Dobrze, ale ja wziąłem scyzoryk z korkociągiem i nie było problemów z otwieraniemMieliśmy nawet (w Wysowej w "Gródku") ładne kieliszki
Natomiast nieodparcie nasuwa mi się przy okazji tej winnej dyskusji historia z Beskidu Niskiego sprzed jakichś 5-6 lat. Pojechałem sobie rowerem górskim z Gorlic na wycieczkę po cmentarzach wojennych z I wojny światowej w stronę Jasła. W Cieklinie zostałem poproszony przez robotników budujących właśnie dom o zakupienie im wina "Bieszczady", z którą to marką zetknąłem się wówczas pierwszy razPowiedziałem, że nie ma sprawy, a oni wręczyli mi "piątaka". Trochę się zdziwiłem, że tak mało, ale oni zapewniali mnie, że starczy. Pojechałem, kupiłem w najbliższym sklepie ów boski napój, wypiłem na miejscu "za fatygę" orenżadę z butelki (był straszny upał) i jeszcze dostałem resztę
Zawiozłem wino spragnionym robotnikom i wszyscy byli zadowoleni
![]()




Odpowiedz z cytatem
Zakładki