I jeszcze fragmenty z tamtych odległych czasów, które jakoś tak poruszają swoją bliskością a zarazem nierzeczywistością...
„Od północy biegnie ku Gorganom kilka szlaków - kolejowa linja
podkarpacka wypuszcza ze Stanisławowa odnogę, zdążającą w głąb
gór aż ku ich granicznej krawędzi; są też dobre szosy automobilowe
i drogi kołowe - na szczęście nie wchodzące aż do wnętrza górskiej
krainy. Głębiej nieco, bo od Perehińska daleko ku źródłom Łomnicy dobiega kolejka leśna i druga z Nadwórnej - przez Rafajłową aż do Ozirnego. Inne tam też wydeptano drogi, dostępne dla zwinnego, ostrożnego konika huculskiego lub dla pieszego turysty. Są to ścieżki znakowane, „obłazy", zacienione okapami skał, duchty, przez drwali wyrąbane, płaje pasterskie, „trapasze" owcze i „polowaczki" - przesmyki myśliwskie.
Na północy Gorgan znaczne obszary należą do właścicieli prywatnych z grecko-katolicką metropolją na czele i do przedsiębiorców leśnych i oni to przecięli drogi przez knieje a zbocza gór zeszpecili żałosnemi łysinami „wagaszów" - starych zrębów, gdzie tkwią szare, martwe pnie i butwieje ruda leżanina.”
Huculszczyzna. Gorgany i Czarnohora
Ferdynand Antoni Ossendowski


Odpowiedz z cytatem