Masz rację, słowo "babol" jest używane nadal w Wielkopolsce. Babolem nazywa się człowieka zacofanego, nie idącego z "duchem czasu". Babol ma też inne znaczenie, ale ... nie będę o tym pisał. ;-)
Wersja do druku
Aha! No proszę, wiadomo o co chodzi... Ja raczej spotkałam się z tym drugim niemiłym określeniem... ;) Pozdrawiam :)
Dostałam przepiękne widokówki przedstawiające rezerwaty znajdujące się na terenie dyrekcji lasów państwowych w Krośnie. Zaczynam juz marzyć o wędrówce po tych arcyciekawych miejscach. Widokówka pezedstawiająca rezerwat Kamień nad Jaśliskami w opisie ma słówko gwarowe: berezednie. Czy wiecie co to słowo oznacza? Spotkałam się z nim także w Bieszczadach.
czy "berezednie" to może jakiegoś rodzaju bagno ????
Co się stało jeśli "coś się zwórdziło"?(A może "zwurdziło")?
A może "zwordziło"? Czyli przeinaczyło za sprawą programu Word? ;-)
Nie jestem pewna co do pisowni,natomiast jest to słowo używane dużo wcześniej ,w epoce "przedkomputerowej".Ja spotkałam się z nim w Bieszczadach,w kontekście kulinarnym.
Zwurdzić sie to chyba pomiąć, pognieść, ale nie wiem za bardzo, wydaje mi się ze słyszałem że ktoś tak mówił na pogniecione łóżko.
A wiecie co tzn. 'pypeć' albo że coś jest 'dobre na pypeć' ?
Małgoś, ale to też by się mogło wiązać - "na pypcia", czyli na zasadzie że kogoś język świerzbi :wink:
A co do zwurdzenia... Mi się to kojarzy (skoro kulinaria) z jakimś zwarzeniem się, zepsuciem, czy czymś takim.
Pozdrawiam ciepło, w każdym razie:)
Tak,zwurdzić znaczy zepsuć,zwarzyć się.
"Ja go wiem"-ja go znam!
Przypomina mi się zabawna scenka z tym zwrotem.Turysta zgłasza milicjantowi(miejscowemu),że obok drogi leży pijany.Milicjant na to:"Ja jego wim,on tu wczoraj też leżał"
A co do "pypcia",jak ktoś głupio mówił albo kłamał,życzyło mu się żeby pypcia na jęzuku za to dostał.
A czy ktoś wie co to znaczy,,zakulbaczyć się''?
Cóż, banalnie - wsiąść na kunia...? :wink:
PS. Znając fantazję górali wszelkiej maści - mogłoby to też znaczyć np. "zaciążyć", abo co w tym stylu...
Ale pozostanę przy pierwszej odpowiedzi, póki co :lol:
I cicho się zrobiło:)) A mnie się właśnie przypomniało jeszcze jedno słówko.
Co to takiego 'dernak' a w liczbie mnogiej 'dernaki'??
pozdrawiam
Kojarzy mi się z orką lub pracą w ogródku. Fragmenty skiby.
Mała reaktywacja tematu:
ctzn:
1. SERDACZEK
2. PODSZPORT(k)NĄĆ SIĘ (nie wiem czy to dobrze napisałem)
Mała reaktywacja tematu:
ctzn:
1. SERDACZEK
2. PODSZPORT(k)NĄĆ SIĘ (nie wiem czy to dobrze napisałem)
SERDACZEK - KAMIZELKA
PODSZPORTNĄC SIĘ - POTKNĄC
Heh, myślałem ze choć z pierwszym bedzię trudniej, gratulacje :mrgreen:
Przypomniała mi się taka historia, króciutka, słyszałam ją od babci. W czasach, gdy jeszcze w Bieszczadach zgodnie żyły trzy narodowości: polska, ruska i żydowska, przyszedł do domu mały chłopczyk i mówi do swojej matki: "Ale była dobra bułka z mołkom, ale była dobra"... Matka pyta: "A desz ty synu jił bułku z mułkom? - Oj Maty ta ja ne jił, ja baczył jak Żydiłka, ditka kormyła". Ile razy zdarza mi się jeść bułkę z mlekiem przypomina mi się ta historia, tyle tylko, że ja tę bułkę z mlekiem mogę zjeść....
pozdrawiam
Agape bardzo ciekawa historia,gdy przeczytalem Twój wpis i wyobrazilem sobie tą rozmowę matki z synkiem to naszla mnie jakaś taka nostalgia i tęsknota.Bardzo fajnie to opisalaś.Dzieki.
Dzień dobry :)
Jestem pisarzem i potrzebuję pomocy. Akcja powieści, którą kończę pisać toczy się w Bieszczadach, w fikcyjnej wiosce. Bardzo bym chciała, żeby niektóre fragmenty dialogów były napisane w gwarze albo stylizowane na gwarę. Nie odważę się skorzystać z wiedzy internetowej ani rzeźbić na podstawie własnej, a w najbliższym czasie niestety nie wybiorę się w Bieszczady. Szukam więc osoby, która mogłaby mi pomóc. Chodzi o napisanie kilku zdań w dialogach gwarą. Czy ktoś byłby chętny do takiej współpracy?
W zamian oferuję podziękowania w książce i (jeśli osoba będzie zainteresowana) egzemplarz powieści. Oczywiście, pod warunkiem, że tekst zostanie wydany, bo za zainteresowanie wydawców nie odpowiadam.
Witamy koleżankę pisarkę:-)
Gwara, to lokalna odmiana języka, odmienna od oficjalnego języka polskiego oraz od gwar sąsiadujących grup ludności.
W Bieszczadach od końca lat 40. XX w. nie ma już dawnych mieszkańców. Ludzie, którzy tu później przyjechali, pochodzą z różnych stron (szeroko rozumianej) Polski. Uważam, że nie wytworzyła się wspólna dla wszystkich mieszkańców tych terenów gwara. Jeśli spotyka się jakieś gwary, to raczej gwary zawodowe, np. leśników, myśliwych, artystów, turystów, itp.. Przetłumaczenie dialogu z oficjalnego polskiego na "tutejsze" będzie zależało od tego, czy mówi to drwal, złodziej czy poeta. Czyli tak samo, jak w Krakowie czy Białymstoku.
Moje uwagi nie wynikają z jakiejś teorii lub opracowań naukowych lecz z tego, jaką mowę słyszę, bywając od 50 lat w Bieszczadach.