O tych 5 km pisałem jako o przykładzie nonsensów, głoszonych przez przeciwników zakapiorstwa. Przeciwnik to w tym wypadku ktoś o przeciwnych poglądach. Poza tym, Twoja poprzednia wypowiedź sugerowała, że Indianin się uczy tego wszystkiego tylko w teorii, gdy on pisał wyraźnie o praktyce.
Znowu to samo! Czy Indianin nie pisał wyraźnie, że te zasady nie obowiązują w momencie zagrożenia zdrowia lub życia? On nie kwestionuje rozwoju myśli ludzkiej, zresztą sam, jak można sądzić, do nieużywających rozumu się nie zalicza. On tylko protestuje przeciw uzależnieniu człowieka od techniki. Przeciw kultowi gadżetów, które koniecznie musimy mieć, choć tak naprawdę nie są nam do niczego potrzebne. Tak naprawdę wynalazki medyczne to w obecnych czasach są jedne z nielicznych, które są stosowane jak należy, do tworzenia czegoś dobrego, nie do wbijania człowieka w pychę czy tworzenia jakichś idiotycznych kompleksów.Czy sądzisz, że Indianin,np. plomby z zębów sobie wydłubie, żeby być zgodnym ze swoją filozofią?
Nonsens. Do "syfilizacji" nie doprowadziły nas wynalazki, tylko przekonanie, że skoro te wynalazki mamy, to możemy siadać na laurach, rezygnować z wymagań wobec siebie. To się zawsze bardzo źle kończy. ZAWSZE! Nie wiem, czy pamiętacie, że pierwszemu rejsowi "Titanica" towarzyszyła propaganda w stylu wieży Babel: że jest to tak potężne dzieło człowieka, że nawet Bóg nic mu nie zrobi. Możemy więc siedzieć na laurach, bo nic się nam już nie może stać. Ze współczesnych badań wynika, że u wód Nowej Fundlandii statek trafił akurat przypadkiem na wyjątkową pogodę, która stworzyła liczne złudzenia optyczne. Powodowały one, że górę lodową było widać, gdy już było za późno na jej ominięcie, a będące w sąsiedztwie statki dostawały zniekształcony obraz transatlantyka. Ba - nawet sygnały SOS były zniekształcane przez miraże, przez co znajdujące się w otoczeniu jednostki nie wiedziały, że "Titanicowi" trzeba pomóc. I superstatek z superzałogą poszedł na dno, a razem z nim mnóstwo pasażerów, którzy też pewno byli super. Jak mówią Górale: "Choćbyś chodziuł w zelezie, to cię Pon Bóg nalezie!". Wynalazki nie tworzą "syfilizacyjnej" postawy, ale "syfilizacyjna" postawa marnuje to, co już wynaleziono i zbudowano. Już nie wspominając o tym, że samouwielbienie człowieka powoduje wysychanie źródła wynalazków, jakim jest nauka - o czym pisał Indianin.A wojny oprócz, jak sądzisz, zbliżenia nas do przyrody, były siłą napędową masy wynalazków, które zapewne doprowadziły do "syfilizacji"
Tak na marginesie - ze źródeł starożytnych już wiadomo, że ludzie popadali w samouwielbienie na długo przedtem, zanim poznano samochody czy komputery. Poczytaj sobie o śmierci Ajaksa Małego w mitologii greckiej. Tylko tyle, że obecnie istniejące wynalazki przedłużają upadek, co powoduje, że możemy demoralizować się dłużej i gruntowniej. Z reguły następuje to właśnie w czasie pokoju, choć często w oparciu o wynalazki, dokonane na wojnie czy w ramach przygotowań do niej.



Odpowiedz z cytatem