Powoli zamieszczam pierwsze zdjęcia na początek Połonina Krasna bedzie tego trochę może do wieczora ukończę :)
http://www.bieszczady.net.pl/copperm....php?album=201
Wersja do druku
Powoli zamieszczam pierwsze zdjęcia na początek Połonina Krasna bedzie tego trochę może do wieczora ukończę :)
http://www.bieszczady.net.pl/copperm....php?album=201
Wczoraj sobie to przejrzałam, tylko pozazdrościć udziału...
pozazdrościć!!!
Super!!! Zazdroszczę i miejsca i pogody!!!
ale to fotki nie z czarnochory?nalezy chyba utworzyc nowy ,topik do spraw wschodnich,apropo,
był ktos tam na przełomie pazdziernika,i listopada?i pomyslec ze tylu było chętnych?:cry: ech,my lachy...
co to za roznica kto smieci...? ten kto smieci niech sie w piekle poniewiera i tyle
kiedys,dosc dawno temu rzucilem haslo:czarnohora jesienia,a tu niestety albo i stety-nie jade.za to jade w bieszczady.bede w bieszczadach w dniach od 15 pazdziernika do 25.
wlasciwie nie wiem po co to pisze,bo i tak nie mam ochoty nikogo ogladac.wybaczcie.pozdrawiam
A więc byłem,widziałem wrociłem.Jednak pazdziernik to zdecydowanie za pozno na taki wyjazd,w czarnochore!.Na szczytach snieg po kolana,mgła,widocznosc na 20m.Stwierdzam ze przed wyjazdem nalezy zasiegnąc informacji o pogodzie.. tam.SZkoda troche,i zal ze,jadąc prawie 2000tys,km.nie mozna podziwiac widoków,bo akurat nadszedl głęboki niz baryczny.Cóz rekonesans zrobiony,pora planowac następny wyjazd,ale to juz latem.DZiekuję wszystkim,za informacje,i wskazowki,dot.dojazdu i wyjazdu.ponizej kilka fotek.
przezyliscie!!!!
GRATULUJE;-))))
i mimo wszystko, zazdroszcze...
hahahha
Piotr ponizej jak juz piszesz posta masz takie cos pt Zarzadzaj zalacznikami;-)
kliknij w to i z reszta juz sobie poradzisz, tylko one male musza byc, nie pamietam, 80kB albo i mniej?
Daj sobie spokoj z wrzucaniem fotek tutaj na forum. Niestety rozmiar jaki akceptuje forum nadaje sie co najwyżej na telefon komórkowy a jnie do wyświetlania na komputerze.
Sciągnij sobie program Picasa, zarejestruj się i dostaniesz za darmochę 1 GB miejsca na fotki.
Wrzucanie i ewentualna obróbka zajmie Ci raptem kilka minut.
Soft jest łatwy w obsłudze.
Własnie biorę ,"głęboki",oddech,po powrocie,zeby sie zabrac do napisania krótkiej relacji,choc nie jestem w pisaniu biegły.Ale spróbuję.....
Ruszamy z gdyni 19.10,o godz 23.40,pociagiem pospiesznym do krakowa,w sile 2-osób,ja i rafał,ktory równiez wybierał sie tam od 15 lat.Zapowiedzi pogodowe brzmią groznie,na południu sypnęło sniegiem,na pomorzu przymrozki,to co będzie tam??ale nie ma odwrotu!Wybieramy opcję PKP,ponieważ,to taniej i wygodniej,tym bardziej w weekend.Bilet do przemysla,z gdyni,tzw.turystyczny kosztował 60zł,bez znizek!Całonocna,podróz do krakowa,upłynęła nam,pod znakiem gorących dysput politycznych,z współpasażerami,jako że zbliżały sie wybory,cały wagon wybierał się na głosowanie,nie powiem na jaką partię...W krakowie ,błyskawiczna przesiadka na pociąg do przemysla,i lądujemy tam około 15-tej.Uzupełniamy zapasy w spozywczym,w aptece,wymieniamy polskie złote 300zł,na 500 hrywien.,jeszcze obiad w barze przy PKa-sie,i pakujemy sie do busa,jezdzącego na przejscie graniczne,do Medyki, koszt 2 zł(tak podrożało od lata)Na przejsciu o dziwo,stoi tylko kilkanascie ,"mrówek",a i widząc nasze plecaki,przepuszczają nas do przodu,do okienek pograniczników ukrainskich,gdzie otrzymujemy ,karteczki do wypełnienia, nalezy w nich min.wpisac miejsce docelowe dojazdu,i noclegu.Pogranicznik byl zyczliwie zdziwiony ze ,"wsie,do paraski?",bo tak,w owej rubryce wpisalismy.(W dzembroni,noclegi u paraski).Wypełnienie karteczek,i i pozostałe formalnosci graniczne zajęły nam ok.30 min,(mozna przezyc).Razno ruszamy na postój marszrótek,jadących do lwowa.Tam okazuje się ze do odjazdu,mamy ok.30 min,rafał udaje sie do toalety,a ja do sklepu obok,po coś rozgrzewajacego,zakupuje jakis koniaczek,wracam na postój.Poczym zauważam,dziwnych młodzienców,kręcących się przy naszym plecakach,sami nie posiadali zadnego bagazu,więc dziwnie wygladali,bez,na tle innych,objuczonych torbami,"babuniek".Niestety!!!!nie chodzilo im,o plecaki!!!!Lecz o moj portfel!O święta naiwnosci!Włozyłem go do bocznej kieszeni ,bojówek,gdzie stal sie,jakże łatwym łupem,owych młodzienców!Wykorzystali tzw,"sztuczny tłok",przy wsiadaniu do marszrutki,gdy wszyscy oczekujacy sie do niej rzucili,i my rowniez.Gdy juz dostałem sie do srodka,przed oblicze,szofera,szukam goraczkowo,po wszystkich,kieszeniach portfela,który jeszcze przed paroma min,do ktorejs z nich wkładałem,lecz NIESTETY!!!NIE MAM GO!!WYPAROWAŁ!!Współpasazerowie ,stwierdzaja ze to napewno,dzieki owym ,młodziencom,ktorzy oczywiscie natychmiast odjechali w siną dal,zdaje się ze ,żółtym zyguli!Co było robic,wysiadamy z busika,robimy naradę,wracamy,czy jedziemy dalej??,ale juz tylko z połową zasobów finansowych posiadanych przez rafała,czyli 500 hrywien,i 10 baksów.Wracac szkoda,skoro jestesmy tak daleko,cóz zacisniemy pasa,spac i tak zamierzamy w namiocie,a na przejazdy starczy!!.Pakujemy sie napowrót do busika,do lwowa,szofer kasuje 20 hrywien,za dwie osoby,i jedziemy.Podróz trwa ok.dwóch godzin,po drodze patrząc na mijane domy,i ciemnosci,oswajam sie powoli ze stratą.cóz własciwie,to "selber shuld",trza było byc bardziej ostroznym,i pochowac wszystko gdzies na ciele po kieszeniach!
Po 20-tej wyłania się przed nami pięknie odrestarowany budynek dworca kolejowego we lwowie,pora wysiadac więc.........
CdN.....
Wyprawa super, tylko dlaczego opisanie nie po "polskiemu"... Szkoda trochę...
http://picasaweb.google.pl/piotroniu...,,,OOO!!czyzby sie udało wkleic linka do fotek??http://picasaweb.google.pl/piotroniu...rnochora200702
[moderator]: tnij cytaty!
WOW!!!
super...ale podziwiam;-) wlasnie ogladam fotki...niezle!;-)
mimo niesprzyjajacej pogody fotki przefajne- zwlaszcza ta gdzie mgly sie rozstepowaly!! no i koliba- co za przewspaniale miejsce!!!
http://picasaweb.google.pl/piotroniu...21442739316722
a to zdjecie gdzie bylo zrobione??? to ta koliba? co za przewspaniala chata!!! warto sie taplac w sniegu pare dni zeby choc jeden nocleg spedzic w takim miejscu!!!
Jesli to ta o ktorej mysle - to latem tam wypas wiec nie bardzo sie da zanocowac...widac wyjazd jesienia ma swoje duuuuuze plusy!!
Widzę że spaliście w owczarni pod Smotrecem, latem są tam pasterze. Pogoda spłatała Wam figla, ale myślę że wrócicie tam na przyszły rok. Od owczarni można podejść prosto do góry na wierzchołek lub w stronę wodospadów a jest ich trzy i stamtąd w górę lub na przeciwny brzeg potoku i ścieżką na przełęcz pod Smotrecem , poniżej przełęczy jest miejsce na biwak z wodą obok ruin schroniska z pięknym widokiem na Pop Iwana.
Tak dokładnie to jest owczarnia pod smotrecem, dobrze ze tam była!!!!Spaliśmy w niej przed wejsciem na smotrec,i po zejsciu z niego,czekalismy jeszcze na poprawe pogody,po noclegu w namiocie na smotrecu,to był prawdziwy Hilton!!!Jasne ze tam wracamy,w przyszłym roku,tylko tym razem w lecie,i po sprawdzeniu komunikatów pogodowych.Bo bez względu na pogodę to można tylko chyba w biesy jechac,a tam to trochę za daleko,zeby tylko mgły oglądac...
dalszy ciąg,relacji z wyprawy,w czarnochorę,(nastepna,to juz będzie wycieczka,i powrót,w czarnochorę)..
Na dworcu we lwowie,w informacji dowiadujemy sie o dwoch pociagach jadących,tego wieczoru do kołomyji,celu naszej podrózy pociągiem(relacji Kowel-Czerniowce),1-szy odjezdza 0 21.40,o dojezdza o 6.30 do kołomyji???2-gi odjezdza godzinę pozniej czyli o 22.40,i jest o 2.30 w kołmyji,pojechalismy więc tym drugim,zakupiwszy bilety w klasie ,"Obszczij",zdaje sie ze to klasa 3-cia,po 11 hrywien od osoby..jak na taką odległosc to bardzo tanio!.W pociagu,znajdujemy wolne miejsca do siedzenia,(były tez lezce w tej klasie,ale zajete),i napoczynamy flaszeczke koniaku,"Czerniowskiego",zakupioną jeszcze na granicy.Popijając koniaczek,i rozmawiając mile,z wspópasazerkami jadącymi z polski do czerniowiec,4 godzinna podróz do kołomyji mija bardzo szybko.Wysiadamy w srodku nocy na dworcu w kołomyji,i co tu dalej robic?Na początek sprawdzamy pociągi powrotne,do lwowa zdaje sie ze jest tylko jeden coś koło 20,tej.
W miedzy czasie podchodza do nas taksowkarze o proponując ,okazyjnie kurs do werchowyny,(kolejny nasz etap),za jedyne 40 dolarów lub 200hrywien.Rezygnujemy z ,tych,"wyjatkowych mozliwosci ",i resztę nocy przeczekujemy w otwartym jeszcze barze naprzeciwko dworca,testujac rózne wyroby ukraińskich browarów,tzn.do 6.30,do odjazdu pierwszej marszrutki do werchowyny(zabie),w którą sie pakujemy,płacąc po 10 hrywien,od osoby.Pare minut po 10 rano dojezdzamy do werchowyny.Niestety,pogoda nie nastraja optymistycznie,pada deszcz,ze sniegiem,mglisto,na okolicznych wzgorzach lezy juz snieg.W sklepie przy ryneczku,robimy jeszcze ostatnie zakupy,gdzie syn włascicielki,poradził nam ze na Popa Iwana łatwiejsza dorga jest z szegini.My jednak chcemy dotrzec do Dzembroni.O 11-tej mamy marszrutke do szegini,(Pamietająca chyba jeszcze stalina),po ok.40 min.jazdy wysiadamy przy drogowskazie do Dzembroni 4.5km.(Zdaje sie ze do dzembroni,marszrutki juz nie jezdzą,ze względu na stan nawierzchni,rzeczywiscie jest podobna do drogi brzegi-nasiczne,przed remontem)I po godzine marszu ,"z buta",docieramy do przepieknej dzembroni,bajecznie połozona wioska,szkoda będzie jesli zatraci swoj urok i karpacki klimat przez wybudowanie stacji narciarskiej),w przydomowym sklepiku pytamy sie któredy to , na Popa Iwana,(Pani swietnie mówi po polsku),i ruszamy za sklepem w prawo na szlak,ku smotrecowi,jest koło 14tej.Czyli po przejechaniu całej polski,połowy ukrainy,i przejsciu paru kilometrow jestesmy w punkcie wypadowym w czarnochorę,a w podrózy jestesmy juz prawie dwa dni,i jedną noc,pora więc szukac jakiegos noclegu.Nie decydujemy się jednak,na nocleg u paraski we wsi,lecz postanawiamy rozbic namiot gdzies w lesie u podnóż smotreca,ruszamy więc szlakiem ku smotrecowi,i po 1godzinie marszu docieramy do koliby pasterskiej i owczarni,okazuje sie ze jest otwarta,a w srodku jest piec,(opłakanym stanie,ale zawsze).Postanawiamy więc w niej przenocowac,(patrz fotki)
Rozpalamy szybko w piecu,zeby sie ogrzac,i przygotowac jakis posiłek,czyli niesmiertelna ,"breję",złozoną z makaronu,mielonki,ziół,i przecieru pomidorowego.Po paru godzinach palenia robi sie we wnętrzu koliby,ciepło i przytulnie, w naszych duszach równiez,wiadomo,ciepło ogniska,zawsze wpływa pozytywnie na człowiecze mysli.Za oknem cicho,prawie świątecznie,cały czas pada snieg,temeratura na zewnatrz -3c,we wnętrzu,+9,oprózniwszy resztę z flaszeczki koniaku,kładziemy się do snu,na drewnianych pasterskich twardych pryczach,(I pomyslec ze w Hiltonie nie opędzilibysmy się od natrętnych kamerdynerów,hi,hi)nadchodzi nasza 1-sza noc w górach czarnochory....
cdn......................http://picasaweb.google.pl/piotroniu...rnochora200702