-
Turystyka zrównoważona
Zapraszam do dyskusji. W chwili obecnej w całych Karpatach toczy się spór pomiędzy ludźmi zainteresowanymi rozbudową infrastruktury turystycznej i paraturystycznej, a tzw. ochroniarzami. Ci pierwsi powołują się na rozwój cywilizacyjny i ekonomiczny regionu, ci drudzy obawiają się, że rozwój turystyki masowej przyniesie nieodwracalne szkody przyrodzie i promują proekologiczną turystykę i holistyczny model rozwoju. Nie muszę Wam mówić, że jestem nawiedzoną zwolenniczką rozwoju zrównoważonego, czyli takiego który przyczynia się " do zachowania zasobów przyrody oraz ochrony rodzimej kultury społeczności likalnych".
Mam dość duże rozeznanie jeżeli chodzi o nasz rynek turystyczny i region recepcyjny. Dlaczego więc piszę te słowa? Chcę obalić kilka mitów związanych z rzekomymi pozytywami rozwoju turystyki masowej.
1.turystyka masowa to najlepsze źródło dochodów i zwiększenie miejsc pracy dla lokalnej ludności. Nie zgadzam się z tym. W dużych ośrodkach np. narciarskich pracuje niewiele osób, przeważnie sezonowo. Gro etatów jest przeznaczone dla ludzi wysoko wykwalifikowanych i specjalistycznych. Wyciągi należą do monopolistów. Budowa dużych ośrodków powoduje, że ubywa klientów małym rodzinnym pensjonatom i gospodarstwom agroturystycznym. Bardzo dużo osób przyjeżdża do takich miejsc na jeden dzień zostawiając niewiele pieniędzy, a zysk trafia do dużych inwestorów. W chwili obecnej już jest podział na dwie "rzeczywistości turystyczne". Dla jednych sezon trwa 10-12 miesięcy, a dla drudich 1,5 miesiąca. Czy budowa infrastruktury spowoduje, że ci którzy mają mało dostaną więcej. Bzdura, dochody trafią do tych którzy są właścielami obiektów i do nas ludzi zajmujących się obsługą ruchu turystycznego. Proszę mi wierzyć nie chcę tego. Potrafię lepiej zarobić na turystyce zrównoważonej. Prosty przykład. Turystyka biznesowa, konferencyjna daje dochody 4-krotnie większe niż turystyka masowa. Turystyka integracyjna dochody ok. 10 krotnie większe. Na takiej turystyce zarabia bardzo dużo osób i to dużo. Nie lepiej postawić na rozwój tego rodzaju turystyki. Należy tylko postawić na jakość usług i poszerzyć pakiet usług o nowe atrakcje i usługi.
2." rozwój turystyki w regionach powinien dokonywać się przy udziale ludności miejscowej, począwszy od etapu planowania, powinien też kreować nowe źródła dochodów miejscowej ludności". W rozwoju turystyki masowej ludność miejscowa jest marginalizowana. Nie mamy funduszy aby w tym aktywnie uczestniczyć.
3. nie będę mówić o ochronie przyrody bo to oczywiste.
Cytaty z publikacji "Białe szaleństwo" Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Jeżeli w Bieszczadach powstaną kombiaty turystyki biznesowej, jak to ma miejsce w Tatrach (Zakopane). To ja i mi podobni, będziemy omijać je szerokim łukiem. A nie wiem czy Ci "turyści konferencyjni" tak bardzo upodobają te góry i będą je odwiedzać non stop. Na takich jak ja zacznie zarabiać Ukraina, Rumunia, Bułgaria a może nawet Rosja. Nie bardzo też chce mi się wierzyć w masowy napływ pieniądza od turystów obcokrajowców.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Ależ w Zakopanem dominują kombinaty turystyki masowej. Turystyka biznesowa to konferencje, spotkania, seminaria, szkolenia. W jaki sposób bedą przeszkadzać Ci w wędrowaniu po górach? To turystyka masowa powoduje, że część ludzi lubiących spokój, kontakt z naturą przenosi się do Romunii, czy na Ukrainę.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Ja to widze nieco onaczej.
Obecnie człiek jest na codzień tak przesycony nowymi technologiami, faxy sraksy, ksera komóry TV, internet kablowki chujówki i inne, że szuka ucieczki od tego. Choćby na kilka dni, Choćby na chwilę. postep cywilizacyjny słuzy człowiekowi jesli idzie o komfort, ale człowiek posiada jeszcze coś takiego jak dusza i to własnie ta dusza ciągnie nas do czegoś pierwotnego. W ciszę, głuszę, spokój relaks, gdzie pachną zioła, a nie tylko kosmetyki, gdzie człowiek może zasmakować obcowania z naturą a nie z komputerem.
Niestety nasze pokolenie nie jest dojrzale do cywilizacji na takim poziomie na jakim obecnie się znajdujemy.
Wielu z nas jeszcze pamięta jak się spi na sianie, umie rozpalić ognisko, zbudować szałas, lubi swojską kiełbasę, szynkę czy inne wyroby. Niestety nasze dzieci (przynajmniej moje) już takich rzeczy nie znają, dlatego staram się trochę przygotować moje dziecko do tego aby umiala sobie dać radęw kazdej sytuacji, niestety czesto ścieram się z rzeczywistością, i sam nieraz zadaje sobie pytanie czy to kiedykolwiek się przyda mojemu dziecku, i coraz cześciej dochodze do wniosku, że chyba raczej nie.
Ale po co o tym piszę ?
Ano dlatego, że teraz rejony bardziej dzikie, pozbawione jakiejś większej infrastruktury noclegowo-gastronomicznej bedą przeżywać coraz większe oblężenie, ponieważ ostatnie pokolenie z tych ludzi, o których wspomniałem na poczatku, tych którzy należeli do harcerstwa, umieli robić szałasy, umieli rozpalić ogień samodzielnie, czyli jednym slowem ostatnie pokolenie ludzi, którzy umieją sobie radzić w obcowaniu z przyrodą dochodzi do momentu w ktorym mogą sobie pozwolic i finansowo i czasowo na taki wyjazd, po to aby odetchnąć, poobcować z naturą i aby choć na kilka dni "naładować baterie" aby nie ześwirować w tym zcywilizowanym do granic możliwości swiecie.
Tak mam np. ja, ale i podejrzewam że wielu innych uczestników tego forum.
I fakt - czerpię z mozliwości obecnej technologii i cywilizacji, ale wydaje mi się że umiem pogodzić i jedno i drugie, i znaleźć tzw."złoty środek"
P.S.
A o Zakopanem prosze mi nie pisać. byłem tam po kilku latach we wrześniu i znów długo nie pojadę, ponieważ to co tam się dzieje, pęd za pieniądzem za wszelką cenę - przeraża mnie i degustuje.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Masz rację Zakopane to jeden wielki kombinat turystyki masowej. Przepraszam - moje niedopatrzenie. Ale turystyka biznesowa to olbrzymie obszary zajęte przez sale konferencyjne, baseny, korty tenisowe, pola golfowe, pomieszczenia mieszkalne i inne tego typu obiekty. Zamknięte przed zwykłymi turystami poszukującymi spokoju, oraz przed mieszkańcami tych stron. Owszem dają zatrudnienie ludziom, ale czy napewno miejscowym? I czy Ci autochtoni tego chcą?
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Nie wiem czego chcą autochtoni. Sądzę, że zarówno jedni tzn. decydenci i osoby stawiające na turystykę masową jak i drudzy ludność Bieszczadów, w tym też ja chcą zarabiać. Region nie ma innej przyszłości niż turystyka. Problem tylko tkwi w określeniu w jakim kierunku pójdziemy. Lepiej brzmi zrobimy z Bieszczadów drugie Zakopane niż postawmy na rozwój zrównoważony. Co przeciętnego mieszkańca obchodzą ptaszki i kwiatki. On chce zarabiać i to dużo w krótkim czasie bez wysiłku. Zbudujemy wam wyciąg narciarski i zaczną przyjeżdżać turyści, zarobicie dużą kasę. Ludzie w to uwierzą. Dopiero zreflektują się później, że coś nie gra. Tak jak w Weremieniu. Są rozgoryczeni. Akurat ta inwestycja się sprawdziła. Jest wyciąg i działa areoklub bieszczadzki ale mieszkańcy niewiele z tego mają. Tego rodzaju obiekty są zawsze zamknięte dla miejscowych. Co najwyżej dobrzy menedżerzy jak np. w Perle w Czarnej pozwalaja dzieciakom bezpłatnie korzystać z wyciągu i basenu. Ale to są wyjątki.
Bardzo bym chciała, żeby w proces zaangażowało się coraz więcej ludności. I mam nadzieję, że jak zaczniemy współpracować ze sobą to korzyści będą znacznie większe. Ale to długotrwały proces.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Bardzo bym chciała, żeby w proces zaangażowało się coraz więcej ludności. I mam nadzieję, że jak zaczniemy współpracować ze sobą to korzyści będą znacznie większe. Ale to długotrwały proces.
Po pierwsze i po ostatnie, to jest typowa kwadratura koła. Inwestycja to kasa. A miejscowi mają jej bardzo dużo, co oczywiście przekłada się na niezwykle dynamiczny rozwój regionu. Poważniej mówiąc - bez wspólnych przedsięwzięć lokalnych instytucji i firm nic w Bieszczadach nie będzie szło dobrze. Lucyna piszesz o współpracy - to jest problem nie tylko tego regionu. Wychodzimy z dawnego systemu pozbawieni zdolności do rzeczowej współpracy. Przykład afery na Gubałówce to typowy wykwit polskich bolączek w tej dziedzinie. Nawet myślę, że właśnie w Bieszczadach wygląda to nieco lepiej niż w innych regionach kraju. Ale to wszystko i tak za mało.
Jednym z procesów, który od razu położył szanse na rozwój było odsprzedawanie ziemi letnikom (po pierwsze ziemia to środek produkcji). Cena gleby wzrosła, pieniąchy tylko nieliczni zainwestowali rozsądnie. Większość kasy poszła na dyrdymałki i wesele córki. Bo ludzie nie wiedzieli, że można by coś z tym zrobić, jakoś ten kapitał mnożyć. Tak to widzę i chciałbym, aby dyskusje w tym kierunku szły - jak uczyć ludzi i jak wspomagać w mądrym inwestowaniu? To jest podstawa wszelkich sukcesów - umiejętność mądrego rozporządzania gotowizną. I posiadanie przekonania, że warto zaryzykować...Gdzie są firmy doradcze? Gdzie są ośrodki aktywizujące gospodarkę? Ludzie nie mają WIEDZY. Większość uważa, że prosty człek nic nie może, bo jest za prosty, a to nieprawda. Prostego chłopa francuskiego czy niemieckiego bauera wspomaga armia mądrali i lokalne władze. A w Bieszczadach jak jest? Jaki jest przepływ informacji? Jak traktuje się LOKALNEGO inwestora, który ma zwykle za mało gotowizny? Czy namawia się go do zakładania spółek? Pokazuje, jak to robić? Ciekawym...bardzo ciekawym
-
Odp: Turystyka zrównoważona
O to mi właśnie chodziło. Brakuje mi dyskusji na ten temat. Widzicie nas z pewnej perspektywy. Kochacie Bieszczady i też Wam zależy aby pozostały jak najdłużej niezniszczone.
Dotkneleś czegoś moim zdaniem bardzo istotnego. Moim marzeniem jest klaster turystyczny, czyli wspólpraca małych firemek takich jak moja. Możemy miedzy sobą konkurować ale przede wszystkim musimy wspólpracować. Bardzo podoba mi się klaster Dolina Lotnicza jeden z najprężniej działających w Europie, a znajdujący się na Podkarpaciu. Bardzo chciałabym aby koledzy także mogli zdobyć pieniądze na założenie swoich firm. Co się w tym względzie robi w Bieszczadach? Często wykańcza zanim zaczęli.
Rzeszowska Agencja Rozwoju Regionalnego jest w Rzeszowie, to daleko. Mają pod opieką Dolinę Lotniczą. Bardzo mi pomogli i pomagają. W Ustrzykach Dolnych jest Bieszczadzka Agencja Rozwoju Regionalnego. Spotkanie z nimi zakończyło się dla mojej koleżanki i dla mnie traumą.
Od połowy stycznia Podkarpacka Agencja Przedsiębiorczości organizuje szereg szkoleń dla branży turystycznej. Na taką skalę po raz pierwszy w Bieszczadach. Przez przypadek. Szefową firmy jest moja trenerka d/s marketingu z RARR. Przyjechała do nas abym jej pokazała ośrodek szkoleniowy. Po krotkiej rozmowie wziełam telefon i porozmawiałam z szefami ośrodków. Wszyscy byli zainteresowani. Szkolenia dotyczące eksportu ruszają. Tylko widzisz będą doszkalani, w tym w zdobywaniu funduszy unijnych, najbardziej aktywni, już posiadający wiedzę i doświadczenie. Mamy w ramach szkoleń zapewnione doradztwo firmy konsultingowej przez rok plus wyjazdy studyjne na targi.
Prosty człek może, ja jestem tego najlepszym przykładem. Chciałabym aby ludzie mogli się zrealizować. Wyszli z tego marazmu ale to oni muszą przede wszystkim chcieć.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Działanie Doliny Lotniczej są pięknym przykładem, że warto się angażować, a środki unijne są na wyciągnięcie ręki. Uczestnicząc w spotkaniach Rady Nadzorczej, widzę jak szybko i dynamicznie rozwija się koncepcja Doliny obejmując coraz to nowych członków.
Jednak myśląc analogicznie o Bieszczadach trzeba wrócić do początków Doliny. Na starcie potrzebny jest jeden silny i dynamiczny partner, który weźmie na siebie organizację wszystkich inicjatyw i skupi je w jednym miejscu. Pytanie podstawowe brzmi – kto w Bieszczadach weźmie na siebie taką pracę? I tutaj Lucyno tkwi podstawowy problem – w Bieszczadach jest wielu ludzi z inicjatywą, ale kto zbierze ich w jakiejś jednej organizacji?
Pojedynczo to można ubiegać się o dofinansowanie kotłowni na zrębki drzewne, lub na innowacyjne rozwiązania w jakiejś tam produkcji przy domu. W skali regionu musi działać silna grupa zrzeszająca właścicieli pensjonatów, usługodawców, przewodników itp. Dopiero w takim przypadku można konkurować na rynkach europejskich. Regionów chętnych do wzięcia dotacji na aktywizację jest naprawdę sporo, więc dodatkowo potrzebne jest zaangażowanie profesjonalnych agencji reklamowych, zorganizowanie kampanii – to już kosztuje całkiem konkretne pieniądze i trzeba je niestety wyłożyć na „dzień dobry”.
W bieszczadzkiej specyfice widzę to jakoś marnie...chyba, że pojawi się ktoś, kto będzie chętny do jednorazowych większych inwestycji np. zbudowania sieci wyciągów na Jasło i super kompleksu hotelowego w Cisnej.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Ale ja tego o czym pisałeś małymi literkami nie chcę. Boję się, że infrastruktura zabije dzikie Bieszczady. Nie ma odpowiednika WSK i nie ma odpowiednika pana Rybki.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Przespałam się z Twoimi wątpliwościami. Na temat klasteringu napisałam ostatnio pracę. Wyszła mi niezbyt dobrze. Zastanawia mnie jedno. Kwestia zaufania. Próbowałam połączyć nasze siły w Bieszczadach. Zwykła konieczność. Sprawa reklamy. Nie ma sensu reklamować usług przewodnickich na rynku krajowym, tym bardziej międzynarodowym. Tym bardziej, że usługi mam zamawiane z półrocznym wyprzedżeniem. Zaskoczyło. Klientom taka współpraca spodobała się. Pojawił się problem. Przejmowania klientów. Polecam klientowi x, ten mnie eliminuje często posługując się kłamstwem. Jeżeli w ten sposób tracę klienta, który mógłyby zostać strategicznym to pozostali op.... przez kilka miesięcy. W jaki sposób zabezpieczacie się przed nieuczciwością swoich partnerów?
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Ale ja tego o czym pisałeś małymi literkami nie chcę. Boję się, że infrastruktura zabije dzikie Bieszczady. Nie ma odpowiednika WSK i nie ma odpowiednika pana Rybki.
Ja też nie będę zachwycony wielkim kombinatem hotelarskim, ale trzeba patrzeć na to niestety realnie. Dopóki nie będzie spójnej (i oczywiście zatwierdzonej) koncepcji zagospodarowania regionu, wraz z precyzyjnymi warunkami zabudowy, to dalej groziło będzie powstanie takich kombinatów. Może nie w tym roku, nie za dwa,trzy lata, ale za pięć. Dlaczego? Widząc hotele takie jak Wiśle, czy Mikołajkach (z kompleksami basenów, Spa klubami nocnymi, dyskotekami. itd. itp) trzeba się zastanowić czego brakuje Bieszczadom do ich powstania.
Motorem działania wielkich inwestorów nie są wcale turyści wakacyjni. Dużo lepszy klient to ten biznesowy od spotkań i konferencji - ten daje obłożenie obiektu przez cały rok. Statystyczni narciarze też są lepsi od turystów nazwijmy to plecakowo - samochodowych, bo zostawiają znacznie więcej pieniędzy, a jeśli są zadowoleni to zawsze wracają - jak w reklamie.
Wracając do mojego pytania w tekście - czego brakuje? - tylko agresywnej reklamy i pozyskania klientów z grupy biznes i narty.
Lotnisko w Rzeszowie rozwija się w najlepsze. Niedługo ktoś wynajmie tam cały box, poda namiary na swoje obiekty turystyczne, niezdecydowanych zachęci filmem reklamowym, ulotkami i promocyjną ceną, doda do tego przewóz na miejscę, albo zniżkę na wypożyczenie samochodu i gotowe - dojdą jeszcze turyści samolotowi.
Ciekawym przykładem rozwoju są wybrane regiony w Pirenejach. Istniejący plan zakłada w nich ściśle określoną liczbę budynków mieszkalnych (zwykle zastanych) i nie pozwala na tworzenie wielkich kompleksów. Regiony te stawiają na "turystykę wiejską i biwakową" - tłumaczenie jest moje więc wyjaśniam - wiejska odnosi się do naszej agroturystyki, natomiast biwakowa odnosi się do pól namiotowych z prymitywnymi łazienkami i dostępem do zimnej wody - czyli w zgodzie z naturą, a komu się nie podoba to trudno.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Hmm nikt nie chce zabrać głosu więc znowu ja się odezwę. Niestety, większość menedżerów tak widzi rozwój regionu. Muszę przyznać, że jest to logiczne. Koledzy dodaję Lucyna zejdź na ziemię albo zmień zawód. Przygnębia mnie to.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Lucyno w wielkim skrócie tak to niestety wygląda, a mechanizmy rynkowe rządzące prowadzeniem wielkich inwestycji są nieubłagane i raczej nie do powstrzymania.
Ty póki co na ziemię schodzić nie musisz i pracy zmieniać prawdopodobnie też. A jeśli w środowisku przewodników są różne zdania to bardzo dobrze, bo jest się przynajmniej o co kłócić – oczywiście przy jakimś zacnym trunku:-)))
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Nie jest to takie proste. To już nie środowisko przewodniów ...ale nieformalny klaster. Zaczęliśmy działać i zaskoczyło. Tak jak mówiłeś poszczególne działy turystyki zaczeły wspólprace ku obopólnej korzyści. Jak na razie jest to kilka firm.Wszystko wskazuje na to, że dołączy do nas reklama. Jest kilka takich nieformalnych i formalnych grup. Niestety, tak jak powiedziałeś rozpoczyna się proces który nieuchronnie zmierza do zmiany oblicza Bieszczadów. Procesy rynkowe zostały rozpoczęte w chwili, gdy weszliśmy do unii. Nie radzę sobie z tym. Obawiam się, że przyroda bieszczadzka także. Nie jestem przeciwniczką zmian. Dziesiątki osób pracują nad tym. Widać efekty ich pracy. Kilka osób jednak chce umasowienia turystyki. Marzą im się stoki pokryte wyciągami, w każdej wsi sztuczne zbiorniki itd. Nikt jednak nie pomyslał o kompleksowym rozwiązaniu. Według mnie powinno gdzieś na obrzeżu powstać centrum turystyki aktywnej. Jest projekt rozbudowy MOSiR w Sanoku w centrum konferencyjne.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Witam mam taką nadzieję że jeszcze długo nie będzie w naszych ukochanych Bieszczadach drugiego Zakopanego . Mam tu na myśli Ustrzyki Górne i Wołosate ,te miejscowości skutecznie się opierają rozbudowie myślę że w głównej mierze dzięki BPN. Jeżeli istniałaby możliwość kupna ziemi tutaj to mielibyśmy tu niezły cyrk . Prawdziwi turyści raczej by nas omijali szerokim łukiem ,natomiast tak zwani biznesowi śmigaliby po Bieszczadzkich krupówkach w ciemnych okularkach ze swoimi paniami w szpileczkach spoglądając na Bieszczadzkie szczyty.No a najlepiej gdyby na każdy ze szczytów dało się wyjechać autkiem lub kolejką wtedy biznes by się krecił ha ha . Żywię taką nadzieję iż nie dożyję tych czasów bo inaczej będę zmuszony przeprowadzić się w Gorgany. Pozdrawiam i życzę udanego wypoczynku w naszych jeszcze dzikich ukochanych Bieszczadach .Ostatni Mohikanin z Ustrzyk Górnych.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
I oby tak było. Rola parku jest przeogromna. Gdyby mogli to wykupiliby co do tego nie mam wątpliwości.
Nie, turysta biznesowy nie chodzi po górach. To trasa hotel, atrakcje, knajpka, a jak dadzą się namówić na góry to wierz mi są bardzo dobrze przygotowani. Panie w szpilkach to raczej element związany z turystyką masową.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
zakopanego to w Bieszczadach nie będzie, choćby nie wiem jak się starali....po pierwsze: brak tradycji jeżdzenia do np Cisnej na narty (oprócz niewielkiej grupy osób lubiących spokojne "klimatyczne" stoki) no chyba że się narodzi nowa świecka tradycja....:smile:
po drugie: uboga infrastruktura rozrywkowa: NIE MA GDZIE WYDAC KASY! więc po co jechać?
po trzecie: kiepska infrastruktura komunikacyjna: do Cisnej nie dojedzie pociągiem (pamiętam pociąg warszwski jadacy do zakopca: pełny ludzi i chamstwa, w krakowie płaszowie zamykali drzwi do wagonów żeby nikt się czasem nie dosiadł, a przedziały dojeżdzały do zakopca zarzygane, brudne i zaśmiecone....), no chyba że uruchomią więcej polaczen do Łupkowa i dalej kolejką "w górę". tak samo z autobusami. samochodem też ciężko bo nie ma szerokiej drogi a jeszcze serpentyny na Habkowcach! ojojojoj......
Podejrzewam, że nawet jak uruchomią wyciąg na Jasło to głównymi klientami bedą ludzie związani z Bieszczadami, Ukraińcy i uczestnicy konferencji/szkoleń/wykładów........
I jakby tak zostało to by wcale żle nie było!
A rzeczywiście przydałaby się silna grupa lokalnych przedsiebiorców (kiedyś pisałem o przewoźnikach z pomorskiego, którym opłaca sie przyjechac w Biesy i wozić ludzi, bo innych ,mało....) żeby kasa zostawała u miejscowych a nie wpływała do Warszawy (bez urazy) albo innych miast biznesowych....
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Cytat:
Zamieszczone przez
pyton
po drugie: uboga infrastruktura rozrywkowa: NIE MA GDZIE WYDAC KASY! więc po co jechać?
po trzecie: kiepska infrastruktura komunikacyjna:
I to jest podstawa o której na miejscu zdają się zapominać. Kolejnym przykładem będzie Komańcza, gdzie planowane jest wydłużenie wyciągu. Wytną las aż do szczytu, strata niewielka może, ale co to zmieni w sensie liczby narciarzy - raczej nic lub niewiele, bo brakuje tej w/w reszty.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Nie, turysta biznesowy nie chodzi po górach. To trasa hotel, atrakcje, knajpka, a jak dadzą się namówić na góry to wierz mi są bardzo dobrze przygotowani. Panie w szpilkach to raczej element związany z turystyką masową.
Znam kilku właścicieli firm(zatrudniają kilkadziesiąt osób) którzy każdą wolną chwilę w górach spędzają na łażeniu.Jeden z nich np przyjeżdżał do Zakopca,logował się w "Gaździe" na Krupówkach,od rana z rodzinką na szlaku a pod wieczór do dobrej knajpy-dobre żarcie,góralska herbatka,kapela itp.Jak jechał w Bieszczad to do hotelu w Mucznym,cały dzień w górach a wieczory w Wilczej Jamie.Potwierdzam-to dobrze przygotowani i zażarci goście ale tu też się nie zgadzam z Tobą-wcale ich nie jest tak mało tylko żaden z nich nie korzysta z przewodnika.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Masz rację często tacy goście przybywają w Bieszczady. To prawdziwi pasjonaci gór. Jedyna różnica to taka, że mają więcej problemów i więcej na koncie. Korzystają. A co najważniejsze potem przyjeżdżają większymi grupami lub ze swoimi pracownikami.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Turysta biznesowy to dla hotelarzy ten, który przyjeżdża na konferencje, spotkanie biznesowe czy jest zwyczajnie w delegacji służbowej. Tacy ludzie rzeczywiście raczej rzadko łażą gdzieś wyżej, bo większość wolnego czasu spędzają w barze lub w papierach – choć zawsze się trafiają chlubne odstępstwa od reguły – jak np. piszący te słowa :-)
Spotkania takie to często i kilkaset osób w jednym miejscu, terminy dowolne może być i deszczowy listopad (indywidualny turysta jak leje piąty dzień z rzędu to raczej jednak nie pojedzie) no i ogólnie inna siła nabywcza reprezentowana przez firmę.
Jeśli jeździmy w góry to chyba nie ma znaczenia kim jesteśmy z zawodu. To, że po całodziennej trasie w błotach z gotowaniem obiadu w prymitywnych warunkach na ognisku, ktoś lubi pójść do jacuzzi, sauny, czy na masaż gorącymi kamieniami zależy tylko od fantazji i stanu portfela. Taki ktoś nie jest turystą biznesowym, tylko anonimowym gościem hotelowym posiadającym odpowiednie zasoby finansowe. A że niektórzy prywatni właściciele firm zwykły wyjazd rodzinny kwalifikują jako tygodniowa kurso-konferencja w górach czy nad morzem to już inna bajka.
Pozdrowienia
Jarek
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Czemu to nikt z mojego szefostwa nie chce chodzić po górach? Oni mając dobrą kasę wolą plaże na Szeszelach albo Karaibach. A chętnie bym pochaszczował po Bieszczadach z mymi przełożonymi.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
A i pewnie ochota,na zostawienie któregoś w chaszczach by się znalazła?
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Jak by se nie dawał rady, to czemu nie?
-
Odp: Turystyka zrównoważona
A co to kuchnia jest, ta turystyka zrównoważona... Koń jaki jest, każdy widzi...Bieszczady, jakie są, tez każdy widzi albo może zobaczyć. I turystyka "zrównoważona" , a co to?, nie jest potrzebna im. Wydeptać szlaki do reszty? Powiedzieć,ze watrę (piękne rumuńskie, może indoeuropejskie słowo), się paliło, trując powietrze? Że się widziało serpentyny? Że krzyż na Tarnicy ( o jezu, jak wysoko byłoooo)? "Nie przenoście nam miast/miasteczek do Bieszczadu", chciałoby się zaśpiewać...Ktoś chce - ktoś trafi i znajdzie. Piękno.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Należałoby zacząć od określenia obszarów , które będą chronione przed budowaniem tam czegokolwiek. Powinien to byc obszar BdPN oraz tereny które do parku powinny byc włączone zgodnie z postulatami przyrodników. A na pozostałych terenach należałoby zacząć od ustalenia czy i ilu chętnych będzie by tam przyjechać. Najmodniejsze ośrodki mają w zasadzie dwa rodzaje gości - częśc ze stosunkowo nieodległych dużych miast, reszta to Warszawa i i reszta kraju.Nic mi nie wiadomo by ktoś kto chce jeżdzić na nartach nie miał u nas w kraju takiej możliwości. A lodowców w Bieszczadach i tak nie "stworzymy". Beskid Sądecki, okolice Zakopanego czy Beskid Śląski to stosunkowo ludne regiony. Natomiast Bieszczady to obszar dośc słabo zaludniony, więc argument potrzeby tworzenia wielu miejsc pracy jest chybiony, wystarczy lepsze wykorzystanie tego co sie już ma. Powinno sie przede wszystkim preferować małe rodzinne interesy, wtedy jest gwarancja że prace znajdą miejscowi. Bo jesli nawet wybuduja kolejkę i trasy narciarskie na Jaśle to obsługiwać to będą ludzie z zewnątrz, wszak miejscowych o takich kwalifikacjach nie ma i na miejscu tego nie uczą. Oczywiście rozwój "turystyki konferencyjnej" jest do zaakceptowania ale nie w Cisnej czy Wetlinie, ale raczej w Polańczyku, Solinie nawet Baligrodzie a do Cisnej i Wetliny wystarczy stworzyć sprawną komunikację. Bo trzeba pamiętać iż zniszczyć przyrodę łatwo, przywrócić tak samo szybko sie nie da.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
naive - może to ta turystyka zrównoważona? pozdrawiam
-
Odp: Turystyka zrównoważona
A co do budowy od przysłowiowego zera, za własny kapitalik niewielki - nawet nie wiecie , ile barier trza pokonać, ile kaski wydać ;) , by osiągnąć cosikk
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Cytat:
Zamieszczone przez
chris
I turystyka "zrównoważona" , a co to?,
To wg mnie też, w dalszym ciągu, turystyka tylko z innym przymiotnikiem :
-turystyka indywidualna,
-turystyka kwalifikowana
-turystyka zielona = zrównoważona
>>>..Turystyka zrównoważona polega na takim korzystaniu z zasobów materialnych i niematerialnych środowiska, aby była zachowana równowaga w sferze ekonomicznej, społecznej, ekologicznej i przestrzennej. Najważniejszym rezultatem jej rozwoju jest wzrost poziomu i jakości życia ludzi, zarówno mieszkańców regionów recepcji turystycznej jak i samych turystów...<<<
/cytat pochodzi z :
http://www.czystybiznes.pl/czysta_tu...turystyka.html /
Tyle idea, a życie / ludzie / pewnie i tak zrobi swoje.Wszystko zależy od tego kto jak na to patrzy, z jakiego punktu, jaki ma w tym interes itp itd.
Ale w dalszym ciagu to biznes.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Oki, spooko ,podzielmy na 15 części turystykę, jak profesorowie AWF, na pewno dojdziemy do jakichś wniosków... :> A Bieszczady będą sobie i będą, nie zważając na nic. Ale dzięki za linka i precyzję wypowiedzi .
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Cytat:
Zamieszczone przez
chris
A co do budowy od przysłowiowego zera, za własny kapitalik niewielki - nawet nie wiecie , ile barier trza pokonać, ile kaski wydać ;) , by osiągnąć cosikk
Odnośnie inwestycji to nie wiem chris dlaczego jesteś takim malkontentem, bo wiemy bardzo dobrze i na bieżąco ile to barier się spotyka i jak je przejść. Trzeba po prostu to zrobić i tyle. Natomiast odnośnie kaski (jak pieszczotliwie ją nazywasz), to jeśli ktoś oferuje dofinansowanie do 70 % całkowitej wartości inwestycji i tym ktosiem jest UE, no to nie wiem czego jeszcze możesz chcieć – może 170% czy co?
Co do zrównoważonej turystyki, o którą pytasz, to marekm dał bardzo dobry cytat-definicję. Ja mogę tylko dodać, że jest to jeden z priorytetów kończącego się 6 Programu Ramowego Unii Europejskiej i zawiera się w nim wszystko o czym tu piszemy – czyli co z tego wyniknie w przyszłości, od czarnowidztwa po świetlane perspektywy. Całość nazywa się dosłownie tak: „Sustainable development, global changes and ecosystems” czyli „Zrównoważony rozwój, zmiany globalne i ekosystemy”.
Nowy 7 PR (lata 2007- 2013) obejmuje także i to samo zagadnienie w priorytecie „Cooperation” i można w nim sporo wywalczyć – budżet programu szczegółowego „Cooperation” 32413 mln euro z ogólnej całkowitej kwoty programu 50521 mln euro. Od razu widać, na co UE pokłada nacisk.
A że wszystko to jest jednym wielkim biznesem - PRAWDA
Pozdrawiam
Jarek
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Ależ niczego nie chcę, obywam się "bez" ;)) , spooko, może na temat dotacji UE itp. mam określone zdanko? Może negatywne? Mam do takowego prawo. Raczej wspominam czasy, gdy na potencjalnego inwestora po urzędach patrzono z obawą, strachem jakimś dziwnym i nieufnością. Te bariery miałem na myśli, przychodząc onegdaj do urzędu i słuchając pani urzędnik państwowej, której zasychało w gardle, bo ktoś z zewn. czegoś chce... tylko tyle. I nie narzekam. Dałem jakoś radę. Bez dotacji itp.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Witaj Naive. Obszary są już określone m.in. w operacie ochrony parku narodowego. Trzy strefy: 1 przeznaczona dla turystyki kontemplacyjnej, teren BdPN, 2 z ograniczonym inwestowaniem w uproszeniu strefa otuliny parku, 3 wsi letniskowych to miejscowości położone na terenie nzwijmy to pogórzy i okolice Zalewu Solinskiego. Co do przyłączenia terenów cennych przyrodniczo do parku wątpię aby to się stało. Nie wierzę nawet w to, że fr. Parku Krajobrazowego Doliny Sanu zostaną dołączone do parku narodowego.
Istnieje problem wypracowania koncepcji rozwoju turystycznego(dla mnie jest to równoznaczne z rozwojem gospodarczym) Bieszczadów. Jarek Bartek zwrócił mi uwagę na fundament na którym musi być postawione opracowanie. Mianowcie plan zagospodarowania przestrzennego. Niestety, z tym jest problem. Stare przepisy wygasły, nowe nakładają na gminy taki obowiązek, zaś gminy tego nie robią ze względu na zbyt wysokie koszty. Na szkoleniu przygotowanym przez Fundację Bieszczadzką mieliśmy wyjątkowo ciekawy wykład na ten temat. Z tego co wiem na dzień dzisiejszy tylko gmina Lutowiska przygotowała taki plan, słyszałam, że bardzo dobrze przygotowany pod względem merytorycznym i gmina Cisna ale ten dotyczy tylko mówiąc trochę obrazowo masywu Jasła i tej planowanej inwestycji. (Dobra wiadomość dla tzw. ochroniarzy, wczoraj dostałam meila od siostry,trwają prace w unii nad ograniczeniem finansowania niektórych inwestycji z racji zmian klimatycznych. Wyciągi położone poniżej 1500 m nie będą dofinansowywane z obawy, że z powodu braku śniegu mogą być nierentowne. Aby w Bieszczadach stacja narciarska była dochodowa musi być m.in. 100 dni snieżnych).
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Do informacji Jarka Bartka dodam jeszcze, że istnieje możliwość pozyskania dofinansowania do zakładanych firm wynoszącego sto procent. Są to programy społecznie wyciągające ludzi z bezrobocia. W ty roku były takie możliwości w urzędach pracy, w stowarzyszeniach np. B2 w Rzeszowie, w RARR. Są to kwoty niewielkie ok 10-12 tys zł ale ich pozyskanie jest bardzo uproszczone i połączone ze zdobyciem wiedzy o funkcjonowaniu mikro przedsiębiorstw.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Ja Lucynko wiem jak powinno być w Bieszczadach. Ale ciągle mam wrażenie że nie wiedzą tego przede wszystkim władze gminy Cisna. Bo w gminie Lutowiska jakos nie pojawiają sie ciągle jakies rewolucyjne pomysły. Natomiast w gminie Cisna prawie bez przerwy. Wiadomo że nie całe Bieszczady podlegają specjalnym formom ochrony przyrody. Z drugiej strony trzeba ciągle pamiętac iż tak naprawdę południowe części powiatów bieszczadzkiego, leskiego, sanockiego i krosnieńskiego , także pogranicze powiatów przemyskiego i bieszczadzkiego to jedne z ostatnich obszarów stosunkowo mało zniszczone przez tzw. cywilizację. Ten cały mentlik bierze się z katastrofalnego braku wiedzy rządzących. Bo jak inaczej nazwać to co opowiadał J. Kaczyński przy poprzedniej ocenie ministrów / przypomnę : jego zdaniem jest w Polsce za dużo obszarów objetych ochroną przyrody, co przeszkadza w inwestowaniu/. Nie wiem co trzeba zrobić by włodarze gmin zrozumieli iz nie da się w każdej stworzyć "Zakopanego-bis". I zamiast nie wiadomo co wymyślać, najprościej zacząć lepiej wykorzystywać to co się ma. Np. czy to takie trudne odświerzyć istniejące i tworzyc kolejne punkty widokowe dla tych co chcą zobaczyć a nie koniecznie mają ochotę wspinać się po górach ? No i oczywiście odpowiednio je rozpropagować.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
No to może po kolei....
1. turystyka biznesowa. Nie jeden raz myślałem aby organizować szkolenia i kursy własnie w bieszczadach ale po pierwsze baza do tego jest uboga (no może coś skromnego by się znalazło, ale bez fajerwerków a ja potrzebuję dobrze wyposazonycj klimatyzowanych sam wykładowych), a po drugi i najważniejsze to brak komunikacji. W Bieszczady jest daleko z cywilizowanych stron Polski i nikt przy zdrowych zmysłach nie chce się tam pchać bo po co jechać klikanascie godzin w jedną i drugie tyle w druga stronę aby być na 3-4 dniowym wykładzie jeśli można poszukac bliżej.
2. turystyka masowa także brak bazy noclegowej ale też brak odpowiednich atrakcji. Każda inicjatywa w tym zakresie czy oddolna czy od górna jest tu nieoceniona. Dobrze byłoby koordynować tu działania. Zrzeszenia osób, małych firm w tym zakresie byłyby naprawdę pomocne pod warunkiem że nie słuzyłyby windowaniu cen i utrzymywaniu ich na wysokim poziomie (a takie niebezpieczenstwo istnieje). Trzeba tu wytyczyć wiele nowych szlaków (nawet poza BPN-em), szlaki do turystyki konnej, z leśnymi bazami noclegowymi, szlaki rowerowe itd. Wspólne działania pozwoliłyby na propagowanie takiej turystyki jaka nie działaby się w jednym miejscu. (np. spółka 3 właścicieli miejsc noclegowych - wytyczona trasa rowerowa lub konna bez powrotu do miejsca zamieszkania z noclegiem codziennie u innego gospodarza, do tego np ognisko w lesie (prywatnym z wyznaczonym i zabezpieczonym paleniskiem) i bagaże które ktos przewiezie pomieðzy kolejnymi bazami. Sam bym sie na taki rowerowy szlak wybrał).
3. Turystyka integracyjna jest uprawiana tylko pod innymi nazwami w Biesach od lat i nikomu ani nie szkodzi ani nie wadzi (zarabiaja własciciele pensjonatów i sklepów z alkoholem). Ci turyści są niegroźni bo na drugi dzień raczej nigdy nie są w stanie nigdzie iść :)
Reasumując: rozwój, wspólpraca małych firm, pomoc władz i odrobina doberj woli. Żadna z tych trzech form turystyki nie zaszkodzi biesom.
Pozdrawiam Krzysiek
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Przepraszam. To niechcący. Komputer mi się powiesił
-
Odp: Turystyka zrównoważona
:lol: No to może po kolei:
1. turystyka biznesowa. Dostępność komunikacyjna fatalna. Co do tego nie ma różnicy zdań.
Ośrodki posiadające dobre sale konferencyjne: Unitra Polańczyk, Perła Cisna, Laworta Ustrzyki Dolne, Perła Czarna, Arłamów, OdK Olszanica, Bystre, Karino Berezka i wiele innych. W chwili obecnej remontowana jest Relawia Polańczyk. Gorąco polecam. Poziom świadczonych usług wysoki. Gwarantuję swoim nazwiskiem , powinieneś byc zadowolony.
2. Turystyka masowa tu także jest wiele ośrodków godnych polecenia. Bieszczady wystawiają wyjątkowo atrakcyjne pakiety. Jeżeli byłbyś zainteresowany to oczywiście przedstawię. Musiałabym naprawdę bardzo dużo pisać na ten temat. Szlaki rowerowe mamy. Zobacz ile Fundacja Bieszczadzka Zielony Rower zdobyła międzymarodowych nagród. Taki pakiet rowerowy wystawia też Bieszczady Adventure. Nawet ja mam program rowerowy w swojej ofercie. Szlaki konne to domena parku. Polecam także nasze stadniny.
-
Odp: Turystyka zrównoważona
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
:lol: No to może po kolei:
1. turystyka biznesowa. Dostępność komunikacyjna fatalna. Co do tego nie ma różnicy zdań.
Ośrodki posiadające dobre sale konferencyjne: Unitra Polańczyk, Perła Cisna, Laworta Ustrzyki Dolne, Perła Czarna, Arłamów, OdK Olszanica, Bystre, Karino Berezka i wiele innych. W chwili obecnej remontowana jest Relawia Polańczyk. Gorąco polecam. Poziom świadczonych usług wysoki. Gwarantuję swoim nazwiskiem , powinieneś byc zadowolony.
Nie wszytkie znam ale same sale to za mało. Nadal to jest na końcu świata gdzie trudno jest dojechać.
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
2. Turystyka masowa tu także jest wiele ośrodków godnych polecenia. Bieszczady wystawiają wyjątkowo atrakcyjne pakiety. Jeżeli byłbyś zainteresowany to oczywiście przedstawię. Musiałabym naprawdę bardzo dużo pisać na ten temat. Szlaki rowerowe mamy. Zobacz ile Fundacja Bieszczadzka Zielony Rower zdobyła międzymarodowych nagród. Taki pakiet rowerowy wystawia też Bieszczady Adventure. Nawet ja mam program rowerowy w swojej ofercie. Szlaki konne to domena parku. Polecam także nasze stadniny.
Znam Zielony rower a nawet widziałem przewodnik po trasach rowerowych ale moim zdaniem to mało. Nawet ubogie roztocze ma ich więcej. Cieszę się że masz pakiet rowerowy ale sama powiedz ile takich usług jest w Biesach ile na raz można puścić grup 5 ? 10 ? Szeroko rozumiane Bieszczady są tak duże (mówiąc o rowerach mam na mysli tereny od pogórza po Bieszczady wysokie) że codziennie można by na te trasy puszczać setki osób (a nawet więcej).
Pozdrawiam Krzysiek