Odp: Najlepsze ryby w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
Marcin
Mógłby mi ktoś wytłumaczyć dlaczego wędkarze na ogół nie lubią jeść ryb?
Hmm... - jeść może lubią, ale nie każdy lubi ryby zabijać. Dochodzi to tego również chęć ochrony naszych polskich niezbyt "rybnych" łowisk przed "wyłowieniem do spodu"...
Tak na marginesie dodam, że np. w Anglii zabieranie złowionych ryb słodkowodnych jest bardzo niemile widziane wśród wędkarzy, a osoba która dokonuje "tego czynu" jest uznawana za wędkarskiego "dresiarza-troglodytę"...
Tak w temacie - z ryb słodkowodnych żyjących w Polsce, za "zjadliwe" uważam tylko sandacze, pstrągi potokowe i sumy.
A co do rybek serwowanych nad Soliną, to (chyba) nie pochodzą one z tego zbiornika...(nie słyszałem o odłowach sieciowych w tym zbiorniku, oraz sprzedaży ryb w ten sposób złowionych) - jeśli się mylę, to proszę mnie poprawić.
Zresztą ryby z Soliny raczej nie mają tendencji do "zajeżdżania mułem" - to raczej kwestia świeżości ryby (i oleju), przyprawienia, oraz tego, co rybka jadła za życia (to tak jak z kurczakiem "od babki", a kurczakiem z fermy, dodatkowo natartego "Ludwikiem" w supermarkecie).
Pozdrawiam
Odp: Najlepsze ryby w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
Marcin
Smażalnie nad zalewem serwują najczęściej rybkę z zalewu, która za przeproszeniem wali mułem.
A które to smażalnie oferują rybkę z zalewu?????
pzd->kamil
Odp: Najlepsze ryby w Bieszczadach
Nie robiłem nigdy sądy w tym temacie, ale jak widziałem menu, a na nim rybki to zawsze mnie się kojarzyły nazwy ryb z tymi występującymi w zalewie... jeśli to nie są zalewowe ryby to i tak nie załatwia sprawy smaku... smak mułu i smak szronu z zamrażalki czuć.
Jeśli chodzi o koligacje rodzinne barów na zakręcie w Terce to nie jestem pewien... informacja zasłyszana.
Pogromcy mitów i sceptycy wiecznie czujni :razz:
Odp: Najlepsze ryby w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
Marcin
Jeśli chodzi o koligacje rodzinne barów na zakręcie w Terce to nie jestem pewien... informacja zasłyszana.
Pogromcy mitów i sceptycy wiecznie czujni :razz:
Będąc ostatnio, zajechałem do Terki na pstrąga, a że nie znałem szczegółowych okoliczności - "przysiadłem się do Córki" . Świeża ryba, grilowana na ogniu na moich oczach - smak, zapach naprawdę ok.
Chwila rozmowy z gospodarzami - o sąsiedztwie mówią per Tata lub Teść. Nie wiem po co mieliby tak ściemniać. Nawet dobre słowo usłyszałem, że wędzone, to w sąsiedztwie dobre robią, itp.
Kto wie jak to naprawdę jest z tymi koligacjami.... Może to współpraca jest, a konkurencja to tylko na niby, dla podkręcenia publiczności :lol:.
Grunt, że rybka smaczna była i polecać można.
Pozdrawiam
Jank
Odp: Najlepsze ryby w Bieszczadach
..... usłyszałem, że wędzone, to w sąsiedztwie dobre robią, itp.
Właśnie.....
Funkcjonujące smażalnie są mniej lub bardziej znane,są reklamowane,polecane, wychwalane.... .
Choć zabrzmi to dziwnie-lub dziwacznie-brak jest wędzarni ryb(brak lub nie wiem nic o istniejących). A ryba prosto z wędzarni to -moim zdaniem-rarytas, wyszukany smakołyk(choć niezwykle prosty).
Można wędzić praktycznie wszystkie ryby. Żadna ale to żadna nie będzie "waliła mułem" i raczej nie będzie potrzebna cytryna by "redukowac " smak (chyba , że ktoś akurat ma takie upodobanie). Podana na ciepło (prosto z wędzarni) zadowoli nawet nawybredniejszego (wiem to po sobie;);)). Praktykowałem tą czynność jako ciąg dalszy wędkowania (wtedy bardziej efektywnego).
Ciekaw jestem czy Waszym zdaniem mialy by sens takiewędzarnie w Bieszczadach?
PF
Odp: Najlepsze ryby w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
PiotrekF
A ryba prosto z wędzarni to -moim zdaniem-rarytas, wyszukany smakołyk(choć niezwykle prosty).
Można wędzić praktycznie wszystkie ryby. Żadna ale to żadna nie będzie "waliła mułem" i raczej nie będzie potrzebna cytryna by "redukowac " smak (chyba , że ktoś akurat ma takie upodobanie). Podana na ciepło (prosto z wędzarni) zadowoli nawet nawybredniejszego (wiem to po sobie;);)).
Zgadzam się w 100%. Ryby wędzone i podawane na ciepło to rarytas. Przyrządzanie technicznie proste, ale trochę wprawy trzeba mieć. W warunkach domowych metoda rzadko stosowana głównie dlatego że nie "opłaca się" uruchamiać wędzarni dla 5 szt.
Cytat:
Zamieszczone przez
PiotrekF
Ciekaw jestem czy Waszym zdaniem mialy by sens takie wędzarnie w Bieszczadach? PF
Na pewno tak. Tyle ze nie jako całkowicie odrębna oferta, a raczej jako poszerzenie oferty smażalni. Wędzenie metodę "na gorąco" trwa jednak kilka godzin - więc "przepustowość" jest dość ograniczona. No i nie należy rezygnować z tych klientów którzy jednak wolą rybkę smażoną lub grillowaną. Ale pomysł jest świetny. Ta smażalnia, która go wprowadzi nie będzie żałować.
Odp: Najlepsze ryby w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
jank
Będąc ostatnio, zajechałem do Terki na pstrąga, a że nie znałem szczegółowych okoliczności - "przysiadłem się do Córki" .
(...)
Kto wie jak to naprawdę jest z tymi koligacjami.... Może to współpraca jest, a konkurencja to tylko na niby, dla podkręcenia publiczności :lol:.
(...)
Pozdrawiam
Jank
Też się z taką opinią spotkałem.
Poza tym, jak na warunki Terki, obie smażalnie są zbyt blisko siebie, aby miały stanowić rzeczywistą konkurencję. Ów bar w głębi też chyba należy do tej samej familii.
Analogicznie bywa z niektórymi stacjami benzynowymi, usytuowanymi nieraz naprzeciw siebie. Czasem nawet ceny etylin i oleju bywają w nich różne. A i tak obie należą do jednego przedsiębiorcy.
1 załącznik(ów)
Odp: Najlepsze ryby w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
PiotrekF
Można wędzić praktycznie wszystkie ryby.
Ja bardzo często wędze u siebie w ogrodzie. I w zasadzie muszę się z Tobą zgodzić z tymże jednak wyjątkiem, że do wędzenia zupełnie nie nadaje się tołpyga (jedyna ryba którą po uwędzeniu zmuszony byłem wyrzucić) i amur. A wędzę w zimnym dymie!
Swoją drogą - myślałem kiedyś o postawieniu beki gdzieś w okolicach zalewu. Kumpel szybko mnie jednak uświadomił, że w naszym kraju istnieją instytucje typu sanepid czy PIP i pomysł wybił mi z głowy. Wiadomo, beczka nie sterylna, a makrela zanurzona na 60-90 sek w 2% roztworze płynu wędzarniczego jak najbardziej.
Odp: Najlepsze ryby w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
stasiuvino
Ja bardzo często wędze u siebie w ogrodzie. I w zasadzie muszę się z Tobą zgodzić z tymże jednak wyjątkiem, że do wędzenia zupełnie nie nadaje się tołpyga (jedyna ryba którą po uwędzeniu zmuszony byłem wyrzucić) i amur. A wędzę w zimnym dymie!
Wędziłeś może certy ? - mnie zawsze szkoda ich zabić...(podobno b. smaczne po uwędzeniu). Prawda li to ?
PS.
wracając do rybki z Soliny - ona nie ma prawa "walić mułem", te ze smażalni kupowane są prawdopodobnie ze stawów hodowlanych (albo od kłusoli i "mięsiarzy" - ale te również nie powinny "walić mułem").
Odp: Najlepsze ryby w Bieszczadach
Nie, przyznam szczerze, że nigdy jej nie jadłem bo i nigdy nie złowiłem.