Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Cytat:
Zamieszczone przez
Carrmelita
Obce mi jest podejście 'pluralis majestatis' a już z pewnością łączenie tych dwóch słów w jeden zwrot :wink:. Co do 'chleba powszedniego' , nie 'podlanego wielkomiejskim sosem' ( czasami ktoś musi się doczepić o pochodzenie, żeby nie było nam, miastowym, za dobrze :lol: ) to spędziłam w Bieszczadach łącznie dopiero 36 dni ale w sklepikach wiejskich ( a nie w Lesku czy Sanoku ) kupowałam z konieczności tylko chleb biały lub bułki, bo nic ciemnego, z grubego przemiału nie było. To do modernizacji schronisk, to czekam na nie z utęsknieniem, bo stan obecnych nie napawa optymizmem na przyszłość :-( W temacie wyciągów narciarskich, to cytuję zdanie Miejscowych, którym z pewnością nie zależy na zniszczeniu przyrody. W barach mlecznych nie jadam (bo mleku z kożuchem nie gustuję) a Mac nie istnieje w słowniku kulinarnym (choć jestem wyrozumiała, gdy małe dzieci znajomych ciągną mamusie do tych lokali). Nie dzielę ludzi na 'niegodną stonkę' i 'ludzi gór'. W ogóle ludzi nie da się jednoznacznie podzielić. Nic nie jest białe albo tylko czarne. Jedni mają siłę i chęć pocić się w górach a inni w tym czasie wolą odpoczywać u wód. Ja, w zależności od nastroju, lubię pojeździć dorożką, pomoczyć się w solance albo wspinać się samotnie na Durną i Łopiennik. Wolność Tomku ..., itd. bo 'kobieta zmienną jest' i tylko nie wiem, dlaczego, Lucyno, tego nie tolerujesz ? Tyle z autopsji.
A kolor zielony lubię i kwita !
Taka ze mnie kobita.
Jeśli łaska to, do diaska,
Rzucę rzucik w ciemniejszy
desenik.
Może lucyna, nerwowa dziewczyna,
woli kolorek czerrrrwony ?
Szczęśliwego Nowego Roku Wszystkim !
Nie toleruję pisania ewidentnych bzdur. Śmieszy mnie, gdy ktoś używa sformuowań typu wspinanie się jeżeli chodzi o zwykłe, łatwiutkie wejście na Łopiennik. W jednm masz rację nie polubiłam infantylnej Carmelity, razi mnie próba wybicia się na orginalnośc za pomocą kolorów.
Kilka rodzajów pieczywa można kupić w każdym wiejskim sklepiku. Miejscowi, którzy chcą wyciągów daleko w tyle mają ochronę przyrody. Chcę zarabiać na turystach takich jak Ty. I bardzo dobrze, że polubiłaś Bieszczady. Dzięki temu kilkoro ludzi zarobiło.
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Lucyno - czyż nie wiesz, że na Łopiennik można iść przez Borło, wspinając się po jego stromiznach...
A z tym pieczywem to różnie jest... Są sklepiki gdzie jest jako taki wybór, są i takie, gdzie go nie ma, są sklepiki już nieczynne i są objazdowe w samochodach i to zawsze ze świeżym chlebusiem...
Dobry chleb jest z Tarnawy i Polańczyka. Czasem w robocie jak rozwożą to kupuję to i owo. I lepszy niż leski.
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Z Tarnawy nie próbowałam. Rozsmakowałam się w leskich bułeczkach owsianych z miodem. Bardzo lubię pieczywo Jadczyszyna z Sanoka. Szczególnie chlebek z suszonymi morelami. Jedyne co mnie trochę szokuje to cena owego chlebka. Około 4 zł za bocheneczek wielkości dwóch małych bułek. Mają także pyszne chleby: dziadunia, babuni, na zakwasie, szwajcarski, litewski, wiejski. Z chelbkiem z foremki z Baligrodu znakomicie smakuje maczanka. Szelcom najlepiej wychodzi wg mnie chleb pasterski na jogurcie i słowiański=podpłomyk.
Czasami specjalnie z grupami zatrzymuję się przy sklepikach po pieczywo. Bywa, że przy wyjeździe goście życzą sobie pobyt w firmowych sklepach i jako prezenty zabierają do domu nasze chlebusie i bułeczki. I to hurtowe ilości zapakowane z firmowe, papierowe torby.
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Lucyna chleb z szuszonymi morelami polecaj ale tylko po zejściu ze szlaku. Morelka działa przeczyszczającą i znowu trzeba będzie wrócić do wątku tojtojek na szlakach. A wycieczka po zażyciu morelek to ekobomba.
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Cytat:
Zamieszczone przez
Pyra.57
Lucyna chleb z szuszonymi morelami polecaj ale tylko po zejściu ze szlaku. Morelka działa przeczyszczającą i znowu trzeba będzie wrócić do wątku tojtojek na szlakach. A wycieczka po zażyciu morelek to ekobomba.
A to mnie zaskoczyłeś. Nie wiedziałam o tym. W plecaku zawsze mam opakowanie suszonych moreli, które podjadam na szlaku. Czasami podkarmiam nimi solińskie ryby. Karpie uwielbiają morelki. Nigdy nie miałam problemów. Jeżeli zaś chodzi o chlebek jest on nie tylko pyszny ale i sycący. Wystarczy dwie-trzy w sumie maciupeńkie kromeczki (odpowiednik 1 dużej) aby się nasycić. Podobnie bułeczki owsiane z miodem. 1-2, a więcej nic niechce wejść do brzuszka. Poza tym są tak smaczne, że mogę je jeść bez dodatków.
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Nie toleruję pisania ewidentnych bzdur. Śmieszy mnie, gdy ktoś używa sformuowań typu wspinanie się jeżeli chodzi o zwykłe, łatwiutkie wejście na Łopiennik. Chcę zarabiać na turystach takich jak Ty. I bardzo dobrze, że polubiłaś Bieszczady. Dzięki temu kilkoro ludzi zarobiło.
Nie zrozumiałaś mojej intencji i czepiasz się sformułowań ( jak wcześniej w przypadku ‘wyprawy’, czy butów). Nie chce Ci się czytać „między słowami”. Nie ma w Tobie cierpliwości, finezji... Wydajesz mi się pozbawiona empatii. Łopiennik i Durną wymieniłam nie ze względu na ich wysokość :shock: tylko ze względu na atmosferę na szlaku ( odludnie, samotnie, pustawo). Co do przyjemności, to zawsze za nie trzeba płacić. Z tym większą ochotą, gdy Gospodarze są serdeczni, gościnni, świetnie gotują i z pasją opowiadają o górach.
Niestety, obcowanie z Tobą, Lucyno, na forum nie należy do oczywistych przyjemności :sad: Prawisz impertynencje, jesteś agresywna i apodyktyczna. Dyskredytujesz tych, co dopiero zapoznają się z Bieszczadami. Nie przyjmujesz do wiadomości ich pierwszej, 'gorącej' refleksji. Ona może być nośnikiem czasu i świeżym spojrzeniem na to, co jest dla innych constans. Często turyści przez porównanie zauważają sprawy dla Was, miejscowych niedostrzegalne lub rzekomo oczywiste. Wiedza o Bieszczadach to jedno a indywidualny odbiór przez każdego z nas tego miejsca, to, czasami, drugie. Ciebie to jak widzę nie interesuje … dziwne, bo Ty też żyjesz z turystów. Masz niewątpliwie duże doświadczenie, ale sposób w jaki nas o tym informujesz odstręcza i zniechęca od tego Forum. Ty nie uczysz, Ty pouczasz i ordynarnie lekceważysz ( nie odpisałabym drugiej kobiecie, nawet jeśli jej nie lubię, że jest 'świętojebliwa'. To taka 'słoma z butów' ) Niektórym Bieszczadnikom jest do twarzy z taką 'luzacka manierą’ ale Ty zwyczajnie się kompromitujesz (po osobie z taką wiedzą nie spodziewałam się tego, ale jak widać, wiedza to jedno, a dobre wychowanie to drugie ... )
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Nie rozumiem Was stonkowatych :lol: Ja jestem uprawniony do korzystania z gór ale inni to nie. Piękny przykład naszej Koleżanki z forum. Po przejściu kilunastu kilometrów w dolinie Sanu jest tak oboloła, że nie może wstać od stołu. Dla niej to wyprawa, a dla większości stonki takiej jak ja to śmiech na sali puste krzesła. Może przestalibyscie watościować ludzi. Każdy z nas jest stonką i intruzem w krainie wilka.
Rozumiem, że do mnie pijesz z tą 'koleżanką z forum'. Mam jakieś specjalne względy, czy co ? Najpierw, Lucyno, może przeczytaj dokładnie wpisy na temat ww. wycieczki, usiądź z mapą i policz odległości, zanim zaczniesz się rozpisywać i wyrokować. Z kolegami na forum policzyliśmy wtedy od 34 do 38 km/dzień w zależności od osoby, bo startowaliśmy z różnych miejsc. Sorry ... :smile: 'Kilkanaście' to ja robię w sobotę z psem dla relaks ( nawet gdy muszę go ciągnąć i pękam ze śmiechu :lol:).
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Cytat:
Zamieszczone przez
Carrmelita
Rozumiem, że do mnie pijesz z tą 'koleżanką z forum'. Mam jakieś specjalne względy, czy co ? Najpierw, Lucyno, może przeczytaj dokładnie wpisy na temat ww. wycieczki, usiądź z mapą i policz odległości, zanim zaczniesz się rozpisywać i wyrokować. Z kolegami na forum policzyliśmy wtedy od 34 do 38 km/dzień w zależności od osoby, bo startowaliśmy z różnych miejsc. Sorry ... :smile: 'Kilkanaście' to ja robię w sobotę z psem dla relaks ( nawet gdy muszę go ciągnąć i pękam ze śmiechu :lol:).
Droga Carmellito nie muszę siadać nad mapą, nie muszę liczyć odległości. Topografię tej trasy jak i wszystkich pozostałych oznakowanych w Bieszczadach mam w nogach tzn. przeszłam je po x razy w bardzo różnych warunkach pogodowych, w róźnych porach roku,z bardzo róznymi ludźmi o bardzo zróżnicowanej kondycji. Bardzo lubię Kolegów z forum ale raczej nie są mi potrzebni do rozpiski tras.:lol::lol::lol:
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Cytat:
Zamieszczone przez
Carrmelita
Nie zrozumiałaś mojej intencji i czepiasz się sformułowań ( jak wcześniej w przypadku ‘wyprawy’, czy butów). Nie chce Ci się czytać „między słowami”. Nie ma w Tobie cierpliwości, finezji... Wydajesz mi się pozbawiona empatii. Łopiennik i Durną wymieniłam nie ze względu na ich wysokość :shock: tylko ze względu na atmosferę na szlaku ( odludnie, samotnie, pustawo). Co do przyjemności, to zawsze za nie trzeba płacić. Z tym większą ochotą, gdy Gospodarze są serdeczni, gościnni, świetnie gotują i z pasją opowiadają o górach.
Niestety, obcowanie z Tobą, Lucyno, na forum nie należy do oczywistych przyjemności :sad: Prawisz impertynencje, jesteś agresywna i apodyktyczna. Dyskredytujesz tych, co dopiero zapoznają się z Bieszczadami. Nie przyjmujesz do wiadomości ich pierwszej, 'gorącej' refleksji. Ona może być nośnikiem czasu i świeżym spojrzeniem na to, co jest dla innych constans. Często turyści przez porównanie zauważają sprawy dla Was, miejscowych niedostrzegalne lub rzekomo oczywiste. Wiedza o Bieszczadach to jedno a indywidualny odbiór przez każdego z nas tego miejsca, to, czasami, drugie. Ciebie to jak widzę nie interesuje … dziwne, bo Ty też żyjesz z turystów. Masz niewątpliwie duże doświadczenie, ale sposób w jaki nas o tym informujesz odstręcza i zniechęca od tego Forum. Ty nie uczysz, Ty pouczasz i ordynarnie lekceważysz ( nie odpisałabym drugiej kobiecie, nawet jeśli jej nie lubię, że jest 'świętojebliwa'. To taka 'słoma z butów' ) Niektórym Bieszczadnikom jest do twarzy z taką 'luzacka manierą’ ale Ty zwyczajnie się kompromitujesz (po osobie z taką wiedzą nie spodziewałam się tego, ale jak widać, wiedza to jedno, a dobre wychowanie to drugie ... )
Pani przebacz mi. Jam wiejska baba bieszczadzka ot co. Wychowali mnie pod Berną, nauk nie pobierałam itd więc słoma wychodzi mi z butów.:lol::lol::lol:
Odp: Bieszczady już nie są dzikie?
Ot i mamy nowy konflikt... A były święta, były życzenia na Nowy Rok... Ale przecież święta sobie, a codzienność sobie, nieprawdaż... :sad: Przykre. Przyznam się, że coraz rzadziej pisuję na forum i ... coraz rzadziej do niego zaglądam. Takie niemerytoryczne utarczki słowne mnie zniechęcają, kompletnie nic nie wnoszą i wielce obniżają poziom dyskusji. Skoro nie chce się wam - "wszystkowiedzącym" zaglądać na forum np. onetu nie czyńcie, proszę, tego tutaj. Tym, którzy znają się na wszystkim życzę jeszcze więcej "wszystkowiedzenia"....