"O! w morde"-chciałoby sie powiedzieć.
Wersja do druku
"O! w morde"-chciałoby sie powiedzieć.
Widzę, że nie tylko ja się wczoraj w podglądacza bawiłem ;)
http://img403.imageshack.us/img403/1240/podglad.jpg
http://img6.imageshack.us/img6/7958/podglad2.jpg
Klapkowcy przymusowo zniknęli z karty w chwili jej zapełnienia.
Trampki, czy klapki przy takiej pogodzie i na takiej trasie...boso by mógł tam leźć. Ni ma co się ekscytować.
Wrzućcie panią w szpilkach i w kapeluszu z piórkiem wywijającą parasolką , to szczena opadnie;)
Nie liczy się niestety;)
W przypadku załamania pogody myślę, że równie szybko przed burzą można uciekać w trampkach, adidasach, czy tych brązowych sporto-lakierkach, czasem szybciej i wygodniej niż w obuwiu trekkingowym.
Jeśli ktoś klapki nosi na takie wycieczki, to pewnie innego letniego obuwia nie posiada, że o odpowiednim sprzęcie turystycznym nie wspomnę...a z wycieczki rezygnować, gdy już się tam jest?;)
A niech łażą i łamią giry, wcale mi ich nie żal.Tylko niech płacą za akcje ratunkowe. Szkoda mi tylko GOPRowców którzy muszą po nich ganiać potem... Widziałem na szlaku ludzi pijanych, śpiących pełnym słońcu, prowadzających pieski różnego kalibru. Połoniny obecnie to cyrk i widowisko...
Ktoś was kiedys skontrolował na szlaku? Nie ma żadnych tablic informacyjnych na wejściach co nalezy mieć ze sobą na szlaku... Najlepiej wielkimi literami i tak nisko żeby uderzali głowani o nią. Napis powinien byc na odwrocie żeby przeczytali kiedy sie odwrócą mamrocząc pod nosem "k...mać co to było"...
100% racji! A nawet 150%!
Zgadza się Jabolu, ja nieco jedynie ironizuję "oburzenie" wynikające z powszechnego zjawiska, którego się nigdy nie zmieni.
Myślę, że bardziej od "nieodpowiedniego obuwia" winna jest mentalność ludzi wzywających ekipy ratownicze z byle powodu...niebawem śmigłowiec latać będzie by sraczkę tamować.
No bo ile z tych akcji, to wynik zwichnięcia, czy złamania nogi podczas "połoninowego" spaceru w klapkach?
No cóż znak czasów...i "nowoczesnego" modelu turystyki w ramach zrównoważonego rozwoju. Bo w chodząc do tego "cyrku" wydaje im się, że pomoc czeka za każdą kępą trawy...a jak nie, to przyleci;)
Hehehe, mnie kontrolował i o mało nie zapłaciłem mandatu. To było w czasach (dawne to były czasy) gdy szlak na Halicz i Rozsypaniec przebiegał przez Krzemień, a nie tak jak teraz przełęczą. Na Krzemieniu ścieżka przechodziła tuż pod skałami, więc chciałem zobaczyć co jest po ich drugiej stronie. Wyszedłem na skałki, a tu z drugiej strony... siedzieli panowie, którzy grzecznie, acz stanowczo powiedzieli, że należy się mandat. Oczy zrobiłem takie:shock: Ostatecznie skończyło się polubownie, z obopólnym zadowoleniem, tzn. ja wróciłem na ścieżkę a oni nie dali mi mandatu. Od tamtej pory nikogo więcej z kontrolujących nie widziałem, choć bileciki kupuję sumiennie i czasem chciałbym je komuś pokazać:wink:
Hm...
Bo to jest tak z tymi łazęgami w klapkach. Wielu z nich w ogóle nie wie, po kiego lezie na te tam pagóry. Niedawno wychwyciłem kilka szlakowych tekstów 'turystów' i 'turystek'. Powtórzę dwa.
1. Droga jezdna do schroniska pod Łabskim Szczytem: 'Jak mi Kazik jeszcze raz powiesz, że mam jechać w góry, to ci k... przysięgam, że rozwód!'. Odpowiedź Kazika: 'To k... był mój pomysł?! To ty sie k... napierałaś, żeby się tu pchać po coś! Ja to p...! Wracam!'. I zawrócili:D Dobra decyzja:D Niestety rzadko podejmowana przez innych takich łazików.
2. Mamuś do syneczka: 'Ostatni raz! Pamiętaj! Ostatni raz jedziem w góry! Jak se tak porobisz w fabryce jak ja, to ci odejdzie ochota na szwendanie!!'
A właściwie to jeszcze trzeci dodam. Z ust nowotarskiego górala, który ciężką pracę przy chudobie zamienił na 'pańskie' życie mieszczucha i łąki z ojcowizny użył na 'ośrodek wypoczynkowy' dla siebie i rodziny, stawiając brzydki szałas blisko szlaku na Turbacz. Siedział przed swym 'letniakiem', zasłonięty nieco 'hajluxem' od panoramy gór i pomstował mniej więcej tak:
' Ja to przedam te bude, bo tu ni zjeść ni wódki dokupić, po wsyćko trza na dół jechać! Sie letniska zakciało!'.
I te kilka zdań z ust tych ludzi tłumaczy tak na oko 75% frekwencji w górach. Turystyka jest modna, jest w dobrym tonie wleźć na 'koronę' polskich gór, wypełniając resztę pobytu już to libacjami, już to użeraniem ze znudzonymi dzieckami. Na topie też jest mieć chatkę z widokiem. Itd, itp...
I będzie gorzej, bo gminy w wyciągach widzą 'szanse na rozwój'.
I co tu gadać? Może więcej takich cytatów ze szlaków?:D Przynajmniej robi się wesoło:P
Pozdrawiam,
Derty
Oj Derty, ja w niedziele też nasłuchałem się podobnych tekstów na Krupowej. Młode małżeństwo(chyba)i ona jego opierd...niemiłosiernie: "To sa wakacje,to ma być wypoczynek? A gdzie są moje fajki w ogóle,co z nimi zrobiłeś? Nie będe nic jadła,picia też nie chce.Już nigdy z toba nie pójde w żadne góry" itp,itd.Moja dwuletnia córka mierzyła ją tak niemiłosiernie wzrokiem że po chwili zreflektowała się chyba i troszkę przycichła a po chwili mojemu dziecku...pokazała język!
Dla mnie szczyt głupoty dał się "widzieć "w drodze na Połonine Wetlińską .Mama dała do rączki 3 letniej dziewczynce drożdzówkę i kazała iśc dalej jedząc w klapkach - a kamyki na szlaku były mokre .Nie wiem jak można ubrac tak nieodpowiedni dziecko i wymagac jedzenia w marszu pod górę .
powiem Wam szczerze, że te achy i ochy które roztaczacie nad obuwiem szwędaczy pagórskich trochę mnie irytują. Sam wielokrotnie, w deszcz, błoto, gradobicie chodziłem w nie lepszych laczkach gdyż nie było mnie wówczas stać nie tylko na buty za 500zł ale nawet na drugą parę lepszych butów do kościoła. Nie popadajmy w jakiś radykalny, pełno-butowy korporacjonizm. Naprawdę, na Tarnicę można wejść bezpiecznie i bez strat, w półbutach.
Fakt.Cytat:
Naprawdę, na Tarnicę można wejść bezpiecznie i bez strat, w półbutach.
ale nie ubrałbym dzieciaka w klapki przed wyjściem na połoniny
przecież ta dziewczynka - ponoć 3-letnia - nie wyszłaby nawet w "superlaczkach" o własnych siłach na połoninę. Nie widzę nic złego w tym, że 3-latek je bułę i chodzi po mokrych kamieniach w sandałkach w drodze na wetlińską.
Ludzie, przecież to nie Himalaje! Widzicie jakieś tam statyczne zdarzenie i wysnuwacie jakieś daleko idące wnioski. Tekst zabrzmiał co najmniej, jakby wyrodna matka goniła trzylatkę batem po mokrych kamieniach nad przepaścią i dla utrudnienia włożyła jej do buzi bułę, żeby było ciekawiej.
to nie Himalaje ale takie twierdzenie ze mozna przejsc w klapkach bezpiecznie te góry jest pieprzeniem w bambus.jeśli nie wierzysz zadzwon do GOPR i zapytaj o ilośc wyjsc do takich /klapkowiczow/.pewnie ze nie sa to jakies spektakularne akcje opisywane w prasie,ale sa codziennie.wiec wiecej szacunku dla tych gor i pracy GOPR prosze
Dokładnie zgodzę się z Diablem - o wiele łatwiej skręcić nogę , pośliznąc się na kamieniu -no i po porwrocie z trasy po klapakach napewno więcej nogi bolą .W dodatku gruba podeszwa trekkingów ochroni nas przed odczuwaniem kamieni i jest nieśliska - pewno ze takie butki kosztują ponad 400 pln ale to wydatek na lata
Mam wrażenie, że polemizujecie z osobami, które wcale nie polecają klapków, a nawet je potępiają...jedynie za przesadę uznają nazywanie "szczytem głupoty" jeśli ktoś nie ma na nogach "specjalistycznego obuwia"...
Nie demonizujmy problemu.
EDIT.
Nie chce mi sie szukać dogłębniej, na stronie GOPR Grupy Beskidzkiej piszą:
http://www.gopr-beskidy.pl/?page=sho...df5a7128afde46
Znakomita większość to narciarze, nie dziwota, tylko 10% to wypadki podczas turystyki pieszej, a których, na chłopski rozum nie wszystkie były wynik noszenia klapków, czy innego niedoskonałego obuwia, trzeba brać pod uwagę i nieuwagę, brawurę, czy choćby bycie zwykłą lebiegą.Cytat:
Wypadki, których pomocy udzielał GOPR zakwalifikowano w następujące kategorie: turystyka piesza (49; 10,6%), narty przy wyciągu (339; 73,2%), narty - turystyka (18; 3,9%), rower (4; 0,9%) spadolot / lotnia (1; 0,2%), inny (46; 9,9%), niewypełnione (6; 1,3%)
Więc może trza by apelować do narciarzy o szacunek do wysiłku GOPRowców?;)
latem w bieszczadach buty za 400pln nie sa nieodzowne zwlaszcza na wypad jednorazowy.byłby to przerost formy nad trescia. jednak najzwyklejsze adidasy z wysoka cholewka juz zapewniaja komfort i wzgledne bezpieczenstwo ale o klapkowiczach zdanie mam wyrobione i raczej go nie zmienie(nie jest to zdanie pochlebne)
Drogi Diable,
Pewno, że bez sensu jest maszerować w klapkach kilka kilometrów, choćby i po płaskim asfalcie, bo to niewygodne, czasem naraża nas na jakieś urazy, gdy się człek poślizgnie na krowim placku choćby, ale nikt tego nie kwestionuje.
Zapewne za głupców można by uznać niektórych niezważających na pioruny, czy nieznających terenu lub choćby celu podróży, co to lądują się w gęstwinę z dziecięciem na ręku i to kole wieczora.
Ale zaraz szczytem głupoty nazywać obrazki człeka w trampkach na jakimś deptakowym szlaczku latem, przy pięknej pogodzie?
Nie wszyscy wzywają GOPR. Spora grupa poszkodowanych przychodzi ze szlifami rowerowymi, kontuzjami i urazami na podstacje pogotowia ratunkowego (co nie jest brane w tych statystykach pod uwagę). W Bieszczadach jest ich trzy: Ustrzyki Górne (w Straży Granicznej - tylko sezon letni), Cisna (w dawnej SG czynna cały rok), Tarnawa Górna (w przychodni - czynna cały rok).
Są to nie tylko ludzie w klapkach...
Demonizować można wtedy gdy taki klapkowicz sobie coś zrobi...,
Ani GOPR, ani Pogotowie Ratunkowe nie jest od oceniania, jest od ratowania.
Głupota nie jest uleczalna (zawsze będzie istniała), więc nie ma co lamentować. Poza tym wyżej wymienione instytucje istnieją gdyż ludziom ciągle dzieje się krzywda. Tak już po prostu jest.
przez całe lata łazilem w dobrych butach po gorach, teraz to nawet trzy pary mam na konkretne stany przyrody. Wbrew pozorom nie ma w tym przesady :)
Jadę w gory autem i mogę taki magazyn ciągnąć.
Ale któregoś razu zachciało mi się łazic w klapkach po gorach, akurat nie w Polsce a w Chorwacji, wszyscy łażą, ja tez spróbuje...
Jak w tych klapkach wyryłem orła! Spadłem parę metrów w dół. Mało nie złamalem nogi, rozwaliłem sobie głowę i rozciąłem stopę. Ślizga się podeszwa klapka na błocie i stopa na klapku od potu. Klapki to potencjalnie mordercza zabawa.
Heh:)
Przyznam się, że też raz spróbowałem...może nie w klapkach ale w takich marnych sandałkach z delikatnej skóry. No, ale usprawiedliwiają mnie nieco okoliczności. Bo to było w Tatrach, ja na wielkim poście górskim z moim małym synkiem w Kuźnicach czas trwoniłem i moja małżonka zmieniła mnie przy pilnowaniu raz, a ja jak stałem, tak pognałem - na Skupniów Upłaz tylko i na Gąsienicowa z daleka zerknąć. Tylko tak troszeczke...i też fajtnąłem orła:P A może, Łapi, to nasz brak wprawy w posługiwaniu się klapami i sandałami w górach?:O Może to nasza głupota?:O Bez treningu tak wzuć laczki i na perci iść?:P
Zresztą...daleki jestem od nazywania ludzi głupimi tylko za obuwie. Zgadzam się z VM że raczej ci, co to w czas nadchodzącej burzy nie przerywają wspinaczki w górę, nie ratują się, zasługują na takie miano.
Lecz te texty ze szlaku, którem zacytował, są przejawem pewnej postawy wobec gór. Wynikającej z braku wiedzy, nieświadomości. Człek zaczyna się uczyć gór, gdy po raz pierwszy staje na jakimś podejściu uzbrojony po zęby w szorty, pstrykadło i klapki. Gdy go ta dziwaczna zabawa wciągnie, to po iluś tam sezonach zapragnie kupić zacne buciszcza, goretexowe wdzianko itd. To pewne. Będzie z każdym wspomnieniem stłuczeń na dupsku i mokrych gaci przyklejonych do skóry, jeszcze bardziej pragnął uniknąć tamtych niemiłych chwil. No i wreszcie...trafi na ten wątek Forum:P To też go do czegoś może zobliguje?
Ja swoje pierwsze zimowe przejście w Tatrach też zaliczyłem bez raków:P Następne było już jak trzeba... 2 kg złomu przypięte do buciorów, pękające łączniki itp, itd. wszystko jak trzeba...
Pozdrawiam Bieszczadołubów i Górołazów
Derty
właśnie całkiem niedawno wchodziliśmy na jedną z Połoninek tak całkiem po stonkowemu - w sandałach lub adidaskach (w tym dziecko i moja mama po 60-tce) :mrgreen: i tak szczerze powiedziawszy, to biliśmy na głowe w tym wchodzeniu niemałą częśc uzbrojonych po zęby w te różne super, hiper ubrania, obuwie i kijki turystów co się zowie. Niestety zwały tłuszczu, karmione w fastfoodach i wożone na codzień autkiem pupy (żeby nie powiedziec brzydko...;)) nawet odziane wg najnowszych i najbardziej wskazanych kanonów mody i wygody turystycznej nie zastąpią zwykłej ostrożności, szacunku do przyrody i odrobiny kondycji. A gdy na szczycie pewien obuty i ubrany odpowiednio młodzieniec z westchnieniem ulgi stwierdził, że chyba mu nogi odpadną, moja mama tylko się pięknie do niego uśmiechnęła...
nogę można skręcić i na chodniku i na posadzce i nawet wstając z fotela.
a ludzie w bieszczadach mieszkali, żyli i chodzili po górach na długo przed współczesnym obuwnictwem...;)
co nie oznacza jednak, że zawsze, wszędzie i o każdej porze roku można się w tych przysłowiowych sandałach wdrapywac:mrgreen::mrgreen:
pozdrawiam
A co powiecie na maszerującego jegomościa w skórzanej kurtce i adidasach po Bukowym Berdzie z wielką parasolką :shock:
a czy parasolka też jest notowana przez GOPR jako główna przyczyna wypadków?:shock:
Już wcześniej sporo pisałem, że przykłady tu prezentowane absolutnie nie są adekwatne do tytułu wątku.
Pisząc o tych różnych pierdołach totalnie dezawuuje się słowo "głupota".
Jestem ciekaw, jakiego słowa autorzy relacji z bliskich spotkań 3 stopnia z parasolnikiem, czy gostkiem w adidasach użyliby w sytuacji, gdy ludzka głupota narażałaby życie dzieci na ten przykład?
Idiotyzmem? Mało! Może wzmocnimy przymiotnikiem "zajebisty"?
Zacznijcie jeszcze pisać o łażeniu w jeansach, zwykłych skarpetkach frotte
i nietermooddychalnej bieliźnie, że o głupocie zakładania reklamówki na łeb, gdy pada nie wspomnę...
Powinno się ten wątek połączyć z innym, istniejącym gdzieś tam pod nazwą bodajże "Bieszczadzki obciach"...
...bo wątek o głupocie takim właśnie obciachem się staje;)
Pozdrawiam:)
Gdybym wiedziała dokąd to bym wysłała VM-owi czekoladki za ten post :mrgreen:
że selekcja ubraniowa jest w modnych klubach wielkomiejskich to słyszałam, ale że dotarła w Bieszczady to bym się w życiu nie spodziewała.:-?:cry:
Zjemy gdzieś w Bieszczadach...;)
Odważny ten VM...;):razz:
A jeśli ja zrobię taki numer, że przyjdę w sandałach i z parasolką a czekoladki będą w obciachowej bombonierce z małym białym kotkiem na okładce?:mrgreen:
czy masz wystarczająco mocne nerwy, żeby temu podołać?
pozdrawiam pozdrawiam pozdrawiam :grin:
To ja sobie wtedy ubiorę szpilki, kapelusz i jeszcze piórko w dupkę wetknę...;)
aaa tam zaraz parada równości :mrgreen:
po prostu I Bieszczadzkie Jedzenie Czekoladek w Stroju Mało Odpowiedzialnym;)
i tak to, "Bieszczadnikom", moment chemii netowej, odwala, LOL ... :-P
Ale za to jak fajnie odwala :)
Lubię jak tak odwala :)
A z drugiej strony jak to inaczej pod względem tzw. ubioru turystycznego wyglądały Bieszczady jakieś 20 lat temu.
Wtedy o ile pamiętam nikt się specjalnie nie zastanawiał kto jakie ma buty ,kurtki etc.
Miał to co mozna było dostać w sklepie a że mało można było dostać w sklepie
to i mało miał.
Nie,wcale nie tęsknie za tamtym czasem.
Troszkę czasem mierzi mnie ta "turystyczna moda" bo nie zawsze chodzi tu tylko i wyłacznie o bezpieczeństwo tudzież wygodę turysty.
Cóż jak śpiewał Dylan "... times they are a changing..."
Pod każdym wzgledem.
Jeszcze nie stary piernik :)
Pozdrawiam
Ale za to jak fajnie odwala :)
Lubię jak tak odwala :)
A z drugiej strony jak to inaczej pod względem tzw. ubioru turystycznego wyglądały Bieszczady jakieś 20 lat temu.
Wtedy o ile pamiętam nikt się specjalnie nie zastanawiał kto jakie ma buty ,kurtki etc.
Miał to co mozna było dostać w sklepie a że mało można było dostać w sklepie to i mało miał.
Nie,wcale nie tęsknie za tamtym czasem.
Troszkę czasem mierzi mnie ta "turystyczna moda" bo nie zawsze chodzi tu tylko i wyłacznie o bezpieczeństwo tudzież wygodę turysty.
Cóż jak śpiewał Dylan "... times they are a changing..."
Pod każdym wzgledem.
Jeszcze nie stary piernik :)
Pozdrawiam