Odp: Na pograniczu bieszczadzko-gorgańskim: Smerek i podwójna Repa
Wojtku, ja (prawie) zawsze pół żartem - pół serio (na seriozno to i pić nie wypada).
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
nie pamiętam, co pisał Kondracki a nawet gdzie to czytałem
Jego prace są wyszczególnione w piśmiennictwie do zalinkowanego przez Ciebie artykułu Wojtka Krukara z "Płaju" 39:
- w Karpatach (1989, wyd. 2 popr.) na s. 144 Kondracki wymienia jako graniczną Przełęcz Wyszkowską (933m) bez żadnego synonimu;
- w art. z "Pamiętnika PTT" (T. 3 1994) trzeba by sprawdzić, ale zapewne "Wyszkowska" jest również nazwą wiodącą dla tej przełęczy.
Wojtek jednak stosuje w swoim artykule jako wiodącą nazwę "Toruńska Przełęcz", dodając albo i nie synonim "Wyszkowska" (i przypisując mylnie ustalenie takiego zasięgu Bieszczadów Rehmanowi (1895)).
Pamiętacie chyba administracyjną zmianę dawnych rdzennych nazw miejscowych w naszych Bieszczadach?
Dla przypomnienia młodzieży i wszystkim zainteresowanym: https://wbieszczady.pl/bieszczadzkie...ziFEJKUZ5xBh4D
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
Względem "kosodrzewiny na pewno", to nic nie jest na pewno, a kosodrzewina w szczególności. Było to niewysokie, iglaste, gęste i kłujące, czyli z punktu widzenia przeszkód dla wędrowca miało wiele znamion kosodrzewiny.
Jeśli pędy tej sosny były elastycznie niełamliwe, to i po ciemku można rozpoznać kosówkę. Na pierwszy rzut oka na zdjęciu wygląda, że to właśnie ona. A skoro tak, to widocznie wróciła z Gorganów na swoje dawne stanowisko na Smereku. Obok waszych empirycznych spostrzeżeń litologicznych ze śledziowania, byłby to drugi - korespondujący z nimi - dowód na "gorgańskość" Smereka. Bez sięgania do uczonych rozprawek i mędrca szkiełka i oka (o pytaniu konia nie wspominając:-)).