Do Cisnej z Majdanu całkiem blisko więc i znaleźliśmy się w niej szybko, samochód na parking, małe obejście całej miejscowości a to w sumie niezbyt długa wędrówka i sru do Siekierezady pokazać jej nietuzinkowe wnętrze. Od pewnego czasu brakuje jej jednej siekiery za sprawą Jacka, który tam będąc spytał się właściciela "mogę sobie jedną zabrać";... "jak ci się uda wyrwać to możesz"... i tak Jacek ma siekierę z Siekierezady a Siekierezada nie ma jednej siekiery a może już ma nową? Zjadamy tam z jednego talerza całkiem sporą misę pierogów i wychodzimy z lokalu popatrzeć po pobliskich galeriach. Gdy wychodzimy z Atamanii p. Ryszarda Szocińskiego nagle patrzę i widzę jak Renatka (piszę zdrobniale bo tak ją nazywa jej druga połowa) daje lekkiego kuksańca w bok Bertranda i szepcze "patrz Recon". No i tak odbyło się paruminutowe spotkanie znajomych z Forum. Za chwilkę mieliśmy także przyjemność poznać ich latorośl Barnabę... do tej pory tylko nickowego znajomego z tegoż samego Forum.W samochód i jedziemy dalej, kierujemy się na Terkę przez Dołżycę, wspominam jaka tutaj kiedyś była straszna droga, skręcamy na jej końcu w prawo... w czasie tej majówki jeszcze tędy nie jechaliśmy. Skręcamy w Rajskie bo chyba(?) Bertrand o niej mówił, że tutaj miał nocleg. Chciałem zobaczyć czy coś się zmieniło, byłem tam przelotem z trzy lata temu. Trochę się zmieniło a jak przy pomocy Uni Europejskiej odpicują drogę do Zatwarnicy to jeszcze więcej się zmieni. W sumie to Rajskie jest całkiem niegłupią alternatywą dla Zatwarnicy na wypady do Tworylczyka, Krywe, Ryli, Hulskie i na Ryli.Zaczyna padać, nawet się błyska i grzmi a to by mi trochę popsuło plany. Mijamy Polanę, przestaje kropić z nieba, nie będzie się kurzyć, więc skręcamy sobie w prawo na Skorodne. Polana była kiedyś dla mnie takim swoistym centrum wędrówek po okolicy. Miło wszystkie pamiętam bo niektóre dały mi nieźle w kość. Najbardziej taka jedna końcówka gdy od jaskini w Rosolinie postanowiłem się przedzierać wzdłuż potoku Czarnego do Czarnej Dolnej. Chaszcze ciąłem maczetą, później jakieś pokonywane wąwozy i jary a na koniec wylądowałem na tyłach stadniny koni (wtedy była tam chyba stadnina koni belgijskich... takich bardzo wysokich). Najmniej miło wspominam pokonanie szlaku niebieskiego z Polany do Ustrzyk Górnych bo jakoś mi się potwornie ciągnął w czasie, na początku ukrop z nieba, później na podchodzeniu pod masyw Żuków złapała mnie burza z piorunami, na szczycie ścieżka była potwornie grząska a dopiero na Gromadzynie wyszło słońce. Eeee, takie tam wspomnienia czasami się cisną do głowy.Droga na Skorodne to droga jeszcze(!!!) w fatalnym stanie, uwielbiam tą okolicę i przy każdej okazji lubię tu zajrzeć, każdy ma swoje miejsca w Bieszczadach. Zatrzymujemy się na kilkanaście minut w pobliżu mostku gdzie bobry sobie trochę popracowały, na co wskazują ich świeże cięcia drzew i rozlewisko.Przed samym wyjazdem na obwodnicę znowu jakaś budowlana inwestycja. Przy okazji się spytam... od drogi na Skorodne odchodzi droga na Polana Ostre, ostatnio jak tam byłem to szykowała się w pobliżu spora budowlana inwestycja. Czy wiadomo co tam powstało?Cdn...


Odpowiedz z cytatem