-
Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Jest to ciekawe zjawisko socjologiczne. Każdego lata pojawia się grupa amatorów kupna domu w Bieszczadach. W dużej mierze są to ludzie, którzy przyjechali tu po raz pierwszy, odetchnęli niezapomnianym powietrzem, zachwycili się pięknem krajobrazu.
Po prostu - w chwili zachwycenia naszła ich myśl - a może ja tu zostanę; może już zawsze tak będzie...
Tak będzie... zielone Połoniny, dzikie chaszczory do chczaszczowania, luz i piweczko.
Ja też tak kiedyś miałam.
Ale codzienność tutaj nie jest taka wesoła; nie zielone połoniny, lecz taplanie się w listopadowym błocie. Nie piweczko z widokiem, ale walka o przetrwanie w sensie ścisłym. Nie chaszczory (na użytek letnich rekreacji tak pieszczotliwie nazwane), ale chaszcze, przez które trzeba przebrnąć do najbliższego sklepu, i nie jest to wypad po piwko, ale konieczność zaspokojenia głodu.
Fajnie jest w Bieszczadach latem, w dobrym samochodzie, z głową marzeń pełną - coś wreszcie zmienić w swoim życiu. Ale przecież - nawet gdy dysponujemy tą górą forsy, aby kupić ten kawałek ziemi w Biesach, gdy ją wreszcie kupimy, zostaniemy takimi samymi ludźmi, jakimi byliśmy w Warszawie, Krakowie, Lublinie czy innym dużym mieście - nagle w smętny, ponury listopadowy wieczór - zatęsknimy za naszymi miastami, gdzie wszystko jest takie łatwe, na wyciągnięcie ręki.
Wydaje mi się, że w Bieszczadach najcenniejsze dla nas - mieszczuchów - jest to, że wyjazd tutaj jest nagrodą, odpoczynkiem, czymś rzadkim, czymś za czym można tęsknić przez cały rok okropny. Jasne, że chciało by się zostać TU I TERAZ; ale jest to niemożliwe. Piękne chwile nie trwają wiecznie - te które przeżywamy w Biesach są naszym skarbem, pięknym wspomnieniem; możemy zawsze tu wrócić...
-
Odp: Informacje o sprzedaży nieruchomości
Otóż,wcale niekoniecznie!Powtórze jeszcze raz-mieszkałam w Bieszczadach pełne 16 lat.Wprawdzie nie przedzierałam sie za chlebem przez krzaczory,ale warunki miałam spartańskie ( a co tam będę wymieniać niedogody!)!!Wyprowadziłam sie stamtad 10 lat temu,bo z wiekiem troszkę trudniej walczyć z przeciwnosciami.Tamten okres wspominam jednak czule i ciesze się,ze BYŁ w moim życiu.Rozstanie wzbudziło tęsknotę za widokiem zielonych górek,świerków i niemal nierealnej bieli śniegu.Ludzie-próbujcie!A moze TO akurat WASZE MIEJSCE!?Zawsze warto się przekonać.Dziś już nie ma "przywiązania chłopa do ziemi"w sensie przymusu tkwienia tam,gdzie nam niewygodnie!
-
Odp: Informacje o sprzedaży nieruchomości
Cytat:
Zamieszczone przez
WUKA
...Ludzie-próbujcie!A moze TO akurat WASZE MIEJSCE!?Zawsze warto się przekonać....
Ludzie! Absolutnie nie słuchajcie WUKI! Przyjedziecie, się wybudujecie, coraz wyżej i wyżej, powstaną nowe ogrodzone parcele, szutrówki do nich z czasem zamienią się w asfaltówki, bo przecież każdy ma prawo do życia jak w mieście :mrgreen:, na każdym kroku wyrosną tabliczki wstęp wzbroniony, kupicie jamnika to wilk go zeżre, owce to samo, założycie pasiekę to ją niedźwiedź rozpieprzy, będzie chcieć wyciągu, bo przecież każdy chciałby zarabiać a tu wam ekolodzy kością w gardle staną, opalić w ogrodzie też się nie opalicie bo krążący nad Wami paralotniarz będzie rzucał cień i jeszcze ci turyści co się ciągle i nie wiedzieć po co plączą tam i siam, śpiewają i grają, nieraz do późnej nocy, chleb ze sklepu wykupują, jednym słowem zgroza – i po co to wszystko?! Stracone pieniądze, zszargane nerwy, strach przed wyjściem z domu po zmroku itd., itp. ….
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Wydzieliłem dyskusję, żebyście nie psuli paru osobom interesu poprzez zniechęcanie ludzi do zamieszkania w Bieszczadach... ;)
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Dziś mieszkając w 70 tys mieście bez minuty wahania wyprowadziłabym sie w Bieszczady - tylko kasy brak na wymarzony domek .Chciałabym prowadzić mały pensjonacik - i zyć pięknem i spokojem tego miejsca .I wcale mi nie staraszne spartańskie warunki zycia , samotność listopada ,słoty , błoto itd - ja kocham takie życie - a beton i smód miasta mnie meczy .Może kiedyś - bo chyba tylko wygrana w Totka mnie raruje uda się zaszyć w głuszy .
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Cytat:
Zamieszczone przez
malinka74
Może kiedyś - bo chyba tylko wygrana w Totka mnie raruje uda się zaszyć w głuszy .
Gdzie prawdopodobnie będzie już 70 tysięcy sąsiadów zaszytych plus kolejni wszywający się ;)
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
O jakich spartańskich warunkach szanowni dyskutanci wspominaja? :mrgreen:
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Czy to pytanie do mnie?Jak największa prowizorka pod prawie każdym względem!
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Prowizorki sami sobie tworzymy więc i te spartańskie warunki też :mrgreen:
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
No i co z tego wynika?Napisałam tylko,ze jak sie chce to można żyć w różnych warunkach-trudnych też i nie narzekać! Każdy z marzących o mieszkaniu w Bieszczadach chciałby "mieć pensjonacik,głuszę,cisze i kasirę"Powodzenia!
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Cytat:
Zamieszczone przez
WUKA
No i co z tego wynika?Napisałam tylko,ze jak sie chce to można żyć w różnych warunkach-trudnych też i nie narzekać! Każdy z marzących o mieszkaniu w Bieszczadach chciałby "mieć pensjonacik,głuszę,cisze i kasirę"Powodzenia!
WUKA nie złość się. To jest Twój sposób na życie. Dla jednych będą to spartańskie warunki a dla kogoś innego nie. :mrgreen: Dla jednych wystarczy wygódka a drugi musi mieć marmurowy sracz.
Ale jak wcześniej napisałem sami sobie tworzymy prowizorki więc te spartańskie warunki są naszym wyborem. A przy wyborze i zgodzie na nie przestają być dla nas spartańskimi tylko sposobem na życie. To miałem na myśli. :grin:
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Ok,Żubrze!Spoko!Dodam tylko ,że z tym wyborem (wtedy kiedy ja tam byłam)to nie za bardzo mozna było cos zrobić.To były lata 80-te więc raczej zaopatrzenie nijakie,możliwości ograniczone itp.Pewnie teraz utyskiwałabym bardziej.Fatem jest,że zamieszkałam tam "na dwa lata"a potem....zeszło!Ale jest co wspominać i cieszyć,ze się dało radę!
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Cytat:
Zamieszczone przez
malinka74
Dziś mieszkając w 70 tys mieście bez minuty wahania wyprowadziłabym sie w Bieszczady - tylko kasy brak na wymarzony domek .Chciałabym prowadzić mały pensjonacik - i zyć pięknem i spokojem tego miejsca .I wcale mi nie staraszne spartańskie warunki zycia , samotność listopada ,słoty , błoto itd - ja kocham takie życie - a beton i smód miasta mnie meczy .Może kiedyś - bo chyba tylko wygrana w Totka mnie raruje uda się zaszyć w głuszy .
To są takie marzenia zrodzone z zachwytu wakacyjnego.
Pensjonacik - proszę bardzo - tylko kto przyjedzie tutaj na przykład w lutym...
Życie w Bieszczadach to nie jest wygrana w totolotka szczęśliwość. Pieniądze bardzo szybko znikają nie wiadomo gdzie i bardzo trudno "miastowemu" przeżyć utrzymując się tylko z turystów. Wystarczy spojrzeć na ogłoszenia o sprzedaży licznych pensjonatów, wydawało by się rokujących krociowe zyski.
No i poza wszystkim - Bieszczady, Bieszczady magiczne - jakimi kiedyś były, przemieniły się w jakąś dziwaczną karykaturę Zakopanego.
Polecam Beskid Niski. Właśnie wróciłam. Cisza, spokój, dzikie krajobrazy, cerkiewki w których w pięć osób można się pomodlić, spotkania z ludźmi, którzy po latach tułaczki powrócili na ojcowiznę...
I nie ma tu mknących WX-sów.
I nie ma tu grup wycieczkowo - kolonijnych zdobywających Rawki na czas.
I nie ma kultowych piweczek; cisza, spokój i olbrzymie krajobrazy... Aż dech zapiera...
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Dziękuję serdecznie Moderatorowi, że wyodrębnił ten wątek.
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Cytat:
Zamieszczone przez
dorota z krakowa
Polecam Beskid Niski. Właśnie wróciłam. Cisza, spokój, dzikie krajobrazy, cerkiewki w których w pięć osób można się pomodlić, spotkania z ludźmi, którzy po latach tułaczki powrócili na ojcowiznę...
I nie ma tu mknących WX-sów.
I nie ma tu grup wycieczkowo - kolonijnych zdobywających Rawki na czas.
I nie ma kultowych piweczek; cisza, spokój i olbrzymie krajobrazy... Aż dech zapiera...
wiesz co... lepiej nie polecaj za bardzo...
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Dorota (z Krakowa) słusznie o tym wspomniała... - nie sztuka zakupić ziemię/dom w Bieszczadach, sztuką jest mieć się z czego utrzymać :roll:
A jeżeli ma się jeszcze na wychowaniu dzieci w wieku szkolnym/studenckim - to już "kosmos"...
Emerytom łatwiej, ale tutaj z kolei podeszły wiek nie sprzyja życiu w "spartańskich" warunkach 8-)
Mieszkanie w Bieszczadach, to chyba zajęcie dla samotników :grin: (zależy też gdzie).
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
wiesz co... lepiej nie polecaj za bardzo...
Chyba za bardzo nie poleciłam... ale cóż, po prostu właśnie wróciłam z Beskidu, i czytając nowe wpisy na Forum, szlak mnie trafił, że ludzie ciągną do tego miejsca, gdzie wiadomo, że jest zaludnione, hałaśliwe, skomercjalizowane. A może tego im potrzeba? Może swój zgiełk muszą wyciszyć innym zgiełkiem, w innym miejscu - w miejscu "kultowym".
Nie ma obaw Buba; ci ludzie nie przyjadą w Beskid Niski na przykład.
No bo jakie tu atrakcje? Zero zakapiorów, legendy zapitych kolesiów...
Tylko cisza która skłania do spojrzenia w siebie - aż do bebechów. A to nie zawsze jest przyjemna konfrontacja.
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Tak naprawdę w Bieszczadach jest jeszcze mnóstwo miejsc,gdzie czas sie zatrzymał.Nikt nie kultywuje tu zakapioryzmu,piwo-wino nie jest kultowe tylko "po wypłacie"(lub zasiłku),turyści albo tacy z wyboru (rzadko) albo z przypadku!Na drodze cisza,dwa autobusy na dobę,sklep obwoźny.Odpoczywać tu przyjemnie,dziewiczo,spokojnie-żyć trudno! Jak zawsze w życiu "coś za coś"
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
wiesz co... lepiej nie polecaj za bardzo...
Dopisuję się do tej petycji !
Dawno nie byłem w Beskidzie, ale gdy pojechałem pierwszy raz ...
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Mnie wychowywali dziadkowie i mieszkałem w małym gospodarstwie rolnym krówka ,świnka,kurka itp.
W drugiej połowie lat 90 wyemigrowałem do belgi w celach zarobkowym i lekko też nie było.Mieszkało i pracowało się w ciężkich warunkach pod strachem i nigdy nie wiedziałeś czy na koniec pracy dostaniesz wynagrodzenie.
Obecnie pracuje legalnie mam dobrą prace i wynagrodzenie ale co z tego...
Dojeżdżam do pracy 200 km dziennie pracuje na zmiany więc trzeba o 3 rano wstać i cały tydzień się nie widzę z rodziną a weekendy odsypiam.:twisted:
I co mam z tego samochód,mieszkanie i jestem własnością firmy, a i jeszcze wizyty u psychologa raz w miesiącu :cry:
Więc bardzo chętnie bym zamieszkał w Bieszczadach i zamienił ten luksus belgijski na zwyczajne życie i jesienne paplanie się w błocie.
Zdaje sobie sprawę że nie jest łatwo ale pewnie jest warto ;)
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
No ale na dojazd do pracy nie narzekaj, te 200 km belgijską autostradą, to tyle, co dla warszawiaka na drugą stronę miasta do pracy dojechać;)
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Gdybym mogła to już dziś zamieszkałabym w zaciszu bieszczadzkim ( może ktoś reflektuje zamiankę na teren nadmorski? ). Od kiedy pamiętam wszelka moja praca była z ludźmi, dla ludzi, wśród ludzi, do tego w miastach, chaosie, pośpiechu. Jak nic potrzebuję już tylko "świętego spokoju", z dala od ludzi, czasu tylko dla siebie i gadania z tym, co wkoło naturalnie naturalne, a nie sztuczne i udawane. Takie w Bieszczadach spotkałam otoczenie i takich ludzi i tego tak bardzo ciągle mi brakuje.
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
I tak w nich zamieszkam,chociarz nie wiem ile bedzie wszystkiego na "Nie".Nigdy nie bylem zafascynowany miastem chociarz sie w nim urodzilem i nadal w nim mieszkam.Jednak za kazdym razem jak przyjezdzam w Bieszczady to czuje ze to jest to.Denerwuje mnie chalas zdobyczy cywilizacji,ale mozna przezyc.Zawsze mozna sobie gdzies tam powedrowac,a o co jest trudno w jakim kolwiek duzym miescie.Ten smrod i chalas jest ciagle wokol nas.Mieszkajac tam bede ciagle na urlopie nie zwazajac na cala reszte,gdyz do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic.Do niewygody rownierz,lecz co otzrymamy jest niesamowite-kontakt z przyroda.Wspaniale!
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Taplanie się w Bieszczadzkim wiosennym i jesiennym błocie najbardziej kocha mój pies :))
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Aj aj, umknęło mi...już biegnę się przywitać :)
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Witam
Po wielu zakrętach, problemach,trudnych przejciach udalo sie mi zamieszkac w Bieszczadach. Mam 20 lat o przeprowadzce zdecydowalem jakis rok temu, zalapalem sie do pracy w tartaku przy obrobce drewna i budowaniu domow, praca nie nalezy do lekkich ani za bardzo dochodowych ale na początek wystarczy. Narazie jest ciężko, ale czuje sie spelniony, wiem ze to byla dobra decyzja, mieszkanie w stolicy bylo bardzo przytlaczajace, duzo ludzi, smutnych, szarych społeczniaków w tłumie małych i większych problemów a nad nimi nieustające piętno systemu, uczestniczących w codziennym marszu robotów. W górach tego nie ma przynajmniej ja tego nie odczuwam w takim stopniu, po pracy ide do sąsiadki napić sie mleka prosto od krowy (przpyszne!!) ide na jedną z tysiąca łąk czytam ksiązke myśle, rozwijam sie duchowo, mnóstwo nowych pomysłow przychodzi do głowy, zacząłem pisać swoja własną książke ot tak, coś mnie naszło poprostu musiałem przelac na papier to co mi siedzialo w głowie, piękna sprawa. Następnym moim celem jest kupno ziemi, gdzie bedzie stał mój dom. To nie bedzie proste, czekają mnie następne zakręty lecz bede caly czas szedł z podniesioną głową i uda mi sie, musi. Jak chcecie mozemy sie założyć :D niektórzy piszą na forum o spartańskich warunkach i innych bzdurach, warunki mozna sobie stworzyc jakie tylko sobie ktos zazyczy ale tylko i wyłącznie ciężką pracą. Nic nie dostaje sie za darmo, trzeba sie namęczyć żeby cos osiągnąć, Biesy nie są miejscem dla leniwych osobników wiadomo, a ja wiem że więcej osiągne W Bieszczadach niz w jakims zatęchłym miescie, jestm tutaj bardziej zmobilizowany do działania i nie siedze na dupie chociaz bolą mnie ręce od szpadla i plecy od noszenia desek, ciągle sie rozwijam także zawodowo, duzo sie nauczylem, i naucze sie jeszcze o wiele wiele wiecej. Staram sie o dotacje na biznes własny, poznalem dobrych ludzi którzy juz cos osiągneli i pomagaja mi w tej sprawie (poprostu niesamowite jak niektore osoby są życzliwe),a Ci co marudzą, i smęcą jakie życie w Bieszczadach jest trudne niech sie pocałują w d... za przeproszeniem, wszystko jest do ogarnięcia jak ktoś jest w stanie oddac serce dla tego miejsca. Jak chcesz Tu mieszkac to przyjezdzaj jakas robota zawsze sie znajdzie, pieniedzy starczy zeby sie utrzymac, lecz przemysl to sobie 10000 razy bo bedzie baaardzo ciężko. Pozdrawiam
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Fajnie, że Tobie się udało spełnić swoje marzenia. Jak sam piszesz wymaga to jednak samozaparcia i determinacji w realizacji celów. Najważniejsze jednak jest to, że jesteś poprostu szczęśliwy. Osobiście życze aby udało Ci się zbudować dom jakiego pragniesz.
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Dziękuje, ale nie rozumiem was, mówicie że kochacie Bieszczady ,a jak cos sie kocha to chce sie z tym być cały czas prawda? I jest sie dla tego celu poświecić,wiele oczywiście jak się szczerze coś kocha. Pozdrawiam
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Mógłbyś uściślić co poświęciłeś?
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Haru,
Masz 20 lat, kto wie, czy to co udało Ci się zrealizować to "przeprowadzka w Bieszczady" , jako sposób na życie, czy tez po prostu "przygoda", która zmieni sie w cos innego pod wpływem kolejnego impulsu...dziewucha zawróci Ci w głowie i szast prast znajdziesz się w jakichś Katowicach, czy innym Liverpoolu;)
Ile w stanie będziesz poświęcić dla Bieszczadów? Życie rodzinne? Karierę zawodową? Nie sądzę, byś całe życie chciał w tartaku pracować, a co gdy nie zrealizujesz swych ambicji w tym regionie? Całe życie w tartaku będziesz pracował, czy poszukasz szczęścia w innym miejscu?
NO i Wuka wyprzedziła mnie z pytaniem. Co takiego musiałeś poświęcić?
Zmieniłeś życie własnych dzieci?
Sprzedałeś dom/mieszkanie, by kupić coś tam na miejscu i zaczynać od podstaw?
Rzuciłeś pracę, w której rozwijałeś karierę przez 20 lat?
Zmusiłeś żonę, by zrezygnowała z własnych marzeń na rzecz Twoich?
Przeżywaj te przygodę, chłoń każdy dzień, ale nie krytykuj kogokolwiek dla którego taki krok byłby znacznie trudniejszy niż dla Ciebie...zrozumiesz to, gdy dojrzejesz, a to nastąpi już niedługo;)
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Drogi vm2301
Masz racje troche przesadzilem, ja nic absolutnie nic nie poswiecilem, bo nie mialem czego poswiecac, przeprowadzka w Bieszczady nie była wywołana impulsem byla to przemyslana decyzja, nie traktuje tego jako przygodę . Nie będę całe życie pracował w tartaku mam troche ambicji, dlatego dąże do otworzenia własnego interesu (póki co wszystko idzie w dobrą stronę). Nie mam zamiaru opuszczać tego miejsca, żyje mi sie Tu dobrze jak wczesniej wspomniałem jestem szczesliwy, zrealizuje tu swoje ambicje,plany, marzenia jestem tego pewien, jakbym nie był to bym tu nie przyjechał,to jest moja Ziemia Obiecana :) Nikogo nie krytykuje, ja tylko zadałem pytanie być może nieco kłopotliwe. Pozdrawiam
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Mnie oczywiście ciężko jest wracać stamtąd, ale cóż, muszę. Masz to szczęście móc tam pozostać...ale jak długo? Rok, pięć, pięćdziesiąt? czas pokaże. Powodzenia:)
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Vm - co Go tak ściągasz do dołu i odliczasz czas?:? ma siedzieć teraz i się zamartwiać co będzie za 50 lat? a może już wcale nic nie będzie...?:wink:
jak się ma 20 lat i głowę pełną marzeń a do tego mocne przeświadczenie, że wszystko w życiu uda się doskonale to każde słowa w stylu "a zobaczysz..." "a ja ci mówię..." są tylko i wyłącznie ględzeniem :mrgreen:
ja haru112 ZAZDROSZCZĘ - i tych 20 lat i pomysłu na siebie i uporu żeby ten pomysł zrealizować. A, że pewnie jeszcze wiele się w trakcie realizacji wydarzy i wiele zmieni to chyba na tym polega życie:razz:
(tylko niech nie pisze ciągle jak jest fajne bo mnie denerwuje i zazdroszczę Mu jeszcze bardziej:mrgreen:)
haru112 - uśmiechu życzę cokolwiek się wydarzy
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Nic mu nie odliczam, jedynie sugeruję, by nie patrzył w przyszłość z takim "pełnym przekonaniem" i nastawieniem na "tylko to i nic więcej", bo łatwiej wtedy o rozczarowanie;)
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
z nastawieniem "chciałbym bardzo ale co będzie jak się nie uda" dużo łatwiej o zgorzknienie, kiedy sobie kiedyś potem uświadomi, że chciał i mógł ale się nie odważył...;)
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Kurna, baby to są czepliwe i zawsze ich musi być na wierzchu ;) Nie wyrzucam mu, że spróbował, a wręcz przeciwnie Asiu:)
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
No super, że się odważył chłopak itd.
Ale po co ten pouczający ton, że jak ktoś coś kocha to...
Każdy miłość rozumie inaczej, nie każdy musi się przeprowadzać od razu w Bieszczady, żeby je kochać.
A poza tym ja wychodzę z innego założenia-mi wszędzie dobrze i wszędzie jest pięknie, nawet pod moim blokiem jak rano wychodzę z psami, wstaje słonko przeglądające się w zroszonej trawie i poranne mgły widzę w dole.
Jak ktoś nie dostrzega piękna wkoło, to sorki, ale może się przeprowadzić i w Himalaje i też go tam nie dostrzeże.
Więc śmieszą mnie wpisy tego typu, że tu się dusiłem, bo to i tamto, a jak wyjechałem w Bieszczady to wszystko się odmieniło.
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Piękna sprawa być żyć otaczać się Biesami ale do tego trzeba mieć "big cojones" :-)
-
Odp: Zamieszkać w Bieszczadach - dyskusja
Cytat:
Zamieszczone przez
Krysia
Więc śmieszą mnie wpisy tego typu, że tu się dusiłem, bo to i tamto, a jak wyjechałem w Bieszczady to wszystko się odmieniło.
Dlaczego Cię śmieszą takie wpisy Krysiu? Chłopak ma 20 lat i może nie ma doświadczenia życiowego (może nie musiał mieć i oby mu lekko w życiu - w Bieszczadach - było). Póki co widzi pewnie czarne i białe. Może dlatego napisał, że nie rozumie. Nie poucza, po prostu nie rozumie :) Ma prawo nie rozumieć i budować swoją przyszłość po swojemu, uczyć się na swoich błędach.
Z innej beczki trochę: bardzo mi się podoba Twój opis poranka, aż mi się tekst Waligórskiego przypomniał, który sobie i Wam dla rozładowania porannego napięcia polecam ;)