Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
przemolla;W całym hoteliku byliśmy tylko we dwóch, a po przeciwnej stronie mieliśmy sąsiada, który czekał na lepszą pogodę, by wyruszyć dalej.
A potwierdzam, po doniesieniach medialnych postanowiłem " zahibernować":mrgreen:
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Cytat:
Zamieszczone przez
przemolla
Nasz sąsiad co to czeka na pogodę, popatrzył na nas... no może nie z politowaniem... ani nie ze zdziwieniem... a z czymś pośrednim w oczach
Taaa, coś zupelnie podobnego zauważyłem w oczkach innych, jak dotarlem w sobotę do Wołosatego :mrgreen:
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
.... no.... cieszę się:lol:... na wieści od sąsiada...
10 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Ranek był taki jaki powinien być w ten dzień … czyli deszczowy i to tak porządnie deszczowy. Do południa mieliśmy jeszcze jakąś nadzieję, że może ci meteorolodzy się pomylili... ale wychodziło na to, że raczej nie....
Załącznik 34741
W nadziei, że gdzieś troszkę dalej od Tarnawy mniej pada.... podjechaliśmy do Bukowca.
Po drodze minęliśmy obejście bodajże pana Władka....
Załącznik 34742
… i tylko konie, którymi się opiekował pasły się na łące lekceważąc aurę...
Załącznik 34743
Dojechaliśmy na miejsce i muszę napisać, że troszeczkę się tam zmieniło od czsu kiedy tam ostatnio byłem....
…. rzut oka w jedną....
Załącznik 34744
… i w drugą stronę...
Załącznik 34745
Cicho jak makiem zasiał... ani żywej duszy. Nawet w lesie nikt nie pracował...
Załącznik 34746
… jako, że nie chciało i tu się przejaśnić... udaliśmy się na konsumpcję...specjalnie dla Diabła bez zakąski... żeby o nadziei nic nie było:mrgreen:...
Załącznik 34747
Po pewnym czasie przyjechała wycieczka szkolna z Rzeszowa, a w hoteliku napalono i mogliśmy wysuszyć mokre ciuchy z dnia poprzedniego. Nagle przestało padać, więc pogalopowaliśmy nad potok, który toczył swoje błotniste wody...
Załącznik 34748
…. a żaden kamień z niego już nie wystawał...
Załącznik 34749
Nasz entuzjazm nie trwał długo, bo po chwili musieliśmy uciekać pod dach. Wieczorem byliśmy umówieni na pogawędkę w tym lokalu...
Załącznik 34750
…. ze spotkania dotarliśmy chyba bezpiecznie, bo rano obudziliśmy się w łóżkach...:mrgreen:....
10 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Przebudzenie było z kołowatą głową i suchością w ustach, więc po śniadaniu ruszyliśmy w kierunku Tarnawy Wyżnej, co by głowy przewietrzały. Przesuwaliśmy się to bliżej granicy....
Załącznik 34794
… to dalej, podziwiając meandrujące koryto Sanu wypełnione jeszcze prawie po wręby...
Załącznik 34795
… rzucając wzrokiem co chwilę w przeciwnym kierunku, gdzie nawet zaczęły się ukazywać jakieś widoki....
Załącznik 34796
… a na największej drodze worka pojawiały się nieśmiało promienie słońca....
Załącznik 34797
Kiedy pojawiliśmy się na torfowisku mój przyjaciel podróży stwierdził, że nie po to tyle szedł, aby tą ścieżką drewnianą od początku do końca nie przejść... i tyle go było widać....
Załącznik 34798
Zrobiłem, więc krótki spacerek po deskach, a że już po nich wcześniej chodziłem to sobie odpuściłem i poobserwowałem takiego smoka....
Załącznik 34799
Potem powoli udałem się na suchszy teren i zaległem wygrzewając się, bo słonko nawet przyjemnie się pokazywało, a chmury powędrowały wyżej odsłaniając więcej obrazu....
Załącznik 34800
Nagle usłyszałem warkot silnika i pojawił się autobus z wesołą wycieczką szkolną, która ruszyła tą ścieżką....
Załącznik 34801
Jako, że ruch nastał zaczęliśmy powoli wracać po drodze obserwując “bobrowisko”.....
Załącznik 34802
Jeszcze rzut okiem na ten krzyż...
Załącznik 34803
… i mogliśmy się udać na posiłek, po którym dmuchnąłem w pewne urządzenie …. a po stwierdzeniu, że wszystko jest w normie nie zostało nic tylko pożegnać się z Gospodarzem i przemieścić się dalej....
6 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Przyjechaliśmy do Sękowca. Miejsce w którym byliśmy niosło pozytywną energię... a to chyba za sprawą ludzi...Było piątkowe popołudnie tak inne od deszczowych dni w Tarnawie. Ostatni raz na zboczach Otrytu byłem chyba jakieś dwadzieścia cztery lata temu... nie licząc przejazdów do Zatwarnicy... Udaliśmy się do sklepu w Chmielu uzupełnić braki w jedzeniu i piciu. Przy okazji odwiedziliśmy najbardziej obfotografowaną przeze mnie cerkiew w Bieszczadach... ale co tam..... zamieszczę kolejne jej zdjęcie...
Załącznik 34829
Dzień kończył się nieubłagalnie, więc korzystając z resztek dnia udaliśmy się stokówką w stronę zachodnią, gdzie napotkaliśmy człowieka odtykającegp przepusty przy drogach po ulewach. W zasadzie odpoczywał już po skończonej pracy, więc sympatycznie sobie pogawędziliśmy kontemplując przy okazji wieczorne widoki, bo miejsce do tego nastrajało...
Załącznik 34830
… kierując wzrok w stronę bardziej wschodnią....
Załącznik 34831
… później zachodnią...
Załącznik 34832
… a po jakimś czasie znowu południową....
Załącznik 34833
…. by po dłuższym czasie odnaleźć widok kończącego się dnia...
Załącznik 34834
… i oddalić się z tego malowniczego miejsca, którego żadna fotografia nie przywoła...
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Zaglądam tu kolejny raz i za każdym razem tęsknota mnie nadgryza...
zazdroszczę.
8 załącznik(ów)
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Kolejny dzień nawet dobrze się zapowiadał.... wyruszyliśmy w kierunku Zatwarnicy. Naszym celem był Dwernik Kamień, ale przy bardzo nowoczesnym parkingu złapała nas ulewa i błyskawice co jakiś czas rozświetlały niebo. Schowaliśmy się pod daszkiem przy mapie i przeczekaliśmy ulewę. Lało ponad godzinę i dopiero kiedy niebo się wypłakało poszliśmy dalej. Wkroczyliśmy na most i ocenialiśmy ile elementów drewnianych nadaje się do wymiany, kiedy nagle...
Załącznik 34853
… bestia kąpała się w Sanie i wyczaiła nas na moście, więc uciekaliśmy do przodu, a nie wstecz pomału, jak piszą znawcy niedźwiedzi...Będąc już po drugiej stronie rzeki naszła nas taka myśl, że skoro ta burza była i potwór w Sanie to może opaczność zsyłając znaki chce nas skierować w inną stronę.... Skierowaliśmy się więc nie w lewo, a w prawo przechodząc obok tej świątyni...
Załącznik 34854
Drożyna się pięła monotonnie w górę, a my razem z nią.... Kiedy odwróciłem się, aby sprawdzić czy nie nadciąga kolejna burza... emocje moje sięgnęły zenitu...
Załącznik 34855
… czyli nas tropią... przemknęło mi przez głowę... Zrobiłem tak jak piszą w internetach...spieprzyłem w zarośla pozostawiając im obiekt godny zainteresowania, czyli mojego przyjaciela...i zacząłem pstrykać foty zdobywając trzeci poziom wtajemniczenia fotoreporterskiego...
Załącznik 34861
Zdjęć z tej walki zrobiłem bez liku, bo Ridol lubi wrzucać foty na fejsbuka, ale tu zamieszczam jedno i to początkowe, ponieważ następne są bardzo drastyczne.... Kiedy niedźwiedzie były w pełni zainteresowane swoją ofiarą, postanowiłem powoli i spokojnie w myśl ogólnie przyjętych zasad oddalić się.... Wędrowałem dalej podziwiając widoki...
Załącznik 34867
Schodząc na Hulskie zastanawiałem się jak ewentualnie przetransportować ridolowe truchło, a mym oczom ujawnił się widok na dolinę, a za nią pasmo Otrytu.... (na którym jest jeszcze więcej niedźwiedzi)....
Załącznik 34868
Kiedy byłem przed samym potokiem Hulski... bestia znowu dała znać...ryczała okropnie i tupała powalając przy okazji cztery drzewa...Podjąłem walkę, bo miałem cały plecak gazu pieprzowego, a zainteresować go już nie miałem czym...
Załącznik 34869
Po wypsikaniu piętnastu opakowań gazu misiek oddalił się pokonany....Więcej zdjęć nie mam, bo byłem zajęty walką. Cerkwiska w Hulskiem tym razem nie zobaczyłem, bo tam czaiły się inne osobniki...Przechodząc obok tego miejsca zadzwonił nagle telefon....
Załącznik 34870
To mój kompan dzwonił z informacją, że choć trochę poturbowany, ale żyje i że też by mnie zostawił na pożarcie. Jako, że robiło się późnawo, a na KIMB trzeba było jeszcze dojechać to spotkaliśmy się przy potoku Hylaty i wróciliśmy do Sękowca.
Muszę Wam napisać, że niedźwiedzie spotykam bardzo często... z reguły co drugi dzień... w górach i na nizinach. Jeden ma swoją gawrę przy moim płocie, a widuję je nawet jak jadę na zakupy do miasta w Lidlu i Biedronce. Nie byłoby to nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt mnogości i wielokrotności...
Morał z tej powiastki jest taki, że jak chcesz coś zobaczyć... to na pewno zobaczysz.... i nie chodźcie po tych miejscach!!!!! (chyba, że z plecakiem gazu pieprzowego)... tam czają się bestie...;)...
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
No przemola jak na jeden wypad to naprawdę masa wrażeń, pozazdrościć . Nie natknąłeś się gdzieś tam na bardzo prze ze mnie lubiane ogromne i niebezpieczne węże.
Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...
Oj przemolla, mnie to strofowałeś, gdy wysokim sopranem krzyknąłem na niedźwiedzia. Posądziłeś mnie o wielką agresywność w stosunku do niego. A Ty, cały plecak gazu pieprzowego wypsiukałeś na biednego niedźwiadka. Ładnie to tak znęcać się nad zwierzęciem ?. Ciekawi mnie reakcja policji dla zwierząt, na Twoje zachowanie ;).