Odp: Znalazłem piękne miejsce w Bieszczadzie
Dziękuje, przekazałam pozdrowienia. Niestety, obawiam się, że Borys szybciej pogada z nami niż Ty. Nawet wiem co powie: Beata nie każdy pies musi być mądry. Jestem jaki jestem tak i tak mnie kochacie.
Pamiętasz tę karczmę co Rzym się nazywa. Musimy wpaść na jakiś genialny pomysł aby Cię zwabić w śnieżną okolicę.
1 załącznik(ów)
Odp: Znalazłem piękne miejsce w Bieszczadzie
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
....Musimy wpaść na jakiś genialny pomysł aby Cię zwabić w śnieżną okolicę.
Już mi się podoba.
Wczoraj pod Poznaniem miałem spotkanie z bocianem. Zdjęcie kiepskie, jak zwykle u mnie ale moze ptaka się dopatrzycie
Odp: Znalazłem piękne miejsce w Bieszczadzie
Bertrand doczekamy się w końcu opisu tego "pięknego miejsca w Bieszczadzie", czy też nie? U mnie śnieg zdążył już dwa razy napadać i stopnieć. Stron w wątku całe sześć. A relacji - jak nie było, tak dalej nie ma.
Odp: Znalazłem piękne miejsce w Bieszczadzie
Przepraszam, jak spadł byłem w podróży. Teraz znowu go nie ma w Poznaniu ale obiecuję, że zacznę opowieść w przyszłym tygodniu.
Pozdrawiam wszystkich niecierpliwych
Odp: Znalazłem piękne miejsce w Bieszczadzie
Barnaba, Chris (?), Bertrand... troszkę pyrek tu jest :)
5 załącznik(ów)
Odp: Znalazłem piękne miejsce w Bieszczadzie
Zaczynam…..
Lipcowy wyjazd w Bieszczad w 2006 roku zaczął się około listopada 2005. Było to tak: Jestem znany w rodzinie jako ktoś kto ma popieprzone w głowie na punkcie Bieszczadu, ba uważają mnie nawet za półprzewodnika. I dlatego chyba ku mojemu całkowitemu zaskoczeniu w listopadzie usłyszałem od kuzyna i jego żony/ od tej pory będę ich nazywał kuzyn, kuzynka i ich syn Chrześniak / pytanie „Pokażesz nam Bieszczady w przyszłym roku?” Zgodziłem się, chociaż byłem przekonany, ze nic z tego nie wyjdzie. Jak przyjdzie, co, do czego to pewno się rozmyślą. Uważałem ich za „morskich wczasowiczów”. Czas leciał, a kuzyn z kuzynką coraz częściej nawracali do tematu wakacji. W końcu zapadły decyzje odnośnie terminu wyjazdu. Postanowiliśmy pojechać na trzy tygodnie. Kuzynka podesłała mi linki do wielu miejsc noclegowych w Bieszczadzie z prośbą o wskazanie dobrej lokalizacji. O.K. Postanowiliśmy dosyć szybko po analizie ofert i mapy, że będziemy mieć dwie bazy. Jedną na tydzień będzie Wilcza Jama w Mucznem, a drugą Brzeziniak na Przysłupiu. Dlaczego tak? Uważałem, że tydzień na Muczne, Worek i okolice wystarczy, a z Przysłupia we wszystkich kierunkach równie blisko/daleko. Porobiłem stosowne rezerwacje. Teraz nastał czas opowiadania o drogach, pogodzie, bieszczadzkim błotku itp. Dla kuzyna, kuzynki i ich syna chrześniaka nastał też czas robienia stosownych zakupów /buty, stroje itp./ Widziałem też, że do końca nie są przekonani o prawdziwości moich opowieści. Się tym nie przejmowałem, bo wiedziałem, że przyszłość zweryfikuje ich poglądy na Bieszczad. Dla mnie przyszedł czas zaplanowania miejsc, które chciałem im pokazać.
W międzyczasie kilkakrotnie byłem w Bieszczadzie. O kilku z tych wypadów napisałem w osobnych relacjach. Między innymi zamontowałem urządzenie kulinarne gdzieś w lesie. Podobno się sprawdza…
Ostatni wypad przed wakacjami miałem tydzień przed ich rozpoczęciem. Pojechałem sobie na chwilę do Wilczej Jamy, żeby zobaczyć gdzie będziemy zakwaterowani. Pani Ania pokazała mi to miejsce. Nie powiem, żeby wzbudziło mój zachwyt. Jakaś większa buda obita gałęziami. Zrobiłem zdjęcie i przesłałem do Marzeny. Dziewczyna widziała ofertę domków w Internecie i nie uwierzyła, że właśnie tam będziemy mieszkać. Co mi tam przyjedzie to sama zobaczy… Jak pamiętacie lato było upalne. Kuzyn z kuzynką nie mają takiego małego drobiazgu w samochodzie. Ten drobiazg nazywa się klima. Mój Karawan jak na taki pojazd przystało ;-) jest w ten drobiazg wyposażony. Zostałem poproszony o to, żeby jechać na wakacje nocą, bo będzie chłodniej. Nie lubię nocnej jazdy ale co mi tam możemy jechać nocą. O 22:00 wyruszamy z Poznania. Gubimy się jeszcze w Poznaniu. Ot zbyt szybka jazda kuzyna, który zbyt wierzył Gipsowi, niż własnym oczom… Do Krakowa zajeżdżamy ciut spóźnieni. Spóźnieni, bo jesteśmy umówieni z Nataszą, coby ją zabrać w Bieszczad. Nie przewidziałem jednego. Droga Kraków Tarnów w remoncie. Tłuczemy się 30-40 km na godzinę. Jest już jasno. Ja prowadzę. Za mną kuzyn. Nagle huk i pchnięcie do przodu. To kuzynowi się przysnęło i nie zauważył, że troszkę przyhamowałem. Walnął we mnie tak, że Kuzynka spadła z siedzenia. Nie było możliwości, żeby się zatrzymać i obejrzeć straty. Nic nie odpadło od Karawanu, więc może nie jest tak źle. Postój za Pilznem. Karawan tylko trochę obtarty. Jedziemy dalej. Koło Krosna skręcamy na Haszów. Dzięki Ci Janusz za twoja zagadkę. Tym, którzy nigdy tam nie byli gorąco polecam zwiedzenie dużego drewnianego kościoła. Naprawdę warto. Jedziemy dalej. Postanawiam zawieźć Barnabę i Natasze na miejsce. Jedziemy, więc przez Baligród. Potem w las. Do chatki. Kuzyn ma tak wymieszane, że nie idzie do chatki. Reszta i owszem. Zostawiamy młodych, którzy od razu zabierają się za znoszenie drewna i jedziemy dalej. Krótki postój w Cisnej. Tam widzę szeroko otwarte oczy kuzynostwa w momencie dosyć czułego witania się z Ryśkami i Bodziem. Kto ich zna ten wie co mam na myśli. Dalej do Mucznego. Kuzynka aż przysiadła, jak zobaczyła nasz domek obity gałęziami. Ale to tylko pierwsze i to złudne wrażenie od środka wszystko wygląda bardzo O.K. I ten duży zadaszony taras. Jednym słowem jest super. Rozpakowujemy się. Kuzyn stwierdza, że idzie spać. Ja mówię, że nie ma takiej opcji. Reszta towarzystwa przyznaje mi rację. Jedziemy w stronę Bukowca. Tam na poboczu „Bieszczadzkiej” w pełni tego słowa znaczenia drogi parkuje i idziemy betonowymi płytami w stronę Sokolik Górskich. PIĘKNE MIEJSCE. W pewnym momencie zostawiamy dziewczyny na płytach a my z Chrześniakiem idziemy przez krzaczory w stronę Sanu. Po kilkuset metrach Chrześniak nie obyty z krzaczorami odpada. Ja brnę dalej. W końcu i ja pasuję. Nie sprawiły to krzaczory tylko obawa przed ukraińskimi ogranicznikami., bo już słyszałem odgłosy zwierząt gospodarskich które nie brzmiały po naszemu. Wróciłem. W drodze powrotnej zbaczam jeszcze w stronę paśnika na zboczu góry. Okazało się, że jest podpiwniczony i od biedy można się w niepogodę w nim schować a nawet przespać. Wracamy do Mucznego. W nocy nie było dane nam się przespać. Bo była impreza w Wilczej Jamie. Za to ukraińska kapela grała tak ładnie, że nie było nam żal nieprzespanej połowy nocy. Nawet Andrzej śpiewał. I tak minął pierwszy dzień w Bieszczadzie i widzieliśmy piękne miejsce. Teraz wiem, że nie pierwsze. CDN.
Odp: Znalazłem piękne miejsce w Bieszczadzie
Między innymi zamontowałem urządzenie kulinarne gdzieś w lesie. Podobno się sprawdza…
OJ sprawdza się i to bardzo,korzystam z tego urządzenia kiedy tylko jestem w Bieszczadach już nawet nie narzekam,że jest cholernie ciężki,szczególnie gdy się nagrzeje.
Pozdrawiam
Odp: Znalazłem piękne miejsce w Bieszczadzie
Cytat:
Zamieszczone przez
bertrand236
Zaczynam…...... CDN.
A już myślałem że śniegu "nie będzie" w tym roku..........;-)
Bardzo fajnie czyta się Twoje relacje.
Odp: Znalazłem piękne miejsce w Bieszczadzie
Cytat:
Zamieszczone przez bertrand236
Jakaś większa buda obita gałęziami... Kuzynka aż przysiadła, jak zobaczyła nasz domek obity gałęziami. Ale to tylko pierwsze i to złudne wrażenie od środka wszystko wygląda bardzo O.K. I ten duży zadaszony taras. Jednym słowem jest super.
No ja śpiąc zeszłej zimy w Wilczej Jamie zastanawiałem się własnie czy ktoś w tym budynku pomieszkuje. Zaintrygował mnie własnie ten pleciony taras. Latem musi się tam wspaniale pomiezkiwać. Swoją drogą gospodarz bardzo miły.
Czekam z niecierpliwością na c.d opowieści.
Odp: Znalazłem piękne miejsce w Bieszczadzie
Cytat:
Zamieszczone przez
Doczu
No ja śpiąc zeszłej zimy w Wilczej Jamie zastanawiałem się własnie czy ktoś w tym budynku pomieszkuje. Zaintrygował mnie własnie ten pleciony taras. Latem musi się tam wspaniale pomiezkiwać. Swoją drogą gospodarz bardzo miły.
Czekam z niecierpliwością na c.d opowieści.
W środku sa dwa pokoje i jedna łazienka. Masz rację czuliśmy sie tam wspaniale
Pozdrawiam