesłałem Wam linki do zdjęć z KIMBu, tu na priv, na fb, na skype i gg i gdzie do kogo kontakt miałem. Jeśli ktoś był, a nie dostał, to z góry przepraszam i proszę się upomnieć.
-
4 załącznik(ów)
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Niech i ja rzeknę kilka słów wspomnień kimbowych.
Zaczęło się zieloną łagodnością pagórków, które łagodnie kołysząc prowadziły mą ulubioną trasą (przez Jawornik R.) w stronę Biesów i Czadów.
Po drodze jedna z mych kapliczek.
Załącznik 28513
o której nie wiem nic, a mimo to kusi aby przystanąć na chwilę w tym pędzącym świecie.
Jeszcze godzinka i mogę spokojnie zasiąść na "beleczce" co by zacząć łapać bieszczadzkie klimaty i podyskutować z miejscową ludnością o dużych problemach tego małego świata.
Za chwilę wyląduję w Mavo-landii gdzie komórki bezskutecznie usiłują nawiązać nić z cywilizacją.
Jak dobrze spojrzeć na cywilizację z dystansu ptaka
.
Załącznik 28514
.
A zachodzące słońce maluje swoje niepowtarzalne klimaty (oj! nasz Pierogowy fotografik wycinął by z tego cudeńko)
.
Załącznik 28515
.
Słońce kończy już swój dzień pracy, a ja gubię się w tym lesie, szukając dziury w całym. Co gorsza , nie mam mapy, kompasu, ani (o zgrozo !) żadnego innego giepeesa. Po głowie chodzą mi tylko wskazówki Bazyla , którymi kierując się mam z pewnością znaleźć te jaskinie.
Ale zamiast jaskiń piętrzą się przede mną kolejne wyniosłe skałki
.
Załącznik 28516
.
Pewność , pewnością ale wracać trzeba, przecież w planie jest dzisiaj Tarnawa. Zaglądam na chwilę do Mavo i okazuje się że ta chwila
przeciągnęła się do następnego dnia.
a przecież sam Piskala przestrzegałem :
Cytat:
Zatem sugeruję jego gościnność potraktować z umiarem.
Jeśli tego nie zrobisz to te "całe dwa dni" przeciągną Ci się ...
I jak opuścić miejsce z płonącym ogniskiem przy którym tyle przyjaznych duszyczek wciska się pomiędzy dźwięki gitary wirtuoza Manio.
Ech ! nawet wspomożenie bratnie nie pomogło rozstrzygnąć dylematu : pszeniczne czy pszeniczniak.
Niektórzy to mieli dobrze czytając wigilijne bajki :mrgreen:.
(jutro c.d)
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez
Hero
Jeśli ktoś był, a nie dostał, to z góry przepraszam i proszę się upomnieć.
Nie byłem, ale zdjęcia chętnie bym zobaczył.
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez
andrzej627
Nie byłem, ale zdjęcia chętnie bym zobaczył.
Trza było być, i, mam nadzieję, że w przyszłym roku to nadrobisz 8) Zwłaszcza, że niektórzy już się za Tobą stęsknili.
-
2 załącznik(ów)
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Ja też wtrącę swoje trzy po trzy.
Na wilję kimbu dotarłem do pięknie położonej rezydencji Mavo. Jak przystało na wigilijny wieczór, Gospodarz zaserwował nam niezliczoną ilość wędzonych karpi, które brał ponoć gdzieś zza domu. Chyba musi na tych łąkach je wypasa, czy jak? Najbardziej zadowolony był Ryba (Komisarz), karpie też się nie skarżyły. Cuda działy się niesłychane, puste butelki wina zamieniały się w pełne a pełne w puste!
Manio wycinał na gitarze, chóry anielskie wspomagały Go słowiczym śpiewem:
Hej! Ha! Kolejkę nalej!
Hej! Ha! Kielichy wznieśmy! – niosło się doliną potoku i powracało echem:
To zrobi doskonale
Morskim opowieściom!
Góry, ryby, zabawa, śpiew – tutaj video relacja z Nasicznego (specjalnie dla Andrzeja:wink:):
http://www.youtube.com/watch?v=bjp3pLwkLZg
Impreza była kiepska, o szóstej rano jak wyruszałem w dalszą drogę, wszyscy już spali!
Doturlałem się do miejsca docelowego, mijając po drodze tereny kopalniane:
Załącznik 28519
i ogród zoologiczny:
Załącznik 28520
C.D.N.
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Wędzony karp-bardzo specyficzna ryba, dla mnie paskudna, ale już pierogi wyglądały przesmacznie!
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez
Krysia
Wędzony karp-bardzo specyficzna ryba, dla mnie paskudna, ale już pierogi wyglądały przesmacznie!
Kazda ryba jest dobra!!! a jeszcze wedzona- mniam!!!
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
No właśnie nie każda. Karp ma bardzo specyficzny smak i kolor;-)
Albo się nim zachwycasz, albo nie przełkniesz.
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Ważne , aby rybka mogła pływać, a wody tym razem w Nasicznem nie brakło.
Dzięki jej pompowaniu miałem okazję poznać najlepsze w Bieszczadach miejsce do prania włosów ( z głową w potoku)
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez
Krysia
Wędzony karp-bardzo specyficzna ryba, dla mnie paskudna, ale już pierogi wyglądały przesmacznie!
Z pierogów to tylko Pierogowy.:lol:
Widze potrzebe pilnej reedukacji gastronomicznej.:lol:
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
hallo,
żałuję i zazdroszczę jednako -
tyle pozytywnej energii...i te pierogi (:( ) których nie miał kto zjeść ...
gratuluję wszystkim uczestnikom !!!
-
7 załącznik(ów)
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Sobota - dzień kulminacyjny. Lekki słoneczny poranek i lekki poranny rozruch, więc naznosiliśmy wody do studni w rezydencji Mavo.
Przy okazji okazało się nie ma sir Bazyla. Niestety dopadła go choroba gorgańska - a taki fajny chłop z niego był - ale odkąd wyrusza w trasę o 5-tej rano to już nie ma dla niego ratunku.
Pojazd przemieścił pierwsza grupę w miejsce zgrupowania w Tarnawie. Po drodze kolejne forumowe spotkanie, tym razem na drodze stanęła Jimi.
Logujemy się w hoteliku i teraz trudne zadanie : trzeba coś wymyślić.
W tym celu jedyny w okolicy wykwalifikowany przewodnik od tras lajtowych sięgnął po mapę
.
Załącznik 28539
Myśli i myśli i ...wymyślił : nie ma co kombinować, pójdziemy na Czubę
- ale jak tam trafić ?
- najlepiej po śladach ostatniego rimbowania.
- łatwiej powiedzieć , trudniej zrobić.
Przez te parę miesięcy leśnicy utworzyli nowe drogi które skutecznie mylą wytrawnych traperów.
Ostro pod górę przez las, ale czy to ten sam las ? jesienią jakieś inne barwy go zdobiły ?
.
Załącznik 28540
.
Zakosami i chaszczami pniemy się ciągle pod górę, alby na grani wypaść nagle na polankę.
Tak, to ta sama polanka, na której jesienią biliśmy rekord w leżeniu na trawie.
.
Załącznik 28541
.
Piękna polanka z pięknymi widoczkami , więc zaczyna się zabawa : co tam Panie widać w oddali ?
A może by tam dotrzeć ?
Ale jak tu myśleć o chodzeniu po górach kiedy jeden z kolegów ukrywający się na co dzień pod nazwą Miejscowy zupełnie się nie przygotował.
W sandałkach !:twisted:
może jeszcze w szpilkach by się chciało ?:mrgreen:
.
Załącznik 28542
.
Jak to chodzić w tak nie profesjonalnym towarzystwie. Przeczytał by se biedula na forum wątek o tym jakie powinny być buty na Bieszczady to by wiedział. Przecież ten wątek ma tylko 23 strony i trwa jedynie 5 lat.
Co innego inny kolega , prawidłowo obuty , który ani się nie obejrzał a już go wyniosło na Bukowe
.
Załącznik 28545
.
leżąc na trawce na Bukowym skupiłem się na trawce z pejzażem horyzontalnym (trochę nie banalnym)
Ale czy można w parku leżeć na trawce ?
.
Załącznik 28546
.
ale ileż można leżeć na trawce wpatrując się w kolejne odsłony zieloności
podczas gdy oni tam już kimbują ?
Załącznik 28547
czas zmierzyć się kulminacją.
-
6 załącznik(ów)
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
... o szóstej rano jak wyruszałem w dalszą drogę, wszyscy już spali!
Doturlałem się do miejsca docelowego,...
I okazało się, że tutaj też już wszyscy poszli spać. Mitrężąc czas wciągnąłem piwko zagryzając je fasolką z chlebem. Po godzinie pojawił się Trzykropek, ale na razie nie mógł ogarnąć myśli w jakim kierunku i kiedy dziś wyruszy. Zbytnio się temu nie dziwiłem widząc, że zapomniał nawet buty ubrać. Jako że byłem skompletowany wyruszyłem w kierunku drewnianych pomostów. Lezę sobie ulicą i ciągle się oglądam, a to na lewo:
Załącznik 28548
a to na prawo:
Załącznik 28549
i znów na lewo:
Załącznik 28550
żeby mnie co nie rozjechało na tym płatnym odcinku BdPN-owskiej autostrady.
Cały urok dreptania w pełnym słońcu po asfalcie popsuł mi Bob zajeżdżając drogę z podchwytliwym pytaniem:
- Wsiadasz?
- A niech to szlag! Wsiadam.
Pojechali my, wysiedli, rozleźli się po okolicy:
Załącznik 28551 Załącznik 28552 Załącznik 28553
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Bazyl, bardzo refleksyjne to zdjęcie z krzyzykiem na tle (bodajże) kopy bukowskiej..
ja mam takie:
http://www.joplin.republika.pl/1910r.jpg
zrobione 2 lata temu, nie jest rewelacyjne bo fotografem nie jestem ale lubię je
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Właśnie wróciliśmy z Renatką do rzeczywistości! Krzaczory nas zatrzymały. czasami tak bywa... I dobrze! Dlatego dopiero teraz dziękujemy,,,
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez
jimi_
pozdrawiam też tajemniczego sąsiada z namiotu obok
Właśnie wróciłem, więc wreszcie mam okazję odwzajemnić pozdrowienia koleżanki z biwaku.
Domek złożyłaś z kobiecym wyczuciem - w ciągu następnych dwóch godzin dwie niewielkie burze się zdarzyły.
Pozdrawiam także KIMB-owiczów i dziękuję za miłe towarzystwo.
ps.
- papierochy paliłem swoje,
- do jednego pieroga się przyznaję (dla towarzystwa)
-
Odp: KIMB 2012 - organizacja
Cytat:
Zamieszczone przez
Mundek
...Pozdrawiam także KIMB-owiczów i dziękuję za miłe towarzystwo....
I pomyśleć, że ktoś wysunął supozycję, iż możesz być tajemniczym cichociemnym z zielonego forum...
Dziękujemy za wypożyczenie głośniczków do "kieszonkowego Mania" ;)