Pozwoliłem sobie zmienić tytuł na bardziej adekwatny, pozdrawiam :razz:
Wersja do druku
Pozwoliłem sobie zmienić tytuł na bardziej adekwatny, pozdrawiam :razz:
a jakie zarabiste miny maja wszyscy jak sie tak jedzie przez miasto ;) kiedys musialam odwiezc pod dom auto majace automatyczna skrzynie biegow ktora sie zepsula... i dzialal tylko wsteczny.. jakies 10km/h i dalo rade :) nie bylo osoby na chodniku ktora by nie stanela jak slup soli a inne auta zachowywaly sie grzeczniej niz jak jedzie rozpedzona ciezarowka strazy pozarnej na sygnale waskimi uliczkami ;) az sie dziwie ze nikt policji nie wezwal ;)
Ja mialem kilka przygod z ta cudowna zima w Bieszczadach. :) Zwazywszy ze mieszkam w tym pieknym zakatku kraju to jakos daje sobie rade osobowka. Jednak raz pracujac w Orlen Transport wyslano mnie do bodaj najbardziej wysunietej stacji w Bieszczadach mianowicie w Smolniku. Jadac w tamta strone bylo ok natomiast po spuszczeniu paliwka gdy cysterna byla pusta i zbyt lekka na obciazenie tylnej osi ciagnika siodlowego zaczal sie taniec na lodzie. Swiezy snieg jest najgorszy bo nie mozna zalozyc lancuchow. A na samych oponkach to tragedia. Pamietam tylko ze przy koncu gorki miedzy Lutowiskami a Czarna sie juz modlilem... :) przejechalem przez szczyt z predkoscia moze 5km/h. Dalej bylo na szczescie latwiej. Druga historia zwiazana z ta sama gora to jak moj zmiennik dostal ta stacje i w zime probowal tam dojechac. Juz w Ustrzykach zalozyl lancuchy i jazda. Zatrzymal sie za kopalnia w Czarnej pod gorka. Akurat mialemn wolne i bylem w Solinie. Zadzwonil do mnie ze trzeba go stamtad sprowadzic bo sobie nie poradzi. No to w Subarke i na ratunek. Sprowadzalismy go z tej gory okolo 2 godzinki. Tylem az do Czarnej. :) Dla bezpieczenstwa ubralismy kamizelki odblaskowe i na CB zaraz mowili ze policja go sprowadza... :) Fajna zimowa przygoda z dreszczykiem emocji bo mial na sobie okolo 7000 ltr benzyny i 10000 ltr diesla. Ale jakos sie udalo.
Pozdrawiam.
Apropos jeżdżenia - nie zapomnę mojej przygody w zeszłym roku- wylądowaliśmy w Brzegach Górnych- to był luty- cały dzień było ok, a potem tak walnęło śniegiem, że drogi nie było widać- chcieliśmy po zejściu z Caryńskiej wylądować w Chatce Puchatka. Niestety poziomo padający śnieg nam to uniemożliwił, więc zaczęliśmy strategiczny wycof do Bacówki pod Małą Rawką. Drogi pod 20 cm śniegu a tu nagle 3 gości z jeepami- nie jechali na Wyżniańską, ale stwierdzili że nas podrzucą;) Jazda po drodze, której nie ma to jest coś;) I jeszcze na stopa po ciemku w środku Bieszczadów:D
http://www.fijak.pl/index.php?option...623073511697/1
Kiedyś zimą siedziałem sobie wieczorem przytulony pleckami do ciepłego pieca. CB szumiało sobie na kanale wywoławczym w nasłuchu dla DXów. A zima była piękna śnieżna i mroźna. Dlatego zapas drewna poukładanego cieszył moje oczy jak sztabki złota...
Na krótko przed północą usłyszałem wywołanie ogólne do wszystkich - bardzo silny sygnał bliziutko mnie. Odezwałem sie. Gość zdenerwowanym głosem powiedział, że stoi ciężarówką z przyczepą za mostem na Rajskiem. Zabrakło mu rozpędu. Zaczął zjeżdżać do tyłu, "złamał sie w pół" z przyczepą i tak został... Prosił żeby jakoś mu pomóc. Nie bardzo widziałem jak, ale powiedziałem mu że postaram sie. Zbiegłem na dół, w kancelarii stał telefon. Taki na korbkę jeszcze (1997rok był) Obudziłem pania telefonistkę w Wołkowyi, razem uradziliśmy że trzeba do straży albo Rejonu Dróg Publicznych... Masa telefonów, narad... krzyczenia w głuchą słuchawkę bo słabo było słychać. Ale po pół godzinie mogłem kierowce wywołać na radiu i powiedzieć że jedzie do niego piaskarka:)
Nawet przez chwile myślałem żeby sobie tam podejść z jakąś ciepłą kawą w termosie ale 6 km z buta... to doszedłbym już po całej tej akcji. wszystko skończyło sie dobrze. ale morał taki żeby uważać z podróżami po nocach w górach. Nie każdy ma CB i już mało kto ma radio w domu na nasłuchu...
A wierzących w telefony komórkowe uprzedzam że nie wszedzie znajdą zasięg :P
Wracając do tematów napędów, przód czy tył to wydaje mi się że gdyby Szef preferował przód to chodzilibyśmy na rękach. I tyle.
Każdy rodzaj napędu i zawieszenia ma swoje plusy i minusy :roll:
Tak jak pisałeś, każdego się trzeba nauczyć,najgorzej jak ktoś przesiada się z jednego na drugi i zapomina o tym.
Dla tego najlepszy jest napęd na 4 i to wtedy jak ty możesz decydować o tym kiedy załączyć , a nie stały rozdział i to jeszcze w różnych % na oś.:roll:
Ps. a.... Szef nie zna się na tym, bo tam nie ma zimy ;) i jego noszą ,a nie jeżdzi sam
Oczywiście, ale opinie na temat tylniego napędu pochodzą jeszcze z czasów Polonezów:mrgreen:. Troszkę się teraz samochody zmieniły choć tylni napęd i mocny silnik to dla niedoświadczonego kierowcy jest niezłe wyzwanie. Autka z przednim napędem nigdy nie miałem, to i na temat jego zalet czy wad nie wypowiadam się:-D. Dla mnie napęd na tył jest OK i nie mam zamiaru tego zmieniac, chyba że może kiedyś 4x4, ale nie terenówka.
"Każdy rodzaj napędu i zawieszenia ma swoje plusy i minusy", napisał joorg, i słusznie. Reszta zależy od kierowcy i od poziomu opadu, przez 2 metry się nie przejedzie, chyba że za pługiem.
Piszemy o wszystkim, jakoś umykają uwadze kolce :!: