-
10 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Wyprawa na Holicę, z różnych punktów wyjściowych, była już wielokrotnie opisywana na forum. Po wnikliwym przeanalizowaniu mapy i możliwości dotarcia na ten szczyt, doszedłem do wniosku, że chyba nie spotkałem opisu wędrowania z Teleśnicy Oszwarowej. Aby tradycji stało się zadość i zrobić „pętelkę”, to pomyślałem, że dobrze by było, aby wrócić przez Daszówkę.
Załącznik 36671
Już o godz. 7:15 zaparkowałem na kościelnym parkingu w mglistej scenerii.
Załącznik 36672
Wróciłem kilkaset metrów do ścieżki naniesionej na mapie, która miała mnie doprowadzić na szczyt Holicy. I w tym miejscu nastąpiła pewna konsternacja. Na zaplanowanym szlaku, znajdowało się gospodarstwo. Stoję i bezradnie rozglądam się po okolicy w poszukiwaniu wejścia na ścieżkę. Po chwili pojawił się gospodarz i poinformował mnie, że ta ścieżka na mapie to jest droga prywatna i prowadzi przez jego gospodarstwo. Jednak kilkadziesiąt metrów w kierunku kościoła, jest droga gminna i tamtą na Holicę mogę sobie maszerować. Zgodnie z zaleceniem poszedłem całkiem przyzwoitą gminną drogą, a niewielka kładka na brodzie, nawet mnie optymistycznie nastawiła, na dalsze wędrowanie.
Załącznik 36673
Po niedługim czasie dotarłem na plac przeznaczony do składowania drewna i doznałem następnej rozterki. Zawsze, gdy staję na rozwidleniu, gdy dotychczasowa droga rozchodzi się w lewo i w prawo, doznaję dziwnego uczucia, czy iść za głosem serca, czyli w lewo, czy rozsądku. W tym konkretnym przypadku, droga w lewo prowadziła do wcześniej planowanej ścieżki i pewnie już nie była drogą prywatną. Jednak zwyciężyła ciekawość i poszedłem, na oko bardziej uczęszczaną , drogą zrywkową w prawo, ale również w kierunku Holicy.
Załącznik 36674
Ładnie zapowiadająca się droga zrywkowa, coraz bardziej robiła się błotnista, a w oddali słychać było pracujący ciągnik. Po chwili okazało się kto lub co jest sprawcą rozjeżdżających się nóg po błotnistej drodze.
Załącznik 36675
Gdy prześliznąłem się przez dobrze znane bieszczadzkie klimaty, dotarłem do miejsca zdecydowanie bardziej wyciszonego i urokliwego z racji swojej atmosfery.
Załącznik 36676
Taka atmosfera towarzyszyła mi wielokrotnie aż do dojścia na szczyt pasma Żukowa, gdzie zobaczyłem prawie autostradę, oraz przebiegającą sarenkę tuż przed jadącym ciągnikiem.Traktorzysta, widząc że zrobiłem zdjęcie, posądził mnie o szpiegostwo i z pewną nadzieją w głosie zapytał, czy na pewno nie jestem na usługach leśniczego. Gdy przekonał się o mojej wiarygodności i nabrał pewnego zaufania, polecił mi spacer jeszcze kilkaset metrów dalej na Holicę, gdyż tam są ładne widoki.
Załącznik 36677
Oczywiście skorzystałem z jego rady i zobaczyłem ładnie zagospodarowany teren pod miejsce na piknik z widokiem na Stożek.
Załącznik 36678 Załącznik 36679
Jeszcze kilkadziesiąt metrów dalej i już Holica została zdobyta bez nadmiernego wysiłku.
Załącznik 36680
-
10 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Nie mogłem odmówić sobie przyjemności, aby cofnąć się jeszcze dalej i spojrzeć na zaporę z wyższego punktu widzenia.
Załącznik 36681 Załącznik 36682
Nową szutrówką pomaszerowałem już dalej na wschód, zgodnie z wcześniejszym planem. W pewnej chwili w odległości kilkudziesięciu metrów, od lewej strony, wyszedł sobie spokojnie, wyjątkowo wychudzony wilk. Spojrzał w moją stronę i nie dając mi żadnej szansy na zrobienie zdjęcia, pobiegł dalej na prawą stronę do lasu.
Załącznik 36683
Po lewej stronie ponownie punkt widokowy, tym razem na Ustianową Górną i Ustrzyki Dolne.
Załącznik 36684
Penie fundusze na budowę szutrówki, uległy wyczerpaniu i trzeba było wejść w bardziej naturalne środowisko.
Załącznik 36685
Teraz już tylko z górki, ale chwilami po całkiem sporym błocie lub chaszczach.
Załącznik 36686
Daszówka powitała mnie eleganckim domem z letnią rezydencją nad stawem.
Załącznik 36687
Zaraz obok drogi cerkwisko z zapomnianym i zdewastowanym cmentarzem.
Załącznik 36688
Przy drodze do Teleśnicy Oszwarowej na przemian można zobaczyć nowoczesne wille, jak również i zabudowania posiadające swoją historię.
Załącznik 36689
Po 7 godz. wędrowania i przejściu ponad 15 km dotarłem do punktu wyjścia, który już był w pełnym słońcu i przyjemnym bezchmurnym niebie.
Załącznik 36690
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
zbyszek1509
Taka atmosfera towarzyszyła mi wielokrotnie aż do dojścia na szczyt pasma Żukowa, gdzie zobaczyłem prawie autostradę
Zdziwiłem się gdy w lecie kupiłem ostatnie wydanie mapy Compassu i zauważyłem zaznaczoną drogę w budowie przez Żuków. Niestety nie udało mi się przejść całego pasma Żukowa przed wybudowaniem tej drogi, za to na przyszłość będę miał gdzie przejechać się na rowerze.
-
10 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
W związku z częściowym już wyciszeniem nostalgii, która ogarnęła mnie po ostatnim pobycie w Bieszczadach, postanowiłem podzielić się pewnymi wrażeniami przeżytymi podczas 16 dni pobytu w bliskiej mi krainie. Pogoda była wyjątkowo sprzyjająca, a dodatkowo udało mi się namówić kolegę ze szkolnej ławy, na jego pierwszy pobyt w Bieszczadach, chociaż na kilka dni wspólnego wędrowania. Ponadto czuję się zobowiązany w stosunku do Henia, za zainteresowanie mnie „szlakiem czereśniowym” na Słowację.
Przyznaję, że wspólne wędrowanie z kolegą i wieczorne wspomnienia z przebytych tras, skutecznie „utrwalały” nasze wrażenia. Dzięki dwóm samochodom, mogłem zrealizować swoje marzenie przejścia z Wołosatego do Mucznego , wyjątkowo widokową trasą. Poszczególne odcinki były już zaliczanie, nawet kilka razy, jednak za jednym przejściem, nigdy nie miałem tej przyjemności do chwili obecnej. Poznałem również urok wschodniej części Bieszczadów, wraz z wnętrzem cerkwi greckokatolickiej, a obecnie kościoła rzymskokatolickiego w Michniowcu.
Załącznik 38248
Pełne kwiatów łąki nad wsią Lipie, niepowtarzalnym zapachem, zapierały dech w piersiach.
Załącznik 38249
Podobne wrażenia towarzyszyły nam podczas wycieczki na Słowację do wsi Runina z Roztok Górnych. Widoki spod Dziurkowca na stronę południową jak również i północną, są warte wylanego potu. Szczególnie nakręcała mnie wyprawa do wsi Ulśinkov, do której zachęcił mnie Heniu propagując „szlak kwitnących czereśni”.
Zgodnie z wcześniejszymi założeniami, zaczęliśmy o godz. 7:15 wyjściem z dworca kolejowego w Łupkowie. Chciałem aby kolega odczuł pewne emocje podczas przechodzenia tunelem na Słowację. Jedynie od strony słowackiej uchowały się historyczne tablice upamiętniające jego odbudowę, po powtórnym jego wysadzeniu, tym razem przez wycofujące się wojska niemieckie.
Załącznik 38250
Po dotarciu do czerwonego szlaku na górę, naszym oczom ukazał się widok bujnej roślinności, która przypominała swoim wyglądem barszcz Sosnowskiego. Całe szczęście, że to było tylko złudzenie, gdyż przedzieranie się w takim gąszczu, do przyjemności by nie należało, a i na zdrowiu poczyniło by pewnie znaczny uszczerbek.
Załącznik 38251
Idąc dalej czerwonym szlakiem do wzniesienia Szczołb, towarzyszyły nam linie okopów i odgłosy wycinanych drzew. Z Magelov gruń roztaczał się widok na okoliczne wzniesienia i ciekawe formy skalne.
Załącznik 38252
Dalej schodząc już drogą zrywkową, trafiliśmy na polanę, z której roztaczał się widok na odległy jeszcze cel naszej wyprawy.
Załącznik 38253
Po dotarciu do obiecanych koledze czereśni, nastąpiło rozczarowanie, że nie dane nam będzie ich skosztować. Owoce, zarówno jabłek jak i czereśni, nie nadawały się jeszcze do konsumpcji. Nie sprawdzona ich gorycz i kwaśność przepełniła nasze serca :-(.
Załącznik 38254
Poszliśmy dalej już asfaltową drogą obok byłego PGR-u obsadzoną jabłoniami, które na pewno pięknie wyglądały w okresie kwitnienia.
Załącznik 38255
W samej wiosce, wyjątkowa cisza, a życie towarzyskie koncentruje się jedynie przy przystanku autobusowym. Mieszkańcy byli bardzo życzliwi, gdy dowiedzieli się skąd przyszliśmy i dokąd idziemy, wskazali nam kierunek na żółty szlak, który został zmieniony i prowadził inną trasą aniżeli ten zaznaczony na mapie.
Załącznik 38256
Podziękowaliśmy pięknie za znaną nam już wcześniej informację i udaliśmy się w kierunku cerkwi i cmentarza, aby odpocząć na schodkach i uzupełnić potrzeby kaloryczne.
Załącznik 38257
-
7 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Wzmocnieni na duchu i ciele, ruszyliśmy w górę wioski podziwiając poszczególne zabudowania.
Załącznik 38258
Tuż za zakrętem czekała na nas niespodzianka. Może nie zbyt okazałe, ale za to soczyste i bardzo smaczne czereśnie rosnące obok szlaku.
Załącznik 38259
Jeszcze rzut oka na wioskę z góry oraz dywan z paproci i wspinamy się żółtym szlakiem. Przez krótką chwilę nawet asfaltową drogą, do punktu zwanego Kołyby, aby dotrzeć szlakiem granicznym do punktu Łuczki.
Załącznik 38260
Na przełęczy należało odbić w prawo, aby dotrzeć do jakiejś drogi zrywkowej. Okazało się to poważnym wyzwaniem, gdyż chaszcze na tym odcinku były wyjątkowo nieprzyjazne.
Załącznik 38261
Kierunek okazał się właściwy i po dłuższej chwili dotarliśmy do nowiutkiej drogi zrywkowej, która doprowadziła nas na Koniec Świata. Obiecywaliśmy sobie, że nareszcie coś konkretnego zjemy, a jak dobrze pójdzie to nawet jajecznicę. Jednak, musieliśmy zadowolić się resztkami batoników, gdyż zastaliśmy zamknięte drzwi. Co prawda na drzwiach była informacja z numerem telefonuhttp://cdncache-a.akamaihd.net/items...rrow-10x10.png, lecz brak zasięgu uniemożliwił nam jakąkolwiek komunikację. Nawet wiszący gong swoim dźwiękiem, nie był w stanie przywołać gospodarza. Po chwili odpoczynku na tarasie, wydeptaną ścieżką udaliśmy się w kierunku dworca.
Załącznik 38262 Załącznik 38263
Po zamknięciu pętli naszej marszruty, licznik przebytej trasy i jej elementów wyglądał następująco.
Załącznik 38264
Po powrocie do domu, miałem okazję do pewnej refleksji. Kolega, podzielił się swoimi wrażeniami z naszego wspólnego pobytu ze znajomymi, którzy bywali na wycieczkach zakładowych w Bieszczadach i twierdzili, że podczas 4 dni pobytu poznali Bieszczady wzdłuż i wszerz. Wiadomość ta wyzwoliła u niego pytanie, które mi zadał. A mianowicie, „czy w ciągu jednego miesiąca jesteśmy wstanie przejść te wszystkie górki?”. Nastąpiła u mnie pełna konsternacja, która zmobilizowała mnie do rzetelnej odpowiedzi popartej udokumentowanymi faktami. Tak się składa, że od października 2003 roku do chwili obecnej, prowadzę szczegółową dokumentację poszczególnych pobytów i miejsc, w których byłem w tym czasie w Bieszczadach. Gdy wszystko podliczyłem i podałem mu ilość dni, która wynosi 269, czyli prawie 9 miesięcy, a na dodatek, gdy spojrzę na mapę i widzę jeszcze wiele białych plam do przetarcia, to kolega zaniemówił i ostatecznie wyszeptał „ to co oni p......”.
Każdy kto zasmakował bieszczadzkiego uroku, może sobie dopasować odpowiednią ideologię odnośnie świadomości, pewnych grup społecznych, dotyczącej znajomości tych „górek”, a co za tym idzie, również i braku pokory do nich.
-
1 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
zbyszek1509
Szczególnie nakręcała mnie wyprawa do wsi Ulśinkov, do której zachęcił mnie Heniu propagując „szlak kwitnących czereśni”.
Przepraszam za błąd w nazwie wsi. Oczywiście powinno być
Załącznik 38265
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Dziękuję za łąki pełne kwiatów nad wsią Lipie z majestatyczną Magurą Łomniańską na środku, która tak cierpliwie czeka na moją wizytę
Cytat:
Zamieszczone przez
zbyszek1509
(...)
Pełne kwiatów łąki nad wsią Lipie, niepowtarzalnym zapachem, zapierały dech w piersiach.
Załącznik 38249
Podobne wrażenia towarzyszyły nam podczas wycieczki na Słowację do wsi Runina z Roztok Górnych. Widoki spod Dziurkowca na stronę południową jak również i północną, są warte wylanego potu. (...)
Mam nadzieję , że znajdziesz jeszcze kiedyś chwilę i podzielisz się wspomnieniami i widokami na (z) wsi Runina
-
2 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Przyznaję, że mnie również urzekła Magura Łomniańska, a łąki w jej okolicy, są wyjątkowo pełne kwiatów. Specjalnie dla Ciebie Heniu, jeszcze jedno ujęcie z mniejszej odległości.
Załącznik 38283
Dodatkowo widok na Runinę po wdrapaniu się (dosłownie) :razz: pod Dziurkowiec.
Załącznik 38284
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
zbyszek1509
Po zamknięciu pętli naszej marszruty, licznik przebytej trasy i jej elementów wyglądał następująco.
Załącznik 38264
Kolejna fajna "pętelka" i gotowa propozycja wycieczki dla kogoś komu znudziły się już "popularne" szlaki w Bieszczadach :smile:
-
10 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Korzystając z chwilowo wolnego czasu, jeszcze jedna relacja z czerwcowego pobytu w Bieszczadach. Praktyczne, kolejna wyprawa na Słowację, powinna obfitować w ciągłe zachwyty typu och, ach oraz niesamowite, z racji widoków, które towarzyszyły mi podczas przemierzania zaplanowanej trasy. Wyprawa ta dojrzewała od momentu, gdy zafascynowany wejściem z Ruskégo na Vel´ky Horb, popatrzyłem na mapę z nadzieją, że znajdę jakąś „pętelkę”, którą w ciągu jednego dnia można zaliczyć. I wtedy, wybór padł na Runinę. Z racji dość długiej trasy, wczesna pobudka i wyjazd na Przełęcz Nad Roztokami. Ok. godz. 6 wymarsz znaną stokówką w dół i aby nie zamoczyć poranną rosą butów i nóg, nie skracając sobie na początku trasy, szedłem po utwardzonym podłożu. Wiedziałem już wcześniej, że zakupione w Lidlu buty za ok. 60 zł, nie nadają się na wędrówkę po mokrej trawie. Ale one miały być tylko jako ewentualna rezerwa. Jednak, gdy pierwszego dnia przed rozgrzewającą zastałe mięśnie wycieczką, zobaczyłem, że z tych właściwych zabrałem tylko jeden but, wściekłem się na siebie i przez 2 tyg. męczyłem się na rezerwie :-(. Przysporzyło mi to dodatkowych „atrakcji”, a chwilami stopy wyglądały jak „ręce praczki”.
Pierwszy widok na słowacką stronę już był fascynujący i dodawał zapału do pokonania planowanej trasy.
Załącznik 38546
Po pewnym czasie, serpentynowe agrafki zaczęły być dość długie, więc zmieniłem zdanie i puściłem się przez ukwiecone i szkliste od porannej rosy łąki.
Załącznik 38547
Po dotarciu do Ruskégo, w trakcie pierwszego suszenia skarpetek, mogłem nacieszyć oko znanym już widokiem i podziwiać dbałość Słowaków o turystów.
Załącznik 38548
Następny etap do Przełęczy Sedlo Zálomy, przebiegał na początku wśród miłych dla oka widoków, a później po wilgotnym i zarośniętym terenie.
Załącznik 38549
Na odcinku pomiędzy przełęczą, a Smerekovicą, nie było żadnego dogodnego miejsca, aby usiąść i ponownie zmienić mokre skarpetki. Jednak, gdy trafiła się nasłoneczniona polana, usiadłem na poboczu stokówki i po chwili usłyszałem nadjeżdżający samochód. Okazało się, że byli to słowaccy policjanci. Ich zachowanie wzbudziło u mnie pewien podziw, gdyż pierwsze pytanie jakie zadali, to, czy wszystko w porządku?. Następnie zapytali skąd i dokąd idę, gdzie zostawiłem samochód oraz jaka jest pogoda w Polsce :-). Życząc mi przyjemnej wędrówki, pojechali dalej.
Po dojściu stokówką do miejsca oznaczonego jako Smerekovica, poczułem się lekko zdezorientowany, gdyż na mapie niebieski szlak prowadził trochę inaczej aniżeli wskazywał drogowskaz. Poszedłem kilkaset metrów zgodnie ze wskazaniami drogowskazu, ale żadnych śladów niebieskiego szlaku nie zobaczyłem. Popatrzyłem na mapę i ostatecznie mógłbym iść dalej, ale Runinę bym zostawił z boku. A przecież to ona miała być celem mojej wyprawy. Nie było innego wyjścia jak wrócić do skrzyżowania i jeszcze raz dokładnie przyjrzeć się okolicznym zaroślom. I dobrze zrobiłem, gdyż dosłownie kilka metrów od drogowskazu, znajdował się ukryty w listowiu, kierunek dalszego szlaku prowadzący przez urokliwy mostek.
Załącznik 38550
Dalsze wędrowanie, już po odkrytym terenie, to raj dla oka i duszy. Niestety, ale nadciągające ciemne chmury nic dobrego nie wróżyły i zmobilizowały do szybszego marszu, aby wśród zabudowań Runiny, znaleźć jakieś schronienie.
Załącznik 38551
W strugach intensywnego, ale krótkotrwałego deszczu wszedłem do Runiny, aby na chwilę schronić się pod okapem jakiegoś urzędu.
Załącznik 38552
Trwało to dość krótko, więc poszedłem kilkadziesiąt metrów dalej i już w pełnym słońcu usiadłem na przyzwoitym przystanku z bieżącą wodą, aby na półmetku odpocząć i uzupełnić stracone kalorie.
Załącznik 38553
Podczas dalszego marszu już zielonym szlakiem w kierunku Dziurkowca, mogłem podziwiać pasmo gór otaczające Runinę.
Załącznik 38554
Natomiast przede mną, najcięższy odcinek trasy, chociaż z daleka nie wygląda tak źle.
Załącznik 38555
-
10 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Pokonanie odcinka ok. 4 km i wzniesienia ok. 570 m, w pewnych chwilach zmuszało do tak głębokiego skłonu, że głowa oddalona była od podłoża ok. 50 cm.
Załącznik 38556
Ale po wejściu, widoki w pełni rekompensowały wylany pot. Widok na wschodnią część pasma granicznego.
Załącznik 38557
Runina w pięknej dolinie.
Załącznik 38558
Gdy przeczytałem zapiski różnych ludzi, którzy byli wcześniej w tym miejscu, to muszę przyznać, że w pełni pokrywały się z moimi wspaniałymi wrażeniami.
Załącznik 38559
Praktycznie, co kilkadziesiąt metrów, widoki na wszystkie strony świata, zmieniały się jak w kalejdoskopie.
Załącznik 38560
Jeszcze raz rzut okiem na Runinę otoczoną górami.
Załącznik 38561
Natomiast na północ, widok od Łopiennika po Połoninę Wetlińską.
Załącznik 38562
Z okolicy Okrąglika, tym razem już z góry, widok na trasę, którą rano szedłem.
Załącznik 38563
Na koniec trasy, pełen satysfakcji widok z Przełęczy Nad Roztokami.
Załącznik 38564
A tak wygląda przebyta trasa na mapie, wraz z danymi zarejestrowanymi przez GPS. Oczywiście maksymalna prędkość, jest zdecydowanie zawyżona. Nawet z górki i wiatrem w plecy, tego bym nie osiągnął :-).
Załącznik 38565
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Prędkość zawyżona? Zbyszek.... napisz, że jechałeś rowerem.:razz:
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
Prędkość zawyżona? Zbyszek.... napisz, że jechałeś rowerem.:razz:
Kiedyś, gdzieś czytałem, że jeżeli nie przekracza się prędkości ok. 4 km/godz. to GPS głupieje w tej opcji. Natomiast licznik podróży, również lekko zawyża w stosunku do odczytu w MapSource. W tym przypadku, na wyświetlaczu, dodał ok.700 m. Jednak, dla mnie, jest to mało istotne w stosunku do przyzwoicie wiarygodnej lokalizacji miejsca stania.
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Pal licho prędkość. Podziękowania za opowieść. Miło się maszerowało przy porannej niedzielnej kawie.
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Fajna relacja i świetne zdjęcia , zwłaszcza Runina z Bukovcem za plecami. Dwa lata temu przeszedłem dokładnie taką samą pętelke tylko w odwrotnym kierunku i też gubiłem niebieski. Nie wspominasz nic o "Trzech Studzienkach" , jakoś nie chce mi się wierzyć że ich nie zachaczyłeś no i jeszcze jeden ważny punkt czyli bar piwny w Runinie , ja muszę się przyznać że był to główny punkt mojej wycieczki;). Pozdrawiam !
-
1 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
slawek71
Nie wspominasz nic o "Trzech Studzienkach" , jakoś nie chce mi się wierzyć że ich nie zachaczyłeś no i jeszcze jeden ważny punkt czyli bar piwny w Runinie , ja muszę się przyznać że był to główny punkt mojej wycieczki;). Pozdrawiam !
Dzięki za miłą ocenę relacji. Przyznaję, że nie wykazałem się zbytnią roztropnością :-( , gdyż wychodząc z Runiny przeoczyłem Tri studničky. Siedząc na przystanku, przeglądałem tablicę informacyjną ze szlakami i widziałem, że są w tym samym kierunku, więc będą po drodze.
Załącznik 38593
Jednak widok na Bukovec i pasmo otaczających gór, był tak fascynujący, że o studzienkach (źródełkach) zapomniałem. Sam pobyt w Runinie, wzbudził u mnie pewne zdziwienie, gdyż przez kilkadziesiąt minut, nie widziałem żadnego mieszkańca, zero jakiegokolwiek ruchu na głównej ulicy. Cmentarz wojenny odpuściłem już sobie z pełną premedytacją, ale patrząc na mapę i widząc sporo ścieżek po okolicznych górach, czuję pewien niedosyt i marzy mi się ponowny pobyt w tamtej okolicy. Jesienią to musi być tam pięknie.
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Na koniec trasy, pełen satysfakcji widok z Przełęczy Nad Roztokami
Przez chwilę wpatrywałem się w tego ptaka, którego uchwyciłeś na tym zdjęciu. Dopiero po chwili zorientowałem się, że... mam przyklejony to monitora jakiś paproch :-)
-
1 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
Piskal
Przez chwilę wpatrywałem się w tego ptaka, którego uchwyciłeś na tym zdjęciu. Dopiero po chwili zorientowałem się, że... mam przyklejony to monitora jakiś paproch :-)
Z tymi niby ptakami na zdjęciu, to bywało różnie. Zastanawiałem się kiedyś, oglądając zdjęcie, skąd pojawił się tam jakiś ptak, którego wcześniej nie widziałem. Na powiększeniu okazało się, że to fruwające gzy. A oto przykład.
Załącznik 38598
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Dzięki za relację, zatęskniłem, bo to moje ulubione tereny.
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
zbyszek1509
Gdy przeczytałem zapiski różnych ludzi, którzy byli wcześniej w tym miejscu, to muszę przyznać, że w pełni pokrywały się z moimi wspaniałymi wrażeniami.
Chciałabym też kiedyś do Runiny dotrzeć. A ta relacja mi o tej chęci ponownie przypomniała. Dzięki. :)))
-
10 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Dyskusja pomiędzy Reconem a Przemollą, na temat trasy na Dwernik Kamień, zmotywowała mnie do podzielenia się wrażeniami, z jeszcze jednej możliwości zrobienia pętelki, na tej trasie. Tym bardziej, że przeciąłem „końską drogę” łączącą Kamianki z Nasicznem na Przełęczy Pryslip, o której Recon wspomina.
Załącznik 39377
Pierwsze wrażenia na parkingu w Nasicznem, nie były zbyt przyjemne, gdy zobaczyłem kilkanaście zaparkowanych samochodów. Do pierwszego postoju, na punkcie widokowym wyprzedziłem kilka osób i to w większości nie z plecakami, ale z koszykami, co zdecydowanie poprawiło mi humor. Jednak, już na samym punkcie widokowym, zobaczyłem zwartą grupę pod dowództwem przewodnika, który szczegółowo informował zebranych, jakie to góry znajdują się na kierunku wschodnim. Wszystkie miejsca siedzące były zajęte, a i tak większość osób słuchała wykładu, na stojąco. Nie było innego wyjścia, tylko szybko startować dalej, zanim zwarta grupa ruszy na D-K. Na samym szczycie, pomimo niezbyt dobrych warunków widokowych, można było nacieszyć oko rozciągającą się panoramą na trzy kierunki świata.
Załącznik 39378 Załącznik 39379
Następnym etapem było przejście ścieżką na Magurę Nasiczańską, która jest zaznaczona na mapie. Idąc ścieżką historyczną do wychodni skalnych, należało odbić w lewo do Przełęczy Pryslip, aby trafić na ową ścieżkę. Pomimo usilnego rozglądania się w prawo i lewo, nie zauważyłem żadnych śladów, które by choć trochę sugerowały istnienie zaznaczonej ścieżki. Przyznaję, że zejście do przełęczy było dość atrakcyjne, co widać na zagęszczonych warstwicach. Już na samej przełęczy ukazał się bardzo przyjemny widok z możliwością odpoczynku przed dalszą wspinaczką, na Magurę Nasiczańską. Na dole zdjęcia widać, wspominaną wcześniej, „końską drogę”. Natomiast już od niej, odbija na południe, dobrze widoczna ścieżka.
Załącznik 39380
Kilkanaście metrów po prawej stronie od ścieżki, znajduje się zadbany pojedynczy krzyż.
Załącznik 39381
Podczas dalszej już wspinaczki, ścieżka straciła swoją czytelność i pozostało mi lawirowanie pomiędzy bardziej lub mniej, uciążliwymi chaszczami, aby trafić na wyraźne stanowiska ogniowe.
Załącznik 39382
Będąc już na Magurze, niebo wyraźnie pociemniało, a widoczność zrobiła się ograniczona.
Załącznik 39383
Natomiast Smerek, chwilami przypominał aktywny wulkan.
Załącznik 39384
Szykując się do zejścia, zobaczyłem przyjazny układ warstwic na mapie. Podążając w tym kierunku, trafiłem na „oznakowany” i bardzo przyjemny szlak.
Załącznik 39385
Idąc według tego oznakowania, cały czas słyszałem z lewej strony odgłosy wycinania drzew. Miało to pozytywny wpływ na moje samopoczucie, gdyż ewentualne spotkanie z niedźwiedziem, było mało prawdopodobne. Pokonując już niżej położone drogi zrywkowe, które obfitowały w błotne atrakcje, dotarłem na polanę z pięknym widokiem.
Załącznik 39386
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Zbyszek, czy masz więcej zdjęć z Magury ?
-
2 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Ależ bardzo proszę, ale z maja 2013 r. Wtedy była trochę lepsza widoczność, więc można było zrobić lepsze zbliżenia. Z całą odpowiedzialnością mogę napisać, że widoki z Magury, warte są włożonego wysiłku podczas wyprawy na nią.
Załącznik 39387
Roh
Załącznik 39388
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
-
10 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Przyznaję, że Heniu posiada wspaniałą umiejętność przekonywania, mógłby zostać negocjatorem lub rozjemcą :-). Czerwcowy pobyt w Bieszczadach pozostawił, jak zwykle, miłe wspomnienia w pamięci, a tym bardziej, że chwilami przebiegał w miłym towarzystwie. Podczas 16 dni pobytu udało się zobaczyć kilka nowych miejsc, jak również utrwalić i przypomnieć sobie miejsca wcześniej poznane. Okolice Krywego, Tworylnego oraz Jaworzca, o które zapytał Heniu, to są trasy sprzed 5 lat. Wiele popularnych tras nie opisywałem, gdyż już wcześniej zostały opisane i obfotografowane przez innych członków forum. Podobnie jest i z ostatnim pobytem. Nie chcę dublować wycieczek, które są znane, ale jedna zasługuje na wyróżnienie, gdyż 2 lata temu Browar zasugerował mi ciekawą wyprawę na Pawłową Łukę. Prognozy na słoneczny dzień zmobilizowały mnie do pojechania do Nasicznego i przejście grzbietem przez Pawłową Łukę na Magurę Stuposiańską do Koliby i z powrotem przez Caryńskie do Nasicznego.
Załącznik 41019
Z parkingu pod Wysokim Wierchem przez Przełącz Peryśliha dotarłem do miejsca dawnego wypału, a obecnie placu składowania drewna. Dalsza wędrówka to poszukiwanie dogodnego miejsca, aby przejść przez potok i dostać się na grzbiet Pawłowej Łuki.
Załącznik 41020
Tak jak pokonanie potoku nie stanowiło problemu, to wybranie właściwej, ale zarośniętej starej drogi zrywkowej okazało się problemem. Poszedłem na łatwiznę i wybrałem bardziej przyjazną w prawo, która zaczęła odbijać na południowy wschód i oddalała mnie od celu wyprawy. Nie pozostało nic innego jak przebijać się przez chaszcze, aby w końcu z dołu, zobaczyć pasmo wychodni skalnych.
Załącznik 41021
Pokonanie rumowiska skalnego było pewnym wyzwaniem, gdyż strome podejście i osuwające się kamienie, podnosiły poziom adrenaliny i przyśpieszały pracę serca.
Wysiłek opłacił się, gdyż widok wychodni skalnych z bliska był wspaniały.
Załącznik 41022 Załącznik 41023 Załącznik 41024
Miejscami ścieżka nawet spacerowa i oznakowana paskami niebieskimi lub białymi.
Załącznik 41025 Załącznik 41026 Załącznik 41027
Po około 2.5 godziny zobaczyłem szczyt Pawłowej Łuki.
Załącznik 41028
-
10 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
W dalszej części wędrówki zaczęły trafiać się miejsca wyjątkowo zachaszczone, co przy wysokiej temperaturze i wilgotności zmuszały do przyśpieszenia tempa marszu.
Załącznik 41029 Załącznik 41030
Tuż przed szczytem Magury Stuposiańskiej zaczęły przebijać się widoki na Połoninę Caryńską.
Załącznik 41031
Natomiast podczas schodzenia w kierunku Koliby, Połonina Caryńska w pełnej krasie.
Załącznik 41032
A w Kolibie turyści w gronie Bieszczadzkiej Grupy GOPR.
Załącznik 41033 Załącznik 41034
Z Koliby wyszła jedna turystka i dziarskim krokiem oddaliła się w tylko sobie znanym kierunku.
Załącznik 41035
Rzut okiem na wschód, pozwolił na lekko zamglonym horyzoncie, dojrzeć znane i pełne turystów, miejsca Bieszczadów Wysokich.
Załącznik 41036
Zaparkowany i pełen gotowości sprzęt Bieszczadzkiej Grupy GOPR, robi wrażenie.
Załącznik 41037
Odpoczynek na Przełęczy Nasiczniańskiej, pozwalał nacieszyć oko wspaniałym widokiem.
Załącznik 41038
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Zbyszek napisał
Cytat:
Nie chcę dublować wycieczek, które są znane, ale jedna zasługuje na wyróżnienie, gdyż 2 lata temu Browar zasugerował mi ciekawą wyprawę na Pawłową Łukę.
No to Cię Browar wypuścił ...
Cytat:
Pokonanie rumowiska skalnego było pewnym wyzwaniem, gdyż strome podejście i osuwające się kamienie, podnosiły poziom adrenaliny i przyśpieszały pracę serca.
Nie wierz mu więcej, młody jest i inaczej postrzega świat. A swoją drogą, pasowałoby jego też wpuścić w maliny ....(znaczy w kamienisko)
----------------
Dzięki , dajesz inspiracje
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Ja chcę zaznaczyć, że z wielką przyjemnością (jak zawsze do tej pory) będę uczestniczyć wirtualnie również w zbyszkowych "wycieczkach dublowanych", jeśli tylko Zbyszek będzie miał zapał do ich opisania. :)) A tak naprawdę to każdy z nas widzi Bieszczady po swojemu, więc i wycieczki nigdy takie same nie są, chociaż miejsca te same.
-
9 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
Ja chcę zaznaczyć, że z wielką przyjemnością (jak zawsze do tej pory) będę uczestniczyć wirtualnie również w zbyszkowych "wycieczkach dublowanych", jeśli tylko Zbyszek będzie miał zapał do ich opisania. :)) A tak naprawdę to każdy z nas widzi Bieszczady po swojemu, więc i wycieczki nigdy takie same nie są, chociaż miejsca te same.
Coraz trudniej przychodzi mi zmobilizować się do „zapału”, aby opisać ostatni pobyt w Bieszczadach :-( . Przyznaję, że był on wyjątkowo atrakcyjny, gdyż towarzystwo, z którym miałem przyjemność spędzić 16 dni, a z wyjątkowo sympatycznymi Przemkami, nawet 2.5 dnia:-).
Pierwsza wycieczka na Chryszczatą przebiegała w malowniczym terenie wokół dawnej wsi Rabe, a jednym z istotnych elementów było poszukiwanie militarnych śladów po I WŚ.
Załącznik 41075
Sama „atrakcyjność” pobytu w takim gronie, sprawia mi pewne kłopoty w szczegółowym opisie, gdyż było tego dość dużo, a pewne momenty mogą wywołać oburzenie u przeciwników palenia papierosów. Przerwy na odpoczynek były nader częste i przebiegały według stałego schematu. "Palimy i przy okazji odpoczywamy". Po dłuższym odpoczynku stwierdzam, no to idziemy dalej, jednak większość decyduje, nieeee jeszcze zapalimy.
Załącznik 41076
Tak było również na podejściu na Chryszczatą, gdzie dodatkową atrakcją było towarzystwo dwupłciowe z dwoma agresywnymi (rozszczekanymi) pieskami. Z racji kolejnego odpoczynku wyprzedzili nas na jednym z bardziej ostrych podejść. Spotkaliśmy ich już na samym szczycie, gdzie właścicielka psów, wielce zestresowana, przemieszczała się dynamicznym krokiem po grzbiecie i gdy nas zobaczyła, z nadzieją w głosie zapytała, czy nie wiemy jak zejść do Jeziorka Bobrowego ?. Pieski zostały wyciszone, a my grzecznie udzieliliśmy wyczerpującej odpowiedzi :-).
Załącznik 41077
Ostatecznie, pomimo zdecydowanej przewagi i tak byliśmy pierwsi przy jeziorku. W tym przypadku GPS wykazał swoją przewagę nad mapą oraz sztywnym trzymaniu się szlaku (słabo oznakowanego). Jednak muszę wyrazić swoje zdziwienie dotyczącym odczytu długości przebytej trasy przez dwa różne GPS-y. Mój wykazał 13,9 km, a drugi bardziej nowoczesny i bardziej elegancki w swojej czytelności o 2,5 km więcej. Dlaczego tak się stało ?, to nie potrafię odpowiedzieć. Myślę, że jedynie specjalista w tej branży, czyli Wojtek Pysz, mógłby coś mądrego na ten temat napisać.
A oto trasa naszej wspólnej wycieczki.
Załącznik 41078
Podobnie wyglądała wycieczka w tym samym towarzystwie z Hoczwi przez Dziurdziów, Olchową, Miarki, Dział Dziurdziowski do Hoczwi.
Załącznik 41079
Do Hoczwi podjechaliśmy samochodem, który budził zachwyt poszczególnych członków wycieczki.
Załącznik 41080
W trakcie przemarszu po utwardzonej drodze asfaltem, należało lekko zboczyć w kierunku cerkwi w Dziurdziowie.
Załącznik 41081
Natomiast po osiągnięciu wzniesienia Czekaj, ukazał się rozległy widok na południowy wschód, z przekaźnikami na Jaworze włącznie.
Załącznik 41082
Po dotarciu do Olchowej, większością głosów, cmentarz został pominięty. Czego zbytnio nie żałowałem, gdyż już wcześniej miałem przyjemność go poznać. Natomiast oddalona o 200 m cerkiew, która jest obecnie w remoncie, wzbudziła zainteresowanie i zwarta grupą po częściowo wykoszonej łące, udaliśmy się w jej kierunku.
Załącznik 41083
-
4 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Następny etap na górę Miarki 521, przeszliśmy w rozczłonowanej grupie, gdyż zainteresowanie mijanymi widokami było znikome, a tematyka dyskusji odbiegała od bieszczadzkich zagadnień. W chwili możliwości wejścia na sam szczyt, pojawił się mały problem i pomimo większości głosów przeciw, samotnie po wykoszonej łące, udałem się na rozpoznanie terenu. Pomimo telefonicznej informacji jakie to wspaniałe widoki serwuje górka Miarki nie doczekałem się reakcji, na jaką oczekiwałem. Malkontenci mają czego żałować :-)
Załącznik 41084 Załącznik 41085 Załącznik 41086 Załącznik 41087
Dalsza trasa, z małym pobłądzeniem przed Działem Dziurdziowskim, doprowadziła nas do punktu wyjścia. Czyli następna pętelka po bezludnych, a jednocześnie urokliwych bieszczadzkich miejscach, została zapisana w osobistych annałach dotychczasowych pobytów w Bieszczadach.
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
zbyszek1509
Jednak muszę wyrazić swoje zdziwienie dotyczącym odczytu długości przebytej trasy przez dwa różne GPS-y. Mój wykazał 13,9 km, a drugi bardziej nowoczesny i bardziej elegancki w swojej czytelności o 2,5 km więcej. Dlaczego tak się stało ?
Gdy baba dzwoni do lekarza i mówi, że ją coś boli w biodrze, to lekarz może tylko współczuć. Żeby wydać diagnozę, babę trzeba obejrzeć a biodro pomacać;-)
Tak jest też z Twoim pytaniem. Podejrzewam, że ten nowoczesny przekłamywał na postojach - pomimo braku ruchu rejestrował zmianę pozycji i sumował to do przebytej drogi. A co to było, ten nowoczesny? Gdybyś podesłał obydwa ślady, dałoby się pewnie zrobić jakąś rzeczową diagnozę.
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
A co to było, ten nowoczesny? Gdybyś podesłał obydwa ślady, dałoby się pewnie zrobić jakąś rzeczową diagnozę.
Jedynie co mogę na ten temat napisać, to był to smartfon z wgraną mapą Compassu. Na przesyłkę tego śladu czekam już ponad miesiąc i jak do chwili obecnej cisza :-(. Mam nadzieję, że właściciel tego "pięknego cacka" po przeczytaniu tej relacji, zrealizuje swoją obietnicę. Dzięki za rzeczową diagnozę i myślę, że jest on wielce prawdopodobna, gdyż te postoje były dość częste.
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
zbyszek1509
Coraz trudniej przychodzi mi zmobilizować się do „zapału”, aby opisać ostatni pobyt w Bieszczadach :-(
Dzięki, że jednak :)))
A ile czasowo zajęły Wam te pętelki?
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
Dzięki, że jednak :)))
A ile czasowo zajęły Wam te pętelki?
Czas pokonania tych pętelek jak również średnia prędkość i ich długość były bardzo podobne.
Chryszczata 9:10 - 16:29, czyli 13,9 km w ciągu 6:19 godziny.
Miarki 9:07 - 15:08, czyli 14.8 km w ciągu 6 godzin.
Warto zaznaczyć, że druga pętelka to trasa o niewielkim zróżnicowaniu wysokości i można ją raczej zaliczyć do trasy rekreacyjnej.
-
10 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Spróbuję jeszcze uzupełnić czerwcowy pobyt w Bieszczadach, gdyż dokuczają mi pewne wyrzuty sumienia :-(. W pierwszej kolejności przepraszam Henia, że nie ustosunkowałem się do jego wypowiedzi dotyczącej wpuszczenia mnie w „maliny” przez Browara .
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
No to Cię Browar wypuścił ...
Nie wierz mu więcej, młody jest i inaczej postrzega świat. A swoją drogą, pasowałoby jego też wpuścić w maliny ....(znaczy w kamienisko)
----------------
Dzięki , dajesz inspiracje
Wracając do Pawłowej Łuki, to wcale nie czułem się wpuszczony w maliny, a wręcz odwrotnie. Buzowanie adrenaliny podczas osuwających się kamieni, gdy wchodziłem na grzbiet, miało swój urok :-). Natomiast dwa lata temu rzuciłeś hasło Obersdorf, który postanowiłem, tym razem, odwiedzić. Nie udało mi się w pełni zrealizować wcześniejszych planów, gdyż Kiczera 608, była poza zasięgiem z przyczyn meteorologicznych. Jednak pomnik greckiego bohatera Nicosa Belojannisa i cmentarz jego ziomków widziałem.
Załącznik 41147 Załącznik 41148
Będąc już na wschodniej flance Bieszczadów, nie mogłem odpuścić sobie dojazdu do Listkowatego, gdzie znajduje się niszczejąca greckokatolicka cerkiew i kilka zachowanych grobów.
Załącznik 41149 Załącznik 41150
Cmentarz ewangelicki jest trudny do odszukania w wysokiej trawie, a jedynie co z daleka widać, to ruinę dzwonnicy cmentarnej.
Załącznik 41151 Załącznik 41152
Z racji nadarzającej się okazji zrobienia dobrego uczynku, pozostałe zabytki znajdujące się w tamtej okolicy, muszą zaczekać do następnego mojego pobytu.
Byłem na wschodniej flance, to dla równowagi nie można zapominać o istnieniu również zachodniej, a dokładnie o Beskidzie Niskim. Po wcześniejszym i raczej pobieżnym zapoznaniu się z operacją dukielsko-preszowską, wybór padł na słynną Dolinę Śmierci ze szczególnym uwzględnieniem góry Baranie w okolicy wsi Olchowiec.
Załącznik 41153
Bardzo przyjemna i łatwa wycieczka bez uciążliwych tłumów turystów. Na początku przebiegała wśród parujących w porannym słońcu i barwnie ukwieconych łąk.
Załącznik 41154 Załącznik 41155
Bogato ukształtowany teren, pełen jarów i stoków o różnym nachyleniu, wraz z szumem potoków zwiększał atrakcyjność w miarę wchodzenia na Baranie.
Załącznik 41156
-
10 załącznik(ów)
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
A już na samym szczycie, drewniana ale solidna wieża, wyzwalała emocje podczas wchodzenia na jej górną kondygnację.
Załącznik 41157
Z niej roztaczał się widok na 4 strony świata.
Załącznik 41158
Powrót do Olchowca, to już spacerek po łagodnym grzbiecie Baraniego wśród śladów po dawnych okopach, ale chwilami z małymi przeszkodami :-(.
Załącznik 41159
Po dojściu do pierwszych zabudowań, tuż przy drodze, pojawiła się otwarta chyża łemkowska. Stoły przykryte białym płótnem, dosłownie zapraszały do wnętrza. Pomyślałem, że trwa przygotowanie do jakiejś biesiady. Dopiero po kilkudziesięciu metrach zorientowałem się, że to było prywatne muzeum regionalne i pewnie była możliwość, aby pogłębić swoją wiedzę na temat łemkowskich tradycji.
Załącznik 41160
Po zamknięciu już zapętlonej trasy, poszedłem jeszcze przez zabytkowy kamienny most, aby zobaczyć cerkiew z 1932 roku z przyległym cmentarzem.
Załącznik 41161 Załącznik 41162
W drodze powrotnej, góra Franków przy stosunkowo dobrej widoczności, pozwoliła nacieszyć oko piękną panoramą.
Załącznik 41163
Za stosowne uważałem zobaczyć również i cmentarz poległych żołnierzy w operacji dukielsko-preszowskiej.
Załącznik 41164
I tak jednodniowa wyprawa w Beskid Niski dobiegła końca, a na deser została jeszcze barokowa perełka Dukli, czyli kościół i klasztor OO Bernardynów pw. św. Jana z Dukli.
Załącznik 41165 Załącznik 41166
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
zbyszek1509
Przyznasz , że to unikalna ciekawostka. Mało kto się orientuje że takie coś istnieje.
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Przyznasz , że to unikalna ciekawostka. Mało kto się orientuje że takie coś istnieje.
Tak, takie coś i jeszcze wiele innych, ale najłatwiej powtarzać pytanie - co w tych Bieszczadach robić i gdzie iść ? :twisted:
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
zbyszek1509
Delikatnie podpadasz tym wpisem pod jeden z punktów regulaminu.
Choć i ja to pisząc - również podpadam... ;)
-
Odp: Nasze wędrowanie po Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
Dlugi
Delikatnie podpadasz tym wpisem pod jeden z punktów regulaminu.
Choć i ja to pisząc - również podpadam... ;)
Wojsko już mnie wykreśliło ze swojej ewidencji :-( , więc podpadka regulaminowa, nie grozi mi bliskim kontaktem z profosem;).