Odp: Beda strzelac do wilków
Cytat:
Zamieszczone przez
Krzysztof Franczak
Ciekawe skąd zatem biorą się takie rozbieżności w liczbie populacji.
Ze sposobu liczenia. Kaźdy bieszczadzki wilk (plus jakieś tam założenia statystyczne) ma zbadany genotyp. Zbierając wilcze odchody można stwierdzić ile osobników jest na danym terenie.
Leśnicy trochę inaczej badają. Jest tu kilku na forum. Może dokładnie wyjaśnią na czym owe badania polegają. Wg mnie jest to licznie śladów na terenie poszczególnych nadleśnitcw.
Poza tym lobby mysliwych tworzy fikcyjne dane aby doprowadzić do odstrzałów.
Odp: Beda strzelac do wilków
1/Swego czasu "świadkowałem", jak dr Śmietana "wychowywał" swoje podhalany - były dwa. Krótko później, obejrzałem reportaż "Animalsów" gdzie w/w dr opowiadał jak "wychowywał" innych, którzy przeszkadzali mu w wychowywaniu swoich psów. Było to ŻENUJĄCE.
/szczeniaki próbował izolować od "obcych", przetrzymywane były w stajni-zagrodzie dla kozy(!), wypuszczane na spacer i pobieganie, gdy pojawiał się na miejscu i miał czas; parę razy w ciągu dnia W TAJEMNICY - POD NIEOBECNOŚĆ WŁAŚCICIELA, wypuszczałem je na powietrze, aby pohasały/
2/O w/w personie i jego wielkiej wiedzy o wilkach można pisać sporo.
Problem, moim zdaniem, polega na tym, że wilki nie słuchają Jego teorii
i..np. konkretne obrożowane wędrują sobie nach Turbacz, podczas gdy naukowiec opracował dla nich rewir i szczęka opadła gdy namierzono je niedaleko Nowego Targu, chłe, chłe.
Włosi z RAI UNO (pisałem gdzieś wcześniej) przyjechali po to, aby dowiedzieć się (Upraszczam) jak my to robimy, że mimo posiadania b.dużej populacji wilków (nie za dużej?) - te nie "mieszają" się z psami, a u nich ten problem wystąpił.
LUCYNA - nie pisz więcej, że w Bieszczadach jest 35 wilków, bo i ja, i paru moich kamratów, którzy świetnie siedzą w temacie - powalimy Cię śmiechem. Sorry, nie obrażaj się.
Nie wątpię w pracowitość dr-a, ale trudno o coś gorszego niż bezkrytyczny naukowiec.
Opowieści i argumenty dr-a - znam. Owczarki podhalańskie - normalnie wychowane (nie wytresowane) przez "prostych" górali z Podhala - też znam.
Pozdra-wiam.
Odp: Beda strzelac do wilków
Cytat:
Zamieszczone przez
ludwik
1/Swego czasu "świadkowałem", jak dr Śmietana "wychowywał" swoje podhalany - były dwa. Krótko później, obejrzałem reportaż "Animalsów" gdzie w/w dr opowiadał jak "wychowywał" innych, którzy przeszkadzali mu w wychowywaniu swoich psów. Było to ŻENUJĄCE.
/szczeniaki próbował izolować od "obcych", przetrzymywane były w stajni-zagrodzie dla kozy(!), wypuszczane na spacer i pobieganie, gdy pojawiał się na miejscu i miał czas; parę razy w ciągu dnia W TAJEMNICY - POD NIEOBECNOŚĆ WŁAŚCICIELA, wypuszczałem je na powietrze, aby pohasały/
Szczeniaki psów pasterskich w czasie socjalizacji przetrzymywane są w stadzie zwierząt, które będą pilnować. Słyszałam to i od pasterzy i od dr od wilków. Psy w tym okresie uczą się, poznają członków swego stada lub stada zastępczego. Muszą więc przybywać w określonym środowisku, w tym wypadku w zagdodzie owiec czy kóz.
Znam przesympatyczną sunię Zuzę owczarka, który zamiast pilnować owce pilnuje sery i sprawdza czy wreszcie przewodniczka przywiozła jej ulubione bekonowe czipsy.
Odp: Beda strzelac do wilków
A ja tak sobie czytam i czytam, każdy swoje teorie wygłasza, to i ja swoje powiem (co mi tam). Że jedni krzyczą "odstrzelić" bo to kwiożercze bestie inni że nie i też mają argumenty, ale z drugiej strony czy wilk jest groźny dla człowieka? Wilk ma zeby i pazury, koń kopyto... też mocne. Słyszałem o ludziach co podupadli na zdrowiu bo ich koń kopnął, pies pogryzł i inne historie. Nie przypominam sobie aby jakaś wataha zjadła człowieka w tym kraju. O tym że wilk (a przynajmniej poza zimą) nie stanowi zagrożenia sam się przekonałem jak spotkałem takiego. Zrobił na mnie duże wrażenie, ale jestem pewien ze wilk miał większego stracha niż ja.
Takie żonglowanie stereotypami, jakimiś badaniami fanatycznych myśliwych, lub jeszcze bardziej zadufanych w sobie naukowców jest dla mnie co najmniej bezcelowe, manipulowanie masą. Lęk przed wilkiem, ptasią grypą, domokrążcami, .... otaczający strach wyimaginowanym czymkolwiek, a jednocześnie stwarzanie realnego zagrożenia przez własną glupotę i ignorancję. Równie dobrze mógłby powstać wątek typu "będą strzelać do piratów drogowych" (bo od nich ginie więcej osób niż od wilków, a że zamiast łap mają koła ale też cztery - więc czemu nie?), albo "będą strzelać do psów", ....
histeria jakaś......
Odp: Beda strzelac do wilków
Lucyno, to staruszka Zuzia ma się dobrze? Podrap ją za uchem przy okazji. Tyle wtrętu.
Pies chowany przy kozach to Ciapa, mieszkaniec Krywego. Sk... pilnuje tylko "swoich" kóz. Owce go nie obchodzą, bo to inne stado. Owiec jest mniej, bo wilk brał jak swoje, kozy pilnowane przez Ciapę nie ucierpiały. Kres obiadkom położył specjalny pastuch przeciw wilkom. Teraz wilki rzadziej zaglądają na Krywe. Tu eksperyment z psem i kozami udał się.
Nie wiem czy wilków jest za dużo czy za mało. Wiem, że bobrów jest za dużo i konieczny jest odstrzał. Ale powierzyć myśliwym regulację ilości zwierzyny to tak, jakby wilkom powierzyć regulację ilości owiec.
Pozdrawiam
Długi
Odp: Beda strzelac do wilków
Długi z tymi wilkami to bym się nie do końca zgodził. Nie pamiętam gdzie, ale czytałem w jakiejś gazecie artykuł, że zrobiono eksperyment, i wpuszczono wilki na jakąś wyspę. I te wilki nie zjadły wszystkiego. Pozostawiały część zwierząt aby sie rozmnażały. Swoją drogą we wspomnianym jakieś 3 miesiące temu artykule w newsweeku (co Browar wskazał), jeden anglik stwierdził że wilki regulują swoją płodność dietą. Więc z tymi owcami to nieco przesada. Powiedziałbym bardziej może "jak drożdże regulują poziom cukru"... ale to już OT
Co do pastucha... w październiku koleżanka chciała zobaczyć czy jest prąd.... Sprawdziła wewn. częścią dłoni, mięśnie się skurczyły od prądu... a ja omal nie fikłem koziołka z uciechy jak zobaczyłem jej minę :)
Odp: Beda strzelac do wilków
Często tu drwiłem z wieści o masakrach dokonywanych przez watahy wilcze we wsiach,osadach czy zwierzynie lesnej,nie mówiąc o kundlach. Wilk jest gatunkiem ginącym, a czlowiek jest gatunkiem bestialskim,zas wszelkie wiesci o zbrodniach popełnianych przez wilki czy też o wielkiej liczebnosci zwierzyny dzikiej w lasach i "kniejach" kraiku to bujdy na resorach w intetresdie Flintowych.
Odp: Beda strzelac do wilków
1/Do Lucyny.
Może byłem mało komunikatywny, ale powtarzam wyraźnie: te pieski siedziały w stajni, w "zagródce" - same, Nie przy kozie.
2/Tzw. odtwarzanie wilka w Polsce, trwa od jakiegoś czasu i pozostawmy
normalnym znawcom tematu decyzję, czy już wystarczy całkowita ochrona, czy nie.
Napalony myśliwy jest mniej groźny od pozbawionego samokrytyki - naukowca. Moim zdaniem.
Lubię i szanuję pasjonatów, ale nie ekstremistów.
3/Czym różni się odstrzał wilka od odstrzału jelenia czy dzika, poza różnicą w kalibrze amunicji?
To hodowcy i niektórzy flint-mani robią z wilka zagrożenie dla ludzi, w imię własnej polityki. Nie uważam wilka za zagrożenie dla nas - większym jest ruch kołowy na drogach. Co nie znaczy, że mamy robić wyjątek (całkowita ochrona) dla
pięknego wilka - czas, gdy groziło mu wyginięcie - raczej minął.
Pozdrawiam
Odp: Beda strzelac do wilków
Parę lat temu, nie tak dawno:
pewna grupa "zielonych" (odwalają sporo dobrej roboty, ale zbyt często...)
postanowiła URATOWAĆ pewien gatunek endemicznej rośliny rosnącej na łące
niedaleko świeżo zadomowionych bobrów, dopiero co sprowadzonych.
Postanowiono WYKOSIĆ łąkę, aby umożliwić roślince dalszy rozrost, bo zagrożona! Sprowadzono telewizję. Pobliski leśniczy, gdy się o tem zwiedział,
przerażony, że przestraszą bobry, czekał z...flintą od świtu na przyjezdnych.
Gdy przyjechali, usłyszeli: "Ta roślina rośnie tu, bez koszenia łąk, od kiedy pamiętam". Zakończył, siedząc sobie wygodnie z flintą w rękach.
Gdy ekipa zaczęła powoli organizować się "do akcji", On wyrzekł: "może nie trafię". Tylko tyle powiedział. Znam Go i wiem, że minę musiał mieć "czytelną".
Cała ekipa odpuściła, telewizja nie filmowała.
Łąki nigdy nikt nie skosił, a roślina rośnie sobie dalej.
Pozdrawiam.
Odp: Beda strzelac do wilków
Samo strzelannie do Bobrów nic nie da...W całej polsce zaczyna sie robic problemik z tymi zwierzatkami...Na terenie mojego byłego lesnictwa zaczeły juz zżerac świerki...
Z tego co słyszałęm, czytałem- to aby załagodzić problem z bobrami należało by siedzieć dniami i nocami obserwujac rodzinę bobrów<jak to kiedys robili bobrownicy> w celu znalezienia i rozpoznania samic i samców dojrzałych do rozpłodu...W innym wypadku pozostaje jedynie trucie...<jeżeli pitole w/g kogos prosze prostować:) z miła checia dowiem sie czegoś nowego>
pozdrawiam Bisoniasty