10 załącznik(ów)
Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.
Wczoraj nie myślałem, że tak szybko napiszę dalszy ciąg. Chłopaki zaczęli jednak wyprzedzać nasze kroki :wink:
Popatrzyliśmy na niego jak sobie stoi. Niech sobie stoi i odpoczywa. Minęliśmy go i zeszliśmy z drogi na łąki. Łąki po dawnej wsi, której nazwa na pewno nie została zapożyczona od antytoksyny. Dziwną rzekę zostawiliśmy gdzieś po prawej stronie a my śmiało wędrowaliśmy po odkrytych pagórkach. Bez przesady z tym wędrowaniem. Bardziej natychalismy się widokami, a są tam prześliczne. Prowadziłem tak na oko. Chciałem dojść do miejsca, w którym jest skrzyżowanie dróg. I udało się. Schodząc z łąk po drodze minęliśmy stojący w trawach krzyż. Kiedy doszliśmy do tego skrzyżowania usłyszeliśmy zbliżający się w naszym kierunku hałas. Hałas zbliżał się od strony dwóch schronisk, z których jednego już nie ma. Po chwili pojawiły się dwa Wszędołazy, które ciągnęły po jednej przyczepie. Z każdej przyczepy patrzyły na nas smutne oczy, nad którymi powiewały grzywy. Nawet konie są smutne, kiedy je stąd wywożą. Nie poszliśmy w stronę schronisk i nie poszliśmy za odjeżdżającymi w stronę Podarkowa końmi. Poszliśmy prosto przed siebie, znaczy się na północ. Chciałem Renatce pokazać miejsce nad Dziwną Rzeką, które mnie urzekło w ubiegłym roku. I znowu mijamy krzyż, a raczej odnowiony postument bez krzyża. Dziwne jest to trochę, tak jakby ktoś krzyż odłamał…. Kiedy doszliśmy do celu byłem mocno rozczarowany. Miejsce nad Dziwna Rzeką z potężną skarpa na jej drugim brzegu wygląda bardzo ponuro. I te śmieci…Widzę w oczach Renatki rozczarowanie. W ubiegłym roku było słonecznie i upalnie, a dziś jest chwilami bardzo pochmurnie. Może to, dlatego? Doszedłem w tym miejscu do ciekawego wniosku. Gdybym był tu teraz po raz pierwszy, to na pewno nie chciałbym tu wrócić. A teraz wiem, że nawet jeżeli jakieś miejsce mi się dzisiaj nie podoba to warto za jakiś czas odwiedzić, bo może ono być całkowicie odmienione. Dziwna Rzeka obmyła nasze nogi, co przyniosło im dużą ulgę. Po odpoczynku wróciliśmy do krzyżówki. Tym razem nie weszliśmy na łąki tylko poszliśmy drogą, tak jak Wszędołazy z końmi jechały. Droga prowadziła nas wzdłuż rzeki. W pewnym miejscu rzeka i droga chyba się pokłóciły i postanowiły skrzyżować - nie miały jednak nic oprócz samych siebie do skrzyżowania i tak zrobiły. Szczęście, ze w tym miejscy był naprawdę niski stan wody i mogliśmy bez problemu przejść na tamtą stronę. Dalej droga doprowadziła nas do mostu. Znowu przekroczyliśmy rzekę tym razem jednak po moście i wróciliśmy do całkowicie wypoczętego samochodu.....
1 załącznik(ów)
Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.
Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.
Nie zauważyłem, więcmoże już nie ma...
Pozdrawiam
3 załącznik(ów)
Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.
Cytat:
Zamieszczone przez
bertrand236
Wczoraj...... Poszliśmy prosto przed siebie, znaczy się na północ. Chciałem Renatce pokazać miejsce nad Dziwną Rzeką, które mnie urzekło w ubiegłym roku.…. Kiedy doszliśmy do celu byłem mocno rozczarowany. Miejsce nad Dziwna Rzeką z potężną skarpa na jej drugim brzegu wygląda bardzo ponuro. I te śmieci…Widzę w oczach Renatki rozczarowanie. W ubiegłym roku było słonecznie i upalnie, a dziś jest chwilami bardzo pochmurnie....
Tu doszliście ? jak tu ,to "kawałek drogi"....ciekawie i interesująco piszesz,dobrze trzeba śledzić ,żeby wiedzieć gdzie byliście ?Ale o to chodzi właśnie.:-P
Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.
Chyba aż tak daleko to nieee ale i tak nogi czuliśmy ... :)
Pozdrawiam
8 załącznik(ów)
Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.
W przeciwieństwie do samochodu my z Renatką byliśmy zmęczeni. Godzina popołudniowa jest obiadu nie było, więc trochę burczy nam w brzuchach. Zaproponowałem smażony ser z frytkami. Widzę, ze oczy Renatce się zaświeciły. Pognałem, więc swoje kucyki mechaniczne w stronę smażonego sera. Dobre czasy nastały, nie ma kolejki oczekujących, się jedzie. Mijamy wieżę widokową, która ze względu na późną porę jest zamknięta i zatrzymujemy się przed miejscem, do którego jechaliśmy. Wychodzimy z auta jak paralitycy jacyś, wszystko nas boli. Szefowa sklepu próbuje nas wciągnąć do siebie ale robi to bezskutecznie. Nie ma takiego alkoholu, który w tej chwili odciągnąłby mnie w tej chwili od jedzenia. Zamawiamy pyszny obiad, a ja na dodatek popijam go Keltem. Jest dobrze. Do końca dnia mamy jeszcze trochę czasu. Rozkładam mapencję na stole i czytam. W głowie rodzi mi się pomysł. Wracamy do macierzy, ale to Renatka teraz powozi (Kelt). Nie rozpędza się mocno, bo wie, że za chwilę będzie skręcać w prawo. Boczną droga jedziemy w kierunku południowym. Mijamy jakiś ośrodek Wypoczynkowy i pomykamy dalej. Jedziemy do końca, to znaczy do wody. Tam zawracamy. Zatrzymujemy się przy kościele i przy cerkwi. Jest tu jeszcze coś. Jest tu Skansen Kultury Łemkowskiej. Tu schodzi nam więcej czasu. Niestety jest już zamkniety, to znaczy nie ma obsługi i chałupy są pozamykane, ale po małym terenie otwartym można chodzić. To chodzimy i oglądamy, to co możemy zobaczyć. Już wiem, że musimy tu przyjechać, kiedy będzie on otwarty. Widać, ze warto. I tak znalazł się kolejny powód, aby ponownie przyjechać w te strony. W końcu wsiadamy do Strzały i wracamy w stronę Komańczy. W pewnym momencie proszę kierowczynię o zatrzymanie się. Tu wg mojej maty, która już w ub roku okazała się błędną mapą musi być pomnik błogosławionego. Łażę tam i szukam pomnika i nic. Trudno trzeba wracać do auta. Kiedy zbliżam się do auta zauważam…nieeeenie pomnik. Zauważam brak komórki. Teraz już nie szukam pomnika tylko czegoś zdecydowanie mniejszego. O dziwo znalazłem telefon. Jedziemy więc dalej….
Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.
Coś nie trzymają się Ciebie te komórki.
Musisz przejść na bardziej pewny system - może znaki dymne?
1 załącznik(ów)
Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.
Czy to tego pomnika :twisted: szukałeś?
Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Coś nie trzymają się Ciebie te komórki.
Musisz przejść na bardziej pewny system - może znaki dymne?
Ha! Fakt kiedyś zgubiłem w Tyskowej chyba i pisałem o tym nawet.
Pozdrawiam
Odp: Bertranda spotkanie z Manitou. Nowa letnia gawęda przy ognisku.
Cytat:
Zamieszczone przez
Browar
Czy to tego pomnika :twisted: szukałeś?
Chyba nie. Postać przedstawiona na tym pomniku jeszcze nie została ogłoszona błogosławioną.
Pozdrawiam