-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
hmm....no już się cieszyłam na to jedzenie czekoladek z VM w szpilkach i piórkiem w...;)a tu chris, że bieszczadnicy, że odwala, ze chemia, że LOL...a tak się cieszyłam, tak się cieszyłam....:cry::mrgreen::mrgreen:
no dooooobra, to wypowiem się najpoważniej jak umiem:wink:
Zgadzam się z PawlemeS, że w "turystycznej modzie" nie zawsze chodzi tylko i wyłacznie o bezpieczeństwo tudzież wygodę turysty. Naprawdę znam i doceniam wygodę chodzenia w górach w butach do tego przeznaczonych. Ale znam i doceniam też przyjemnośc (tak!tak! przyjemność) chodzenia po nich w sandałach i zwykłym ubraniu. Zresztą wielu w tym wątku (i nie tylko w tym) też się jakoś tak kategorycznie przed butami "nizinnymi" w górach nie broni. Ale mam czasami wrazenie że te gadki niektórych o butach (nie tylko tu na forum) to z jakiejś dziwnej dla mnie chęci podniesienia rangi chodzenia po tych pięknych górach. (no bo jakie to góry na które można się w sandałach wdrapać, nie?;)).Gdybym nigdy w górach nie była to po przeczytaniu niektórych postów z tego forum albo posłuchaniu "dobrych rad" niektórych turystów na szlaku stwierdziłabym, że bez tych super butów nie mam się co w Bieszczadach pokazywac bo na sam mój widok Biesy z Czadami będą pluć na kamyki pod moimi stopami, żebym się poślizgnęła w tych zwyczajnych bucikach a wszystkie deszcze i burze z całego południowego wschodu nadciągną nad moją głowę nie przyodzianą w super kaptur od super nieprzemakalnej kurtki. Natomiast jeśli te super buty i tę super kurtkę założę to będę po prostu niezniszczalna. A w dodatku od razu stanę się prawdziwym i mądrym bieszczadnikiem. A tak naprawdę bardziej boję się, że zrobi sobie krzywdę nie ten, który w tych sandałach czy innych mało górskich butkach z pierwszymi kroplami deszczu się wycofa z wchodzenia, ale ten, który po zainwestowaniu kupy pieniędzy w super buty i inny przyodziewek będzie lazł dalej licząc na to, że ten piorun z nieba szybciej trafi tego śmiesznego gostka w sandałach niż jego - super przygotowanego do wyprawy. Na pewno Wy też takich super bohaterów spotkaliście. Bo odnosząc sie do tytułu wątku to trochę krzywię się jeśli ktoś nazywa kogoś głupim wyłącznie z tego powodu, że ktoś nie jest ubrany wg dzisiejszych przykazan co do ubioru "prawdziwego górołaza-bieszczadnika". Bo moim zdaniem rozwaga i odpowiedzialność nie mieści się w podeszwie buta ale w głowie tego co te buty nosi. I zgodnie z tym moim własnym poglądem dzielę niezmiennie tych, których spotykam na ludzi i na buraków, niezaleznie od tego co noszą i czy lubią chaszcze czy wolą deptak nad wodą. I podczas gdy ludzi czasami cechuje niewiedza, nieostrożność i nierozwaga, burak nieodłącznie kojarzy mi się z arogancją, egoizmem, samouwielbieniem i głupotą właśnie.
tym niemniej pozdrawiam wszystkich :razz:
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Zgadzam sie z Tobą Asiu co do joty.Przemysł turystyczny musi się rozwijać jak kazda branża.Zaspakaja i snobów i zwykłych ,czyli praktycznie nastawionych na zakup,ludzi.Teoretycznie,lepsze wyposażenie daje większe bezpieczeństwo,ale gdzie głowy brak tam d..a ucierpi.
-
1 załącznik(ów)
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Jeśli ktoś posiada pewne doświadczenie i potrafi w zmiennych górskich warunkach zachować bezpieczeństwo własne oraz nie narażać cudzego, to nieważne jak będzie ubrany, co będzie miał na nogach. Najważniejszy jest właśnie ten aspekt bezpieczeństwa, no i oczywiście wygoda, trzeba się dobrze czuć w tym, w czym się chodzi (zdjęcie poniżej :lol:).
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Coś jest jednak w tych rozmowach o butach... :razz:
W tym momencie pojawiają się podobne problemy interpretacyjne jak w wątku "bieszczadzki obciach"... czasami dyskusja prowadzi na manowce.
ostatnio modne wśród młodych powiedzenie "daj kamienia" ( http://www.miejski.pl/slowo-Daj+kamienia ) pasuje tu jak ulał.
http://www.youtube.com/watch?v=C4C5K...1&feature=fvwp
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Będąc w sierpniu w Tarnawie, paskudnie przecięłam stopę; w fatalnym miejscu (owej stopy) - mniej więcej w połowie. Fontanny krwi, pogotowie, szpital w Ustrzykach Dolnych, szycie mojej nieszczęsnej nogi (wielkie ukłony dla Oddziału Ratunkowego tego szpitala, oraz załogi karetki pogotowia ratunkowego z Lutowisk).
Cały następny dzień spędziłam na Tarnawie unieruchomiona uzupełniając zaległości w lekturze, zazdroszcząc wszystkim zmierzającym do Bukowca, wędrujących w butach.
W butach! Wszystko jedno w jakich - ale w Butach!!!
Ja na swoją biedną stopę nie mogłam nałożyć niczego, poza biednymi sandałkami kupionymi za grosze na targu w Dukli. Była środa. W czwartek opatuliłam moją stopę i w tych sandałkach przeszłam trasę z Tarnawy Niżnej do Sokolik. I była to najpiękniejsza, najbardziej cudowna wyprawa moja tegoroczna. Niebo błękitne po horyzont - szklana niebieska bania bez jednej chmurki, szaleństwo kolorów i zapachów kwitnących łąk. Żywego ducha. Szłam po świeżych tropach niedźwiedzia (który zapewne obserwował mnie z bezpiecznej odległości)...
I tak sobie myślę, co powiedziałby o mnie bieszczadzki turysta w luksusowych górskich butach, z całym szpanownym ekwipunkiem, gdyby mnie spotkał w tych sandałkach, na końcu świata, i w takim pejzażu.
Zdobywanie szczytów (głupoty)?
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Trzeba było chodzić w pr0 górskim obuwiu to byś nogi nie rozcieła http://www.freesmileys.nl/Emoticonsp..._13[1].gif
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
coshoo
Ja niestety rozcięłam nogę w hoteliku na Tarnawie następując nieostrożnie na worek ze śmieciami (okropnie prozaiczne); w owym worku była puszka po konserwie, którą spożyliśmy na obiad.
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Skoro tyle mowy o obuwiu, Tygodnik Podhalański sprawdził w jakich bucikach chodzi się po tatrzańskich szlakach:
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/ww...&typ=g&id=5258
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Mimo wszystko uważam ,że jest jednak ogromna róznica miedzy Tatrami a Bieszczadami.
Po pierwsze rozsądek.
Po drugie rozsądek.
Po trzecie rozsądek.
Na końcu zaś umiar w osądzaniu innych.
Są miejsca gdzie można chodzić w prawie każdym obuwiu,nawet w górach.
Są też takie w których buty powinny spełniać określone wymogi i niekoniecznie
to muszą być "buty do chodzenia po górach".
Choć sandałki na nogach turystki na przełęczy Świnickiej jednak raziły .
I to nie w kontekście mody ale jednak bezpieczeństwa.
Pozdrawiam.
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Dorotko dzieki Bogu ,że w nieszczęściu pomogli ludzie .Zaintrygowałaś mnie ta drogą - chętnie bym się wybrała - ale wielki szacunek dla Ciebie - ja gdybym zobaczyła tropy niedzwiadka zwiałabym do hotelu na skrzydłach - po prostu się boję .
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
no właśnie o to chodzi, że rozmawiamy tu o Bieszczadach a nie o innych górach, bo na tatrzańskie szczyty raczej bym się w sandałach nie wybrała.
Cytat:
Zamieszczone przez
Marcin
Coś jest jednak w tych rozmowach o butach... :razz:
W tym momencie pojawiają się podobne problemy interpretacyjne jak w wątku "bieszczadzki obciach"... czasami dyskusja prowadzi na manowce.
ostatnio modne wśród młodych powiedzenie "daj kamienia" pasuje tu jak ulał.
Marcinie...bo z rozmowami tutaj jest jak z łażeniem po Bieszczadach - sto razy byliśmy w jakimś miejscu a i tak z takim samym zapałem pójdziemy tam 101 raz...:-P a schodzenie na manowce bywa i tu i tu równie przyjemne..;)
Cytat:
Zamieszczone przez
dorota z krakowa
I tak sobie myślę, co powiedziałby o mnie bieszczadzki turysta w luksusowych górskich butach, z całym szpanownym ekwipunkiem, gdyby mnie spotkał w tych sandałkach, na końcu świata, i w takim pejzażu.
Zdobywanie szczytów (głupoty)?
no pewnie by stwierdził, że ta noga to wina sanadałów i słuszna kara Cię spotkała;)... a ciekawe co miś sobie pomyślał?:mrgreen:
Mam nadzieję, że po kontuzji już nie ma sladu:smile:
pozdrawiam
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
dorota z krakowa
I tak sobie myślę, co powiedziałby o mnie bieszczadzki turysta w luksusowych górskich butach, z całym szpanownym ekwipunkiem, gdyby mnie spotkał w tych sandałkach, na końcu świata, i w takim pejzażu. (głupoty)?
Wiele lat temu zrobiłem błąd i zabrałem w góry nierozchodzone buty. Efekt był taki, że po przejściu trasy Komańcza - przeł. Żebrak dosłownie nic nie chciało wejść na moje stopy.
Następnego dnia nałożyłem pary długich skarpet i pod kolanami zawiązałem je sznurowadłami, aby sie nie zsuwały. W drodze z przełęczy do Cisnej zużyłem ich 2 pary.
Tak "odziany" wkroczyłem do Cisnej ...
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
W polowie lat 80tych wybralem sie po raz drugi w Bieszczady. Poniewaz byl pozny wrzesien i zapowiadano deszcze, wzialem dwie pary butow - trampki i kalosze. Po pierwszym dniu trampki byly przemoczone, i w schronisku w Komanczy przez noc nie wyschly. Nastepnego dnia szlismy do Cisnej, wiec zalozylem kalosze. Wieczorem nogi mialem cale w potwornych bablach. Dodatkowo, przez zlosliwosc losu, zgubilismy sie, i wracajac na szlak na przejsciu pojawil sie rwacy i dosc gleboki potok. Przenioslem moja owczesna sympatie na rekach przez potok, niestety, woda wlala sie do kaloszy.
W sumie totalna rozpacz, choc nie do konca. Owczesna sympatia to dzisiejsza malzonka, ponoc to przenoszenie przez potok przelamalo jej ostatnie watpliwosci...:)
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
A ja Ci,Jarku,po raz kolejny, dziękuję za przybliżanie Dalekiego Kraju.Czyta się to z największą przyjemnością.Pozdrawiam.
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
malinka74
Dorotko dzieki Bogu ,że w nieszczęściu pomogli ludzie .Zaintrygowałaś mnie ta drogą - chętnie bym się wybrała - ale wielki szacunek dla Ciebie - ja gdybym zobaczyła tropy niedzwiadka zwiałabym do hotelu na skrzydłach - po prostu się boję .
Gorąco polecam Ci tę trasę. Trzeba jechać lub iść z Tarnawy w stronę Bukowca do miejsca, gdzie kończy się asfalt. W tym miejscu w prawo droga dalej wiedzie na Bukowiec, a po lewej stronie, zamknięta szlabanem nadleśnictwa - droga na Sokoliki Górskie. Można bez problemu zostawić tutaj samochód.
Dalej po płytach betonowych, jak droga prowadzi. Po lewej stronie jeziorka (z oczywistych przyczyn nie sprawdziłam, czy są tam bobry), no i dalej, coraz bliżej widać cerkiew w Sokolikach. W tym roku oczywiście nie podeszłam bliżej, ale polecam Ci cudowne miejsce; magiczne. Kończy się olszynowy lasek, dziwnie mętny strumyczek po prawej stronie a w lewo jest ścieżka wiodąca aż na brzeg Sanu. Dziwna okololica, dziwne rośliny, spękana ziemia i ten San, który po kilku kamyczkach można przekroczyć...
Po ukraińskiej stronie jakiś budynek i cerkiew w całej swojej okazałości.
Niestety nie odważyłam się w tym roku dotrzeć do brzegu Sanu, ale dalej idąc drogą, cerkiew prezentowała się pięknie.
Doszliśmy do skrzyżowania Sokoliki - Bukowiec.
Tropy niedźwiedzia zauważyliśmy dopiero w drodze powrotnej. Pewno biedak jakoś szedł przed nami. Nie bałam się wiedząc, że bieszczadzkie niedźwiedzie, w przeciwieństwie do tatrzańskich, nie szukają kontaktu z człowiekiem - obserwują go tylko.
No a poza tym byłam z moim towarzyszem, który zawsze gotów jest mnie obronić.
Zawsze w Bieszczady zabieramy bagnet z I wojny światowej, i tak jakoś dziwnie się zdarza, że owego narzędzie nie ma w naszym ekwipunku w czasie, kiedy jest on najbardziej potrzebny.
Malino, koniecznie zobacz te miejsca. Nie typowe dla Bieszczadów.
Ale to Bieszczady prawdziwe.
Tak przynajmniej mi się wydaje.
Wszystkiego dobrego:razz:
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
Mam nadzieję, że po kontuzji już nie ma sladu:smile:
pozdrawiam
Dopiero w zeszłym tygodniu zdjęli mi szwy, noga OK.
Szykuję się na Tarnawę pod koniec września:razz:
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Dorotko dzięki za polecenie tej trasy - w sumie dalej poza Tarnawą w stronę doliny Sanu nie podróżowałam - jak ostatnio bylismy miałam ochote na ścieżkę Tarnawa -Dźwiniacz - bo poprzedniego dnia zeszlismy gniazdo Tarnicy i Halicza i nie mielismy sił na więcej - ale i tak padało tak ulewnie ze nic nie wyszło z wycieczki .
A wracajac do tematu -wg mnie jest taki szczyt głupoty zwany czasowością .Ludzie chodzą na szlaki na czas - tzn nie liczą się widoki ,sciezki przyrodnicze - tylko aby zmieścić się w czasie na drogowskazie .Mnie zawsze więcej schodzi - bo robią mnóstwo zdjęć ,obserwuję przyrodę , oznaczam roślinki , podziwiam widoki ,nie chodzę szybko bo rozkoszuje się kazdą chwilą na szlaku .I nawet jak ide koleny raz trasą to zawsze jest inaczej .
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
chodzenie na czas... tzn jak najwięcej zobaczyć, w jak najkrótszym czasie i przy okazji się mocno zmęczyć uważam za jedną z najpiękniejszych bieszczadzkich dyscyplin sportowych. Każdy ma prawo być głupi :razz:
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
dorota z krakowa
...Zawsze w Bieszczady zabieramy bagnet z I wojny światowej...
Co to za bagnet? (z ciekawosci)
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
malinka74
wg mnie jest taki szczyt głupoty zwany czasowością .Ludzie chodzą na szlaki na czas - tzn nie liczą się widoki ,sciezki przyrodnicze
Sprawa jest bardziej skomplikowana - można chodzić szybko i wszystko widzieć, i można dreptać i co chwila przystawać, i nic nie widzieć. Jest jeszcze parę innych wariantów, ale nie o to tu chodzi, by je analizować.
Przechodząc do konkluzji - dajmy każdemu swobodę co do sposobu chodzenia po górach, tak jak jest mu najwygodniej, bez oceniania. Bo w tej ocenie zawiera się de facto stwierdzenie: mój sposób jest najlepszy, inne to szczyt głupoty. A z chodzeniem po górach jest tak, jak w ogóle w życiu: ty lubisz tak, ja lubię tak ;)
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Konik - miałam na myśli to co dokładnie napisałam - chodzenie aby zaliczyć - niewazne gdzie ale aby zaliczyć .Po prostu to mnie nie rajcuje bo co zostanie z tej wycieczki - pokonalem zegar Pttk-u wokół były jakieś góry ale jakie - no wysokie .
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
malinka74
Po prostu to mnie nie rajcuje
Ciebie nie rajcuje, mnie nie rajcuje, ale kogoś rajcuje. Może lubi się sprawdzać, może lubi się porządnie zmęczyć? To też ważne :grin:
Ps. A co powiesz na Bieg Rzeźnika, czyli bieszczady biegiem? Z tego punktu widzenia to dopiero powinien być szczyt głupoty ;)
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Coż za bardzo mnie Bieszczdy fascynują na tempo biegiem - a co do Biegu -hm chyba bym go traktowała jako sport ekstremalny czy obóz przetrwania niż pobyt turystyczny .Cos w stylu jaskini czy zdobycia Mnicha w Tatrach
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
Lithandra
Co to za bagnet? (z ciekawosci)
Ten bagnet może nawet jest nieco starszy. Znalazł go? Zdobył? A może odziedziczył ojciec mojego partnera. Historia niejasna.
Bagnet jest osadzony profesjonalnie w oprawce (zamykanej). Jest nieco pordzewiały - ma kilka czerwonych zacieków, co pobudza moją wyobraźnię...
Postaram się dowiedzieć nieco więcej o historii tego bagnetu.
Napiszę na pewno.
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
Marcin
Każdy ma prawo być głupi :razz:
Wiem, że trochę nie w temacie, ale napiszę. Bardzo lubię różne sentencje. Mam mały zbiorek.
Dopisuję do zbioru: "Każdy ma prawo być głupi"
Proste i Genialne:mrgreen:
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
malinka74
Po prostu to mnie nie rajcuje bo co zostanie z tej wycieczki - pokonalem zegar Pttk-u wokół były jakieś góry ale jakie - no wysokie
Rozumiem Malinko co miałaś na myśli - Bieszczady, i w ogóle góry, są za piękne, by po nich biegać. Nie powinniśmy ich połykać, powinniśmy się nimi delektować - łyk po łyku, kęs po kęsie... noga za nogą, roślinka za roślinką, widoczek za widoczkiem… Dlatego sens chodzenia po górach widzisz tylko wtedy, gdy jest czas na robienie mnóstwa zdjęć, obserwowanie przyrody, oznaczanie roślinek, podziwianie widoków, rozkoszowanie się każdą chwilą na szlaku.
Ale moim zdaniem dokonujesz tutaj dużego zawężenia sensu chodzenia, tak naprawdę Twoja definicja kwestionuje także np. chodzenie w mgle (nic nie widać więc po co), deszczu (podobnie, albo i jeszcze gorzej), w zimie (odpada oznaczanie roślin i praktycznie obserwowanie przyrody bo przykryta śniegiem, trudno się nawet zatrzymać bo zzzzzimmmmnooo! itd.), no i oczywiście odpada pokonywanie długich dystansów, bo szybko…
W Twoim rozumieniu góry winniśmy traktować wyłącznie jako miejsce, gdzie możemy doznawać estetycznych i poznawczych wzruszeń, ale już nie jako miejsce, gdzie także możemy się po prostu sprawdzić. Ale jeżeli nie tu, to gdzie? Właśnie w górach możemy wzmacniać siłę woli, walczyć ze zmęczeniem, zniechęceniem, wygodnictwem. Oczywiście, nikt nie mierzy nam czasu i na końcu nie dostaniemy medalu za dystans, ale też czasami potrzebujemy się po prostu solidnie zmęczyć. Dla zdrowia fizycznego i psychicznego! W górach człowiek się nie tylko sublimuje, ale i hartuje.
Ja chodzę po górach już trochę lat. Chodziłem różnie - noga za nogą, ucinając sobie po drodze drzemki (wiesz jak smakuje na połoninie?), ale i robiąc po 35 km dziennie. Od czasu do czasu wyznaczam sobie taką trasę, by... jak najwięcej zobaczyć. Tak tak, to nie jest sprzeczność.
Podsumowując: uważam, że szybkość chodzenia nie decyduje o wszystkim. Jeśli ktoś po prostu tego nie czuje, nic mu nie pomoże. To trochę tak jak z kimś, kto nie czuje sztuki - choćby stał przed obrazem i 5 godzin, nie będzie wiedział o co chodzi. Za to ktoś inny potrzebuje 15 sekund i jest pod wrażeniem.
Na koniec mała historyjka - wyszedłem kiedyś na długą trasę o 5 rano. Mgła była taka, że ledwo widziałem własne buty. Zimno, wiał silny wiatr, który przeganiał tą mgłę i niskie chmury w tę i wewtę. Dodatkowo 99% trasy wiodła lasem. Jako taka widoczność pojawiła się dopiero około południa, trwała z godzinę, po czym spadł ulewny deszcz. Szedłem w nim kilka kolejnych godzin. Według Twojego rozumienia popełniłem w tym dniu same szczyty głupoty: musiałem iść szybko, musiałem kontrolować czas, nic nie widziałem bo szedłem w mgle, potem deszczu. Prawie nie było jak się zatrzymać. Ale jak myślisz, czy ta wędrówka dostarczyła mi wrażeń? Dostarczyła, i to jeszcze jakich!
PS. Przepraszam za przydługi wpis, ale jest i dobra wiadomość – nie musi się tego czytać :razz:
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Ale czyta się z ogromną przyjemnością , bo Twój wywód jest jak najbardziej słuszny!Potwierdzają to moje doświadczenia!
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Koniku - długie trasy jak najbardziej - mój rekord 11 godzin na szlaku - dłużej nie mogłam bo dzień był już z tych krótszych .A co do chodzenia we mgle - to samo w sobie jest cudownym i niepotarzalnym przeżyciem - góry są dla mnie czymś cudownym wręcz świętym - stąd każda chwila na szlaku ma swój smak .No i klimat bycia bliżej nieba - mnie po prostu nastraja melancholijne ale nie smutno .Cóż są ludzie którym nie dajesie tego czuć .
Co do deszczu - hm to są góry i on sie zdarza ale to też dla mnie cudne gdy stuka o kaptur , kapie z buków czy świerków - no i ta wilgoć , mgly ,parujące lasy .
A co do zimy - przyroda w zimie nie znika - jakże ciekawe są tropy na sniegu ,czapy na świerkach ,szadz na wszystkim - przecież to piękne i też mnie zachwyca .
A co do sprawdzania - samo przejście jakiejś załozonej trasy jest już sprawdzeniem kondycji - ze dalismy radę , choć pod koniec bolą kolana :!:
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
No i góry pogodziły. Pax vobiscum. Przyjemne te Wasze dywagacje. Dziękuję za jesienne klimaty - niepowtarzalne, podobnie jak wszystkie inne :-).
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Iaa ale mysmy się nie kłocili aby godzić - ot wymieniamy poglądy jak przy ognisku przy schronisku z piwkiem w ręce wieczorem ;)
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
eeee tam
co tam adidaski, czy sandały.
Najnowszy trend mnie rozwalił. Jak zobaczyłem tłum emerytów wychodzących na M.Rawkę w czymś podobnym do drewniaków (klapki) tylko że z plastiku, w żarówiastych kolorach :shock:
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Ale weszli i..zeszli o własnych siłach?No i dobrze!
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
A mnie ostatnio ubawiła całkiem ładna dziewczyna na bukowym berdzie zaraz przy zejsciu do mucznego, nie chodzi o buty czy sandały, uparcie szła w stronę tarnicy w spódnicy mini. Strasznie żałowałem że nie miałem siły sie wracac i popatrzec jak sobie radzi z wystającymi graniami.
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Hmm, az sie milo robi jak sie o te "granie" wyobrazi... ;)
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
...a Wy dalej jak fetyszyści o tych butach:)))
kiedyś znajoma poprosiła żebym zrobił mały przgląd roweru jej syna.Przyjechał... ogladam maszinu...-chłoopie! ty wogóle nie masz hamulców-mówię ze zgrozą
a młody filozoficznie: -a co to za sztuka jeździc z hamulcami? ;)
moze ci od butów maja takie same podejście?
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
..ano.. zgadzam sie z przedmówcą... próbowaliście na boso?
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
[quote=trzykropkiinicwiecej;87337próbowaliście na boso?[/quote]
Tak.
Na szlaku wszystkie kałuże z ciepłym błotem są wtedy powodem wielkiego szczęścia.
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
włóczykij
Tak.
Na szlaku wszystkie kałuże z ciepłym błotem są wtedy powodem wielkiego szczęścia.
Zgadzam się z tym i takie fajne odgłosy daje ;)
-
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
Jabol
...a Wy dalej jak fetyszyści o tych butach:)))
kiedyś znajoma poprosiła żebym zrobił mały przgląd roweru jej syna.Przyjechał... ogladam maszinu...-chłoopie! ty wogóle nie masz hamulców-mówię ze zgrozą
a młody filozoficznie: -a co to za sztuka jeździc z hamulcami? ;)
moze ci od butów maja takie same podejście?
no wlasnie! ja to samo slyszalam o gitarze- ze nie sztuka grac na nastrojonej ;)