Odp: W poszukiwaniu głębokiego śniegu - trzy lata później
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
Po przedarciu się przez sztormowe fale grzbietowego zagajnika Riabej Skały wypadliśmy na rozległą polanę opadającą ku nam z Czaszczowatej.....
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
[... i tutaj jest piekna mapka, której nie będę cytował ...]
I to mi się podoba!
Ludzie sobie idą i opowiadają innym którędy idą, a nie robią tajnych zmyłek i dwuznaczności. I inny człowiek sobie czyta i wie gdzie oni teraz są, bo napisali;-)
Przy okazji wspomnę, że ja też miałem wziąć udział w tej wędrówce, ale mnie nie zabrali:-( Toteż z zaciekawieniem oczekuje na wiadomość, gdzie spali tej nocy i czy w końcu znaleźli ten głęboki śnieg.
Odp: W poszukiwaniu głębokiego śniegu - trzy lata później
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
miałem wziąć udział w tej wędrówce, ale mnie nie zabrali:-(
Dwa tygodnie Cię prosiłem, żebyś z nami jechał!
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
Toteż z zaciekawieniem oczekuje na wiadomość, gdzie spali tej nocy i czy w końcu znaleźli ten głęboki śnieg.
Po opisanej powyżej zabawie z wchodzeniem do lasu dalej poszło gładko, nie minęła godzina i już byliśmy pod Dziurkowcem. Już, czyli może z 30-45min po zmroku :wink: Na szczycie wleźliśmy wprost na szlakowskaz, bez kłopotów orientacyjnych zeszliśmy grzbietem w dół może ze 100m poniżej odbicia słowackiego szlaku na Runinę. Tam zsunęliśmy się z grzbietu na polską stronę i rozbiliśmy obóz. Namiot, gotowanie, przygotowanie do nocy - zajęło nam to dłuższą chwilę, a że temperatura pod wieczór o kilka stopni spadła to wymarzliśmy przy tym niemożebnie. Ale w namiocie, jak już najedzeni ułożyliśmy się w śpiworach, było całkiem ciepło mimo mrozu na zewnątrz (o 19oo było na zewnątrz ok. -7 stopni, potem już nie sprawdzałem).
Tu przyznam się bez popędzania, że ja proponowałem zejście z Rabiej na Paportną i nocleg na dole polany, gdzieś koło ambony. Jakoś nie mieściło mi się w głowie, że niedziela może być widokowa. Bazylowi i Maciejce się mieściło, więc nie ględząc ponad miarę zgodziłem się z nimi i poszliśmy granicą. Ale na wszelki wypadek układałem sobie w głowie do snu drogę w dół, wprost z Dziurkowca.
3 załącznik(ów)
Odp: W poszukiwaniu głębokiego śniegu - trzy lata później
Rankiem wyklułem się pierwszy i jak zobaczyłem, co się dzieje to od razu zacząłem wesoło brykać po obejściu i kusić śpiochów do opuszczenia śpiworów i wychynięcia na zewnątrz! Co prawda jeszcze tu:
Załącznik 37047
i ówdzie:
Załącznik 37048
chmurzyska wędrowały po nieboskłonie i szczyt Wielkiego Beskidu był nimi mocno opatulony
Załącznik 37049
ale to były już ostatnie ich podrygi a połacie cudownie błękitnego nieba zapowiadały piękny dzień!
Odp: W poszukiwaniu głębokiego śniegu - trzy lata później
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
(...)
ale to były już ostatnie ich podrygi a połacie cudownie błękitnego nieba zapowiadały piękny dzień!
i dla takiej chwili warto było brnąć godzinami ....
Kto nie przeżył temu szkoda tłumaczyć.
Odp: W poszukiwaniu głębokiego śniegu - trzy lata później
Ranek, jak to ranek - gotowanie wody (tym razem ze śniegu), porządkowanie dobytku, pakowanie plecaków. Niby nic nadzwyczajnego, ale wreszcie można było schować gogle a wyciągnąć ciemne okulary :mrgreen:
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
i dla takiej chwili warto było brnąć godzinami ....
Oj tak, warto było!
http://www.bmiller.pl/forum/2015/3lata_32.jpg
Ale nie te dalekie widoki były najpiękniejsze. Najciekawiej było zaraz na wyciągnięcie ręki.
http://www.bmiller.pl/forum/2015/3lata_35.jpg
3 załącznik(ów)
Odp: W poszukiwaniu głębokiego śniegu - trzy lata później
Pojawiły się pierwsze promienie słońca, które najpierw oświetliły zwornik Wielkiej i Małej Grani Wopistów:
Załącznik 37050
i koniec naszej polanki:
Załącznik 37051
Po chwili pojawił się też Bartek i szepnął mi: zajrzyj do namiotu - tylko się nie wystrasz!
Wieczorem rozważaliśmy na głos, w co też się zamieni maciejkowa poczwarka :wink:, gdyż wlazła cała w śpiwór razem z głową i przypominała jakiś owadzi kokon. Oczywiście w swojej złośliwości nawet nie dopuszczaliśmy myśli, że może to być motyl lub jakieś inne boskie tworzenie. Nasze rozważania szły bardziej w kierunku jakiejś krzyżówki obcego z godzillą lub E.T. z Buką itp. :mrgreen:
Odchyliłem delikatnie płótno namiotu i zajrzałem z ciekawością i lękiem do środka. Nie było tak fajnie jak w naszych przewidywaniach, ot zwykła małpa :wink::
Załącznik 37052
A jak się później dziwiła, że butów nie może ubrać!
Odp: W poszukiwaniu głębokiego śniegu - trzy lata później
Pięknie, Tatry eleganckie, warun doskonały ;)
4 załącznik(ów)
Odp: W poszukiwaniu głębokiego śniegu - trzy lata później
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
Ranek, jak to ranek - gotowanie wody (tym razem ze śniegu), porządkowanie dobytku, pakowanie ....
O masz jak wystrzelił i leci przed siebie! Gotowanie, porządkowanie, pakowanie etc., a kto się lenił przed namiotem?:
Załącznik 37053
Zaraz, zaraz, chwileczkę! Najpierw wziąłem siatkę z butelkami i poszedłem na spacer w poszukiwaniu wody w płynie. Wspiąłem się na przewieszoną grań Wielkiego Beskidu
Załącznik 37054
I ruszyłem w stronę słońca
Załącznik 37055
Tradycyjnie zajrzałem co się dzieje w Runinie
Załącznik 37056
Śpią jeszcze, w końcu to niedzielny poranek.
4 załącznik(ów)
Odp: W poszukiwaniu głębokiego śniegu - trzy lata później
Minąłem szlakowskazy
Załącznik 37057
i udałem się na stronę słowacką do źródełka, które wzięło i zamarzło:
Załącznik 37058
Kicha, trudno, będzie na śniadanie śnieg! Wracając zauważyłem jakiś duży kamień na południe od granicy (chyba to Sninsky kamen):
Załącznik 37059
oraz pozbawiony już chmur Smerek:
Załącznik 37060
Do obozowiska wróciłem z pustymi rękami, ale w ruch poszła kuchenka i za chwilkę mogliśmy parzyć podniebienia gorącą herbatą ze śniegu i saszetek.
Odp: W poszukiwaniu głębokiego śniegu - trzy lata później