Odp: Czy "zakapior" Bieszczadzki to idol?
Jestem rozdarta wewnętrznie. Nie lubię kultu zakapioryzmu ale też nie uważam zakapiorów namaszczonych przez Potockiego za meneli. Mniejszość z nich znam służbowo. Moim zdaniem ten strumyczek przerwał tamę i swobodnie rozlewa się po Bieszczadach. Zwróćcie uwagę na jedno. Prawie każdy z nich jest lub czuje się artystą. Wśród zakapiorów z pierwszego wydania są: Pękalski, Żyto-Żmijewski, Szociński, Zubow (moim zdaniem bardzo utalentowany rzeźbiarz), Łysy. Są także osoby wyjątkowe jak Lutek, Majster Bieda, Viktorini znakomicie znający Bieszczady. Byli także ci komercyjni, których serdecznie prywatnie i służbowo nie cierpię czyli Bross i Lach.
Potem został zorganizowany pierwszy złaz zakapiorski. I tu pojawiają się przeróznej maści zakapiorzy. Następnie w ten nurt wkracza Jano-rzekomy pustelnik,fotograf. Pierwszy album wydał mu chyba Barszczu. W miarę mi się podobał. A potem co się dzieje. Pojawiają się zakapiorzy z nadania Jano. W tym roku zostaje wydany album ze zdjęciami Jano, z tego co orientuje się w dużej mierze finansowany przez gminę Solina. Moim zdaniem porażka. Pierwszy kamyk rozpoczynający lawinę. Wśród zakapiorów wróć twarzy bieszczadzkich jest m.in. Daniel szef krainy wilka, człowiek sukcesu, zaprzeczenie zakapioryzmu i wójt gminy Solina. A potem w rocznicę powstania zapory w Solinie Jano wraz z samorządowcami z Soliny i szefem firmy Papirus wydają coś przekomicznego, moim zdaniem najbrzydszą i najgorszą książkę roku. Znowu nazwijmy to pstrykadła przedstawiające twarze zakapiorów?bieszczadników?, niewiele te zdjęcia mają wspólnego z portretami. Następnie zostaje wydany ten kalendarz. Sądzę, że to osobiści Jano jako organizator złazów i autor tych publikacji w duzej mierze odpowida za 'sparchacenie" zakapioryzmu.
Coraz więcej osób i firmchce zarobić na zakapiorach. Takze spoza regionu. Książka o której pisaliśmy w bibliografii bodajże nazywa się "Tajemnice Bieszczadu" wydałojakieś nieznane mi wcześniej wydawnictwo z Torunia. Co będzie dalej? Ano zakapiorzy nadal będą mnożyć się, a firmy na tym zarabiać.
Odp: Czy "zakapior" Bieszczadzki to idol?
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Jestem rozdarta wewnętrznie. Nie lubię kultu zakapioryzmu ale też nie uważam zakapiorów namaszczonych przez Potockiego za meneli. Mniejszość z nich znam służbowo. Moim zdaniem ten strumyczek przerwał tamę i swobodnie rozlewa się po Bieszczadach. Zwróćcie uwagę na jedno. Prawie każdy z nich jest lub czuje się artystą. Wśród zakapiorów z pierwszego wydania są: Pękalski, Żyto-Żmijewski, Szociński, Zubow (moim zdaniem bardzo utalentowany rzeźbiarz), Łysy. Są także osoby wyjątkowe jak Lutek, Majster Bieda, Viktorini znakomicie znający Bieszczady. Byli także ci komercyjni, których serdecznie prywatnie i służbowo nie cierpię czyli Bross i Lach.
Potem został zorganizowany pierwszy złaz zakapiorski. I tu pojawiają się przeróznej maści zakapiorzy. Następnie w ten nurt wkracza Jano-rzekomy pustelnik,fotograf. Pierwszy album wydał mu chyba Barszczu. W miarę mi się podobał. A potem co się dzieje. Pojawiają się zakapiorzy z nadania Jano. W tym roku zostaje wydany album ze zdjęciami Jano, z tego co orientuje się w dużej mierze finansowany przez gminę Solina. Moim zdaniem porażka. Pierwszy kamyk rozpoczynający lawinę. Wśród zakapiorów wróć twarzy bieszczadzkich jest m.in. Daniel szef krainy wilka, człowiek sukcesu, zaprzeczenie zakapioryzmu i wójt gminy Solina. A potem w rocznicę powstania zapory w Solinie Jano wraz z samorządowcami z Soliny i szefem firmy Papirus wydają coś przekomicznego, moim zdaniem najbrzydszą i najgorszą książkę roku. Znowu nazwijmy to pstrykadła przedstawiające twarze zakapiorów?bieszczadników?, niewiele te zdjęcia mają wspólnego z portretami. Następnie zostaje wydany ten kalendarz. Sądzę, że to osobiści Jano jako organizator złazów i autor tych publikacji w duzej mierze odpowida za 'sparchacenie" zakapioryzmu.
Coraz więcej osób i firmchce zarobić na zakapiorach. Takze spoza regionu. Książka o której pisaliśmy w bibliografii bodajże nazywa się "Tajemnice Bieszczadu" wydałojakieś nieznane mi wcześniej wydawnictwo z Torunia. Co będzie dalej? Ano zakapiorzy nadal będą mnożyć się, a firmy na tym zarabiać.
1.Wielu ,bardzo wielu przewodników lansuje Bieszczady przez zakapioryzm
2.Menele to ci ,którzy się podczepiają
3. Ani pustelnik ani fotograf (pomimo niezłego sprzętu)
4."Bieszczadzkie Twarze" to po prostu bieszczadzkie twarze, brakuje Świerczewskiego bo to ani chybi bieszczadzka twarz.Podobnie jak z wieloma publikacjami niektórzy właściciele "twarzy" nie mieli pojęcia o tym ,że znaleźli się w albumie.Doszło do tego ,że część ludzi czuje lekkie zmieszanie/konsternację na pytanie " A pan/pani jest w tym albumie?" bo dla części turystów i innych takich przynależność do grupy jest wyznacznikieem tego że jest się kimś.
5. To ,że wiele firm chce zarabiać na "towarze" nie jest naganne. Naganne jest to jak się ten "towar" podaje. Mnie nie podniecają historie o tym jak to ktoś się wylał na środku w knajpie pełnej turystów. U siebie czasem spotykam się z lekceważeniem ludzi (artystów, twórców) przez turystów ,którzy wiedzeni wiedzą z książek wiadomych uważają ,że obraz czy rzeźbę można kupic za flaszkę taniego wina.
6. Nigdy nie uważałem ,że wartość człowieka zależna jest od tego czy jest zakapiorem lub bieszczadnikiem.
7. "Sparchacenie" trafne słowo
Odp: Czy "zakapior" Bieszczadzki to idol?
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Coraz więcej osób i firmchce zarobić na zakapiorach. Takze spoza regionu. Książka o której pisaliśmy w bibliografii bodajże nazywa się "Tajemnice Bieszczadu" wydało jakieś nieznane mi wcześniej wydawnictwo z Torunia. Co będzie dalej? Ano zakapiorzy nadal będą mnożyć się, a firmy na tym zarabiać.
A co to, gdzieś jest napisane że o B. mają wydawać tylko lokalne wydawnictwa? Co za różnica - a akurat przykład na który się powołujesz jest średnio trafiony... Chyba że zaliczysz ich do jednych z pierwszych, którzy chcieli na tym zarobić, zważywszy że wydali większość pozycji Szocińskiego, ale tez i inną poezje m.in. o B - choćby wiersze Wuki (może skojarzysz...)
Z parchaceniem zakapioryzmu dużo racji, czyli wszystko jest na dobrej drodze :) Ci medialni robią opinię reszcie. Nadejdzie czas że uważać się za zakapiora, być nim, będzie obciachem, powodem do śmieszności, nikt już nie będzie się chełpił że zna tego i tego, nikt nie będzie chciał robić sobie z nim zdjęć. Kwestia czasu.
Odp: Czy "zakapior" Bieszczadzki to idol?
Samotnik bieszczadzki i abnegat wypromował się kiedyś sam,jako autentyk,ale "menelizm' to problem społeczny,gdy co dzień mówi się człowiekowi: jesteś wolny,suwerenny i demokratyczny,więc żyj albo umrzyj,jeśli nie umiesz żyć.Nie każdy potrafi pływać,by nie utonąć. W całym kraju wiek produkcyjny niewiele znaczy,gdy życie zatrzaśnie drzwi.A cwaniactwo było,jest i będzie w krainach życzliwych bliźnich,no bo kto da nam chleb,jeśli nie damy sobie sami?
Odp: Czy "zakapior" Bieszczadzki to idol?
Bieszczadzki samotnik i abnegat wypromował się sam,a "menelizm" to produkt spoleczny,a nie "wstydliwy folklor".
Odp: Czy "zakapior" Bieszczadzki to idol?
Przepraszam za powtórkę tezy ,ale serwer zawiesza się. Pozdrawiam.
Odp: Czy "zakapior" Bieszczadzki to idol?
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Coraz więcej osób i firmchce zarobić na zakapiorach. Takze spoza regionu. Książka o której pisaliśmy w bibliografii bodajże nazywa się "Tajemnice Bieszczadu" wydałojakieś nieznane mi wcześniej wydawnictwo z Torunia.
To jest wydawnictwo Wuki.
B.
Odp: Czy "zakapior" Bieszczadzki to idol?
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
A co to, gdzieś jest napisane że o B. mają wydawać tylko lokalne wydawnictwa? Co za różnica - a akurat przykład na który się powołujesz jest średnio trafiony... Chyba że zaliczysz ich do jednych z pierwszych, którzy chcieli na tym zarobić, zważywszy że wydali większość pozycji Szocińskiego, ale tez i inną poezje m.in. o B - choćby wiersze Wuki (może skojarzysz...)
Nie wiem czy średnio trafiony. Na pewno kontrowersyjny. Piotrze ja niektórych z tych ludzi znam.
Wiem ile osób na nich dosłownie żeruje. Nie zarabia ale żeruje. Mam pytanie. Czy zakapiorzy mają z tego zarabiania na legendzie choć złotówkę? W chwili obecnej Sikorka nie będąc ubezpieczony jest w szpitalu. Ile osób wie o tym, ilu z żerujących na kulcie zakapiorów pomaga mu? To ludzie nie mający nic wspólnego z tym żerowiskiem zbierają dla niego pieniądze.
To drugie dno zakapioryzmu. Coby nie mówić o krainie wilka, która ponoć pasożytuje na Bieszczadach (dziś pewna osoba zarządzająca ośrodkiem coś takiego mi powiedziała) ale Daniel każdego z zakapiorów pracujących przy realizacji programów jak na warunki bieszczadzkie bardzo dobrze wynagradza. Ponad to sama widziałam kilkakrotnie jak wyjmował własne pieniądze aby kupić obiad głodnym legendom. Może szanowni zarabiający na zakapioryźmie pójdą w ślady komerchy i także zaczną tym ludziom płacic. Tak aby chociaż mieli jeden ciepły posiłek dziennie.
Odp: Czy "zakapior" Bieszczadzki to idol?
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Może szanowni zarabiający na zakapioryźmie pójdą w ślady komerchy i także zaczną tym ludziom płacic. Tak aby chociaż mieli jeden ciepły posiłek dziennie.
Tak ,tylko kto sie teraz przyzna ,że zarabia?
Odp: Czy "zakapior" Bieszczadzki to idol?
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Nie wiem czy średnio trafiony. Na pewno kontrowersyjny. Piotrze ja niektórych z tych ludzi znam.
Ale nie jesteś jedyna osobą na świecie, która niektórych zna - naprawdę.
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Wiem ile osób na nich dosłownie żeruje. Nie zarabia ale żeruje. Mam pytanie. Czy zakapiorzy mają z tego zarabiania na legendzie choć złotówkę?
Część żeruje, część pewnie nie, normalne. Ci co bardziej obrotni to chyba jednak mają - taki wspomniany wyżej R.Sz. przecież książek za friko nie sprzedaje, zwłaszcza że ceny ma bardzo różne - zależy kto się trafi i jaki humor :) Ci, którzy nie maja takiej możliwości - nie zarabiają to oczywiste. Czasem jest możliwość a nie ma chęci lub pomyślunku - w sumie za sprzedaż wizerunku pod dowolną postacią zawsze można coś wyciągnąć. Jeżeli się robi za małpę, która oglądają turyści podjeżdżający autokarem na spotkanie z "zakapiorem" to też chyba nie za friko? Więc można - jeśli się chce, mieć coś z tego żerowania, albo się mówi turystom i innym pismakom wyp$&%$#! i nie płacze wtedy że żerują.