Już pisałem, że mi wszystko jedno jak będą mnie nazywać. Byle zgodnie z prawdą. Mogą nazywać mnie Indianinem/ traperem w zależności od tego kim będę, albo zakapiorem. Harcerzem nie jestem bo harcerstwo to organizacja. Chyba, że duchowo. Słowo "pustelnik" łączy się z religią, a w mojej decyzji o życiu na dziko cele religijne nie były najważniejsze.
Ja za to uważam że należę do wielkiego, historycznego ruchu zakapiorskiego. Ruchu który powstał wraz z końcem stalinizmu i łączył ucieczkę od syfilizacji z ucieczką od Systemu. Pamiętam jeszcze te klimaty, żyję nimi i nic w nich nie zmieniłem. Nie widzę powodu żeby wyznaczać jakąś granicę między mną a ludźmi, którzy dążyli do tego samego co ja. To co z tego, że żyli dawniej i najczęściej pili? Bardzo często zresztą w tamtych czasach starano się tego ich alkoholizmu nie widzieć. Widziano tylko ucieczkę w krainę Wolności i Przygody i choćby z tego powodu nie jest możliwe, żeby zakapiorami nazywano wtedy ludzi dlatego że piją. Dziś się wątek alkoholowy nadmiernie podkreśla a nawet buduje na nim tożsamość zakapiorów. Po co? Dla sensacji dziennikarskiej?
Indiańskich alfabetów jest wiele (najbardziej znany - czirokeski ale chyba najłatwiejszy w zastosowaniu na korze czipewejski). Wszystkich nie znam. Kłopot w tym, że one najczęściej są sylabiczne.Znasz alfabet indianski? Niezle beda zakodowane twoje pamietniki!
Piór mam dosyć nawet orlich od orlików. Na szczęście w Bieszczadach tego dostatek jest. O palu mogę pomyśleć.



Odpowiedz z cytatem