7 załącznik(ów)
Odp: Takie tam wędrowanie
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
Chyba tak jest oznaczane dojście do...gawry szatuna-zakapióra?
Ciekawa koncepcja , ale nie do końca prawdziwa.
Zostawmy to więc jako zagadkę o detalach bieszczadzkich a tym czasem idźmy dalej pasem granicznym.
Od czasu szengenowskiej aneksji przecinka pasa granicznego zaczęła zarastać. Teraz dokładają się wiatrołomy, których nikt nie chce usunąć.
Na szczęście od czasu do czasu pojawiają się łączki widokowe, tu na słowacką stronę
Załącznik 37685
.
Przekraczamy granicę kierując się na pobliski szczyt o nazwie Magelow Gruń.
Chwilę odpoczynku wykorzystujemy na posiłek i połykanie widoków zamykanych przez Chryszczatą.
Potem ładna leśna droga prowadzi nas w dół.
.
Załącznik 37686
.
Zgodnie z mapą docieramy do leśniczówki o dziwnej nazwie Pelikan
Wygląda na to że jest mało używana
.
Załącznik 37687
.
Wkrótce wychodzimy na otwierające się łączki
.
Załącznik 37688
.
Oprócz świeżej wiosennej zieleni, mnóstwo kwitnących czereśni.
Efekt niesamowity, czegoś takiego jeszcze nie widziałem
Załącznik 37689 Załącznik 37690 Załącznik 37691
Nawet kwitnące tarniny w dolinie Łopienki nie zrobiły takiego wrażenia.
A więc ....?
2 załącznik(ów)
Odp: Takie tam wędrowanie
Kraina kwitnącej czereśni
Ta droga prowadzi tam , mijając bokiem ruiny słowackiego pegieru
.
Załącznik 37736
.
Przed maszkaronami tych zrujnowanych zabudowań na krzyżu wisi blaszana postać Chrystusa
która jest wyrazem nieśmiertelności wobec przejawów ustrojowego uszczęśliwiania ludzi.
7 załącznik(ów)
Odp: Takie tam wędrowanie
Wchodzimy do wsi Olsinkov, ale mamy wrażenie że wchodzimy do wsi wymarłej. Nie ma w obejściach ludzi, nie słychać odgłosów szczekających psów
Nic się nie dzieje.
.
Załącznik 37738 Załącznik 37739
Mijamy kolejne domostwa o architekturze słowacko-węgierskiej
Czysto schludnie, ale bez szału.
Ńaszym namierzonym celem jest zabytkowa murowana cerkiew w stylu józefińskim
Prowadzi do niej brama
.
Załącznik 37740
.
Po jej przekroczeniu widzimy otwarte drzwi do cerkwii , w sumie nic dziwnego jest przecież niedziela.
Pytamy stojącego obok człowieka czy można wejść
- w odpowiedzi jest gest zapraszający.
Klimat wnętrza tej świątyni przypomina minione stulecia.
Feretrony i chorągwie.
W skupieniu i spokoju rejestujemy te obrazy dawnych czasów.
Po wyjściu ów człowiek zagaduje nas , jak nam się podoba i skąd tu się wzięliśmy ?
Ma prawo pytać , bo jest sołtysem tej wsi.
A wieś (obec) OLSINKOV nie jest zwyczajną wsią. Według sołtysa jest tu 56 domów , ale ma tylko 23 mieszkańców którzy zamieszkują zresztą w 11 domach
Dziwne nie ?
albo bardzo dziwne ?
Idące do cerkwi dwie kobiety zapraszają nas na mszę
Na msze przybyło siedmioro mieszkańców, a my wracamy ku granicy, w górę
Załącznik 37742
jeszcze jeden widok na kwitnące drzewa z cerkwią w tle
Załącznik 37743
.
Idziemy za żółtymi znakami szlaku. Ten wytyczony jest w zupełnie innym miejscu niż mówi o tym mapa
Gdyby ktoś chciał kiedyś wędrować w te rejony to załączam mapkę z zaznaczonym na żółto rzeczywistym przebiegiem szlaku
Załącznik 37744
...ale coś mi przeświadczenie mówi , że wprawdzie to blisko .....ale tak daleko
i nie prędko ktoś się tam zapędzi
Odp: Takie tam wędrowanie
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
...ale coś mi przeświadczenie mówi , że wprawdzie to blisko .....ale tak daleko
i nie prędko ktoś się tam zapędzi
Dzięki za zachętę. Na kwitnące czereśnie, to na pewno już nie zdążę, ale opisana przez Ciebie trasa wyzwoliła u mnie pragnienie poznania tych "szengenowskich aneksji". Wprawdzie jest to pewne wyzwanie, gdyż zaczynając od Łupkowa, to wyjdzie pewnie ponad 20 km. Ale póki zdrowie i siły w miarę dopisują, to czemu nie zmierzyć się z taką ciekawą trasą :-).
Odp: Takie tam wędrowanie
Cytat:
Zamieszczone przez
zbyszek1509
Dzięki za zachętę. Na kwitnące czereśnie, to na pewno już nie zdążę, ale opisana przez Ciebie trasa wyzwoliła u mnie pragnienie poznania tych "szengenowskich aneksji". Wprawdzie jest to pewne wyzwanie, gdyż zaczynając od Łupkowa, to wyjdzie pewnie ponad 20 km. Ale póki zdrowie i siły w miarę dopisują, to czemu nie zmierzyć się z taką ciekawą trasą :-).
Na kwitnące czereśnie to w tym roku na pewno nie zdążysz, ale o ile pamiętam to Twoją ulubioną porą jest pora dojrzewających czereśni, więc masz szansę.
A co do dystansu, to w jedną stronę zajęło nam to nieśpiesznym tempem ok 3,5 godz a powrót ok 2,5 godz .
Jeśli podąża się od tunelu to pewnie trzeba dodać godzinkę
Odp: Takie tam wędrowanie
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Na kwitnące czereśnie to w tym roku na pewno nie zdążysz, ale o ile pamiętam to Twoją ulubioną porą jest pora dojrzewających czereśni, więc masz szansę.
Z racji świątecznie zapowiadającego się początku czerwca, ulubiona pora, została przełożona o kilka dni później. W związku z tym, szanse na już dojrzałe czereśnie wzrastają :-).
Odp: Takie tam wędrowanie
Dawno już nie wędrowałem , jeszcze parę zatrzymanych refleksji i kadrów z krótkiego bieszczadzkiego wypadu.
Popołudniem zamknąłem drzwi za sobą po to aby uciec w inny wymiar. Postanowiłem ominąć centrum mego miasta i śmignąć tam na skróty przez Rocha , a dalej Dynów i przez pogórze przemyskie.
Zatrzymałem pojazd na drodze na chwilę aby zastanowić się jak ludność korzysta z tego autobusowego przystanku
.
https://i.imgur.com/LL2Vf6i.jpg
.
I pomknąłem dalej , mijając moją ulubioną zapomnianą kapliczkę i wspinając się serpentynami które oferuje ta droga
Tak mnie coś tknęło w Wojtkowej (albo Wojtkówce) co by skręcić w górki ku Olszanicy. Oj zimowo tam doprawdy było i na drodze i na drzewach
Dalej były wszystkie ulubione i sentymentalne punkty i w Dolnych, i w Czarnej i w Lutowiskach a za Smolnikiem samotny osobnik machał ręką licząc na zatrzymanie.
- Pan do Chmiela ?
- Nie , ale do Dwrenika to już tez kawałek
- bo wie Pan trochę poimprezowałem i w autobusie mnię wzburzyło, ale kierowca zatrzymał się. Czuć trochę żygami ?
- trochę czuć
Taką sympatyczną konwersację prowadziliśmy sobie jadąc w kierunku beleczki, gdzie oznajmiłem pasażerowi że koniec podróży , bo ide na belkę
Informację tą pobrał z godnością i udał się we właściwym kierunku
Ale co to ? wraca już ?
Belka zamknięta. - to brzmiało źle.
No cóż , on poszedł w swoją stronę , a ja pojechałem w swoją kierując się na Nasiczne.
Jakiś diabeł kazał skręcić do hacjendy Janka , ale auto zaczęło się ślizgać i zawróciłem
Nic to , w Berehach jest parking , a nawet dwa i oba odśnieżone, miałem tylko problem które miejsce wybrać, bo zbyt wiele wolnych było.
Zacumowałem pojazd a na plecy zarzuciłem ekwipunek i spojrzałem w niebo pełne gwiazd
.
https://i.imgur.com/ARrlsZT.jpg
.
Przede mną ze dwa kilometry na przełęcz Wyżniańską idę asfaltując szosą w zupełnej ciszy , bo samochodów o tej porze brak.
Nagle z naprzeciwka światełko czołówki się pojawiło
Pomyślałem że nasza SG czuwa nie tylko w dzień.
Dobry Wieczór !
- to pozdrowienie w zimowej nocy ze światełkiem poruszającym się główną pętlą bieszczadzką wygląda dziwacznie.
To para młodych ludzi szła w przeciwnym kierunku
Wciąż zadziwiają mnie bieszczadzkie klimaty
Skąd ?i i dokąd szli po ciemku zimową porą w tym bezludziu ?
Dalej przełęcz i droga do Rawek wydawała się prosta .
Jak zwykle wita mnie gwiazda nadzieji przed schroniskiem (ileż to już razy)
.
https://i.imgur.com/eFmsbhT.jpg
Odp: Takie tam wędrowanie
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Popołudniem zamknąłem drzwi za sobą po to aby uciec w inny wymiar.
Ja wieczorami otwieram drzwi forumowe, żeby też ten inny wymiar odnaleźć...m.in. właśnie dzięki takim relacjom...
Cytat:
Zatrzymałem pojazd na drodze na chwilę aby zastanowić się jak ludność korzysta z tego autobusowego przystanku
naprawdę ciekawe rozwiązanie w kwestii odśnieżania - a może dlatego przewoźnicy się zwijają z tamtych kierunków, bo autobusy nie mają się gdzie zatrzymywać :mrgreen:
Cytat:
Zacumowałem pojazd a na plecy zarzuciłem ekwipunek i spojrzałem w niebo pełne gwiazd
niebo pełne gwiazd, cisza, zapach zimy...po prostu właśnie ten "inny wymiar"...
Cytat:
Wciąż zadziwiają mnie bieszczadzkie klimaty
Też tak mam. Nieodmiennie od lat. :grin:
Odp: Takie tam wędrowanie
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
(...)
Cytat:
Wciąż zadziwiają mnie bieszczadzkie klimaty
Też tak mam. Nieodmiennie od lat. :grin:
Tym razem też miałem zaskoczenie, bo schronisko w środku zimowego tygodnia miało pełne obłożenie, zostało poszukać kawałka podłogi.
Jeszcze tak nie miałem, ale przyjąłem jako nowe doświadczenie. Na pięterku jest mały korytarz , ale wcisnąłem plecak w kąt z zaklęciem " mój jest ten kawałek podłogi"
i zszedłem do jadalni pełnej gości , którzy we własnych grupach spędzali miło czas.
Ja , będąc sam, też chciałem wypełnić jakoś wieczorny czas, wyciągnąłem więc swoją zabytkową komórkę i po kryjomu (co by nie było obciachu) wysyłałem znajomym sms-y z pozdrowieniami
.
Poranek, wczesny poranek w schronisku, jest mocno śpiący. Ktoś z obsługi poratował mnie wrzątkiem mimo że jeszcze nie doszła 8-ma godzina.
W ciszy i spokoju uczyniłem śniadanie we własnym zakresie, patrząc przy okazji na ściany ozdobione nadal zdjęciami naszych forumowiczów
.
https://i.imgur.com/Nu8PFQJ.jpg
.
Tak, ciągle te wspomnienia , tym razem z działania nazwanego FOTIMB, ...to już parę lat minęło, a te nasze zdjęcia wciąż uzupełniają klimat schroniska.
.
Minęła ósma rano , zakulbaczyłem i wyszedłem przed schronisko, aby zobaczyć swój cel dzisiejszy.
Caryńska prezentowała swoje ładne oblicze , a choinki na zboczu , niczym narciarze rozcinały powierzchnię śniegową.
Tam mam iść.
https://i.imgur.com/kj9ufSk.jpg
.
Aby dojść ze schroniska Pod Rawkami na Połoninę Caryńską trzeba przejść tą dróżką , która zimą sprawia trudność, ale przez cały rok oferuje widok na to co misie lubią najbardziej na gniazdo Tarnicy
Tym razem nad wszystkim świeciła gwiazda
.
https://i.imgur.com/W7DE6Fv.jpg
.
Na przełęczy Wyżniańskiej nie było parkowego pobieracza opłat, widocznie miał wolne, więc bez zbędnych postojów przeciąłem główną obwodnicę bieszczadzką i ruszyłem w górę
Kto miał możliwość wędrować tamtym szlakiem wie , że składa się on z kolejnych etapów.
Najpierw podejście do pierwszego lasu, potem stromo prze 1-szy las. Kolejno dłuższe wypłaszczenie z niewielkimi krzewami,
tu okazało się że wielu wędrowców szło przede mną
.
https://i.imgur.com/fDPpSD0.jpg
.
Szedłem sobie niczym latem, a nawet lepiej, bo przecież normalnie ścieżka nie jest tak szeroka
Wczesna pora, więc nikt mnie nie wyprzedał i nikt nie schodził ze wschodu słońca
Nie było zwałów śniegu i bez problemu mogłem znaleźć dzwi do drugiego lasu, ale..... ale u jego wrót trzeba było zrobić sobie przerwę na wspomnienia z wyprawy gdy śniegu było tak dużo,
że nie mogliśmy znaleźć tych drzwi do lasu
.
Drugi las to odcinek mocno stromy , na kopnym śniegu trudny do przebycia, tym razem śnieg był twardy , nie było zbędnego kopania, a buczki oświetlone porannym słońcem zapraszały na górne połoniny.
Nie wiem dlaczego dopadło mnie zmęczenie ... w moim wieku ?) Zmobilizowałem się i ruszyłem ku grani
.
https://i.imgur.com/Isvkpwx.jpg
.
https://i.imgur.com/veuJEja.jpg
Odp: Takie tam wędrowanie
Hiszpański arystokrato, czyżbyś pozostał na tej grani? Czekam na ciąg dalszy.
Odp: Takie tam wędrowanie
Cytat:
Zamieszczone przez
DUCHPRZESZŁOŚCI
Hiszpański arystokrato, czyżbyś pozostał na tej grani? Czekam na ciąg dalszy.
Popatrz jak to jest ?!
Jeśli tak ciężko idzie mi pisanie tej relacji, to z jakimż mozogłem pokonywałem kolejne metry w górę dążąc na szczyt.
Gdyby nie pora roku , to minęłyby mnie wszystkie ślimaki
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Idąc zastanawiam się czyż nie jestem jak ten cień. Coś co jest , ale tak naprawdę tego nie ma , to tylko ułudna chwila w bezmiarze czasu i przestrzeni.
Jakaś postać na śniegu, ale czy zostawi swój ślad na ziemi ?
Idę tą trasą kolejny raz, ale wciąż jest inaczej, tylko Tarnica niezmiennie dumnie wznosi się wyniośle, ale nie przesłoni mi mej miłości, rozciągniętego po prawej Pasma Pikuja
.
https://i.imgur.com/nuIv12P.jpg
.
Gdy idzie się samotnie, krok za krokiem mimowolnie myśli zadają pytania bieżące, co ja tutaj robię ?
Jak to co ?
Idę do góry, aby dojść do grani która wydaje się coraz bliższa
...ale po co to ? przecież tyle razy już tu byłem (nie wspomnę o podejściach niezrealizowanych)
.
https://i.imgur.com/OZKTtMF.jpg
.
a może to słońce dzisiejsze , świeci nad doliną Wołosatego wydobywając kolejne szczyty na wschodnich rubieżach.
Jakże się cieszyłem mogąc je kiedyś po kolei zdobywać, dziś zostaje satysfakcja, ale tylko na prywatny użytek , a szkoda.
.
https://i.imgur.com/Eyx09Qa.jpg
.
Na grani powitał mnie mocny wiatr, jak to bywa na grani. Trzeba było założyć kaptur i zmienić kierunek.
Teraz czas na najwyższy szczyt Połoniny Caryńskiej.
Zlodowaciała pokrywa śnieżna ułatwia dotarcie tam, widać ślady tych którzy niedawno szli tym szlakiem.
Na szczycie zaplanowałem odpoczynek, ale pod nawałem wiatru wycofałem się kilka metrów na południowe zbocze i mogłem dokonać kulminacyjnego działania
Otworzyłem to co przyniosłem , nalałem w ulubione szkło i zasiadłem na czymś miękkim i suchym kontemplując wokół widoki
Wszystko było moje.
.
https://i.imgur.com/DmxoAnw.jpg
.
Wszystko było moje, .... nie to, że nie chcę się podzielić, nie , nie to.
Po prostu jak okiem sięgnąć, na błyszczących bielą połoninach nie widać było żadnych ruchomych punkcików
Czyż można mieć lepszy moment, aby na własnym kołowrotku kliknąć kolejny trybek pokazujący ze jest się o rok starszym ?
Odp: Takie tam wędrowanie
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
https://i.imgur.com/DmxoAnw.jpg
.
Wszystko było moje, .... nie to, że nie chcę się podzielić, nie , nie to.
Po prostu jak okiem sięgnąć, na błyszczących bielą połoninach nie widać było żadnych ruchomych punkcików
Czyż można mieć lepszy moment, aby na własnym kołowrotku kliknąć kolejny trybek pokazujący ze jest się o rok starszym ?
O kurczę! A ja naiwnie myślałem, że tylko mnie tak się chce raz do roku kliknąć samotnie trybek z widokiem na ......
No to PROSIT!:-D
Odp: Takie tam wędrowanie
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
... Jakże się cieszyłem mogąc je kiedyś po kolei zdobywać, dziś zostaje satysfakcja, ale tylko na prywatny użytek , a szkoda.
...
Po prostu jak okiem sięgnąć, na błyszczących bielą połoninach nie widać było żadnych ruchomych punkcików
Czyż można mieć lepszy moment, aby na własnym kołowrotku kliknąć kolejny trybek pokazujący ze jest się o rok starszym ?
Tak, osobista satysfakcja to bardzo przyjemne odczucie, ale podzieliłeś się nią z innymi, sprawiając radość podczas czytania relacji i oglądania zamieszczonych zdjęć, a wtedy, zgodnie z zasadą, że dzielenie się radością z innymi, powoduje jej wprost proporcjonalny wzrost i dzięki temu, więcej ludzi jest uśmiechniętych :-) :-). Natomiast o tym, aby świętować urodziny w takiej pięknej scenerii, to wielu może tylko pomarzyć. A z tej okazji, życzę Ci jeszcze długich lat wędrowania i bliskiego kontaktu z przyrodą i sympatycznymi ludźmi.
Odp: Takie tam wędrowanie
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
(...)
Czyż można mieć lepszy moment, aby na własnym kołowrotku kliknąć kolejny trybek pokazujący ze jest się o rok starszym ?
Życzę Ci, aby tych trybików na kołowrotku Twojego życia mógł kliknąć jeszcze kilkadziesiąt.
Odp: Takie tam wędrowanie
Na deser pozostał tort, w postaci przekładanych kawałków.
Wyciągnąłem z plecaka spijworek i usiadłem aby się delektować przysmakami
Na dole podkład z ozdobną wstążką wijącej się drogi
.
https://i.imgur.com/hf4QmjE.jpg
.
Potem śmietankowo- śnieżny przekładaniec ze źródłami powstającego potoczku, może Nasiczańskiego ?
https://i.imgur.com/9mADYeA.jpg
.
Gdy go już nadgryzłem kolejny kawałek, to oczy poleciały w górę, w stronę pysznych nawisów pod szczytem Rawki
ale to na szczycie to nie jest świeczka, nie można jej ugryźć, ani zdmuchnąć, można się przytulić mimo że beton
https://i.imgur.com/EodK7QK.jpg
.
Czy jeszcze coś pysznego się trafi ?
No tak, oczywiście.
To schronisko , to przez wiele lat kwintesencja mych podróży bieszczadzkich. To miejsce niezapomnianych długich rozmów wieczornych i wczesnych poranków na wschód słońca.
To miejsce spotkań z wieloma wspaniałymi ludźmi, spotkań zamierzonych i tych przypadkowych.
Czy przetrwa zawieruchę jaka obecnie go łomoce ?
Czy ktoś jest w stanie zastąpić niezastąpionego sternika ?
https://i.imgur.com/HONIFc3.jpg
.
Jeszcze dołożę sobie jeden pyszny kawałek, a co mi tam ? ....najwyżej odchoruję z nadmiaru.
Ale jak sobie odmówić patrząc na czekoladową pigułą Pliszki z dyskretnie na horyzoncie patrzącej Starostynie.
Przecież to zaledwie parę miesięcy temu, pod koniec wakacji ta piguła wyciskała poty z nas.
A wrażenie urwiska zostaje na zawsze.
Teraz nadgryzam z drugiej strony
https://i.imgur.com/IxnTPwe.jpg
.
Na samym wierzchu urodzinowego tortu zaświeciła wisienka, w postaci ozdobnych ząbków.
To bez wątpienia Tatry, na które lubię patrzeć, ale tylko patrzeć, nigdy mnie nie ciągnęło. Dlaczego ?
Pozostają w wyobraźni jak niebotyczna , kosmiczna bajka. Może dzięki nim Bieszczady są bardziej ludzkie ?
https://i.imgur.com/OGf87k9.jpg
.
Podzieliłem się tortem i to już koniec opowiadania.
.
Dziękuję za życzenia, ale mam świadomość mijającego czasu.
Czasami jednak się zapominam, bo nie wiem jak długo tam siedziałem przy tym torcie, godzinę, może dwie ...?
Odp: Takie tam wędrowanie
Heniu! zdrowia i jeszcze wiele, wiele takich tortów!
Odp: Takie tam wędrowanie
Tort wspaniały, i te wisienki też pyszne, i dwie Pliszki w zasięgu - normalnie fajerwerki - fest impreza! Życzę Ci takich jeszcze bez liku!
Odp: Takie tam wędrowanie
Hej ! Dzięki raz jeszcze za wszystkie życzenia, postaram się im sprostać.
Odp: Takie tam wędrowanie
Ah, przypomniało mi się, jak kiedyś w swoje urodziny, a była to cieplejsza pora roku, wyruszyłam w wyczerpującą, kilkudniową wędrówkę po Beskidzie Niskim z namiotem w stylu Bolka i Lolka i ostatkiem sił doczołgałam się, w dniu swoich urodzin tak jak zamierzyłam, na pole namiotowe w Jasielu... gdzie resztką sił rozłożyłam namiot, otworzyłam stosowny trunek (bodajże orzechowy) i poszłam spać. Było pięknie. Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się to powtórzyć, oczywiście z tym samym stosownym namiotem. Wszystkiego dobrego Heniek!!
Odp: Takie tam wędrowanie
To piękne gdy trybik może przeskoczyć w takim miejscu. Zazdroszczę i życzę wszystkiego najlepszego !
Pozdrawiam
Odp: Takie tam wędrowanie
Wrześniowa sobota nie zapowiadała się pogodowym hitem
Kap, kap , płyną łzy ... spadają wprost na szybę samochodu. Wycieraczka leniwie je rozmazuje tworząc niejasny horyzont.
Przerwa na kawę w przydrożnej stacji paliwowej dobrze robi , bo gdzieś nad Sanokiem niebo zajaśniało.
Pierwotny plan aby odwiedzić ruiny klasztoru w Zagórzu został więc odsunięty w kąt. Jaśniej słoneczko świeci na Bukowskiem, tam pojedziemy.
To taki krótki wypad w górki, bez planu, bez pomysłu i bez rekordów (co najważniejsze) , nie mamy zobowiązań , nie musimy nigdzie dotrzeć, ani niczego zrealizować.
Kierując się niebem i nieskrępowaną wolnością zatrzymujemy się przed sklepem w Komańczy, nie dlatego że nam coś potrzeba.
Nie, mamy w samochodzie wszystko, ale idziemy tam zwyczajowo, bo jak to tak być tutaj i nie zrobić zakupów ?
Jedziemy dalej, rzut oka na smutną Wandę , która czeka na swojego oblubieńca i wyremontowaną drogą mkniemy na południe z rzadka mijając się z innymi pojazdami
... aż do czasu, bo przy bacówce w Osławicy ruch był wzmożony
Co tu się dzieje ?
https://i.imgur.com/gjFOZVx.jpg
.
Nie dość że dużo więcej luda, to jeszcze jakoweś kramy się rozłożyły
.
https://i.imgur.com/XQpnp5S.jpg
.
No to zakupilim my trochę tradycyjnego sera owcego , a w pobliskim kramie grubą pajdę ze smalcem i ogórcem, co by było zadość
Wypytalim się na jakąż okoliczność te kramy się rozstawilay
- a to Panocku bedą owiecki zaganiać, czyli koniec redyku
Musi jesień idzie
.
Pojechalim dalej aż droga się skończyła, zatrzymując się dopiero przy budynku z napisem Radosne Szwejkowo.
Może to jest miejsce do którego zmierzaliśmy.
Otwiera nam młoda pani i mówi że w zasadzie schronisko nie jest czynne ze względu na chorobę gospodyni Krysi
Powołując się na stare koneksje zostajemy wpuszczeni do obiektu , gdzie jesteśmy jedynymi gośćmi
Przestało padać i chce się ruszyć na miejscowe górki
Widok na Horodki zawsze będzie mi się kojarzył z rajdem IMB (cóż pewne osobniki tak mają - to był chyba 3-rajd)
.
https://i.imgur.com/tIdWbYn.jpg
.
tak, ale zmieniliśmy kierunek w stronę granicy. Na wszelki wypadek biorąc ze sobą koszyki, to tak, na wypadek gdyby chciały zaatakować na s dzikie hordy grzybowe
Na próżno
nie było skomasowanego ataku grzybowego, ot na początek drużyna kani, potem kompania maślaków, ale te odparliśmy nie pochylając się
Na granicy było gorzej , najpierw kompania muchomorów (tył ładnych czerwonych) a za nimi dwa pułki rydzów dowodzonych przed samotne prawdziwki
.
https://i.imgur.com/bNtI39s.jpg
Dobrze że na przełęczy jest ławeczka, można sobie odpocząć.
Spokojnie, można było dalej wędrować zarastającą granicą, tylko z rzadka atakowały samotne borowiki
ale udało się przedrzeć przez brzozowe laski porośnięte ostrężyną na łączki widokowe i nasycić obrazkami
.
https://i.imgur.com/Ll5goBH.jpg
.
- Co to z ostre górki tam widać na końcu - pyta się Moja
- Dyć to Osadzki Wierch , gdzie onegdaj wyciągając z plecaka nieostrożnie rozbiłaś ostatnie piwo o skały !
( łod tej pory powiedziołem sobie, że nie będę swej baby broł w gory, ale żem nie dotrzymoł słowa)
i nie wiem dlaczego tak jet .