Odp: Szlak wolnościowy-stare wraca?
Cytat:
Czy w ślad za przygotowywaną przez PiS ustawą o usunięciu komunistycznych symboli zostanie zburzony w Krościenku pomnik greckiego przywódcy Nikosa Belojannisa?
Nikos Belojannis to nieżyjący już przywódca greckich komunistów, którzy w 1951 roku otrzymali azyl polityczny w Polsce. Zamieszkali m.in. w bieszczadzkim Krościenku. W 1974 r. we wsi odsłonięto jego pomnik. Budowę sfinansowali miejscowi Grecy zatrudnieni w założonej przez siebie Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej "Nowe Życie”.
Delikatna sprawa
Jeśli przygotowywana przez PiS ustawa wejdzie w życie, to zgodnie z jej zapisami również pomnik Belojannisa będzie musiał zniknąć. Obowiązek jego zdemontowania spocznie na samorządzie.
- Nie zastanawialiśmy się jeszcze nad tym - mówi Henryk Sułuja, burmistrz Ustrzyk Dolnych. - To delikatna sprawa, dla nielicznych już Greków z Krościenka Nikos Belojannis jest bohaterem i to też trzeba brać pod uwagę.
Ustawa nie zmieni historii
Franciszek Konopelski, radny powiatowy z Krościenka, był jednym z tych, którzy odsłaniali pomnik.
- Nie wyobrażam sobie, by mógł zostać zburzony, bo to część historii, której nie da się zmienić ustawą - mówi.
Radny Konopelski jest nie tylko przeciw demontażowi pomnika. Przed dwoma laty na sesji powiatu bieszczadzkiego wystąpił z propozycją, by główną drogę w Krościenku przemianować na ulicę Nikosa Belojannisa.
- Oddźwięku nie było, ale mam zamiar ponownie złożyć interpelację - zapowiada. - Jeśli nie przejdzie ulica, to jego imieniem można nazwać rondo.
Komunista? I co z tego?
Trzy lata temu na prośbę greckiej mniejszości z Krościenka ambasada Grecji w Warszawie sfinansowała remont cmentarza swoich rodaków, a także odnowienie pomnika Belojannisa.
- Skoro tak, to jakie prawo mają Polacy, by dopuszczać myśl o jego likwidacji? - pyta radny Konopelski.
Wasilo Rosołowska, miejscowa Greczynka: - Nasza mniejszość jest z tym pomnikiem bardzo związana. Ciągle zatrzymują się tu wycieczki. Przyjechał nawet nasz ambasador i nie przeszkadzało mu, że Belojannis był komunistą. Źle by się stało, gdyby jeden z nielicznych tutaj śladów naszej historii miał zostać zniszczony.
źródło: GC Nowiny
W kontekście pomnika w Jabłonkach, warto poznać powyższy tekst, świadczący o tym że historia i jej "ślady" nie są takie proste i oczywiste jak by się wydawało. Nie piszę komu się tak wydaje, bo my tu o polityce i politykach nie piszemy / nawet o tych tzw. miejscowych, którzy jakoś nie mogą się wbić w pamięć swoimi zasługami dla Bieszczadów/. Myśle że nie trzeba nikogo przekonywac iż i Belojannis i Świerczewski są osobami w jakimś sensie ważnymi dla tych co tu mieszkają. Więc może najlepiej niech politycy dadzą sobie luz, bo Bieszczady do przyroda i historia. A elementem historii są Świerczewski , Grek Belojannis oraz Klara i Franciszek Stroińscy.
Odp: Szlak wolnościowy-stare wraca?
We Lwowie jest ulica Bandery i właśnie dla nich bohater narodowy dla nas synonim okrutnych zbrodni taka jest historia i niech sobie stoją pomniki jako świadectwo tejże historii. zadaniem szkoły, historyków,środków masowego przekazu jest pokazanie kto był kim i za co zginął
Odp: Szlak wolnościowy-stare wraca?
Witam
Może ktoś z tamtego rejonu kopnie się i zaweźmie materiały i zapoda na forum?
http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/308/5207/
Pozdrawiam
Odp: Szlak wolnościowy-stare wraca?
Trochę nie na ten temat, ale już poprzednicy zboczyli z tego głównego wątku, tzn. szlaku wolnościowego.
Jestem przeciwny zmianom nazw ulic, placów, itp., podyktowanym przyczynami polityczno - historycznymi. Oczywiście poza rażącymi przykładami (Stalin, Bierut, Dzierżyński, Świerczewski, etc.), które na ogół już zostały w zmianie nazewnictwa uwzględnione.
Tak więc (mimo że nie mieszkam, ani nawet nigdy nie byłem w Krościenku) uważam za zbędne, a nawet szkodliwe przemianowanie tamtejszej głównej ulicy na nazwisko jakiegokolwiek innego patrona. Obojętne, czy miałby nim być Grek - komunista, czy Polak - demokrata.
Co innego nadanie czyjegoś imienia i nazwiska nowej, dopiero co wytyczonej ulicy. Tu niech decydują samorządy, ale najlepiej po zapoznaniu się z opinią kilku historyków.
Powód takiego mojego poglądu jest b. pragmatyczny, wręcz prozaiczny. W dobie dokumentów plastikowych (a nie książeczkowych, jak kiedyś) każda zmiana adresu spowoduje mnóstwo zamieszania. Trzeba będzie wymienić dowód osobisty i prawo jazdy, a ponadto dokonać zmian w ewidencji bankowej (konto !), KRS, różnych rejestrach urzędowych, branżowych i gospodarczych. Itd., itp.
Czyli nie obejdzie się bez kolejek, nerwów, straty czasu i także pewnych kosztów.
Osobiście mnie ten problem nie dotyczy. Ulica, przy której mieszkam, nosi od samego początku jej istnienia nazwę ul. Karola Dickensa i , jak na razie (odpukać !), żaden gamoń jeszcze nie wpadł na pomysł zmiany jej patrona. Mam tylko taki problem, że podając swój adres (np. celem wystawienia faktury) prawie zawsze muszę przeliterować nazwisko pisarza, nawet wtedy, gdy poprzedzam je podaniem jego imienia. Inaczej napiszą: Dikensa, Dykensa, Dikenska.:lol:
Odp: Szlak wolnościowy-stare wraca?
Kilka lat temu byłem we włoskiej Abruzji w masywie Gran Sasso. Przewodnik zabrał nas do schroniska, w którym był internowany Mussolini i skąd odbili go komandosi Skorzeny'ego. A dziś działa tam nieoficjalne muzeum szlachetnego Benito. Są oryginalne meble, półki z książkami, nawet kibel, a na ścianach zdjęcia Duce z największymi ówczesnego świata, papieża nie wyłączając. No i świeże kwiatki pod popiersiem Benito. Trzeba było posłuchać przewodnika - mówił o Mussolinim z dumą, jak o bohaterze narodowym. Ale oczywiście oficjalnie dla Włochów faszyzm jest be...
Wyobrażacie sobie coś analogicznego w Polsce?!
Odp: Szlak wolnościowy-stare wraca?
Odp: Szlak wolnościowy-stare wraca?
No kurna, kolejki w sklepie będą jeszcze większe....
A tak poważnie: piwnice rewelacją nie będą (Sandomierz ma problem jak uczynić je atrakcyjniejszymi dla turystów), szlak wina i miodu brzmi ciekawie ;).
Żródła...hmm wyjątkowe są bez wątpienia, ale jak je udostępniać i rozpropagować na szeroką skalę bez budowy całej infrastruktury sanatoryjnej?
Szlaki konne i rowerowe i narciarskie zimą - miejsce na to jest, to może być strzał w dziesiątkę.
Bitwa w Jabłonkach nie wyjdzie - obie strony tejże potyczki nie są przez obecną władzę uznawane za godne wspominania - prędzej dojdzie do bitwy o pomnik między władzą, a właścicielem budki z pamiątkami ;)
Ogólnie strategia jest prosta - jak najwęcej ludu
Pożyjemy, zobaczymy....
Pozdrawiam :)
Odp: Szlak wolnościowy-stare wraca?
Zgadzam się z SB (Stałym Bywalcem), ze idiotyzmem jest zmiana nazw ulic, placów etc. Historii już nie zmienimy. Świerczewski już nie żyje. Nie żyją także "Szelest", "Orest", "Stiah" i wielu innych , których działalność trudno jednoznacznie ocenić. Wielokrotnie obraz południowo-wschodniego skrawka Polski z połowy lat 40-ch i początku 50-ych XX wieku rysowany jest an podstawie książki "Łuny w Bieszczadach". Chodząc po Bieszczadach dotykamy historii. Czy to wsi, których już nie ma, dróg zarosłych chwastami, grobów, o których nikt nie pamięta. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że tej historii nie znamy. Pomnik w Jabłonkach, płyty upamiętniające milicjantów, czy też żołnierzy, którzy zginęli w walkach z UPA, resztki krzyży na starych cmentarzach to lekcja historii. Mam nadzieję, że ktoś odważy się w końcu przedstawić zagmatwane dzieje tego regionu w sposób obiektywny, nie zapominając, że płynęły tutaj łzy zarówno polskie jak i ukraińskie.
Odp: Szlak wolnościowy-stare wraca?
Cytat:
Zamieszczone przez
vm2301
Bitwa w Jabłonkach nie wyjdzie - obie strony tejże potyczki nie są przez obecną władzę uznawane za godne wspominania - prędzej dojdzie do bitwy o pomnik między władzą, a właścicielem budki z pamiątkami ;)
Pozdrawiam :)
To akurat nie ma nic do rzeczy, wszak np. po raz kolejny w Przemyślu odtworzono forsowanie Sanu przez Wermacht i "pogonienia" Armiii Czerwonej. Więc i bitwa w Jabłonkach jest do odtworzenia. Pod warunkiem że będzie to lekcja historii.
Odp: Szlak wolnościowy-stare wraca?
Cytat:
Zamieszczone przez
naive
Więc i bitwa w Jabłonkach jest do odtworzenia. Pod warunkiem że będzie to lekcja historii.
Pomijając ironię w moim poście, bo oczywiście żadnej władzy do tego typu imprez...
Zaintrygował mnie jednak warunek dot. lekcji historii.
Mógłbyś nieco rozwinąc swoją myśl? (nie sadzę tu złośliwych pułapek, ot tak ciekawość mnie zżera)
Pozdrawiam:-P