Patrząc na to w ten sposób to "zrezygnowałam" będzie coraz częściej, bo albo parking, albo schodki, drabinki, barierki, siatki, ławeczki, daszki itp itd...
Kiedyś spotkałem na Ząbkowskiej znajomego ze starej Pragi w Warszawie i teraz mi się słowa Piskala właśnie przypomniały... " k..... twa, patrz Olos (nikt nie mówił kiedyś po imieniu tylko ksywką jakoś tam nadaną) co oni zrobili z tą ulicą... już nie ma tego klimatu". I co?... jest teraz tam inny klimat, bohema się pcha w każdą dziurę i tworzy się inna historia, dla jednych lepsza a dla innych gorsza, aspektów do rozważań jest sporo ale i ja patrzę lepszym okiem na to nowe, chociaż ze łzą w oku wspominam każdą dziurę, szyny, wyszynki i klimat na tej ulicy zwłaszcza od Brzeskiej w głąb.
Inny znajomy od 1960 roku nigdy nie był w Bieszczadach, a bywał tam jako student od roku 1955, bo... "ech, tam już są inne klimaty, to już nie to co pamiętam". Można tak z każdym miejscem i czasem które przemijają. Cywilizacja wkracza i dla innych zdobywa nowe miejsce a innych spycha na odludzie. I to ta cywilizacja od wieków wkracza coraz dalej i na każdym kroku słyszy głos tych spychanych "tylko już nie będzie tego klimatu". Nie jesteś Piskalu i inni podobni odkrywczy... już dużo, dużo wcześniej podobnie mówili inni. Doroto zrezygnowalaś ze zweryfikowania swoich wspomnień przez jakiś parking i mostek na początku... hmm, ja bym nie zrezygnował i wrócę tam kiedyś! Wracam w wiele miejsc, pomimo tego, że coś tam stawiają bo stawiają być może nie dla nas ale dla innych, którzy gdyby nie ten mostek to by dalej nie poszli. A na Brenzberg można wejść nie tylko przez mostek by zweryfikować wspomnienia. :)


Odpowiedz z cytatem