Niedaleko kwitło sobie jeszcze drzewo owocowe....
1-DSC_9751.jpg
… a po chwili zobaczyliśmy ten krzyż.....
1-DSC_9754 kopia kopia.jpg
Tu już trzeba było dobrze się napocić, aby zdjęcie jakieś zrobić.... ciemno zaczęło się robić powolutku.... iso w górę na maksa i lampą trzeba było doświetlać...
1-DSC_9755.jpg
Potem naszym oczom ukazała się gustowna wiata, gdzie na moment zasiedliśmy....
1-DSC_9756 kopia kopia.jpg
… ale musieliśmy się udać w to miejsce, bo za parę minut już ciężko by było bez statywu wykonać zdjęcia....
1-DSC_9757 kopia kopia.jpg
tutaj szybko popstrykaliśmy co bardziej świetlne miejsca i mogliśmy spokojnie pochodzić i pozwiedzać...
1-DSC_9758-001 kopia kopia.jpg1-DSC_9760 kopia kopia.jpg
Wracaliśmy zmoknięci do szpiku kości, a do hoteliku dotarliśmy tak nie całkiem w jasności. Po drodze jeszcze widzieliśmy wystrzeloną racę świetlną za Sanem. Nie wiem co to miało być, ale po drugiej stronie dzieją się czasami dziwne rzeczy. Nasz sąsiad co to czeka na pogodę, popatrzył na nas... no może nie z politowaniem... ani nie ze zdziwieniem... a z czymś pośrednim w oczach.
Nie zostało nic innego tylko wyciągnąć artykuły pierwszej potrzeby na stół.....
1-DSC_9763 kopia.jpg