Snochactwo (w Bieszczadach?)
Witam!
Oczywiście historycznie, nie w XXI wieku :)
Lata temu "gdzieś" czytałem, a chyba to była relacja jakiegoś XIX.wiecznego podróżnika, opis zwyczaju snochactwa u górali wschodniokarpackich.
Czytałem to tak dawno temu, że nic więcej nie pamiętam, ale coś mi się kołacze w głowie, że to mogły Bieszczady, a nawet Bieszczady Zachodnie. Czy może ktoś z Was trafił na tego typu informacje?
pzdr., PB
Odp: Snochactwo (w Bieszczadach?)
Z tego co pamiętam obyczaj ten przetrwał najdłuźej na Huculszczyźnie. Na pewno kiedyś występował na Bojkowszczyźnie. Nie wiem co Ty rozumiesz przez określenie snochactwo? Czy prawo pierwszej nocy zarezerwowane dla teścia czy trwałe "użyczanie żony". Wiem z opowiadań , że to drugie występowało na terenie Bieszczadów jeszcze przed II wojną św. Nie wiem tylko czy to były przypadki związane z tradycją czy skomplikowaną sytuacją rodzinną.
Odp: Snochactwo (w Bieszczadach?)
...ajjj.. nie musi byc bardziej skomplikowana niz kilka butelek taniego trunku... gdzieniegdzie natknalem sie i w ostatnich latach w naszych Gorach ...
Odp: Snochactwo (w Bieszczadach?)
...czyli tradycja jest kultywowana...
Odp: Snochactwo (w Bieszczadach?)
Cytat:
Zamieszczone przez
Marcin Scelina
...czyli tradycja jest kultywowana...
Tylko pytanie czy jest na to przyzwolenie społeczne ;)
Sądzę, że w warunkach XXI.wiecznej Europy - raczej nie.
Natomiast "przedtem" w Karpatach Wschodnich (i w ogóle na Rusi) snochactwo było praktyką jeśli nie powszechną, to cieszącą się społecznym przyzwoleniem.
Snochactwo o ile wiem nie było "prawem pierwszej nocy" tylko prawem w miarę regularnego współżycia w dorosłą synową wobec małoletności syna. Przy czym dzieci z tego związku szły "na konto" małoletniego, co jest ciekawe same w sobie bo jest próbą wtłoczenia praktyki w ramy tradycji (lub tylko buchalteri) chrześcijańskiej.
Wydaje mi się, że relacja, którą ongiś czytałem była jakoś z przełomu XIX i XX wieku i chyba z Wołosatego.
Ogólnie snochactwo kojarzy mi się z tybetańską poligynandrią :)
Wracając do mojego pytania: potrzbuję źródła. Gdzie o tym czytaliście? u jakich autorów?
pzdr., PB
Odp: Snochactwo (w Bieszczadach?)
sproboj w "Historii chlopow polskich" (?) Kazimierza Tymienieckiego...glowy nie dam,a do domu daleko...
Odp: Snochactwo (w Bieszczadach?)
Cytat:
Zamieszczone przez
pawelboch
Wracając do mojego pytania: potrzbuję źródła. Gdzie o tym czytaliście? u jakich autorów?
Obdzwoniłam kilka osób. Nikt na ten temat nic nie wie. Łącznie z Panią Etnograf z sanockiego skansenu, która badała obyczaje weselne Bojków. Nigdy nie spotkała się z taką tradycją lub przypadkiem. Jeżeli zaś chodzi o Wołosate to tamtejsza spolecznośc była najbardziej zachowawcza i kultywowała pogańskie tradycje. Tylko małe ale. Ten zwyczaj raczej kojarzy się z rodzinami panujących, najbardziej znany przyklad to Iwan Groźny.
Bibliotekarka muzealna, a ona zna znakomicie swoje zasoby także nigdy nie spotkała się z taką informacją.
Gdzie możesz szukać? W litopisach. Część z nich jest w posiadaniu Muzeum Historycznego w Sanoku. Ten rocznik jest nadal wydawany przez Muzeum Bojkowszczyzny w Samborze. Może tamtejsi naukowcy będą mogli Ci pomóc.
Odp: Snochactwo (w Bieszczadach?)
Hej:)
Zapytałem jednego jajogłowca - podrzucił taką książkę:
'Oficjalne kochanki, oficjalni kochankowie. O relacjach pozamałżeńskich w różnych kulturach' - S.Hoft, M.Goldberger, Adiaphora, Olsztyn 2006;
Odp: Snochactwo (w Bieszczadach?)
Rozmawiałam z następną osobą dobrze zorientowaną w temacie. Całkiem prawdopodobne. Wiele obyczajów staroruskich przetrwało w Wołosatem m.in. dziedziczenie przez najmłodszego syna. Intrygujacy temat. Kilka osób szuka źródeł. Z tego na w chwili obecnej wiem nikt z polskich autorów nie opracowywał takiego tematu i nie prowadził badań.
Najlepiej abys poszukał źródeł w Świdniku. Naukowcy słowaccy oprócz ukraińskich mają najlepiej zbadaną obyczajowość tego regionu. Istnieje duże podobnieństwo pomiędzy obyczajami Rusinów słowackich, z Zakarpacia i z Wołosatego.
Odp: Snochactwo (w Bieszczadach?)
Cytat:
Zamieszczone przez
Derty
Hej:)
Zapytałem jednego jajogłowca - podrzucił taką książkę:
'Oficjalne kochanki, oficjalni kochankowie. O relacjach pozamałżeńskich w różnych kulturach' - S.Hoft, M.Goldberger, Adiaphora, Olsztyn 2006;
Zamówiłem tę książkę, ale autorzy amerykańscy, więc wątpię, by pisali o Europie Środkowej, aczkolwiek? Swoją drogą - wiek ktoś jak to nazywa się po angielsku?
pzdr., PB