Mówiąc wprost jest znacznie gorzej niż napisali chłopaki z pracowni. Dziś z nimi rozmawiałam. Czarno to widzę. Kłania się polityka.
Wersja do druku
Mówiąc wprost jest znacznie gorzej niż napisali chłopaki z pracowni. Dziś z nimi rozmawiałam. Czarno to widzę. Kłania się polityka.
...zastanawiam się czy ktoś się kiedyś pożądni nie wk....wi i nei dojdzie do sabotujących rękoczynów... jak to potrafią co odważniejsi z greenpeace w niektórych sytuacjach.. i nie chodzi mi tu wyłącznie o ten temat.. tak ogólnie się zastanawiam... czy stać u Nas ludzi na taki zew... (nie do końca oczywiście pochwalany w kwestii poprawności. tzw. politycznej)
Tak, stać nas na taki zew.
Ale to wymaga dużej odwagi i samodzielności a do tego "jaj".
I nikt nie mówi o "rozróbie", ale o pisaniu protestów, zainteresowaniu mediów.
Po prostu - należy się zorganizować.
Dziś każdemu zależy tylko na "dobrach materialnych",w powszechnym mniemaniu to kasa jest najwazniejsza. Słowo 'ochrona przyrody" jest dla wiekszości jakims obciachem...gdy można zarobić na wyciągach dewastujących krajobraz.
Czy stać nas na idee, na to by coś po sobie pozostawić, choć skrawek w miarę zachowanej przyrody. No cóż, życie jest krótkie, za krótkie by być biernym. Myslę,że NAS stać aby podjąć jakiekolwiek działania. Każdy głos - nawet chaotyczny - jest potrzebny dla ratowania przyrody.
Tylko ,że jak na razie słychać "dudnienie armat" z jednej (że tak to nazwę) strony frontu.
Pracownia NRWI robi dobrą robotę, jednak bez wsparcia "lokalnych przyrodników" i "ludzi rozsądku" nie da się zrealizować w pełni zamierzonych celów. Powszechna "znieczulica" robi swoje.
dorzucę kamyczek do dyskusji...
Okrutnie lubię jeździć na nartach. Mam nadzieję że kiedyś stanę sobie na pożądnym stoku w Bieszczadach, popatrzę na Połoniny i będę zjeżdżał dłużej niż minutę. Nie chce mi się jezdzic gdzieś dalej (Alpy, Słowacja, czy Krynica) wolę Bieszczady. Jasło najlepiej nadaje się na taki wypasiony wyciąg. Śnieg tam leży, o wiele dłużej niż na innych bieszczadzkich wyciągach. Temperatura optymalna. Wiatr jak wieje, to głównie z południa (śnieg z armatek nie uciekałby do lasu). W temacie tym przewija się głównie motyw ekologiczny i sentymentalny (zostawcie Bieszczady takie jakie są) tzn. wyciąg powstanie tylko po to aby zniszczyć przyrodę i skomercjalizować Bieszczady... Zapomina się tu o najważniejszej funkcji wyciągu: wyworzenie ludzi na górę z której można sobie zjechać. Ludzie (to taki gatunek występujący na ziemi) upodobali sobie jazdę na deskach i sprawia im to przyjemność.
Sprawę wyciągu na Jasło śledzę od dobrych kilku lat. Pytałem głównie miejscowych co na ten temat sądzą i nie spotkałem osoby, która byłaby temu przeciwna - to chyba oczywiste... Wiążą się z tym na ogół korzyści materialne dla mieszkańców okolicy.
Jeżeli chodzi o sprawy ekologii to jest w tym trochę hipokryzji. Wszyscy wiedzą że jest to teren poprzecinany stokówkami, teren w którym prowadzi się wyrąb... Bocian czarny przeleci bokiem - obok wyciągu.
"Kolorowego zawrotu głowy" w Bieszczadach nie będzie... dobrym dowodem tego jest ciągnąca się latami sprawa tego wyciągu. W tej chwili w Bieszczadach jest naprawdę trudno cokolwiek wybudować.
Marcinie piszesz,że są ludzie, którzy lubia jeździć na nartach...
Jak wiesz są też ludzie, którym zależy na zachowaniu pewnych fragmentów w miare zachowanej przyrody w naszym zurbanizowanym świecie.I ich argumenty nie sa mniej wartościowe.
Tu jest konflikt.
Nie wydaje mi się żeby luksus jazdy na nartach miał być wiekszą wartością niż przyroda, która jest dobrem deficytowym.
Wyciągów nam nie brakuje. Teraz Jasło, później maszt telefonii komórkowej na Smerku, następnie "kolorowy zawrót głowy".
Czy miejscowi z tych inwestycji będą coś mieli? Wydaje mi się ,że pojęcie "miejscowi" jest chwytem propagandowym. Ktoś zarobi - ale będzie to mała garstka.
A oszpeconego krajobrazu nikt nam nie zwróci.
Kwestia tylko czy akurat w tym konkretnym miejscu ta szkoda dla przyrody zaistnieje i jak duża będzie.
Bo są przecież miejsca (np. Białka Tatrzańska), gdzie można było zbudować cały zespół wyciągów i tras narciarskich bez szkody dla przyrody.
Przyznam że ja akurat za mało wiem na temat szczególnych walorów akurat Jasła aby w ogóle się na ten temat wypowiadać.
Wiem tyle - zbudowano wyciąg na Mosorny Groń tuż w sąsiedztwie Babiogórskiego Parku Narodowego - nikt nie protestował a trwale zeszpecono krajobraz. Planuje się budowę wyciągu na Mogielicę - nie ma tam Parku Krajobrazowego i nie ma uzasadnienia szczególnej ochrony tego miejsca, a tymczasem zostanie zeszpecony ostatni dziki kawałek Beskidu Wyspowego. Planowany jest projekt "Siedem Dolin" w Beskidzie Sądeckim, gdzie zagodspodarowane mają być dzikie doliny w których kiedyś były łemkowskie wsie. W tej chwili to też puste, urokliwe zakątki (znacznie bardziej puste niż Bieszczady).
W ten sposób krok po kroku wydziera się przyrodzie ostatnie w miarę jeszcze dzikie skrawki w polskich górach.
Jeden wyciąg może nie byłby tak szkodliwy, ale problem jest w tym ze każda gmina chciałaby mieć swój.
Pozdrowienia
Basia
Ot co, sedno problemu.
Prowadzi to do chaotycznej komercjalizacji Karpat w myśl zasady - im piekniej i dziko - tym bardziej teren nadaje się do inwestycji.
Należy wyzanczyć miejsca koncentracji tego typu rozrywki i ustalić w końcu granicę potencjalnych inwestycji, bo jak widać rygory ochronne (przykład Babiogórskiego PN) swoją drogą a praktyka inwestorów swoją.
Podałeś argumenty przemawiajace za.
Teraz prosżę powiedz mi jakie są zasoby wody w tej okolicy? W jaki sposób odprowadzić ścieki? Czy Wetlinka może je przyjąc? Jakie są walory przyrodnicze Jasła? Znasz wyniki inwentaryzacji przyrodniczej? Co z NATURA 2000 Jakie korzyści dla miejscowej ludności? Czy wiesz co obiecano miejscowej ludności budując wyciąg w Weremieniu? Czy wywiązano się z obietnic? Znasz przyczyny konfliktu pomiędzy mieszkańcami Weremienia, a inwestorami Lesko-Ski?
Doskonale zdaję sobię sprawę z istnienia ekologów.
Widocznie przedkładam swój luksus nad przyrodę tamtego skrawka ziemi. Mam do tego takie samo prawo jak Ty do swoich przekonań. Moim zdaniem przyroda w Bieszczadach nie jest "dobrem deficytowym"... No ale tu rozpoczyna się dyskusja ala Rospuda (lokalni vs cały świat), której sobie oszczędźmy.Cytat:
Nie wydaje mi się żeby luksus jazdy na nartach miał być wiekszą wartością niż przyroda, która jest dobrem deficytowym.
Argument przez wyliczanie... Ja mam inny tak samo niedorzeczny: Najpierw Park Krajobrazowy, później Natura 2000, a jeszcze później Ciśniański Park Narodowy... Tylko w moim wyliczaniu prawie wszystko się ziściło.Cytat:
Wyciągów nam nie brakuje. Teraz Jasło, później maszt telefonii komórkowej na Smerku, następnie "kolorowy zawrót głowy".
Cytat:
Czy miejscowi z tych inwestycji będą coś mieli? Wydaje mi się ,że pojęcie "miejscowi" jest chwytem propagandowym. Ktoś zarobi - ale będzie to mała garstka.
A oszpeconego krajobrazu nikt nam nie zwróci.
"Mała garstka" jest też chwytem propagandowym - rzeczywiście w Bieszczadach ciągle mieszka niewiele ludzi. Głównym źrudłem utrzymania tzw. miejscowych, zaczęła być w ostatnich latach turystyka, która praktycznie nie daje dochodu zimą. Jest to dla mieszkańców problem nie miejszy niż przyroda.
Mam pytanie dlaczego w swoim poście nie ustosunkowałeś się do zarzutu hipokryzji? Trochę selektywnie podchodzisz do mojego postu... Możesz napisać jak bardzo atrakcyjny w skali tego regionu jest te 40 ha?
Problemy są po to żeby je rozwiązywać:
Stworzy się stawy (tak jak w Weremieniu)
Wybuduje się oczyszczalnie ścieków na Wetlince, w której i tak płyną ścieki z Wetliny Smereka i Kalnicy... Więc czas najwyższy.
Ciśnianie mogą uczyć się w tej chwili na błędach Weremianinów.
Myśle że Ciśnianie mogą negocjować wielkość hotelu jaką może wybudować inwestor przy wyciągu.
Jak dla mnie Jasło można poświęcić. Góra z wyciągiem nabiera dodatkowych walorów krajobrazowych :) Zresztą Jasło za pare lat zarośnie.... Nie pozwólmy drodzy ekolodzy ;)
Odp. dla Marcina
Ad.1. A ja zdaję sobie sprawę z istnienia narciarzy.
Ad.2. Jeszcze nie jest dobrem deficytowym dla mieszkańców Bieszczadów, ale poza nimi - już jest.
Obgryzamy Bieszczadzka przyrodę jak jabłuszko...a ogryzek jest coraz mniejszy. Pytanie - chcemy mieć ogryzek czy cały owoc? Oczywiście jest rozwiazanie kompromisowe - ale należy przestać "obgryzać" w nieskończoność.
Ad.3.Fakt, masz rację. Można tak wyliczać, ale jak widać te formy przyrody, o których wspominasz nie są gwarantem (w sensie rzeczywistym i praktycznym)zatamowania takich inwestycji, o których tu mówimy. Oczywiście od strony prawnej tak, ale.... ;)
Ad.4. Zgadza się - nie odpowiedziałem na to pytanie, bo szczerze - nie znam odpowiedzi. Akle mam pytanie do Ciebie - masz gwarancję,że wyciąg "ożywi" region i że potomni nie bedą nas przeklinać za krótkowzroczność.
W skali regionu - jak wspomniałem - te 40 ha to mały "gryz z tego owocu", lecz otwiera furtke dla innych gmin, które chcą iść tym śladem. Nie wierzę w brak alternatywy dla osiągnięcia dochodów w zimie. A ostatnie ciepłe zimy i brak rentowności wyciągów w całych polskich Karpatach???To tez ciekawy temat, który wymaga odpowiedzi.
Mamy jedną ingerencję czyli wyciąg. Teraz mówisz o drugiej czyli stawach.
Oczywiście oczyszczalnia powstanie, co do tego nie mam wątpliwości. Tylko czy Wetlinka jest w stanie przyjąć taką ilośc oczyszczonych ścieków. Prawo nam się kłania. Nie może.
Mówisz hotel. OK powstanie. To trzecia duża ingerencja w środowisko. I znowu sięgnie do wód gruntowych. I znowu ich poziom obniży się. I znowu powstanie większa ilośc ścieków. Powstanie hotel przy wyciągu. Marcin w ten sposób nici ze zwiększenia obłożenia istniejacych już obiektach.
Większość mieszkańców uważa, że jak powstanianie wyciąg to zwiększy się ilośc turystów zimą. OK o ile? Jest dobry wyciąg na Dzidowej. W jaki on sposób wpłynął na zwiększenie obłożenia w obiektach noclegowych w gminie Baligród?
no właśnie ciekawe...
kto w ogóle tam na narty jeździ?
Ja jakbym miała gdzieś jechać to jeśli mnie nie stać na Alpy to wybieram Słowację-z super infrastrukturą, wieloma trasami,a dodatkowo wody termalne.
Tak tylko głośno myślę, czy ktoś z tych wyciągów korzysta?ktoś na pewno bo powstają nowe, ale kto?jaki to klient jest
Lucyno jak oddychasz wydalasz z płuc dwutlenek węgla... Nie ingerujesz przypadkiem w środowisko naturalne? Gmina będzie miała w tym jakiś udział więc będzie mogła decydować czy powstanie hotel czy nie... Jeżeli będzie to taki straszny ciężar dla środowiska to nie będzie hotelu i właśnie sama rozwiązałaś dalsze problemy - miejscowi zarobią. Stworzenie sieci informacji agroturystycznej w Ciśniańskim CIT. Jeżeli chodzi o stawy to w Bieszczadzkim Parku Narodowym specjalnie takie robią np. Staw przy szlaku na Tarnice. Ochrona przyrody jest również ingerencją w tą przyrodę... Bieszczady są znakomitym tego przykładem - zarastają i niektóre gatunki roślin poprzez to przestają istnieć.
Wyciąg w Bystrem wcale nie jest taki fajny... Za stromy, za krótki, góra ratrakowana do połowy bo ratrak ma trudności z wjechaniem na górę. Pozatym Wyciąg jest tylko dodatkiem do Hotelu. Zawuważ jak się wszystkie agroturystyki z Baligrodu reklamują... zawsze dodają że w pobliżu jest basen i wyciąg...
Być może był już ten link, ale podaje jeszcze raz:
http://pracownia.org.pl/gora-jaslo-k...y-zawrot-glowy
zieloni jak widać mają mocne asy w rękach... Gmina Cisna będzie musiała wyciągnąć jakieś z rękawa.
Nie ingeruję. Jestem częścią środowiska.
Na dzień dzisiejszy gmina jest wyłącznym inwestorem. Innego nie mają, wycofali się.
Marcin jest informacja w Cisnej. I co? Sprzedają foldery po 1 zł
Nie rozumiem tego z BdPN. Na połoninach zachodzą naturalne procesy, w "krainie dolin" następuje wtórna sukcesja leśna.
A znasz przebieg trasy na Jaśle. W tej chwili nie wiem jak będzie wyglądać trasa bowiem znam coś z dwie koncepcji. Małe Jasło lub Duże.
Reklamują i co? Mają turystów? Co do Dzidowej to nie wypowiem się. Nie jestem narciarzem, tylko potrafię zjjechać z oslej łączki.
Właśnie nie wiem... Kiedyś schodziłem z Jasła do Przysłupia... idzie tam taka stokówka, która jest mocno przetrzebiona. W niektórych miejscach wygląda jakby ktoś już robił wycinkę pod ten wyciąg. No to mnie zaskoczyłaś z tym brakiem inwestora... Mieszkańcy Gminy Cisna musieli by wziąść przykład z Puław gdzie mieszkańcy zrobili spółke. I całkiem nieźle to prosperuje. BdPN w Wołosatem zrobił sporych rozmiarów staw tuż nad cmentarzem - myśle że to tak strasznie negatywnie nie wpłynie na środowisko.
Zachęcam do lektury artykułu z miesięcznika Dzikie Życie
Przed nami narciarska zima
tekst podejmuje temat który może zainteresować czytelników tego wątku
GB
no właśnie o to mi chodziło-jaka będzie opłacalność takiego wyciągu, bo kto tam pojedzie z dalszych terenów,bo same weekendy opłacalności raczej nie zapewnią
Krysiu a Ty znowu swoje:lol:
Sądzę, że nikt nie jest w stanie odpowiedzieć Ci na to pytanie. To zależy od bardzo wielu czynników. Sądzę, że każdy wyciąg to indywidualna sprawa. Dochody są raczej nieujawniane. Z tego co ja wiem, a znam się tylko dość dobrze na rynku usług bieszczadzkich i to zorganizowanym. Moim zdaniem turyści oczekują pakietów. Zarówno indywidualni jak i zorganizowani. Wyciąg to za mało, sam w sobie nie jest atrakcją. Inaczej sytuacja wygląda w ośrodkach wypoczynkowych przy których znajdują się wyciągi. Tu jest połączony zinnymi usługami. Byłabym już za zbudowaniem tam stacji narciarskiej: kilka tras, rynna snowbordowa, jakaś trasa dla saneczujących dzieci, place zabaw, baseny, knajpki, jakieś ciekawe pakiety rozrywkowe i centrum konferencyjne. Na to nie ma miejsca w okolicach Jasła, nie ma inwestora. W tym kierunku powoli idą Ustrzyki Dolne i współwłaściciele Gromadzynia i Laworty (zobacz jaki wspaniały mają obiekt www.debowagazdowka.pl )
Na dzień dzisiejszy działają wyciągi w regionie: Weremieniu, Kalnicy, wszystkie w Ustrzykach Dolnych, Bystre, Arłamów, Cisna, Ropienka, Puławy, Przemyśl, Chyrowa, Karlików i jeszcze kilka. Pakiet to Arłamów www.arlamow.com.pl, Bystre, w Ustrzykach dość dobrze rozbudowana sieć obiektów hotelarskich. Mamy więc dwa rozwiązania. Jedno czyli pakiety i na tym przede wszystkim zarabiają właściciele ośrodków i model ustrzycki, gdzie moim zdaniem zarabia znacznie większa ilość osób. Na to jeszcze dochodzi promocja. Dobrze promowane przez CIT Ustrzyki Dolne, bardzo dobrze promowany Arłamów. Tam,gdzie jest promocja tam są i turyści. Następna kwestia to tour-operatorzy. Mamy tak naprawdę dwóch: dominująca www.krainawilka.pl i ustrzyckie Eko-Karpaty, którzy kiedyś bardzo dobrze działali na rynku ukraińskim. Rynek ukraiński załamał sie tak naprawdę przez naszych polityków. Tam, gdzie obiekty wspólpracują w tour-operatorami tam pojawiają się grupy zorganizowane.
Nie wiem czy coś Ci wyjaśniłam. Inaczej nie potrafię
tak dziękuję bardzo dobrze to napisałaś.
Choć dalej nie wiem do końca co myślec w tym temacie.
Moim zdaniem wyciąg powstanie ale będzie to chała przynosząca straty. Zmienia się klimat, nawet stacje narciarskie alpejskie bankrutują. Zastosowano metodę małych kroczków. Przeczytaj post Marcina. Mi także wydaje się, że już poprzez wycinki drzew tworzy się fakty dokonane. Mamy bardzo silnego przeciwnika: bardzo silnego polityka z partii rządzącej czyli panią Łukaciejewską. Dopnie swego chyba, że Ortodoks poprowadzi ekologów i zaczniemy wszyscy przywiązywać się do drzew.
Ten wyciąg będzie konkurował z innymi w Bieszczadach, Podkarpaciu, w południowej Polsce, słowackimi i alpejskimi. Moim zdaniem przegra walkę konkurencyjną. W Bieszczadach jest miejsce na jedną dobrą stację narciarską czyli Ustrzyki Dolne. Tu masz kilka wyciąg, dobrze przygotowane trasy, dobrą promocje, wspólpracę między obiektami hotelarskimi, płaywalnię Delfin, kilka knajpek, tour-operatorów, blisko przejście graniczne w Krościenku, stację kolejową, dobre połaczenia atobusowe itd.
Ło matko, a cóż myśleć Orsini...
Interesują Cię ośrodki "pakietowe" lub nie i tyle.Kropka.
Czy dobre to dla Bieszczadów? Z punktu widzenia dobrobytu miejscowych i nie tylko tak!
Z punktu widzenia moich Bieszczadów nie! Raczej żałosne:(
Z punktu widzenia mieszkańców i ich dobrobytu korzystne tylko dla nielicznych. Tych, którzy widzą już swoje korzyści w budowie wyciągu. Bieszczady zarabiają na turystyce zrównoważonej, a nie na masowej. Wkroczy masówka wyniosą się tacy jak Ty i tacy jak nasi dotychczasowi goście.
łeee ale Bieszczady to raczej na nim nie zarabiają :lol: przyznaj się ile kasy zostawiasz w Bieszczadzie siedząc przez tydzień w chaszczorach.
I mówimy o zimie-to kto ma się wynosić jak mało kto w zimie jeździ-martwy sezon, a więc jeśli jest możliwość ożywienia go to jestem za. Sęk w tym, że nie bardzo wierzę w jego opłacalność, bo ja osobiście tak jak pisałam może nie pakiet, ale wybrałabym Słowację, gdzie lepsze i więcej tras, a dodatkowo np gorące kąpiele mam, a w takiej Cisnej to co ja wieczorem zrobię?czytać książki mam?sam wyciąg im nic nie da moim zdaniem. Dlatego nie wiem co myśleć.
Krysiu, zarabiają. Być może Wojtek nie zostawia w chaszczorach pieniędzy ale jest osobą tworzącą pewną, moim zdaniem korzystną opinię o regionie. Zarabianie to nie tylko pieniądze, które otrzymujemy tu i teraz.
Można myśleć krótkofalowo jak te osoby, które bez pardonu dążą do powstania wyciągu i chcą zarobić pieniążki bez zbytniego trudu i nakładu pracy. Pach, postawimy wyciąg, odrobimy straty (wiesz ile niektórzy już zainwestowali w ziemię w rejonie planowanej stacji), zaczniemy zarabiać, bo klienci będą walić oknami i drzwiami. Można także inaczej, powoli, krok po kroku, siląc się na orginalność i dobrą jakość świadczonych usług pracować na markę regionu. Powoli wydłużamy sezon, zima zaczyna się dobrze sprzedawać. Pogłebia się rozdźwięk w Bieszczadach, dwie rzeczywistości na rynku turystycznym odchodzą od siebie. Są ośrodki, gospodarstwa obłożone w znacznym procencie i to zimą, z dala od wyciągów. Może pochwale się. Znasz na pewno pewny pensjonat, ktory powstał niedawno i którego zajełam się promocją. To www.rajskigosciniec.pl Sprzedany w stu procentach w okresie świąteczno-noworocznym i to w bardzo dobrej cenie. Obłożenie ma już częściowo zapewnione w sezonie letnim. Postawili na turystykę zrównoważoną, zbliżoną do przyrodniczej wykorzystującą walory Rajkiego: ciszę, spokój, gościnność, piękną przyrodę, regionalną, skromną kuchnię.
No jadąc tu na tydzień, dwa, czy miesiąc - robię zakupy, tankuję, czasem po knajpach się poszlajam, bilety wstępu, dzieciaki gdzies kieszonkowe przepuścić muszą, pamiątki dla koleżanek kupują...przewodnikom zarabiać nie daję, to fakt.
Ale bez przesady nikt 24 godziny w krzakach nie siedzi.
Co do "zrównoważenia", to może ono przetrwa, jeśli właściciele-inwestorzy będa w kwestii finansowych oczekiwań zrównoważeni;)
Pozdrawiam:)
No tak.
Laworta jest na sprzedaż za jedyne 13 milionów
nie no skąd mam znać, ale odwiedziłam podaną www i naprawdę podoba mi się, do tego ceny bardzo fajne, bo 40zł od osoby za takie warunki to bardzo dobra cena.Ja w ogóle nie znam okolic tamtych-jeśli jest tam tak pięknie jak w ich galerii to na brak gości narzekać nie będą.
A co taka Cisna może zaoferować?dla mnie miasteczko horror-dostaję białej gorączki jak musze tam jechać jak na zeszłoroczne Anioły (wrrr), więc im się nie dziwię, że kombinują jak koń pod górę, żeby tego turystę ściągnąć do siebie.
Mam jeszcze pytanie-czy ten wyciąg będzie widziany z innych szczytów?bo przytoczony został tutaj Mosorny-oj on to tak szpeci krajobraz,że hej, więc ciekawam jak to na projekcie wygląda z Jasłem
Informacja prasowa w sprawie góry Jasło
Góra Jasło na muszce gminy Cisna
Znalezione:
"
Finansowanie ochrony przyrody najczęściej odbywa się za pośrednictwem różnorakich organizacji społecznych, środowisk naukowych, a czasem władz gminnych czy powiatowych. Z takich środków powstają ścieżki przyrodnicze, z ułatwieniami dla turystów. Czasem te ułatwienia ingerują w przyrodę, ale w końcu najważniejsza jest edukacja mieszczuchów. Edukacja jest też mile widziana w postaci kolorowych tablic z wyjaśnieniami, co szanowny turysta znajdzie w rezerwacie, albo z opisami drzew, z konieczną informacją, że z danego gatunku można wytworzyć np. krzesło czy beczkę. No i najważniejsze – publikacje! Fundusze uwielbiają je finansować, choć kolorowe broszurki i książeczki, obowiązkowo na kredowym papierze, lądują najczęściej w koszu kilka minut po otrzymaniu takiej przez edukowanego turystę.
W tym samym czasie miejsca cenne z punktu widzenia przyrody i turystów są rozdeptywane, rozjeżdżane i na inne sposoby użytkowane. Przyrodzie najczęściej przynosi to straty i to potężne. Dobrym przykładem mogą tu być Tatry i inwestycje narciarskie, których domaga się lokalny (i ponadlokalny) biznes, często przy wsparciu miejscowej ludności.
Inne miejsca cenne przyrodniczo, zapomniane przez turystów, są bezlitośnie eksploatowane bez niczyjej wiedzy i właściwie bez większych protestów. Takim przykładem może być projektowany Turnicki Park Narodowy, tracący z roku na rok swe walory wskutek wysiłków miejscowych leśników. Ale potężne wycinki mają miejsce nie tylko na terenach pozbawionych ochrony."
Źródło: http://obywatel.salon24.pl/105049.html
Zefir ten jeden z tysięcy blogerów Ameryki nie odkrył;)
A cytat z jego bloga ma czemuś służyć, coś udowadniać?
Pozdrawiam;)
Odkrywać i udowadniać.
1. Że szkoda kasy na denne folderki...(często z kupą błędów i językiem wzorowanym na instrukcji używania WC:mrgreen:, niżej, w załączniku)
2. Że fundusze przeznaczone na ochronę...przeznaczane są często na coś innego, najczęściej bezproduktywnego (patrz pkt 1)
"Na zagrożenia dla środowiska naturalnego związane z planowanymi wyciągami zwraca też uwagę międzynarodowa organizacja ekologiczna WWF. Tylko na Ukrainie, w paśmie Karpat, ma w najbliższych latach powstać 66 wyciągów i 100 tys. miejsc noclegowych. Kilkadziesiąt ośrodków narciarskich przybędzie także w Słowacji, a ponad sto w Rumunii.
- Większość ośrodków narciarskich w Polsce, Słowacji i na Ukrainie ma być zlokalizowana poniżej wysokości 1500 m n.p.m., a na takim poziomie śniegu do zjeżdżania na nartach jest mało albo nie ma go wcale - wyjaśnia Paweł Średziński z WWF Polska. - Każda inwestycja pociągnie za sobą degradację przyrody spowodowaną przekształceniem terenu czy też wycinką lasów. Nie wszyscy też pamiętają, że Karpaty stanowią ostoje dla rzadkich i chronionych gatunków zwierząt.
Średziński dodaje, że w Polsce budowa kolejnych wyciągów zaczyna tracić rację bytu: - Mamy coraz więcej bezśnieżnych zim, a gór nadających się do uprawiania narciarstwa jest niewiele."
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...CZADY/76120690
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...ZADY/482725627
Cytat:
Pomimo ferii w Bieszczadach turystów jest jak na lekarstwo
Krzysztof Potaczała, Współpraca: Dorota Mękarska
Gestorzy bazy wypoczynkowej narzekają, że od trzech lat nie było tak kiepsko z gośćmi. Przyczyna? W Bieszczadach zimy coraz słabsze, a turyści wolą Zakopane lub Krynicę.
Jeszcze niedawno zimowe ferie kojarzyły się wyłącznie z zabawami na śniegu. A dziś pogoda jak w kratkę - raz deszcz, raz śnieg i znowu deszcz...
(Fot. Tadeusz Poźniak)
O jeden, ewentualnie dwa terminy ferii zimowych, zamiast czterech, zabiegają lescy radni powiatowi. Propozycję złożyli premierowi i minister edukacji. Ich zdaniem, Bieszczady w ferie świecą pustakami, bo turyści wolą Tatry i Zakopane, które przez ponad dwa miesiące ferii są w stanie pomieścić wszystkich chętnych.
- Tak to sobie to lobby tatrzańsko - beskidzkie wymyśliło, że jak ferie będą rozbite, to większość będzie jeździć do nich - Wiesław Matuszewski, przewodniczący Rady Powiatu Leskiego.
Antyreklama
Inne powody pustek w naszych górach? Marcin Budzyk, szef Bieszczadzkiego Centrum Informacji i Promocji w Ustrzykach Dolnych: - W TVP puścili obrazki z Bieszczadów, ale zamiast śniegu widziałem gołą ziemię.
Okazało się, że program nagrano w czasie największej odwilży, a wyemitowano tydzień później. Budzyk pyta: - Czy ktoś, kto obejrzał tę relację, zdecydował się przyjechać do nas na narty? Nie!
Tłumów nie widać
Deszcze zmyły śnieg z tras narciarskich akurat w pierwszej turze ferii. Od kilku dni w górach znowu zima, ponownie ruszyła część wyciągów, ale tłumów nie ma.
- Ruch jest o 30 proc. mniejszy niż w ub. roku, choć wtedy była gorsza zima - mówi Bogusław Pleskacz, właściciel biura podróży Eko-Karpaty w Ustrzykach Dolnych. - Ludzie zaczynają odczuwać kryzys finansowy. Nawet ci bogatsi liczą się z groszem i rezygnują z wypoczynku.
Pleskacz przygotował na ferie bogatą ofertę rozrywkową: zabawy na śniegu, rozgrywki sportowe, wycieczki do Lwowa, Sambora czy Miszkolca.
- Zainteresowanie jest małe, bo i turystów mało - stwierdza.
Najgorszy od 3 lat
- Ten sezon jest najgorszy od trzech lat - uważa Małgorzata Gądek, prowadząca Siedlisko "Carpathia” w Mucznem. - Od początku zimy, wyłączając sylwestra i Nowy Rok, mieliśmy komplet gości tylko w dwa weekendy.
Więc co się dzieje? - W Bieszczadach zimy coraz słabsze, śnieg raz jest, raz go nie ma - mówi pani Małgorzata.
Jestem ekologiem i jestem za ochroną przyrody ale zauważam że wwf jest coraz mniej obiektywny.Pisanie że w Polskich góach nie ma warunków do uprawiania narciarstwa jest po prostu idiotyczne.Kolejnym wymysłem jest to że w Polsce nie ma gór do urawiania narciarstwa.Litości tego nawet nie będę komentował.W Polsce góry zajmują powierzchnie 6%, oczywiście nie są to Alpy ale nie jest aż tak źle.Jeżeli np. ktoś preferuje jazdę freeride to Bieszczady się do tego świetnie nadają.
Uściślając, to polskie góry nie nadają się do uprawiania narciarstwa przywyciagowego, natomiast znakomicie nadają się do turystyki narciarskiej i w tym kierunku powinna iść promocja, a nie w stronę budowania kolejnych słupów i rozciągania lin. I stawiania armatek za ciężkie pieniądze. .
Są i takie opinie:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomos..._szampana.html
"Radny Listowski pisze na swoim blogu m.in. o zbyt wąskich trasach narciarskich w polskich górach. Obarcza za to winą ekologów. - Jest to "zasługa" chorych przepisów "ochrony środowiska" i perfidnie wykorzystujących je "działaczy ekologicznych". Już prawie udało im się wmówić społeczeństwu, że drzewa są ważniejsze od ludzi - pisze.
Kilka dni temu w ośrodku narciarskim Pilsko zginął 20-letni narciarz. Mężczyzna wypadł z trasy i uderzył w drzewo. Mimo błyskawicznej akcji nie udało się go uratować. - Drzewa zabijają w górach ! "Gaje" i inne "wszystkie istoty" mogą dzisiaj odkorkowywać szampana i świętować kolejne zwycięstwo swojej paskudnej ideologii. (...) Kiedy społeczeństwo zrozumie, że Ci "zieloni" to nie są wcale nieszkodliwi wariaci. To niebezpieczni szkodnicy ! Ich działania generują tworzenie idiotycznych przepisów, które uderzają we wszystkich - powodują utrudnienia w funkcjonowaniu gospodarki, a nawet śmiertelne wypadki - tak radny na swoim blogu komentuje to wydarzenie.
Internauci są oburzeni. - No, to Pan pojechał. Każe Pan otwierać szampana w Klubie Gaja i w Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot z tej okazji, że się zabił człowiek? Pan jest przy zdrowych zmysłach? Gdyby nie to, że zaczyna Pan funkcjonować jako Jola Rutowicz bielskiej Rady Miasta, to by się pewnie Panu przegrany proces uszykował z tej notki. Polemizować z tak debilną tezą oczywiście nie warto - pisze w komentarzach na blogu Listowskiego jeden z internautów.
Co na to ekolodzy? - Nie będziemy się zniżać do poziomu tego pana. To przykre, że ktoś wykorzystuje śmierć człowieka do takiego celu - mówi Jacek Bożek, prezes Stowarzyszenia Ekologiczno-Kulturalnego "Klub Gaja".
Kilka miesięcy temu w czasie sesji bielskiej rady Listowski nazwał Stowarzyszenie Ekologiczno-Kulturalne "Klub Gaja" klubem geja. Przypomnijmy: poszło o pomysł zagospodarowania stoków Szyndzielni. Mają tam powstać m.in. nowe, sztucznie naśnieżane trasy, zostanie odbudowany wyciąg na Saharze.
Pomysł nie wszystkim się podoba. W dodatku może okazać się niemożliwy do zrealizowania. Ekolodzy ze Stowarzyszenia Ekologiczno-Kulturalnego "Klub Gaja" od dawna przestrzegają urzędników, że obszar Szyndzielni znajduje się w chronionej strefie Natura 2000. Magistrat najpierw twierdził, że to nieprawda. Urzędnicy pokazywali pismo Ministerstwa Środowiska z 2006 roku informujące, że chroniony obszar na Szyndzielni został skorygowany.
Jednak kilka miesięcy temu prezydent Jacek Krywult przyznał, że z kolejnego pisma z ministerstwa wynika, że Szyndzielnia należy jednak do Natury 2000. I pojawił się problem, bo Unia miała dać na wspomniane inwestycje ponad 40 mln euro.
Sprawa zagospodarowania Szyndzielni poruszana była na sesji bielskiej rady miejskiej. Nie obyło się bez dyskusji o roli Klubu Gaja w tej sprawie. - Może należy zrobić konferencję prasową i powiedzieć jasno, że istnieje w Bielsku klub geja, być może się przejęzyczyłem, który jest na tyle mocny, że storpedował naszą inwestycję, i przez którego może stracimy 42 mln euro dotacji? - zastanawiał się wtedy radny Listowski"
Jak to skomentować. Chyba szkoda komentować.
Po powyższej wypowiedzi "radnego" widać, że zdolnościami intelektualnymi to on świata nie zwojuje.
Widac,że to "lokalny macho", wybiorą go znowu bo dał w kosc "łekologom". Przecie to przez drzewo narciarz się zabił. Śmierć drzewom, smierć naturze, śmierć "łekologom"
A teraz pytanie...
Kto to jest "dobry ekolog"?
„Co zatem znaczy być dobrym ekologiem?” . „Wystarczy nie patrzeć biznesmenom na ręce, nie przeszkadzać we wdrażaniu inwestycji, domagając się poszanowania przyrody. Dobry ekolog zajmuje się sprzątaniem śmieci z dzikich wysypisk czy miejskich parków, sprawdza, czy ktoś nie pali w piecu plastikiem, uczy dzieci sadzić drzewa. […] Dobry ekolog, mówiąc krótko, podejmuje działania, które nie wadzą nikomu”.
Za PNWI.