Odp: Bieszczady przestają być dzikie
...Buba skora tak Ci tobrze na tym swoim zad...u to siedź sobie tam na nim a nie wkurzaj się, że inni nie chcą żyć na swoich zadupiach tylko chcą czegoś więcej niż dziurawe drogi, brak prądu, wody, etc. ....jeżeli czegoś nie lubimy to nie wymagajmy by inni nie lubieli tego samego...jeżeli wymagamy nie narzucania i nie wymuszania na nas przez kogoś pewnego stylu życia to nie narzucajmy i nie wymagajmy od innych życia według naszych wzorców...nie każdy ma pociąg do życia na zapadłej wsi bez bierzacej wody, prądu i sr...a za stodołą...i zauważyłem tutaj, że większąść osób myli komercję z dążeniem mieszkańców do pewego poziomu życia....co wspólnego ma chęć posiadania dobrej infrastruktury drogowej czy zaplecza turystycznego ze sprzedażą np. szklanki wrzątku, zamkniętymi wychodkami poza sezonem turystycznym czy sprzedażą samego siebie jako produktu turystycznego?...to pierwsze wydaje mi się normalnością a to drugie to według mnie już komercja objawiająca się tym, że w sezonie nawet i na ludzkim g.....e można zarobić....
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
basiu!
studiowalam w sosnowcu farmacje. 4 godziny dojazdow dziennie zeby mi auta nie wyly pod akademikiem tylko spiewal ptaszek i pachnialo lasem..Gdzie znajde prace - to zobaczymy.. moj chlopak tez jest informatykiem i wiem z jakimi niedogodnosciami laczy sie ta praca.. bedziemy mieszkac w olawie- zapadlym miasteczku do ktorego komercha jeszcze na szczescie nie dotarla, jest las i zarosniete waly nad odra... do pracy musi dojezdzac do wroclawia, coz, warto robic 60km dziennie by wracajac moc przejsc obok straganu z cebula, zobaczyc krowke czy popchac autobus zeby zapalil. We wroclawiu tez kiedys byly ladne waly nad odra..teraz je wybetonowali kolorowa kostka, zrobili korty tenisowe wokol i mozna isc na spacer jak po krupowkach i podziwiac markety na horyzoncie zamiast jeziorek poroslych palka i tatarakiem...w olawie sie jeszcze da zyc..jest gdzie zrobic ognisko i pogadac z ludzmi ktorzy jeszcze chodza a nie biegaja... jak sie cos kocha to chce sie to miec na stale a nie przez 2 tygodnie w roku.. moze za pare lat wroclaw dopelznie do olawy i trzeba bedzie szukac miejsca do zycia gdzie indziej... mam nadzieje ze nie nastapi to szybko bo polubilam to miasteczko.. i mam wciaz nadzieje ze znajde prace na jakims zadupiu by nie musiec codziennie ogladac wroclawia..
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
Buba!!!!
W kraju co raz więcej lekomanów, to i apteki na zadupiu też powstają. Będziesz miała w czym wybierać... Co ja mam powiedzieć? Ochrona środowiska... praca jedynie w urzędach (teoretycznie tylko), i to w większych miastach.
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
Buba,nie chce sie z Tobą licytować,ale mieszkałam 16 lat w Bieszczadach(do 2000 żebyś nie myślała,ze za króla Ćwieczka).Sławojka 60m od domu,śnieg bywało pod parapet a czasem nie dawał drzwi uchylić rano.Reszty nie będę wymieniać.Wystarczyło jednak spojrzeć dookoła i przyziemne kłopoty były niczym.Gdyby mniej latek było....
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
Cytat:
Zamieszczone przez
WUKA
Buba,nie chce sie z Tobą licytować,ale mieszkałam 16 lat w Bieszczadach(do 2000 żebyś nie myślała,ze za króla Ćwieczka).Sławojka 60m od domu,śnieg bywało pod parapet a czasem nie dawał drzwi uchylić rano.Reszty nie będę wymieniać.Wystarczyło jednak spojrzeć dookoła i przyziemne kłopoty były niczym.Gdyby mniej latek było....
A wg mnie nie latka są głównym problemem, ale dzieci i ich edukacja, a przy małych dzieciach dostępność lekarza.
Pozdrowienia
Basia
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
gotów pomyśleć że tylko Buba i ja jesteśmy młodzi
1 załącznik(ów)
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
Taki sobie "Dziki" szlak znalazłem.
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
Cytat:
Zamieszczone przez
Barnaba
gotów pomyśleć że tylko Buba i ja jesteśmy młodzi
Mów mi wuju!!!
Zgodzę się że nie wiek ale manie dzieci powoduje że zamieszkanie w Biesach jesst conajmniej trudne. Do szkół daleko, zajęcia dodatkowe prawie nieobcecne, służba zdrowia tragedia.... ale dzieci kiedys podrosną. Jak podrosną to wykopię za drzwi sprzedam co mam i wyniose się w najwiekszą głusze jaką znajdę.
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
[QUOTE=KKKrzychoo;49111]Mów mi wuju!!!
No to witaj kuzynie :lol: :lol: :lol: :wink:
Odp: Bieszczady przestają być dzikie
"wydaje mi sie ze gdybym urodzila sie w zapadlej wsi bez pradu i z woda w studni to byloby mi z tym dobrze i nie chcialabym tego zmieniac..
akurat los chcial inaczej i za miejsce zycia wybral mi betonowy blok na socrealistycznym osiedlu...z lasem pod bokiem, z pustymi polami pelnymi jeziorek zwanych przez wiekszosc nieuzytkami, z cholernie dziurawymi drogami, z targiem gdzie babuszki sprzedaja mleko w plastikowej butelce, ze zlomiarzami ktorzy kursuja z wozkami tam i spowrotem, z sypiacymi sie w ruine opuszczonymi kamienicami (ponoc mieszkam w najbardziej nierozwojowym miescie w polsce i dobrze mi z tym). Na moim osiedlu przez przeszlo 10 lat byly problemy z woda i latalismy z wiadrami do beczkowozow i studnia lub gorski potok bylaby dla kazdego radoscia.. jako dzieciak z wyboru noszenie wody po pol wiadra 20 razy dziennie byl moim obowiazkiem...prad tez nieraz wylaczali...milo wspominam wieczorne kolacje z rodzicami przy swiecach.. czy zadanie domowe gdzie czerwona swieczka obkapala mi zeszyt... i mnie dobrze bylo na takim zapadlym osiedlu- i szlag mnie trafia jak na kolejnych nieuzytkach stawiaja markety, remontuja drogi, wypedzaja babuszki z targu, wyburzaja wydmuszki kamienic by postawic tam kolejne osiedle dla burzujow... tak samo mnie to wkurza jak komercjalizacja bieszczad, czarnohory czy kazdego innego regionu...wiec nie piszcie ze kazdy z nas jest milosnikiem postepu wokol wlasnego domu bo zdecydowanie tak nie jest!!!!!"
__________________
Nie jestem ifor-matykiem i dlatego nie znam się na tym wklejaniu, więc jest tak, jak jest.
Oj Buba, Buba - a ile tej wody Ty nosiła i jak daleko, i w jakiej roku porze ?
Jeśli z cysterny pod blokiem, to pół biedy.
Gorzej z potoku - przemierzając kilkaset metrów kilkadziesiąt razy dziennie.
Bieszczady - nie tak znowu dawno - nie były sielanką dla grzecznych, żądnych filmoteki dziewczynek i rozrywki kilkutygodniowej.
Taka jest prawda - bez owijania, nawijania makaronu na widelec.
I nie chodzi o średniowieczne jadanie drewnianą łyżką, lecz normalny ludzki obiektywizm, zgodny z duchem postępu. Dziurawe drogi nie świadczą dobrze o gospodarzu, tak, jak i okna zabite dechami, czy dyktą.
Przespaceruj się w okolicach Nasicznego, Bereżek, Ustrzyk Górnych, Wołosatego i popatrz na te już prawie ruiny - to jest właśnie osiągnięcie
polskiej architektury i ekonomii XXI wieku.
Pozdrawiam