To wcale nie jest reguła, ale rzeczywiście im sprzęt bardziej skomplikowany, tym częściej zawodzi, co trzeba rozsądnie uwzględnić w planowaniu sprzętowym.
Jak się idzie grupą, to sprawa jest do ogarnięcia, choć logistycznie w przygotowaniach może być kłopotliwa.
W wypadku wypraw w pojedynkę za dużo się na to nie poradzi...
Wnioski... dość oczywiste.
Odpowiedzieć w pełni i poważnie na to pytanie, to... napisać podręcznik.
Ograniczę się do wypadku: padła bateria, a kabelek okazał się wadliwy.
Po pierwsze wędrując w okolicach naszych granic, ale po naszej stronie, należy wyłączać roaming oraz "wieloczęstotliwość" pasm połączeń, a najlepiej także wyłączać komórkę całkowicie. No i nie korzystać z niej z byle powodu... Na przykład robienie zdjęć i ich wysyłanie do mnóstwa znajomych, to ewidentne narażanie się na to, że w potrzebie komórka padnie po kilkunastu sekundach...
Chronić telefon przed wilgocią i zimnem! Nie nosić telefonu pod kurtką, gdzie wilgoć od potu bywa zabójcza dla elektroniki.
No i ten kabelek... Sprawdzić działanie przed wyjazdem, a na wycieczkach nosić w miejscu dobrze zabezpieczonym przed wilgocią i zgniataniem. Zwłaszcza wtyczki wszelkich kabelków i przejściówek są wrażliwe na boczne naciski!
A poza tym...
Powerbanki są dobrym pomysłem, ale zawsze lepszym... pewniejszym w naszych realiach rozwiązaniem okazuje się ładowarka i druga, w pełni naładowana i opatulona szczelnie bateria noszona w ciepłej kieszeni. A dlaczego...? Bo bateria w porównaniu do powerbanku z kabelkiem ma technicznie mniej miejsc, gdzie może nastąpić awaria!
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)