Ja bardzo często wędze u siebie w ogrodzie. I w zasadzie muszę się z Tobą zgodzić z tymże jednak wyjątkiem, że do wędzenia zupełnie nie nadaje się tołpyga (jedyna ryba którą po uwędzeniu zmuszony byłem wyrzucić) i amur. A wędzę w zimnym dymie!
Swoją drogą - myślałem kiedyś o postawieniu beki gdzieś w okolicach zalewu. Kumpel szybko mnie jednak uświadomił, że w naszym kraju istnieją instytucje typu sanepid czy PIP i pomysł wybił mi z głowy. Wiadomo, beczka nie sterylna, a makrela zanurzona na 60-90 sek w 2% roztworze płynu wędzarniczego jak najbardziej.



Odpowiedz z cytatem